Tuya timer z lokalnym zegarem

Jun 23, 2026 Last reply: 1 week ago 48 Replies

W dniu 30.07.2026 o 13:05, Jarosław Sokołowski pisze:

Ja miałem parę dni temu problem z ESP-07. Za cholerę się nie chciała zaprogramować. Stany na pinach OK, układ żyje - zgłasza się na TX, ale w trybie programowania nie reaguje - jakby komendy na RX do niego nie dochodziły. Wylutowałem go, wlutowałem ESP-12E, z którym nigdy problemu nie miałem i ten się zaprogramował bez problemu. Zrobiłem sobie gniazdo do programowania tych modułów i spróbowałem nowy ESP-07, inny ESP-12E - programują się bez problemu, a tamten O7 nie - no cóż, pewnie uszkodzony. Przy zabawach stwierdziłem, że w tym gniazdku zastosowałem mało sprężyste druciki i przestają kontaktować. Wymieniłem je na takie z gniazdka RJ-45 i znowu zacząłem testować i tym razem ten lutowany ESP-07 zadziałał! Natomiast kiedyś miałem ciekawy przypadek z ESP32. Programowałem kilka gotowych, nowych płytek i jedna się wywalała, tzn program się wgrywał, ale później konfiguracja się nie zapisywała i startował jak świeżo zaprogramowany. Próbowałem tam wgrywać różne aplikacje i efekty były różne - tzn niektóre nie startowały inne się wywalały w trakcie działania. Przelutowałem ten moduł na nowy i wszystko zadziałało a ten zły gdzieś schowałem i zapomniałem o nim. Kiedyś przy kolejnych zabawach uwaliłem kolejny moduł - ale byłem świadomy co zrobiłem - 5V poszło na któryś pin i się ugotował. Przypomniałem sobie o tamtym uszkodzonym wcześniej i podmieniłem mu pamięć z tego - zadziałało wraz z programem jak przed uszkodzeniem - działa i programuje się normalnie.

I jeszcze musiało trafić, na niego w pierwszej kolejności. Cholerstwo jedno.

Dokładnie to sobie najbardziej w tym wszystkim zawsze cenię. Tzn. nie, to że Ty nie wyniosłeś. Ale też nie siedzę w ogóle w szeroko rozumianej elektronice i być może coś z tego się udziela na zasadzie, tzw. złośliwości rzeczy martwych. Znam ten fenomen doskonale jako osoba, która rozwiązuje większość problemów komputerowyh mojej rodziny samym dotykiem a czasami i zbliżeniowo.

Jest sobie taka platforma sbc:

formatting link
Bawiłem się tym jak zaczynali parę dobrych lat temu i dużo się wtedy nauczyłem o wpływie przekroju przewodów zasilania dla urządzeń zasilanych 3,3V. Miałem ci ja przewody, o przekroju już nie pamiętam jakim, ale wydawał się więcej niż odpowiedni, idące od zasilacza typu benchtop (laboratoryjny?) do owej cebuli. Przewody ca 1.5m. Cabula startowała ładnie, do pewnego momentu, kiedy albo to dalej poszło, albo się wykrzaczało. Jakby losowo. Finalnie okazało się, że właśnie w momencie ładowania modułu wifi, prąd szedł taki, że kable nie wyrabiały i na cebuli był pokaźny spadek napiecia, dużo poniżej tych 3,3V. Kombinowałem z samą pojemnością i ZCP pomagało, ale ostatecznie, kupiłem takie miniaturowe DC-DC z 5V czy 12V na 3,3V i zaistalowałem krótkim kablem przed samą cebulą razem ze sporym kondensatorkiem. Rozwiązało to wszystkie problemy ze stabilnością.

No te "dosyć" to taka bardziej figura retoryczny co by dodać dramaturgii wypowiedzi. Jakbym naprawdę miał mieć dosyć, to bym wymiękł na etapie "nie działa łebinstaler". Ale też za dużo w tym momencie nie mogę zrobić

- zmówiłem espesy z innego źródła. Zobaczymy czy będą różnice.

Pan Marcin Debowski napisał:

O mnie rodzina (i wielu znajomych) mówi "te ręce, które leczą". Nie ogranicza się to do problemów komputerowych, dotyczy wszystkiego, co ma związek z techniką.

