Prad z wiatrakow 2

Dec 18, 2013 32 Replies

mk napisało:

No to 345 tysięcy na wiadro przelicznikowe. Do *przechowania* (a nie do produkcji) 25 kWh. Załóżmy, że przechowuje prąd brany za darmo, a potem sprzedaje po 10 centów za kilo. I że robi dwa cykle na dobę (na więcej szczytów i dołków nie należy liczyć). No to pięć dolców zarobi. Na zwrtot trzeba poczekać 190 lat.

My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie -- mówimy -- to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić.

formatting link

W dniu 21.12.2013 o 16:13 Jarosław" Sokołowski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> pisze:

Proponuję jednak zobaczyć np Porąbka-żar, normalna duża hala na dole z turbinami, raczej niepodobna do budy. Byłem w środku widziałem. Jak przystało na architekturę przemysłową niestety szpeci krajobraz u podnóża góry Żar. Więc też nie jest to optymalne rozwiązanie.

Pan Janusz napisał:

Każda tego typu buda oglądana od środka robi wrażenie ogromnej. Ale w porównaniu z górą, albo z jeziorem, to mała budka jest.

Architektura przemysłowa też może być ładna. To, że tu się słabo o to postarali, jeszcze o niczym nie świadczy.

U¿ytkownik "J.F" <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:52b456a6$0$2169$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

Jak z Linuxem, czy MacOSem, sta³y siê popularniejsze, to i na nie siê wirusy znalaz³y...

Kojarzy mi siê z ¿yrobusem :) Ciekawi mnie, jak siê zabezpieczaj± od sytuacji, gdy takie ko³o ze¿re jaka¶ korozja miêdzykrystaliczna, czy inne cholerstwo... i ko³u w pewnym biegu nagle i niespodziewanie siê pêknie... ¿eby nie zdemolowa³o najbli¿szej okolicy, jak sobie taki naenergetyzowany kawa³ek uleci...? Niech sobie np. rozwali budynek, w którym to stoi, czy bunkier, to zawsze mo¿na odbudowaæ, a na rozwaleniu budynku musi siê skoñczyæ.

W dniu 21.12.2013 o 22:33 Jarosław" Sokołowski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> pisze:

Z zewnątrz także jest duża, uwierz mi.

Mała by była gdyby faktycznie turbiny skryli (schowali) w górze, ale niestety wszystko jest na ziemi i zajmuje ona trochę miejsca i przestrzeni, takwięc mówienie że elektrownia szczytowo-pompowa może być małą budką jest nadużyciem.

Każdy patrzy na ceny, nawet za socjalizmu także tek było, postawili to co najprostsze i najtańsze. Nie licz że teraz budowane będzie ładniejsze, bo nie będzię.

Pan Janusz napisał:

Nie muszę. Byłem na miejscu, widziałem.

W takim razie poprzestańmy na protokole rozbieżności.

Za socjalizmu pod tym względem było najgorzej (i nie tylko pod tym, rzecz jasna). Najlepiej to wyglądało za dzikiego kapitalizmu, gdzieś w XIX wieku. Wtedy nie patrzono tylko na ceny -- pan kapitalista chciał się pochwalić ładną fabryką. Teraz bywa różnie, ale bliżej do modelu socjalistycznego -- podobne rozproszenie odpowiedzialności i oderwanie właściciela (lud pracujący, akcjonariat -- na jedno wychodzi) od realnej inwestycji.

W dniu 2013-12-20 13:56, Jarosław Sokołowski pisze:

I tu się z tobą nie zgodzę. Jeśli możliwe było by przechowywanie (technicznie i finansowo) takich ilości prądu to zaraz nastąpił by lawinowy rozwój samochodów elektrycznych. A to zwiększyło by drastycznie zapotrzebowanie na energię. Te wszystkie kW energii zawarte w ropie musiały by dotrzeć w nocy do naszych samochodów. A jednak linie energetyczne są chyba odpowiednikiem rurociągów z ropą. Więc raczej zwiększono by przepustowość istniejących instalacji a nie przewożono prądu. Może jakieś linie na prąd stały albo nadprzewodniki. A jeśli prace nad super-kondensatorami przyniosą efekty to możliwe że powstaną stacje energetyczne gdzie w 15-min podładują nasz pojazd.

formatting link
formatting link
Pozdrawiam. PK.

