W dniu 2013-11-12 21:20, "Dariusz K. £adziak" pisze:
Ilu jeszcze jest czynnych ?
W dniu 2013-11-12 21:20, "Dariusz K. £adziak" pisze:
Ilu jeszcze jest czynnych ?
W dniu 2013-11-12 21:26, "Dariusz K. £adziak" pisze:
/.../
Radiostacja mog³a by pracowaæ z mniejsz± moc± (?), pytanie czy ktokolwiek przez 22 lata by³ zainteresowany.
U¿ytkownik "A.L." snipped-for-privacy@aol.com napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@4ax.com...
To, czego potrzebowa³em wiedzieæ, to ju¿ wiem. Dalszych szczegó³ów doczytam siê ju¿ innym razem. Rozró¿niam sytuacjê, gdy satelita tkwi nieruchomo nad punktem, a tak±, gdy kre¶li analemmê.
Akurat tego ju¿ nie potrzebujê, formalno¶ci mi nie le¿±.
...
Skorzystaj z H.A.Proxy i mo¿e pojedziesz, o ile nie maj± na li¶cie...? Nie namawiam do z³amania licencji, interesuje mnie to z tej strony czysto technicznie, czy przez taki wa¶nie H.A.Proxy posz³o by, czy nie? Dla sprawdzenia, a potem roz³±czenie.
Pan A.L napisa³:
Bo te wszystkie proxy rozlokowane po ca³ym ¶wiecie, to s± wy³±cznie przez Polaków stawiane i nikt inny z nich nie korzysta. Podobnie jak wszelkie jailbreaki i sposoby likwidacji DRM robione s± nie przez kogo¶ innego, tylko przez hakerów z nad Wis³y.
Jarek
U¿ytkownik "A.L." snipped-for-privacy@aol.com napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@4ax.com...
Ale czy¿ ja ciê namawiam do z³amania prawa? Pisa³em, ¿e mnie formalno¶ci nie le¿±, mnie interesuje aspekt czysto techniczny. Ty masz zwyczaj przestrzegaæ prawa i to jest ze wszechmiar chwalebne. Ale gdyby wszyscy Amerykañcy byli tacy, to po co by wtedy byla policja, FBI, s±dy, itd.? Ja nie przechodzê na czerwonym ¶wietle, na przej¶ciu ogl±dam siê, czy nic nie jedzie (ino robiê to inaczej, ni¿ inni, ale robiê), zsiadam z roweru prowadz±c go przez jezdniê je¶li nie ma przejazdu, kasujê bilet w autobusie nawet jak na 100% wiem, ¿e nie bêdzie kanara, jak znajdê czyj±¶ rzecz, to staram siê oddaæ (nie dalej, jak wczoraj... w³a¶ciciel wróci³ na miejsce zguby, wiêc nie musia³em). Ja wcale nie jestem ¶wiêty. 100% ¶wiêty by³ tylko Jezus Chrystus, my najwy¿ej mo¿emy próbowaæ siê do niego zbli¿yæ. Staram siê jednak byæ w porz±dku wobec innych.
U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...
No paczpan, ja nawet zhackowa³em rejestr badaniowy w swojej centrali Pentaconta-GCI (w nicku jest mój numer s³u¿bowy z tej¿e), ¿a³ujê, ¿e nie jakie¶ pó³ roku wcze¶niej, bo bym ch³opakom bardzo u³atwi³ uruchamianie pewnej wa¿nej relacji (pojemno¶æ rejestru to tylko 9 cyfr, a potrzeba by³o przynajmniej 14).
Mowimy o roznych rzeczach. Z faktu ze Chinczycy kradna nie wynika ze ja tez powinienem krasc.
A.L.
Pan A.L napisał:
A Ruscy piją. Zaś Żydzi, to w ogóle szkoda gadać. Nie wiem, pewnie jestem przewrażliwiony, ale trudno mi się powstrzymać przed jakąś złośliwością gdy słyszę coś takiego. "Dopiero poza Polską zobaczyłem, że prawo może być prawem i że można nie kraść -- bo wszędzie jest lepiej, tylko w Polsce jest źle i ludzie są źli". Ewentualnie dorzućmy tej Polsce do towarzystwa Chiny. Albo Rosję czy inne Murzynowo lub Żydostwo.
