Mamy w ogrodach coraz więcej karczowników ziemnowodnych (podobne do szczura), które robią coraz większe zniszczenia. Z netu i praktyki wiem, że tradycyjne metody walki są mało skuteczne. Chcę zrobić urządzenie, które skracałoby im życie. Ponieważ chodzą one przeważnie swoimi korytarzami pod ziemią, potrzebny byłby czujnik, który pozwoliłby wykryć ich nadejście z dokładnością wystarczającą do skutecznego uruchomienia czegoś w rodzaju kuszy strzelającej w ziemię. Położenie korytarza podobno można określić mechanicznie nakłuwając powierzchnię. Myślę, że do głębokości 10 cm dałoby się wystarczająco dokładnie określić położenie karczownika za pomocą dwu pętli indukcyjnych, mierząc np.względne zmiany częstotliwości generatorów (aby nie uruchomiło się np. podczas ulewy). Myślałem też o czujniku ultradźwiękowym, ale chyba byłoby to znacznie bardziej skomplikowane i mogłoby być użyte raczej na ziemi, która kilka lat nie była spulchniana. Czy ktoś ma jakiś pomysł, albo próbował czegoś podobnego?
Moja tranzystorowa pułapka na myszy wyzwalana elektromagnesem działa skutecznie już od kilku lat :)