tych ferrytów z baterii nie zasilisz, to i tak było zasilanie sieciowe.
Chyba więcej, bo prąd w dwie strony musi plynać.
I dekodery trzeba zrobic
Na 3 liczby podtrzymania raczej nie potrzebuje.
Nawlec kilka dam chyba radę :-)
No jak - po jednym tranzystorze na X i Y :-)
sam - chce sie przekonac, czy w ogole dam rade bit odczytac.
No ale oni potrafili, to i ja dam radę, to nie jest jakies nie wiadomo jakie cudo.
J.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
�
ąćęłńóśźż
Czy ten zegar ma z prawej potrzebną do czegokolwiek klawiaturę?
formatting link
H
heby
Jak masz konto na elektrodzie, to tu jest instrukcja:
formatting link
�
ąćęłńóśźż
Mój niefirmowy (japończyk jakiś? Podróbka Sanyo bez ich nazwy) działa od 1986 na niewymienialnym guziczku ;-) Kiedyś to byłą rtęć :-). Co do baterii to miałem naukowo-studencki (spory ekran do wykresów) TI lub HP z dostarczonymi w komplecie wynalazkami paluszkami AA akumulatorkami alkalicznymi i wylały w sprzęcie (na szczęście niegroźnie), generalnie nie było ich czym ładować.
-----
J
J.F
Mialem takiego Sharpa, niestety gdzies zgubilem/ukradli, i nie wiem ile lat by pociągnąl.
Ale wtedy to chyba zwykle NiCd były?
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Czemu nie? Odczyt pamięci ferrytowej daje (albo nie daje) impuls, zbocze. Żeby z tym dało się zrobić coś pożytecznego, na przykład wyświetlić neonowe cyferki, potrzebna jest zmiana stanu. Czyi i tak przerzutnik, który sam w sobie jest pamięcią.
Jeszcze mi się przypomniało, o co chodzi z tymi trzema rejestrami. Tak pisano w tamtych czasach o trochę lepszych kalkulatorach, tych "z pamięcią". Podstawowy czterodziałaniowy kalkulator wymaga dwóch rejestrów, jeden sprzężony z wyświetlaczem i ten drugi, który zapełnia się po naciśnięcia klawisza operacji (np. "+"). Wynik pojawia się w jednym z rejestrów, tym wyświetlanym. A ten trzeci rejestr, to obsługują klawisze "M+", "MR" itd.
J
J.F
Ale jeden. I na stałe powiązany z Nixie.
A tu masz pamięc adresowalną, byc moze dostępną po jednej cyfrze - bo arytmometr też mógł byc szeregowy, po jednej cyfrze. Bo szeregowy po 1 bicie w BCD ... troche upierliwe mi się wydaje.
Owszem, ale moze jak zrobili "programowany", to troche rozbudowali.
formatting link
mial pierwiastek - to moze kolejnego rejestru wymagać. I jakies tajemnicze strzałki i trójkąty.
A co to za bohomaz obok = ? powinien byc przecinek/kropka dziesiętna, a nie wygląda.
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Każdy rejestr w innej technologii? Się mi nie wydaje. Piszą o trzech, gdyby były różne, to też by coś na ten tamat było.
Ja kiedyś chyba na tym liczyłem. Dali nam na laboratorium, bo toto ma dużo cyfr znaczących, a o jakieś bardzo dokładne pomiary chodziło.
On chyba w ogóle liczył na całkowitych (stałoprzecinkowych). Jakieś inne zdjędie wyguglałem -- tam stoi na takim większym klocku, w którym zamontowano czytnik taśmy perforowanej. Bardzo możliwe, że tam też była *dodatkowa* pamięć ferrytowa.
Pamięci ferrytowe nie były bezgłośne -- co pamiętam z Odry 1305 czy innych IBM-ów. Wyraźny szum, nawet dość głośny, ale tam rdzeni było sporo. Tu sobie żadnych dźwięków nie przypominam.
J
J.F
Moze jeden zduplikowany. Albo ... Nixie multiplikowane? Chyba sie tak nie robiło przy tylu cyfrach :-)
Troche bitów ferrytowych raczej było, skoro fotki są.
Hm, pierwiastek raczej generuje duzo po przecinku.
Moze i tak. Nawet z pamięcią programu, bo np z tasmy tylko wczytywali.
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
No własnie nie do końca wiadomo co fotka z Wiki przedstawia.