Ja nie pierwszy raz spotykam się z takim myśleniem u emigrantów. Wiem, że to zaspokaja jakieś wewnętrzne potrzeby, a psycholodzy mają na to nawet swoją mądrą nazwę. Tym, którzy są u siebie trudno jest się dogadać z tymi, którzy nie są. Mnie też jest trudno. Ja zdecydowanie wolę takich, co mówią "różnie bywa na świecie, ale *u nas* jest najlepiej". I jest mi absolutnie wszystko jedno, czy mówiąc "u nas", mają na myśli Nowy Kraj, czy Stary.
Jarek
U¿ytkownik "A.L." snipped-for-privacy@aol.com napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@4ax.com... ...
Ale te¿ nie oznacza, ¿e w ka¿dym musimy siê dopatrywaæ (potencjalnego) z³odzieja, bo jest <tu wstaw "¯ydem", "Polakiem", "Murzynem" (dla mnie to s³owo jest stuprocentowo neutralne), itd.>
Sorry, wzruszam ramionami. Tych "mysli" kontynuowac nie bee.
Tych tez nie. W kazdym razie, sadze ze lepiej znam Polakow niz Kolega "emigranoow".
Jakis czas temu, ba blogu "Belfer Blog" tygodnika Polityka, odbyla sie dyzkusja na temat przestzregania prawa i o tym jak mlodziez uczyc przestzregania prawa. Blog jest dla nauczycieli, i wiekszosc publicznosci to nauczyciele. Otos, owi NAUCZYCIELE doszli do nastepujacej definicji pzrestzregania prawa: Przestzreganie prawa polega na tym ze przestzrega sie przepisow KTORE UWAZA SIE ZA SLUSZNE. Przepisy niesluszne mozna olewac.
I tak mowia NAUCZYCIELE.
A takie potrzeganie prawa wiadc w Polsce na lewo i parwo: Od Rzdu, przez Sejm, po Jasia NA ulicy.
I tyle na ten temat, bo to jest grupa "elektronika"
A.L.
Dnia Thu, 14 Nov 2013 11:19:17 -0600, A.L. napisał(a):
A co maja mowic ? Przeciez oni tez maja swoje przepisy, slusznych przestrzegaja, nieslusznych nie, bo sie nie da :-)
Andrzeju, przeciez tak jest wszedzie. "Obywatelskie nieposluszenstwo" to nie jest polski termin.
Ma byc po amerykansku ? Jak dziecko w przedszkolu przeszkadza, to sie wzywa policje, ci zakuwaja w kajdanki i odwoza na posterunek. W sumie slusznie, bo nauczyciel przeciez nie ma zadnego prawa do karania i nic wiecej nie moze zrobic.
Coz chcesz, 200 lat zaborow, 20 lat demokracji, jak mamy miec dobre prawo ?
Spoko, my to mamy takie jedno prawo, co sie nazywa CE/EMC, i mozemy o nim dlugo dyskutowac. A jak nam sie znudzi, to mozemy podyskutowac o slusznosci RoHS, prawie o gospodarce odpadami, zakazie zarowek itp :-)
Sa prawa sluszne i niesluszne :-)
J.
Pan A.L napisał:
Jestem ogromnie wdzięczny z tego powodu. Naprawdę.
Czuję, że się znakomicie rozumiemy. Tego właśnie oczekiwałem.
Bo emigrant, to już nie jest Polak. To coś więcej.
[...przemyślenia ważkie: o Jasiu, o pani w szkole, o Sejmie i o Polsce...]Z tego to powodu niektórzy mogli oczekiwać na przykład czegoś o metodach selektywnego dekodowania sygnału cyfrowego w warunkach jednokierunkowej łączności. Nie doczekali się. Widocznie nie było to "na temat".
Jarek
U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl... ...
