Chodzi raczej o drgania styków. No ale zobaczymy, wybuchnąć czy się zapalić raczej nie powinno. Już założone, tylko jeszcze nie podłączone, może jutro uda mi się skończyć (a jak nie to po weekendzie) i zobaczymy. Przyłożę ucho, popstrykam, jak usłyszę że iskrzy to wywalę i kupię inną.
Dlaczego? W sensie, jaka jest tego wada?
Tak właśnie będzie zrobione jak będzie remont elektryki na klatce. A czy na dłużej... mieszkanie jak mieszkanie, ja planuję w końcu kupić dom i się stąd wyprowadzić, a jak mieszkanie zwolnię, to wtedy albo zrobić tu (już nieswoimi rękami) porządny remont (w tym elektryki, już porządnie, podtynkowo) i je wynajmować, albo sprzedać tak jak jest. Albo wynajmować bez remontu, za to taniej i nie martwiąc się aż tak, że ktoś coś zniszczy. Zobaczymy. W każdym razie ta moja nowa instalacja raczej nie będzie tu dożywotnio.
No ale na razie mieszkamy a ja chcę spać spokojnie, że mi chata nie spłonie. To co mogłem na już to ogarnąłem, ale jakie jeszcze są tu niespodzianki... nie wiem, tym bardziej że do dwóch puszek nie mam dostępu (musiałbym skuć pawlacz albo wleźć tam, co przy mojej wadze mogłoby być drogą w jedną stronę).
Inna sprawa, że podejrzewam, że elektryka w innych mieszkaniach na klatce wcale nie wygląda lepiej.