Ta funkcja mogła być potraktowana inaczej. Miałem kalkulator z samego początku lat 70. Porządny, naukowy, z funkcjami trygonometrycznymi, logarytmami, pierwiadkiem. Ale bez notacji wykładniczej, tylko 8 cyfr i przecinek (powyżej 99999999 było już tylko EEEEEEEE, czli błąd). Zatem dość podobna koncepcja. Jak mu się zadało pierwiastek z 4, to wyświetlał (po chwili namysłu) 1.9999999.
Tak to sobie wyobrażam. Ale kalkulatora w zestawie z peryferiami nie widziałem.
�
ąćęłńóśźż
Lata temu mnie wywalili za wrzucanie serwisówek ;-) "Inteligencja wypierdalać". No to ja wyp...... :-)
-----
�
ąćęłńóśźż
No właśnie ktoś (Rayovac?) wymyślił akumulatorki alkaliczne. Ładowarka do NiCd nie ładowała.
-----
R
Robert Wańkowski
W dniu 17.08.2023 o 16:36, Jarosław Sokołowski pisze:
Nie przecierała się emalia na drutach? Te rdzenie są wieczne?
RObert
J
Jarosław Sokołowski
Pan Robert Wańkowski napisał:
Nie wnikałem w to nigdy, ale nie słyszałem też o przestoju komputera z powodu awarii pamięci ferrytowych. Podejrzewam, że ten szum nie wynikał z przesuwania się pierścieni, tylko z magnetostrykcji. Rdzeń można zalać klejem, a i tak słychać.
R
Robert Wańkowski
W dniu 17.08.2023 o 18:10, Jarosław Sokołowski pisze:
Czyli liczył przez przybliżanie wyniku?
Robert
J
Jarosław Sokołowski
Pan Robert Wańkowski napisał:
Obliczanie wartości tej funkcji to zawsze są kolejne przybliżenia. Sposobów jest wiele, tu wybrano jakąś mało efektywną metodę.
G
Grzexs
Też miałem taki sam, ale odczucia kompletnie inne. To był dla mnie irytujący ruski szajs, w którym klawisze nie działały, wyświetlacz dział fatalnie (nie do końca wygaszane segmenty) a baterie nie bardzo kontaktowały. W końcu wyświetlacz przestał cokolwiek sensownie pokazywać i… nie wiem, co się z nim stało.
G
Grzexs
Miałem praktyki w Elwro na wydziale, gdzie schyłkowo nawlekano ferryty (tak tam to nazywano). To była końcówka tych pamięci, robili tylko już części zamienne.
A proces wyglądał tak, że była sobie specjalna matryca stalowa z otworkami tak dobranymi, by te ferryty mieściły się pionowo, a na spodzie była taka specjalna taśma klejąca. Wsypywano na taką matrycę kupkę rdzeni i od spodu podłączano odkurzacz, który wciągał rdzenie w te otworki i przylepiały się do taśmy. Nadmiar się zdmuchiwało, matrycę podnosiło i na tej taśmie pionowo stały ferryty. I wtedy dopiero zaczynało się przepychanie drutów i to była jazda bez trzymanki. Mnie się nie udało, a kobiety tam pracujące robiły to po prostu migiem.
Zdaje się, że po przewleczeniu X i Y się to jakoś przytwierdzało i drut odczytu już było łatwiej przewlec. -- Grzexs
H
heby
Przyznaje, że baterie faktycznie czasami trochę się luzowały. Problem okazał sie być jak zwykle radziecki: oryginalne baterie w kalkulatorze były minimalnie wieksze, niż "reszta świata". Ja ten problem rozwiązałem kawałkiem papieru. Ten sam problem miałem w "jajeczkach", gdzie baterie zachodnie były lekko za małe i latały sobie w gniazdach.
Co do wyświetlacza i klawiszy - brak zastrzeżeń. Ten kalkulator był używany po wiele godzin dziennie, przez wiele lat i jedyne co zauwazyłem to że lekko zeszła farba z klawiszy, poza tym do momentu uszkodzenia wyświetlacza działała perfekcyjnie.
Potem zmieniłem na Casio fx-5500l, ale on był tak intensywnie używany, że w końcu odmówiła działania folia klawiszy. Po latach kupiłem z sentymentu drugi :)
Może to przypadek podobny do radzieckiej optyki: wybierałeś się do sklepu i z 4 obiektywów Helios wybierałeś ten jeden, który działał w miarę. Ja mogłem mieć szczęście.
J
Jarosław Sokołowski
Pan Grzexs napisał:
Z tego co wiem, gdy jeszcze produkcja szła pełną parą, Elwro zlecało "szycie pamięci" (tak to nazywano) któremuś z żeńskich zakonów. Siostrzyczki mają nieziemską cierpliwość do takiej koronkowej roboty. A tu jeszcze można dodatkowo po zdrowaśce przy każdym koraliku.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.