No, ja chcia³em siê zorientowaæ, jak jest mo¿liwy dobrej jako¶ci, czyli nieprzerwany, mobilny odbiór, sygna³u z satelity, odleg³ego ¶rednio o 35 kkm, z antenk± w urz±dzeniu wielko¶ci pude³ka zapa³ek. Bo w koñcu ka¿d± antenê mo¿na sprowadziæ do dipola. Ten libruj±cy w ósemkê satelita Syriusz, pierwszy, drugi, itd, naprawdê skojarzy mi siê z terle-dyfuzj± w by³ym ZSRR, nie wiem, jak teraz, gdy technika posz³a do przodu, tamtejsze satelity by³y w³a¶nie na wyd³u¿onych orbitach i przewraca³y swoje anteny, aby trafiæ odpowiedni± wi±zk± w swój rejon - mimo przesuwu czasu, a by³o tego daleko wiêcej, ni¿ w Usiech, OIDP,
11, w miejsce 4, czy 6, stref czasowych, ka¿da ze stref dostawa³a program telewizyjny o godzinie, jak ca³a reszta kraju. No i ponoæ zdarza³o siê, ¿e satelicie siê ryp³o i przekierowa³ anteny nie tam, gdzie powinien... i program dnia rozje¿d¿a³ siê na kilka minut :) Taki satelita na wyd³u¿onej orbicie jest widziany, jako kre¶l±cy ósemki, o kszta³cie analemmy s³onecznej i czasem ucieka antenie odbiorczej, to i trzeba siê dokierowaæ - takie dokierowywanie siê anten± odbiorcz± nazywa siê wizowaniem. Chc±c pruæ szerok± wi±zk± by pokryæ kraj, lub nawet jego czê¶æ, musia³by wo¿yæ w to du¿o energii, inaczej sygna³ w odbiornikach zgin±³by pewnie w szumach, albo wi±zka wyskoczy³a by odbiornikowi z anteny i odbioru by nie by³o, i nie da³o by siê nawizowaæ, bo zbyt w±ska wi±zka sma¿y³a by s±siadów na ulicy obok, nie nas :) Animacja pod linkami, które dosta³em tu na grupie trochê mi mówi, ale jako¶ nie chce mi siê to zbilansowaæ energetycznie... Chyba, ¿e mamy jak w GPS, sygna³ poni¿ej szumu (podobno dobre komputery wyci±gn± sygna³ 80dB poni¿ej t³a...? W maglu zas³ysza³em, s³usznie prawili?) i potê¿ny mocowo, nie rozmiarami procesor, który to liczy, wy³uskuj±c bity z szumu t³a, elementów (nie k±piemy tego w ciek³ym helu...), zak³óceñ w otoczeniu, interferencji, itd..., a nastêpnie sk³adaj±cy to do kupy i jeszcze zbieraj±cy od centrali "permiszyns"... Ja wiem, ¿e dzisiejsza technika za ma³e pieni±dze oferuje ludziom to, o czym wielu nawet 20 lat temu jeszcze nie ¶ni³o, ja nie przypuszcza³em æwieræ wieku temu, ¿e wieczorem usi±dê przy komputerze (peceta mam na mysli), który kosztowaæ bêdzie mniej, ni¿ czterocyfrow± sumê, a zwyk³y laptop (które to s³owo wówczas pewnie bym potraktowa³ jako Sci-fi neologizm) bêdzie dysponowa³ moc± obliczeniow± wiêksz±, ni¿ Eniac, czy nawet Cray-1... które ma³e nie by³y... Ale prawa fizyki swoje maj± i jak to na wuefie gadali, "wy¿ej chuja nie podskoczysz". St±d interesuje mnie, jak to na niskim poziomie wygl±da, ¿e tak± transmisjê z satelity mo¿na odebraæ, jak to siê dzieje, ¿e samochód wje¿d¿aj±cy na wzniesienia, a potem z nich zje¿d¿aj±cy, podskakuj±cy na wybojach, jad±cy szybko i chwiej±cy siê od podmuchów wiatru, nie traci sygna³u, mimo, ¿e k±t "filowania" anteny odbiorczej z pewno¶ci± zmienia siê znacznie.
z tym bezwzglêdnym przestrzeganiem prawa trzeba uwa¿aæ bo mo¿na jaki¶ **** do gazu niechc±cy zgodnie z prawem wys³aæ.
ale w tym jest wielka m±dro¶æ i sprawiedliwo¶æ...
czy naprawdê uwa¿asz ¿e nale¿y przestregac prawa które ci nie pozwoli odtworzyæ na DVD w RP filmu kupionego np w USA czy w Australii?
