nowoczesnie podłączać gniazdka....

Aug 12, 2018 151 Replies

Kiedyś stosowano puszki (przy suficie) w których łączyło się wymagane przewody rozchodzące się do gniazd. Teraz jest modna instalacja bezpuszkowa, np. zasilanie jednego obwodu kilku gniazd (na jednym bezpieczniku) leci z rozdzielnicy od razu do puszki pierwszego gniazda a stamtąd przewod do drugiego gniazda, trzeciego itd. Najczęściej wymagane połączenie przewodow zasilających kolejne gniazdo łączone są na zaciskach samego gniazda. Słyszałem też. że niektórzy stosują szybkozłączki lub zwykle kostki połączeniowe. Są teraz dostępne tzw. głębokie puszki więc sporo w nich miejsca na ewentualne połączenia. Pytanie pierwsze: jaka jest trwałość i jakość takich szybkozłączek? Widziałem w Castoramie takie złączki z dźwigienką na 2, 3 lub 4 przewody do zmostkowania. Jakość nie mam zaufania do takiego wynalazku. Pytanie drugie, czy istnieją jakieś listwy łączeniowe (zaciski śrubowe) do standardowych puszek? Kiedyś były takie czworoboczne puszki natynkowe, które wewnątrz miały listwę połączeniową. Chodzi o coś analogicznego, żeby w środek puszki na dno wrzucić taka listwę i ja wykorzystać do połączeń przewodów in/out. Niestety dostępne popularne listwy są za duże do takich puszek.


Dnia Sun, 12 Aug 2018 23:24:02 +0200, Marek napisał(a):

Ja jestem elektrykiem starej daty i sobie bym ich nie zastosował. Sobie to bym polutował połączenia. Ale dla ludzi się robiło i do dziś działa :) Zresztą, obwody oświetleniowe, zwłaszcza dziś przy niskomocowych źródłach światła jak najbardziej można łączyć złączkami. Pewne wątpliwości mogą być przy obwodach gniazd ale też tylko w zastosowaniach dosyć specjalistycznych jak np. atelier fotograficzne czy warsztaty z maszynami. Unia nam ogranicza moce domowych urządzeń więc i w gniazdkowych obwodach coraz mniejsze prądy.

Secjalne do 60 mm? Nie widziałem.

On 2018-08-12 23:24, Marek wrote: (ciap)

Prawdziwe WAGO, nie podróbki i OK. Jak myslisz, czym zrobiono większość połaczeń w tym:

formatting link
W.

W dniu 2018-08-12 o 23:24, Marek pisze:

Mam dużo do czynienia z elektryką, ale zastosowanie szybkozłączek do obwodów gniazd - jakoś nie mam przekonania, choć w życiu robiłem takie instalacje w oparciu o szybkozłączki Wago. Jednak były to złączki Wago, a nie Castorama :)

Jeżeli zależy Ci na jakości to zrób tak jak ja to robię.

Załóżmy, że do puszki dochodzi i odchodzi przewód 3x2,5mm2

Dokładam jeszcze kawałek trzeciego przewodu o długości ok. 20cm, którym podłączam gniazdo.

Odizolowuję końce przewodów na długości 3-4cm. Teraz biorę do kupy po 3 żyły, spinam na części izolowanej opaską zaciskową (trytką, trytytką), a następnie skręcam te trzy przewodu z sobą przy użyciu kombinerek. Odcinam końce pozostawiając odizolowane i skręcone końce na długości odpowiadającej szerokości listwy zaciskowej. Teraz te skręcone końce wsuwam do kostki zaciskowej i dokręcam obydwoma śrubkami. Kostki zaciskowe wsuwam głęboko do puszki, a gniazdo podłączam do tego 20cm odcinka przewodu.

Kostki muszą być odpowiednio duże np. 6, 10 czy nawet 16mm2

W dniu 2018-08-13 o 07:18, Jacek Maciejewski pisze:

W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku wymieniłem przewody w domu mojej mamy i po tradycyjnym skręceniu polutowałem. Teraz zastanawiałem się nad małą przeróbką i mi się odechciało, kiedy pomyślałem ile to będzie roboty z rozłączeniem. ;)

Dnia Mon, 13 Aug 2018 09:29:35 +0200, Akarm napisał(a):

Da się, robiłem to :) Dwie pary kombinerek, rozkręcasz i rozrywasz. Spróbuj rozłączyć szybkozłączkę :) No i dobrze mieć pewien zapas. Jak duży, to nawet można lutowanie obciąć.

