Cześć, myślę że źle zadajesz pytania w googlarce. Raczej takiego czegoś jak Sandisk Sansa Clip w obudowie Midi/Mini itp nie znajdziesz, bo i po co takie coś robić?
Zainteresuj się pojęciem Network Receiver np.
formatting link
(nie to że polecam, tak pierwsze co wpadło w googlarkę)
Ja wiem, że ma BT, sieć itp i niepodobne do Sansa Clip, ale albo powyrywasz i powycinasz cążkami scalaki od nentu/BT, albo jednak po czasie stwierdzisz (bo np. albumy mp3 się już parę razy zapętliły), że fajnie jest czasami puścić radio z sieci, albo zamiast żonglować pendrylami, fajowo wybierać płytotekę po DLNA z NAS'a stojącego gdzieś w kącie.
Zdrówko
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
R
radekp
Sat, 1 Apr 2017 14:58:46 +0200, w <obo866$u5q$ snipped-for-privacy@node1.news.atman.pl>, Jakub Rakus snipped-for-privacy@op.pl napisał(-a):
Filmy też oglądasz nieskompresowane? Z VHS? :)
J
J.F.
Dnia Sun, 2 Apr 2017 17:36:41 +0200, Irokez napisał(a):
Kiedys nawet tylko 14 bit - tzn plyta zawiera 16-bit, ale odtwarzacz mial tansze przetworniki 14-bit i oversampling.
A potem nadeszla moda na 1-bitowe - to juz ledwo lapie jak dziala.
Ale ... odtwarzacz mp3 tez moze byc "1 bit" :-)
J.
I
Irokez
W dniu 2017-04-02 o 21:25, J.F. pisze:
No ok, a ja mam staruszka AKAI AM-M800 i to ma 18-bit oversampling. Ot taka ciekawostka po co to... W sumie uzupełnił bym zestaw o gramofon i korektor... tylko tego brakuje do kompletu. A gra fajnie.
zdrówko
H
HF5BS
Użytkownik "AlexY" snipped-for-privacy@irc.pl napisał w wiadomości news:obpcjk$eau$ snipped-for-privacy@dont-email.me...
Ale nikt nie pisze, że nie będzie różnic, tylko, że będą pomijalnie małe. No, nie zawsze, ale czegoż wymagać od algorytmu matematycznego? W każdym razie udało mi się znaleźć różnicę między PCM, a MP3@320 insane.
Ja jeszcze używałem APE, ale ten zdaje mi się, ma jakieć hocki-klocki patentowe... no, w każdym razie gra. Tylko czemu się te bezstratne (APE, FLAC, inne... czy to nie MP3 (chyba OGG...?) istnieje w wersji bezstratnej? W każdym razie jakiś format dotąd znany ze stratności) kompresuje z większym bitrate, jak obecny sprzęt potrafi pociagnąć jeszcze bardziej wymagające operacje? Ale nawet słabszy dawał radę... Hmm?
H
HF5BS
Użytkownik "Marek" snipped-for-privacy@fakeemail.com napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Jakie znowu mity? Tak, MP3 jest stratny i co do tego jesteśmy stuprocentowo zgodni. Jednakże jest istotna różnica, czy kodowanie zrobimy byle jak, jakimś chujowym kodekiem (może z materiału zgranego z dyktafonu przemyconego na koncert (alias bootleg) z szumiącym mikrofonem elektretowym i bez normalizacji poziomów), czy porządnym kodekiem, ustawionym porządnie, z dobrze zgranym materiałem wejściowym. Dziś mamy jednak mocniejsze maszyny, niż Pentium-100, czy MMX z 32 MB RAM i nawet bardzo wymagający kodek da radę zrobić online, nawet magazynować nie trzeba, bo przepustowość łącz pozwala, nawet mającym słabe dziś łącza (takie 10 Mbps na przykład), ciągnąć materiał płyty CD bez zatorów danych, np. z chmury, bądź z innego źródła. Także chipy dźwiękowe na płytach są daleko doskonalsze, niż jeszcze 10 lat temu. Zakodować, to zakodować, ale jeszcze zdekodować, więc kodek daje razem w obie strony. Sam fizyczny sprzęt też ma znaczenie. (liniowość przetworników A/C i C/A chociażby, THD, TIM, itd.)
