Hej,
Szukam sposobu na zmniejszenie liczby anten na dachu samochodu. Teraz są dwie (CB i FM), chcę dorzucić trzecią (2m/70cm) i zrobi się już z tego mały jeż :)
Wiem, że ludzie podłączają radio samochodowe do ogrzewania tylnej szyby. Są takie fabryczne rozwiązania i różne, bardziej lub mniej skuteczne, wydumki.
Macie z tym jakieś doświadczenie?
Dwie moje wizje są takie:
Opis schematów:
- HTR PWR -- zasilanie ogrzewania tylnej szyby
- AMP PWR -- zasilanie z radia
- RADIO -- koncentryk do radia
- GND -- masa od strony tylnej szyby (tu gdzie jest teraz podpięte ogrzewanie)
- L1, L2 -- dwa dławiki na odpowiedni prąd (zmierzę, nie sądze że > 15A), indukcyjność kilkadziesiąt uH
- HTR1 -- paski ogrzewające na szybie
- AMP1 -- wzmacniacz (Sunker AMP1 lub fabryczny z samochodu), symbol zwykłego op ampa ale wiadomo, o co chodzi
- F1 -- bezpiecznik na wypadek przebicia C2 (żeby mi się ogrzewanie szyby nie zasilało przez oplot koncentryka)... ciekawe jaką ma indukcyjność
Czy L2 jest konieczne, czy wystarczy L1?
Czy moja wizja ma sens? Czy może pomysł jest całkowicie poroniony i lepiej zabudować antenę gdzie indziej, choćby przyklejaną do szyby?