Tylko raz w życiu spotkałem się z komercyjnym urządzeniem, które miało zewnętrzny zasilacz o napięciu 3,3 V. Żeby było śmieszniej, był to access point firmy Cisco/Linksys. Działał, ale chyba też miał problemy. Tutaj problemów z kablami mieć nie powinniśmy, bo to wszystko ma być w kupie. Jednak wydajność zasilania z konwertera UATR może być za mała, zaslacz i konwerter jest w jednym układzie scalonym, mogli nie przewidzieć takiego poboru. Zalecenia co do dołaczania pojemności chyba widziałem w jakimś dejtaszicie, nawet wartość była podana. Osobne zasilaczyki

3,3 V też mam, nie zawaham się ich użyć.

Jeszcze można zrobić test z innym wsadem, na przykład z:

formatting link
Ponieważ SOA#1, to mamy punkt odniesienia. Nie trzeba się nastawiać, że to będzie używane, wystarczy sprawdzić, czy się flaszuje, wystawia AP i da się wejść na stronę 192.168.4.1.

Jeszcze sprawdzę tego epsa gołego, poza programatorem, bo dotychczas siedział włąśnie na nim. Też nie chce mi się wierzyć, żeby to było zasilanie, no chyba że Czajniz Kameraden poskąpili miedzi, na którejś ze ścieżek.

Sprawdzę przy okazji. Na razie poczekam na zamówione.

Pan Marcin Debowski napisał:

Jeśli nie zasilanie, to coś innego związanego z hardware, sam nie wim co.

Może warto o tym jasno napisać, bo niekoniecznie musi to być oczywiste, ale wybór konkretnej płytki z procesorem ESP8266 jest praktycznie bez znaczenia. Padło na ESP-01s, bo to razem z programatorem i zasilaczem we wtyczce sieciowej tworzy zgrabną całość. To samo można wgrać choćby do modułu Wemos D1, który ma w sobie ESP8266 zlutowane z całą resztą. Zasila się przez złącze USB (C lub micro), więc też łatwo z wtyczkowego zasilacza. Innym nieoczywistym wyborem może być przerobienie na repeater wi-fi modułu Sonoff Basic R2. Programuje się wygodnie, bo pod łatwą do otwarcia obudową są złącza pod goldpiny programatora. Zasilany jest już wprost z sieci 230V.

W międzyczasie nadeszło nowe (po prawej):

formatting link
Stare po lewej.

Zainstalowało, połączyło bez problemu, wszystko ładnie i szybko pow wifi i www. Tyle, że nie chciało wystawiać IP i reszty po dchp. Resetowałem, wyciągałem, wkładałem, ponownie instalowałem, wszystko na nic. W końcu wyjąłem, odłożyłem na stół na 5 dni i po ponownym włożeniu już działa wszystko. Drugi nowy moduł sprawdzę na innym stole.

Pan Marcin Debowski napisał:

Może to jak z ogórkami małosolnymi? Nie wystarczy zalać mało solną wodą, trzeba jeszcze z pięć dni poczekać. Mnie też się czasem zdarzało, że po zaprogramowaniu nie wszystko działało od razu. Ale po którymś restarcie już tak. Potem bez problemu. Tylko bez ponownej instalacji przy tym. Ma to swoje uzasadnienie. Programy zapisują różne rzeczy w wydzielonym odcinku pamięci flash. Na samym początku w tej pamięci nic nie ma. Inne fragmenty programów to czytają. Czasem próbują czytać, gdy jeszcze nic tam się nie zapisało.

Jarek

Bigos. Bigos się musi przegryżć. Ale długość wskazuje faktycznie na ogórki.

Jeszcze w sumie powinienem inny programator sprawdzić.

Pan Marcin Debowski napisał:

Cieszmy się, że nie koniak albo inna stara whisky.

Jeśli w ogóle zaprogramował, to należy założyć, że zaprogramował dobrze. To, co warto sprawdzić, to czy pamięć została skasowana przed programowaniem. Jeśli fragment pamięci przeznaczony na dane konfiguracyjne nie był zerowany, to się dziwne i niemiłe rzeczy mogą zacząć dziać. Ale to sprawa software, nie hardware. Ja do programowania używam "esptool", on ma opcje kasowania, która nie musi być (w teorii) włączona.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required