Tyle, że rozpływanie się nad cudownością brzmienia skrzypiec Mistrza Antoniego ("bo to skrzypce Antosia S. więc och i ach"), to zdecydowanie zahacza o audio-voodoo. Nie każdemu odpowiada barwa ich dźwięku (dość specyficzna), poza tym, nie wiemy, czy zamiarem kompozytora, czy zamiarem skrzypka było, żeby owa składowa była zawarta w utworze, a może mu przeszkadza i tylko prestiż, wartość historyczna (niewątpliwie ogromna - Mistrz Antonio Stradivari zrobił genialną konstrukcję) instrumentu spowodowała, że skrzypek zdecydował się zagrać na Stradivarim. Tak samo z natury wszelkie zapisy kwantowane są stratne, tylko, że my tej stratności nie zauważamy.
Tak więc - chętnie poddam się podwójnej ślepej, byle w Warszawie (abym miał jak dojechać, niestety, dalej się nie da), wchodzisz? Do porównania PCM, chujowo zrobione MP3 i porządnie zrobione MP3. Uprzedzam - żadnych kosztów nie pokrywam nawet częściowo (nie licząc jedynie biletów na autobus). Natomiast na razie nie wiążą mnie żadne zobowiązania czasowe, poza wizytami u lekarzy, więc dostosuję się co do terminów, jestem gotów od zaraz.
H
HF5BS
Użytkownik "Irokez" snipped-for-privacy@wp.pl napisał w wiadomości news:58e11a78$0$5154$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Każde próbkowanie. Niech sobie sygnał próbkuje nawet co 1 mikrowolt. Ale, jeśli w oryginale mamy w momencie próbkowania poziom pośredni, to kodowanie próbki nie ma siły, by tego niuansu nie straciło, nawet, jak filtry to wygładzą, to nie wiesz, czy w materiale zakodowanym dany poziom wziął się z rzeczywistego poziomu w oryginale, czy z filtrowania kwantów próbek, przecież, jakbyśmy nie gładzili, to to, co stracono w kodowaniu PCM, nijak się już nie odzyska, a jedynie można przybliżyć się do tego, co na starcie było. Musiałbym to narysować, aby lepiej wyrazić, o co mi chodzi.
To tylko na liniowym zapisie nie ucinało by niuansów między poziomami sygnałów... zakładając, że samo liniowe obrabianie sygnału jest wystarczająco dobre. Bo może jednak opłaci się poświęcić te małe niuanse i wygładzić kwanty, aby rezultat ostateczny był lepszy?
Mnie to przypomina utyskiwania małych dzieci, co to zapiera się, że nie będzie jeść kotlecika u cioci Krysi, kotlecik jest bueee, ale to samo dziecko zapytane, czy kiedykolwiek tego kotlecika spróbowało, to zdecydowanie odpowie, że nie.
To ja bardzo chętnie się takiemu testowi poddam, choćby zaraz, ograniczeniem jest tylko to, że miejsce próby musi być na obszarze obsługiwanym przez warszawską komunikację miejską i próba musi odbyć się w czasie, gdy komunikacja jeździ, tak, aby i pojechać, i wrócić do domu. Nie pokrywam też żadnych innych kosztów, poza biletem autobusowym. Zresztą... 16-bit... 24-bit... Do dziś mi brzmi w uszach różnica, sprzed wielu lat, jak (jeszcze było OIRT) chyba w programie "Zakłócenia odbioru" (pamięta ktoś jeszcze?) zaprezentowano, jak brzmi, jakiś stary, z lat 40 chyba jazzowy utwór, raz na zwykłej srebrnej płycie, a raz na podobno złotej 24-bit. No, państwo drodzy, większego wałka nie słyszałem. Otóż, się okazało (i to przez zwykłe radio FM było słychać), że zapisanie utworu "w cudowny sposób" wydobyło z utworu to, czego nie było słychać na analogu, czy 16-bitach :P Taki chuj, jak stąd dookoła świata.