Czy prawo które ci zakazuje zdekowania sobie zawarto¶ci kupionego, PODKRE¦LAM nie zsci±gniêtego tylko kupionego DVD, w celu skopiowania na serwer domowy aby móc ten filmr ogl±daæ ile sie razy chce prosto z tego serwera zamaist lataæ z p³ytk± do jakiego¶ odtwarzacza, jest sensowne i warte przestregania. Czy naprawdê uwa¿asz, ¿e muszisz za ka¿dym razem przed obej¿enie kupionego filmu, obej¿eæ stado bzdetnych reklam (których sie legalnie nie da omin±æ) oraz ostrze¿enia traktuj±cego cie jak potencjalnego z³odzieja?
czy prawo które zakazuje ci robienia z kupionym komputererem tego na co masz ochotê jest warte przestrzegania?
zanim powiesz tak i obu¿ysz sie na s³owa tamych ludzi pomy¶l jaki wp³yw maj± obywatele na kreowane prawo i kto tak naprawdê ma na nie najwiêkszy wp³yw, dla u³taiwenia powiem ci kto, lobbysci, maj±cy konta pe³ne kasy na wspomaganie procesów legislacyjnych polegajace czêsto na tym ¿e to oni pisza prawo pod swoje korporacje ale wbrew interesowi innych firm lub/i obywateli.
Pan Marek Dyjor napisał:
Pamiętam pierwszą płytę DVD, jaką miałem w rękach. Trafiła do mnie przypadkiem, kupiłem w kiosku gazetę, a ona była do niej dołączona. Ponieważ miałem w komputerze odpowiedni napęd, postanowiłem to sobie obejrzeć. Zwłaszcza, że zapłaciłem za film razem z gazetą. Wyguglałem szybko, że do tego służy program mplayer. Jak się okazało, miałem taki na dysku, więc zabrałem się za czytanie mana. Tam stało, że jak napiszę "mplayer dvd://N", gdzie "N" jest jakąś cyferką, to zobaczę ruchome obrazki. Udało mi się za drugim razem -- trzeba było wpisać "2". Więc zrobiłem sobie ikonkę, która to w ten sposób uruchamiała i już zawsze oglądałem filmy w ten sposób. Później jeden z tych filmów zawiozłem znajomym, którzy strasznie chcieli mieć ten tytuł (to Niemczech było, w Szwabii konkretnie). I tam po raz pierwszy zobaczyłem, że przed tym filmem są jakieś reklamy, których w dodatku nie można wyłączyć. Czy ja rzeczywiście powinienem się tego wszystkiego wstydzić?
Zawsze się zastanawiałem co jest bardziej oburzające w odtwarzaczach "oficjalnych": blokada regionalna czy blokada przeskakiwania reklam. Cyba jednak top drugie.
Pan Marek napisał:
Ta blokada regionalna chyba realizowana jest właśnie przez super hiper krypto cośtam na płycie DVD, co steruje pstryczkem elektryczkiem, który w odtwarzaczu włącza lub wyłącza działanie reszty. Pamiętam, że jak tylko standard wszedł na rynek, to natychmiast pojawiły się opisy, jak tego cholerstwa można się pozbyć w różnych odtwarzaczach. Trzeba było przeciąć jakąś ścieżkę czy też zewrzeć dwa punkty lutownicze.
Panowie opisujecie przypadki powa¿nego ³amania prawa.
Pan Marek Dyjor napisał:
Wystarczy, że teraz odetniemy się od takich niegodnych działań, czy powinniśmy napisać kilka słów powszechnie uznanych za obraźliwe pod adresem autorów wspomnianych opisów?
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required