> Nie wiem, ale jak dla mnie unikanie określeń, których jakaś osoba sobie
>> nie życzy, to podstawa kultury osobistej, a nie żadna "poprawność >> polityczna".
> Niby tak, ale nie do końca. Kultura osobista odnosi się od unikania słów
> powszechnie uznawanych za obraźliwe. Tymczasem w poprawności politycznej
> wyznacznikiem co jest dopuszczalne a co nie, jest dana osoba lub grupa.
> Powołując się na poprawność polityczną może ona zabronić Ci praktycznie
> dowolnej wypowiedzi, bo o każdym słowie lub zdaniu ma prawo powiedzieć, że
> ją uraża. Stąd owa poprawność jest de facto wynaturzeniem kultury osobistej.
Brawo.
Ale idźcie sobie z tym na pl.soc.polityka, proszę.