propozycja na tzw burzę mózgów

Nov 24, 2004 48 Replies

Ja nie proponuję stopnia D lecz bawię się takim ze względu na rozwiązania układowe. Nie mają sprzężeń.

Rozdział jak najbardziej. Do stopni wstępnych, być może niesymetrycznych, o dużej czułości zasilanie stabilizowane, do stopnia wyjściowego tylko filtrowane. Audiofilem raczej nie jestem. JanuszR

Tak jest w "normalnym" sprzęcie. Zauważ, że moc muzyczna a sinus zależą od chwilowej wydajności prądowej zasilacza. Im "lepszy" sprzęt tym tę chwilową wydajność staramy się polepszyć. Dlatego dajemy jak największe pojemności w zasilaczu. Jednakże spadek mocy w czasie trwania np. partii kontrabasu powoduje zmianę jego brzmienia ponieważ sygnał będzie miał amplitudę o obwiedni malejącej. Jest to zatem zniekształcenie obwiedni i zafałszowanie barwy dźwięku. Tak jest w popularnych wzmacniaczach klasy AB. Wzmacniacze wysokiej jakości zawsze są budowane w klasie A oraz AA. Ponieważ ich sprawność jest raczej słaba i pobór prądu mało się zmienia nie ma tam czegoś takiego jak moc muzyczna i sinusoidalna. JanuszR

Dziwię się Tobie jako elektronikowi. Nie jestem co prawda audiofilem bo posiadam pierwszy stopień umuzycznienia (wiem, że grają), dodatkowo wiem, że w tej branży jest po prostu dużo snobów. Jednakże słuch nie jest to 20 do 20000 i 1% zniekształceń. Źródłem słuchu nie jest ucho lecz właśnie "chory umysł". Ucho jako mikrofon podobnie jak oko jako kamera mają parametry beznadziejne. Cała obróbka następuje u głowie. Dzięki temu oko nie widzi aberracji chromatycznych, comy , i nie do góry nogami i całej masy innych zniekształceń. Z uchem jest podobnie, to właśnie od umysłu zależy umiejętność wychwycenia zmian tembru, barwy, dynamiki, niektórzy mówią o nasyceniu dźwięku. Genialny Mozart potrafił rozpisać partyturę raz usłyszany utwór symfoniczny tj. osobno partię każdego z instumentów. Odczucia słuchowe są w zasadzie niemierzalne. Podobnie jak nie opowiesz ślepemu jak wygląda kolor zielony tak nikt nie jest w stanie opowiedzieć głuchemu co słychać. Dlatego proponuję więcej szacunku dla poglądów innych niż Twoje. Poza tym dla elekronika w sytuacji, gdy na masówce nie ma szans konkurencji z potentatami to naprawdę może być u nas a gdzie indziej już dawno jest DOBRY RYNEK. pozdr. JanuszR

Użytkownik RoMan Mandziejewicz napisał:

Dziwne! A czy to aby nie wina niefortunnego stabilizatora? Nie bardzo mogę uwierzyć, że zasilanie wzmacniacza z DOBREGO żródła napięcia stałego mogło by być szkodliwe dla sygnału na wyjściu. Kłoci sie to nie tylko ze zdrowym rozsądkiem, ale podważazasady konstrukcji np sprzętu pomiarowego NAPRAWDĘ wysokiej klasy.

Wzmacniacz akustyczny nie jest sprzętem pomiarowym. I nie zawsze konstrukcja poprawna jest tym, co sie podoba i co dobrze brzmi. Wzmacniacze gitarowe są klasycznym tego przykładem - słynny Marshall jest tak spaprany pod względem układowym, że każdemu elektronikowi, który potrafi czytać schematy oraz _rozumie_ to co czyta, robi się niedobrze. Ale jednak właśnie dlatego, że jest tak a nie inaczej spaprany, brzmi tak jak brzmi. To, co jest wadą z obiektywnego punktu widzenia (niesymetria, obcięcie dołu i góry pasma, duże zniekształcenia, silna modulacja mocy - mocny atak i zaraz potem spadek) staje się zaletą dla gitarzysty.

Muzyka ma to do siebie, że z nielicznymi wyjątkami ma charakter 'impulsowy' - średni poziom głośności jest dość niski a moce chwilowe chwilowe są dość wysokie. I teraz stawiasz obok siebie dwa wzmacniacze o takiej samej mocy ciągłej sinusoidalnej - jeden z zasilaniem zasilaczem stabilizowanym a drugi klasyczny - bez stabilizacji. Który zagra głośniej _muzykę_ - oczywiście ten bez stabilizacji. Na dokładkę wzmacniacz ze stabilizowanym zasilaczem ciężko będzie doprowadzić pod sam próg - zbyt łatwo wyjdą przesterowania.

W praktyce bywa tak, że wzmacniacze o mocy znamionowej ciągłej np. n*50W 8om mają zasilanie +-40-45V, co daje moc chwilową rzędu n*100W.

Użytkownik RoMan Mandziejewicz napisał:

Mowa nie o piecyku gitarowym, tylko o sprzęcie wysokiej wierności odtwarzania.

Bzdura! A dlaczego ten ze stabilizacją miałby mieć mniejsze napięcie zasialnia? A dlaczego miałoby ono być zbyt mało wydajne?

Omawiaz inny przypadek - mostek i kondzioły kontra TEN sam mostek i kondzioały + stabilizator. Wtedy zgoda, ale nie o tym mówimy.

Użytkownik Janusz Ramiszewski napisał:

Jeśli zamierzamy używać wmacniacza do granic jego możliwości - zgoda.

[...]

W którym miejscu?

Bo bardzo wydajne i stabilizowane źródło zasilania o tym samym napięciu da wyższą moc ciągłą a mowa o takiej samej mocy ciągłej.

A o czym?

Użytkownik RoMan Mandziejewicz napisał:

Sugerujesz, że zasilanie stabilizowane jest gorsze od niestabilizowanego, bo przyjmujesz inne założenia niż ja. Ja zakładam takie same napięciestabilizowane, jak Twoje niestabilizowane bez obciążenia. Nie wnikamy w straty energii, i tak będzie ich mniej niż w klasie A (więcej jest cichych partii niż łomotu :))

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required