Ja nie proponuję stopnia D lecz bawię się takim ze względu na rozwiązania układowe. Nie mają sprzężeń.
Rozdział jak najbardziej. Do stopni wstępnych, być może niesymetrycznych, o dużej czułości zasilanie stabilizowane, do stopnia wyjściowego tylko filtrowane. Audiofilem raczej nie jestem. JanuszR
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
J
Janusz Ramiszewski
Tak jest w "normalnym" sprzęcie. Zauważ, że moc muzyczna a sinus zależą od chwilowej wydajności prądowej zasilacza. Im "lepszy" sprzęt tym tę chwilową wydajność staramy się polepszyć. Dlatego dajemy jak największe pojemności w zasilaczu. Jednakże spadek mocy w czasie trwania np. partii kontrabasu powoduje zmianę jego brzmienia ponieważ sygnał będzie miał amplitudę o obwiedni malejącej. Jest to zatem zniekształcenie obwiedni i zafałszowanie barwy dźwięku. Tak jest w popularnych wzmacniaczach klasy AB. Wzmacniacze wysokiej jakości zawsze są budowane w klasie A oraz AA. Ponieważ ich sprawność jest raczej słaba i pobór prądu mało się zmienia nie ma tam czegoś takiego jak moc muzyczna i sinusoidalna. JanuszR
J
Janusz Ramiszewski
Dziwię się Tobie jako elektronikowi. Nie jestem co prawda audiofilem bo posiadam pierwszy stopień umuzycznienia (wiem, że grają), dodatkowo wiem, że w tej branży jest po prostu dużo snobów. Jednakże słuch nie jest to 20 do 20000 i 1% zniekształceń. Źródłem słuchu nie jest ucho lecz właśnie "chory umysł". Ucho jako mikrofon podobnie jak oko jako kamera mają parametry beznadziejne. Cała obróbka następuje u głowie. Dzięki temu oko nie widzi aberracji chromatycznych, comy , i nie do góry nogami i całej masy innych zniekształceń. Z uchem jest podobnie, to właśnie od umysłu zależy umiejętność wychwycenia zmian tembru, barwy, dynamiki, niektórzy mówią o nasyceniu dźwięku. Genialny Mozart potrafił rozpisać partyturę raz usłyszany utwór symfoniczny tj. osobno partię każdego z instumentów. Odczucia słuchowe są w zasadzie niemierzalne. Podobnie jak nie opowiesz ślepemu jak wygląda kolor zielony tak nikt nie jest w stanie opowiedzieć głuchemu co słychać. Dlatego proponuję więcej szacunku dla poglądów innych niż Twoje. Poza tym dla elekronika w sytuacji, gdy na masówce nie ma szans konkurencji z potentatami to naprawdę może być u nas a gdzie indziej już dawno jest DOBRY RYNEK. pozdr. JanuszR
A
A.Grodecki
Użytkownik RoMan Mandziejewicz napisał:
Dziwne! A czy to aby nie wina niefortunnego stabilizatora? Nie bardzo mogę uwierzyć, że zasilanie wzmacniacza z DOBREGO żródła napięcia stałego mogło by być szkodliwe dla sygnału na wyjściu. Kłoci sie to nie tylko ze zdrowym rozsądkiem, ale podważazasady konstrukcji np sprzętu pomiarowego NAPRAWDĘ wysokiej klasy.
R
RoMan Mandziejewicz
Wzmacniacz akustyczny nie jest sprzętem pomiarowym. I nie zawsze konstrukcja poprawna jest tym, co sie podoba i co dobrze brzmi. Wzmacniacze gitarowe są klasycznym tego przykładem - słynny Marshall jest tak spaprany pod względem układowym, że każdemu elektronikowi, który potrafi czytać schematy oraz _rozumie_ to co czyta, robi się niedobrze. Ale jednak właśnie dlatego, że jest tak a nie inaczej spaprany, brzmi tak jak brzmi. To, co jest wadą z obiektywnego punktu widzenia (niesymetria, obcięcie dołu i góry pasma, duże zniekształcenia, silna modulacja mocy - mocny atak i zaraz potem spadek) staje się zaletą dla gitarzysty.
Muzyka ma to do siebie, że z nielicznymi wyjątkami ma charakter 'impulsowy' - średni poziom głośności jest dość niski a moce chwilowe chwilowe są dość wysokie. I teraz stawiasz obok siebie dwa wzmacniacze o takiej samej mocy ciągłej sinusoidalnej - jeden z zasilaniem zasilaczem stabilizowanym a drugi klasyczny - bez stabilizacji. Który zagra głośniej _muzykę_ - oczywiście ten bez stabilizacji. Na dokładkę wzmacniacz ze stabilizowanym zasilaczem ciężko będzie doprowadzić pod sam próg - zbyt łatwo wyjdą przesterowania.
W praktyce bywa tak, że wzmacniacze o mocy znamionowej ciągłej np. n*50W 8om mają zasilanie +-40-45V, co daje moc chwilową rzędu n*100W.
A
A.Grodecki
Użytkownik RoMan Mandziejewicz napisał:
Mowa nie o piecyku gitarowym, tylko o sprzęcie wysokiej wierności odtwarzania.
Bzdura! A dlaczego ten ze stabilizacją miałby mieć mniejsze napięcie zasialnia? A dlaczego miałoby ono być zbyt mało wydajne?
Omawiaz inny przypadek - mostek i kondzioły kontra TEN sam mostek i kondzioały + stabilizator. Wtedy zgoda, ale nie o tym mówimy.
A
A.Grodecki
Użytkownik Janusz Ramiszewski napisał:
Jeśli zamierzamy używać wmacniacza do granic jego możliwości - zgoda.
R
RoMan Mandziejewicz
[...]
W którym miejscu?
Bo bardzo wydajne i stabilizowane źródło zasilania o tym samym napięciu da wyższą moc ciągłą a mowa o takiej samej mocy ciągłej.
A o czym?
A
A.Grodecki
Użytkownik RoMan Mandziejewicz napisał:
Sugerujesz, że zasilanie stabilizowane jest gorsze od niestabilizowanego, bo przyjmujesz inne założenia niż ja. Ja zakładam takie same napięciestabilizowane, jak Twoje niestabilizowane bez obciążenia. Nie wnikamy w straty energii, i tak będzie ich mniej niż w klasie A (więcej jest cichych partii niż łomotu :))
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.