Zaraz... jak to było z postem o wymianie żarówki? :))
Bo same słuchawki, to nie wszystko, każde grają inaczej i każdemu inne będą bardziej odpowiadać, jako przyjemniej dla niego grające. A ja... widziałem w sklepie słuchawki Dr Dre i nawet nie chciałem na nie patrzeć (po 200-coś zyla były), bo przepraszam za pardon, ale mnie nie interesuje, kto je firmuje, mnie interesuje, żeby dobrze grały, mogą być nawet w jakimś pedalskim kolorze, interesuje mnie jakość. Ja do spacerów z psem, używam reanimowanych (bo się kabel połamał, chińszczyzna pewnie) Philips SHP 1900 (kolor mają prawilny), ale już do telefonu wolę małe douszne, z kabelkiem, co się też zaraz urwie :), a wszystko ze smartfona. Zabieranie na taki spacer top-end, to jak rzucanie pereł przed wieprze. A podsumowując - najlepiej o tym wszystkim prawi andersenowska baśń "Nowe szaty cesarza".
H
HF5BS
A nie zauważyłeś, że to nie ja tak koduję? Czy ja coś nie tak napisałem? Inni kodujący, lecą masówkę, bez sprawdzenia rezultatów i z tego leci sieczka, w swym magicznym myśleniu sądząc, że jak gówno zakodują 320 kbps, to zrobią z tego nagle miskę ryżu. a przysłowie prawi - i w Paryżu, nie zrobisz z gówna ryżu. Poza tym zdziwisz się - bywa (jasne, że nie zawsze!), iż zgrywanie bez korekcji daje lepszy rezultat wyjściowy, przy porysanych nośnikach zwłaszcza. A ja zawsze odsłuchuję, co ze zgrania i kodowania wyszło, raz tylko śmiecia puściłem w świat (i gość mi taktownie wspomniał o tym przez chat w programie P2P, wadliwy kawałek oczywiście natychmiast zdjąłem), wystarczyło, od tego momentu zawsze sprawdzam rezultat, choć to ogromnie spowalnia działanie. Zdarzyło się, że jakąś płytę męczyłem 4 godziny, jeśli nie więcej, kombinacją korekcji, szybkości, dokładności, itd, itp. Zgrałem całą.
I spoko, wiem, co zrobić z wadliwym nośnikiem, zacząłem się tym jakieś 20 lat temu z małym hakiem zajmować. Tylko ostatnio nie działam, bardziej się opyla z sieci ściągnąć i sprawdzić, czy nadaje się do użytku. Nawet na chomikuja mam prosty sposób, jak pociągnąć całe albumy, byle pliki były zapisane w MP3 (dla innych niekoniecznie zadziała)... Trzeba tylko w kaszce przeglądarki umieć grzebać, co jest upierdliwe, ale skuteczne.
M
Marek
Tak. Jest stratny i ma tym należałoby w tym tekście wypowiedź zakończyć a nie przez dwie strony dalej stwietdzoną samemu stratność kodeka argumentacją "tak ale jak coś ustawimy to będzie jak PCM" i stratność magicznie zniknie. To nie ma nic wspólnego z audiowoodo. Test 12 alikwoty był przeprowadzany w połowie lat 80, kiedy jeszcze nikt o audiowoodo nie słyszał (przynajmniej w takim kształcie jak to teraz jest postrzegane). Był wtedy artykuł w MT, polecam.