Też mi się wydaje, że lutowanie to najpewniejsze połączenie ale czy to nie jest overkill, nawet dla gniazd? Dawno temu pewien elektryk powiedział mi, że lutowanie nie najlepszym z pkt. widzenia fizyki połączeniem ale jedynie skręcanie przewodów....

WAGO - wagon? :-)

Robert

W dniu 13.08.2018 o 09:53, Marek pisze:

Mi też elektryk mówił, że przewodów elektrycznych, w których płynie większy prąd nie powinno się lutować, przewód może się grzać i cyna się rozpłynie.

W dniu 2018-08-13 o 10:47, BQB pisze:

Łączenia lutowane nie będą się grzały.

Użytkownik "BQB" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:pkrgj9$9ce$ snipped-for-privacy@node1.news.atman.pl... W dniu 13.08.2018 o 09:53, Marek pisze:

Zanim sie cyna rozplynie (olowiowa 180 C), to izolacja sie zwegli.

Ale ... cyna ma dosc spory opor wlasciwy, i sie troche zastanawiam w kwestii lutowania. Bedzie sie ta cyna sporo mocniej grzala niz miedz. Ale tez ma dobre odprowadzenie ciepla :-)

J.

używam wago (dzwigienkowych i złączek na drut - nie testowałęm jeszcze ich wersji mini) i mam zaufanie.

W dniu 2018-08-13 o 11:22, sirapacz pisze:

W dniu 2018-08-13 o 10:47, BQB pisze:

Dwa lata temu silnik kosiarki elektrycznej u znajomego zaczął przerywać. Linka w zaciskach była lutowana - okazało się, że cyna wypłynęła. Silnik komutatorowy.

Spotykałem się też z tym problemem też wcześniej.

Wago były badane i są OK. Przekonuje mnie powtarzalność styku. Złącze skręcane jest za każdym razem inne. Byle to były Wago a nie podróbki.

formatting link
formatting link

Zaciski śrubowe też nie są idealne. Miedź jest plastyczna i z czasem ugina się pod śrubą rozłażąc się na boki. Po roku od ostatniego dokręcania wszelkicj zacisków w rozdzielni wszystkie śruby mam znowu luźne. Najlepszy byłby zacisk sprężynowy.

Plastyczność miedzi to jedno, ale wibracje 50hz też nie pomagają.

Mateusz

Am 13.08.2018 um 11:10 schrieb J.F.:

Cyna zaczyna "chodzić" od ok 100°C. No i jest to pozytywne sprzężenie zwrotne. Zwiększa się opór połączenia, przez co się ono więcej nagrzewa, ...

A co się dzieje, jak się połączenie lutowane potraktuje zbyt wielkim prądem już kiedyś (parę lat temu) tu pisałem. Wlutowany NTC (ogranicznik prądu ładowania kondensatorów w falowniku 7.5kW). Falownik nagle przestał działać. Rozkręciłem drania, pomierzyłem napięcie na kondensatorze (ok. 2000µF, Uc ok. 350V) i nic. Znaczy napięcie 350V było po pewnym czasie, ale po chwili spadało do zera. Wziąłem falownik na kanał, wsio pooglądałem i nic nie znalazłem, za wyjątkiem srebrnego nalotu w obudowie. Drania pod mikroskop i koło wlutowanej nóżki NTC była dziura. Wyglądało jak fosa. Tylko drobne igiełki cyny się ostały, miały kilkadziesiąt kOhm. Cała cyna została "wypluta" przez impulsy prądu, stąd ten srebrny nalot wewnątrz obudowy. Wylutowałem drugą nogę NTC, założyłem nowy, ale nie wlutowywałem, tylko podłączyłem pod śruby M5, które i tam tak były, uprzednio montując odpowiednie złączki na NTC (zaciskowe). Falownik chodzi do dziś (to było 10 lat temu, tak na oko). Gdzieś mam jeszcze zdjęcie z mikroskopu tej wyplutej cyny. Zostawiłem dla potomności)

Waldek

Cyna się rozpłynie w temperaturze 183. stopni, a w niej i tak Twoim zmartwieniem nie jest kapiący metal.

Pozdrawiam, Piotr

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required