hahaha produkowane na maszynach do bombek choinkowych.
plus nadajnik i odbiornik w takim gabarycie. rok 1945
hahaha produkowane na maszynach do bombek choinkowych.
plus nadajnik i odbiornik w takim gabarycie. rok 1945
Ale co, shelf-live typowej zwykłej baterii był za krótki? Nie mogli zastosować załączanie jej w momencie wystrzelenia? Przekombinowane.
Jakbys obejrzal to bys sie dowiedzial ze bateria jest tam zeby zdetonowac ladunek. Do czasu kiedy przyplynie ofiara ma nie dzialac.
I nie dziala np. 70 lat. A po tym czasie pstryk, zadziala i zdetonuje to co sie tam ostalo.
Jak dla mnie dobry inzyniering.
No i? Każda bateria tak ma działać. Do tego służą wszelkiej maści łączniki by galwanicznie odseparować baterię. Wystarczylo zastosować łącznik aktywowany wystrzeleniem pocisku.
Wątpię by wtedy zakładano, że amunicja ma mieć 70 letni termin przydatności do spożycia. To miało być użyte tu i teraz na czas wojny. Postęp technologiczny jest tak szybki, że nie ma sensu produkować na dłużej niż kilka miesięcy.
Podobne były w minach morskich.
A wiele lat później ... w stingerach są "baterie termiczne". Wedle opisu - baterie działające na stopionym elektrolicie. Niewielki ładunek pirotechniczny podgrzewa elektrolit, topi, i bateria działa. Bez podgrzania ... może bardzo długo leżeć w magazynie.
J.
To jest pocisk przeciwlotniczy. Ma działać od wystrzału z lufy do osiągniecia pożądanej wysokości - kilkanascie sekund.
Jakoś tak. Ale w czasie wojny być może musiały wytrzymac parę miesięcy w magazynie. Wiecej nie, bo pociski były potrzebne.
Pocisk należy uzbroic, tzn wkręcic ten zapalnik w resztę. Gdzies przy okazji można było baterię wsadzić.
Ale potem wojna się kończy, pociski leżą latami, baterie wychodzą z produkcji ... dobry inzyniering.
Nawiasem mówiać - lampki choinkowe były kolejne w "spisku żarówkowym". GE produkował.
It pointed to Exhibit 1867-G, a memorandum dated July 30, 1937, from the Incandescent Lamp Department to managers and salesmen, as follows:
"We have been informed that some of our B agents contemplate ordering C-7 night light lamps for use in multiple Xmas Tree sets, rather than purchase C-7-1/2 multiple Xmas tree lamps from our Xmas Tree Outfit manufacturers. While the cost of the C-7 night light lamp to a jobber is slightly higher than that of the C-7-1/2 Xmas Tree Lamp, this may be offset by the advantage of crediting sales of night light lamps to their MAZDA lamp sales.
We do not recommend the use of C-7 night light lamps in Xmas Tree sets because:
"1-Night light lamps are less rugged than multiple Xmas Tree lamps and will not give the customer as satisfactory service in multiple Xmas Tree sets.
"2-Naturally our Xmas Tree Outfit manufacturers object to the use of C-7 night light lamps in their Xmas Tree outfits, because they do not want to lose the sale of C-7-1/2 multiple Xmas Tree lamps.
"We urge that whenever substantial orders for C-7 night light lamps are received from our B agents, that you have them investigated to determine whether they are to be used in multiple Xmas Tree service. If so every effort should be made to convince the B agent that the regular C-7-1/2 multiple Tree lamps should be ordered from his regular source of supply or Xmas Tree outfit manufacturer."
Dbanie o klienta ... ale chyba w pierwszej kolejności o własne interesy :-)
J.
Wtedy istotnie amunicja była szybko zużywana. I raczej nie o postęp techniczny chodzi, choc akurat ten zapalnik był bardzo nowoczesny - pierwszy który wykrywał zblizanie do samolotu.