Wszelkie kompresje psychoakustyczne czy psychwizyjne powstały z dziadostwa technologicznego podszytego ekonomią, tylko i wyłącznie. To takie technologiczne szycie na miare czasów. Rozmiar danych do zachowania lub przesłania wtedy był nie do ogarnięcia eknomicznego przez ówczesne nośniki. Po co upychać wszystko, skoro można 90% wyrzucić i większość nie zauważy różnicy. Kompresja jest tyko sztuczką techniczną na tańsze dostarczenie odbiorcy kontentu, niczym więcej. Kosztem oczywiście wywalenia "nadmiarowych" danych. Tylko nikt nie pomysli, że w przyszłości może się okazać, że w tych nadmiarowych danych jednak coś było godnego uwagi, ale niestety zostało to wywalone na śmietnik. Współcześnie nie ma już uzasadnienia stosowania mp3 bo problem odpowiedniego (dużego i taniego) nośnika już nie istnieje.
M
Marek
mikrowolt.
Proszę się zapoznać z twierdzeniem Shanona by nie pisać dalej bzdur...
R
robot
W dniu 2017-04-01 o 13:50, Paweł Pawłowicz pisze:
formatting link
R
robot
W dniu 2017-04-02 o 12:56, Marek pisze:
Nienawidzę mp3. Za co? Za to, że jak zwykle najgówniańszy format wygrał i opanował cały świat. I do dzisiaj to starocie króluje w internecie. Tak samo było z USB, DVD Audio i pewnie jeszcze paroma innymi standardami. W świetle tego jak bardzo potaniła pamięć masowa i przepustowość internetu od czasu wynalezienia mp3 format ten powinien być już dawno w muzeum. Może ja się nie znam, ale tak uważam i będę szedł w zaparte.
R
robot
W dniu 2017-04-01 o 16:21, HF5BS pisze:
Jakiej normalizacji, czego normalizacji?
H
HF5BS
Na razie, to ty wyrywasz zdania z kontekstu, odwracasz kota ogonem, oraz bijesz na oślep. Podkreślam i nie udowadniaj mi inaczej - każde kwantowane kodowanie jest stratne, ino może minimalnie. Słucham - jak wciśniesz 100 tysięcy poziomów w oferowane przez 16 bitów 65536? I ponawiam pytanie - piszesz się na podwójną ślepą? Bo ja tak, jak przegram, to przyjmę to na klatę, przed wszystkimi oznajmię, że poległem, a ty, jak widzę, uciekasz od tego rękami i nogami. Czemu?
H
HF5BS
A gdzie ja ci napisałem, że się PCM zrobi, że niknie stratność, wskaż to łaskawie? Słucham, mesage-id, i cytat z posta. Jak tak napisałem i zapomniałem, to odszczekam, ale na razie nie mam powodu.
Ja zauważam, jak cholera zauważam, tylko odróżniając od ciebie, nie robię z tego antycznej tragedii.
Przepraszam, czego?
Że a no bo może przecież coś kiedyś? Ty się zachwycasz sterylnością dźwięku, ja się zachwycam muzyką, jej treścią. Wychodząc z założenia zobrazowanego przysłowiem "Złej tanecznicy przeszkadza rąbek u spódnicy". Jak byś mnie chciał zapytać, to np. właściwie nie mogę słuchać fortepianów Yamaha, mają dźwięk suchy, kościsty, brzęczący. Ale, jak na konkurcie szopenowskim grał na tym fortepianie jeden z pianistów, siedziałem i sluchałem MUZYKI, a nie fortepianu, pianista grał fantastycznuie, siedziałem i nie mogłem się oderwać. Ty byś pewnie zaraz podniósł zarzut, że tor wizyjny zakompresowany (dziabaj waść po torze nieskompresowane 4K...), że dźwięk pod kodekiem stratnym, a widzisz, świadom tych spraw, ja po prostu słuchałem muzyki, chłonąłem ją, a kodeki miałem głęboko w sempiternie. To, czy gdzieś górę przycięło, czy średnicę spłaszczyło, a basy były suche i brzęczace (bo były, a co...), miałem w dupie. Bardzo głęboko tamże. I tym się chyba różnimy.