Ale potem ... przychodzi pokój, amunicja trafia do magazynów, i leży tam dziesiątki lat.
Myśmy np mieli ręczne granatniki przeciwpancerne Komar, którym kończył się okres przydatności do spożycia, cos 30 lat, i zaczął sie problem ile będzie kosztowała utylizacja.
Szczęsliwie Ukraina przyszła z pomocą i zutylizowała za darmo :-)
J.
Nie patrzyłem na film, ale jest artykuł w Electronics, luty 1946, str. 104. Piszą że zwykłe baterie działały, ale miały za małą trwałość, szczególnie w warunkach tropikalnych.
Co do postępu, to można się było liczyć z tym że wojna potrwa dłużej i głupio by było zmarnować wyprodukowaną amunicję. Przy kilkumiesięcznej trwałości da się pewnie ogarnąć dystrybucję tak by amunicja była zużyta w okresie jej przydatności, ale łatwiej jest gdy trwałość jest większa.
Oddzielna sprawa czy trwałość to cała prawda. Mogło być tak że trwałe baterie były cięższe i większe, a nietrwałe lżejsze i mniejsze. Wtedy naturalne by było użycie nietrwałych. Jest jeszcze kwestia parametrów baterii, ona miała dawać 3A przy kilkudzięsięciu woltach. Napęcie z baterii wpływało na parametry układu. Więc możliwe że "prawie" dobra bateria nie wystarczała. A przyjęte rozwiązanie dało możliwość długiego przechowywania i dobre parametry przy użyciu.
Wow - nie za wczesnie na ujawnienie? Przecież to top secret było.
No chyba, że juz większość wiedziała, ze cos takiego jest, a szczegóły ... może nie było, może celowo podali nieprawdziwe.
Ale to raczej nie tak, że wyprodukowali i czekają. Produkcja trwała, żużycie było, problemu przechowywania chyba nie było, choc parę miesięcy może być przydatne. To w koncu z fabryki musi na Pacyfik dotrzeć, a może nawet uzbierac się w odpowiedniej ilości do jakiejs planowanej ofensywy ...
Możliwe. A swoją drogą faktycznie - to lampy, napięcie dosć wysokie, przyspieszenia - w lufie wysokie w jedną stronę, w locie w drugą stronę ... a elekrolit w baterii anodowej jakos musi trafic między odpowiednie elektrody tylko - bo inaczej zrobi zwarcie innych elektrod...
J.
Na początku był zakaz używania tych zapalników na froncie, chodziło o to żeby niewypały nie wpadły w ręce przeciwnika. Ale podczas niemieckiej kontrofensywy w Ardenach amerykański dowódca zdecydował żeby je używać bo było zła widoczoność i ostrzał tradycyjnymi zapalnikami był mało skuteczny (jak rozumiem przy słabej widoczności nie szło dobrze dobrać momentu wybuchu), a zbliżeniowe działały skutecznie. Niemcy powinni byli się zorientować że coś się dzieje, a mieli spora szansę na znalezienie jakiegoś niewypału. Więc w końcówce wojny Amerykanom już mniej zależało na tajemnicy.
Szczerze mówiąc nie wiem co oni robili z tą amunicją. Jak pisałem przez jakiś czas był zakaz używania jej na lądzie, czyli głowne użycie to były armaty przeciwlotnicze. Artykuł w Electronics podaje że wyprodukowano 130 milionów tych zapalników. Gdzie indziej czytałem że pod konic wojny artyleria przeciwlotnicza potrzebowała przeciętnie kilkaset pocisków by strącić samolot. Tak że te pociski powinny starczyć na jakieś 250 tysięcy samolotów, oś miała wielokrotnie mniej. Myślę że część zapalników czekała przy armatach przeciwlotniczych aż pojawi się jakiś cel, część pewnie czekała na decyzję użycia na lądzie. Możliwe że część się przeterminowała.
Ponoć głównym problemem były lampy. OIDP to gdzie indziej było napisane że Niemcy próbowali zbudować takie zapaliniki (podstawowa idea była znana, były patenty), umieli zrobić baterie, ale polegli na lampach.
Co do elektrolitu, to w pocisk się kręcił i była siła odśrodkowa, coś na poziomie 300g. Więc jak "wylejesz" elektrolit w środku to się rozpłynie "na boki". Jeśli ogniwa będą po obwodzie i będą między nimi przegródki to nie ma szans żeby było zwarcie. Potencjanie może być problem z symetrią, tzn. żeby każde ogniwo dostało swoją porcję elektrolitu, ale to pewnie jest załatwione przez początkowe przyspieszenie.
Dnia Tue, 21 Jan 2025 20:17:48 -0000 (UTC), Waldek Hebisch napisał(a):
Filmy z pierwszego linku nie oglądałem, bo jakiś następny debil zrobił w pionie.
Ale rozmawiamy o wojsku. To jest bardzo specyficzna instytucja. Sam, będąc w wojsku gdzieś tak w połowie lat 80-tych widziałem sporo rzeczy "starych" - np. skrzynie remontowe do GAZ lub UAZ. Aut tych wojsko dawno nie miało, ale skrzynie były przechowywane niemal jak relikwie. A bardzo ciekawa zawartość: począwszy os świec zapłonowych przez gażniki i prądnice do innych mechanicznych elementów - już nie pamiętam. Oczywiście też paski, smary, płyny, nawet szmaty do czyszczenia. Kolega coś ze 20 lat temu mówił, że tam, gdzie był, nadal takie relikwie pieczołowicie przechowywano.
Natomiast znane są przypadki z USA, że gdzieś-tam budowano "tajną jednostkę" z wieloma magazynami, zapełniano owe magazyny różnym towarem w ilościach typu "ogromne mnóstwo kontenerów", a potem całą jednostkę zaplombowywano i zapominano o niej. Albo nie zapominano o jednostce, tylko plombowano magazyny i tak stoją przez dziesiątki lat.
Byłeś w śpiączce czy w więźniu? Od 20 lat filmy " w poziomie" są de mode. Teraz filmuje się w pionie i słusznie bo to naturalny format dla współczesnego telefonu.
W dniu 22.01.2025 o 09:56, Marek pisze:
Taaa, bo telefonu nie można przecież obrócić do oglądania :>
Nie bardzo też mieli gdzie używać - w Afryce? Na Guadalcanal?
Tak jakoś czytałem. Nie wiem - czy od początku tak kombinowali, czy potem się wydało, ze i grunt wykrywają dobrze. Ale zakaz był.
Też niekoniecznie Niemcy mieli wtedy głowę do amerykańskich niewypałów.
Chyba ciągle świetna bron. A jak zajmowali pole bitwy, to i Niemcy niewybuchów nie mogli zbierać. Chyba, że w późniejszym czasie.
Na okrętach przeciw Japonii.
Nie oszczędzali sobie :-)
Tych być może mniej.
No i nie bardzo już było do czego strzelać. Włosi się poddali, Niemcy już sporo samolotów stracili ... do V1 ?
Zapewne.
Być może.
Z tych 130 mln to pewnie sporo :-)
no fakt.
No właśnie - jedno ogniwo suche, i cała bateria nie działa.
J.
No i to ze albo nie obejrzales filmu albo nie mozesz pojac co w filmie jest.
Nie. Obejrz ten jebany film.
Watpie ze wiesz o czym sie wypowiadasz. Wrecz wiem ze bredzisz z dupy
Ta, ten a minach tez tak samo dzialaja.
Tak czy siak, taniej jakies tanie blaszki i fiolke z kwasem miec niz jakies drozsze metale w amunicje wkladac zeby trzymalo dluzej.
Starczy ze da napiecie ale zawsze a nie tylko do daty waznosci i to tylko jaksie drogie elektrody da. No i fiolka pelni role bezpiecznika.
nie pierwszy raz biznes maluje trawe na zielono zeby zarobic...
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required