Mam limit 1GB na fonie. Słucham sobie dużo muzyki z netu i paczpan, wystarcza. Zgoda, przejdę na niekomopresowaną - ale mi sfinansuj przesył dodatkowych danych. Bo ja dokładać nie zamierzam. Natomiast zamierzam słuchać muzyki i nie cyzelować, jak płyną kolejne bity top-end, po prostu zamierzam mieć z tego słuchania przyjemność.
To kiedy podwójna ślepa?
PS. Jako przykład wyraźnie słyszalnej różnicy między PCM a MP3 - Trans Europa Express w wersji Koto z albumu "Koto plays synthesizer worlds hits" (jakoś tak), początek utworu, gdzie mamy wysoki, stukający, podobny nieco do psiego klikacza, dźwięk. Po kompresji jest wyraźnie rozmyty, mniej ostry. I co? I słucham go, nie robiąc z tego tragedii.
H
HF5BS
Użytkownik "robot" snipped-for-privacy@onet.pl napisał w wiadomości news:obt667$9kt$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl...
Godzina słuchania muzyki z netu, pochłania mi z fona 20 MB. Czy zgodzisz się sfinansować mi dodatkowy pakiet, abym słuchał melodii bez kompresji?
Ale czy ktoś ci broni? Może tylko wystarczy przeorientować priorytety? Nigdzie nie napisałem, że MP3 to cudo, cymes i prawda objawiona. Natomiast napisałem, że skoro MP3 już jest i się z niego korzysta, to nie należy podchodzić do tego jak jaki chuj, jak wioskowy głupek, co porysowaną płytę wsadzi, zgra bez normalizacji, bez korekcji, najchujowszym kodekiem z najchujowszymi ustawieniami. Ja kompresuję na raczej niewielkich prędkościach, ale porządnym i właściwie ustawionym kodekiem, porządnie przygotowuję do tego materiał wejściowy, normalizuję, a rezultat kodowania sprawdzam (bardzo wielu tego nie robi), zanim pójdzie dalej. I zapewniam cię, że moje 128, czy 160 kbps, zagra lepiej, niż niejedno 256, czy nawet
320. Porównajmy zadbanego Malucha i zapuszczonego Maybacha. Startujemy z Zakopanego i jedziemy do Gdańska. Jestem daleko pewniejszy fiacika, jako pojazdu, który bez przygód dotrze na miejsce (niekoniecznie szybciej).
H
HF5BS
U¿ytkownik "robot" snipped-for-privacy@onet.pl napisa³ w wiadomo¶ci news:obt69a$9kt$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl...
UGD :P
R
robot
W dniu 2017-04-03 o 13:17, HF5BS pisze:
Pas.
I
Irokez
W dniu 2017-04-03 o 13:04, HF5BS pisze:
Aż sobie zaciągam WavPacka i FLAC aby potestować kiedy przestanę słyszeć różnice :) Nie mam wzmacniaczy lampowych, kabli złotych prowadzonych na stojakach z drzewa cedrowego i własnej elektrowni z generatorami o maksymalnym błędzie przesunięcia fazy na poziomie szumu kwantowego.
Słuchawki HD555 + komp lub zestaw stereo Yamaha PianoCraft MCR750 (z głośnikami lub/też słuchawki)
Zdrówko
R
robot
W dniu 2017-04-03 o 13:16, HF5BS pisze:
No i dobrze robisz, że nie chcesz przepłacać. Tylko czemu mp3 -jeden z najgorszych stratnych formatów? Masz do wyboru inne stratne - nowsze, lepsze, które przy tym samym bitrejcie oferują lepsza jakość.
No i właśnie również dlatego mp3 jest zły. Bo wioskowy głupek nawet nie wie, że są inne formaty, prostsze w obsłudze i partoli robotę w mp3. I potem sieć jest zalana gównianymi mp3 przygotowanymi przez takowego wieśniaka. A gdyby najpopularniejszy format był lepszy, to na defaultowych ustawieniach kompresji gwarantowałby optymalną jakość.
Nadal nie rozumiem co ty tam normalizujesz. Chyba że musisz korygować jakieś źle przygotowane pliki, które mają różne poziomy głośności.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.