Pan Paweł Kasztelan napisał:

[...tytanian baru...]

A skąd się teraz bierze prąd? My w Polsce mamy trochę wypaczony obraz, bo u nas, to głównie z węgla (nic w tym złego nie widzę). Ale globalnie, to ropa naftowa ma całkiem spory udział jako pierwotny nośnik energii używany w elektrowniach.

Gdy się mówi o superkondensatorach (czy innych lekkich workach na prąd), to wszystkim się to od razu kojarzy z samochodami. Co ja z kolei postrzegam jako brak wyobraźni -- rewolucja w energeryce może być większa niż w transporcie.

Samochód elektryczny z lekkim magazynem energii oznacza po prostu spadek zużycia paliw pierwotnych. Gdy uwzględnić sprawność silnika (również przy małych prędkościach), możliwość odzysku energii przy hamowaniu itp, to takie auto potrzebuje około 20% tego, co teraz. Czyli jakiś 1-2 litry/100km, albo inaczej 10-20 kWh/100km. Więc typowy samochód potrzebuje mniej więcej tyle prądu, co typowy dom. Nie ma zasadniczych problemów z dotarciem.

Ludzie nie miewają ropociągów doprowadzonych do domów, więc raczej sieć gazowa jest odpowiednikiem. Tyle że ona jest z natury lepsza od elektrycznej, bo sama w sobie jest kilkudziesięciogodzinnym buforem. A że ona jest bardzo powszechna, to zasadne jest używanie małych gazowych generatorów prądu i ciepła. Co z tego, skoro lobbuje się za zbrodniczymi pomysłami w rodzaju dużych elektrowni gazowych.

Błędne rozumowanie. Moc zainstalowana (przepustowość) w domu, to na przykład 16 kW (3x25A). Ale *średnio* zużywa się najwyżej kilkaset wat (to sobie każdy może wyliczyć z miesięcznej faktury). Więc gdybym miał w domu bufor energii, to by mi wystarczył kilkuamperowy kabelek do domu, bez gwarancji, że cały czas w nim jest prąd. To znakomicie obniża koszty dystrybucji. Produkcji zresztą też, bo i wiatraki by miały większy sens. Nie mówiąc o fotowoltaice.

Nie tylko możliwe, ale najbardziej uzasadnione. Samochód, to ja mogę naładować na stacji, nie muszę w domu mieć gniazdka o megawatowej wydajności. Tak samo do domu na odludziu można raz na dwa tygodnie przywieźć wiadro prądu.

Użytkownik Paweł Kasztelan napisał: [..]

Cholera.. muszę sprawdzić mojego rupiecia, żre średnio 25kWh/100km mierzone na gniazdku w czasie ładowania a powinien najwyżej połowę tego.

przeróbka fury na elektryczn± kosztuje ok. 40 tys pln, pojemno¶æ ok 20kWh w pakietach Li-Po, w tym koszt silnika 30kW, ale ju¿ marginalny. Pomimo wniosków o zasiêgu takiej fury - klienci s±, nie masowi ale rynek istnieje. firma która to instaluje je¼dzi z naklejkami "3,5pln/100km".

adamschodowy napisał:

Żeby ten wywód choć trochę przybliżyć do tematu, o którym pisałem, trzeba by jeszcze przedstawić kalkulację porównawczą na furę z przewoźnym jeziorem (takie z frygą we wiadrze już były).

Ludzie się rajcują elektrycznymi samochodami na zasadzie "o, jak tanio będziemy jeździć". Zupełnie przy tym umyka fakt, że ta różnica w cenie ma swoje źródło w podatkach, a nie w technice. Paliwa do samochodów obłożone są ogromnym haraczem, a prąd do nich (jeszcze) nie. Dlatego ludziska cmokają z zachwytem na widok hybrydowego auta, ale gdyby tak ktoś wpadł na pomysł zrobienia hybrydowej elektrowni opalanej ropą, z zamontowanym pakietami Li-Po, to by się tylko popukali w czoło.

Dnia Mon, 30 Dec 2013 13:27:23 +0100, Jarosław Sokołowski napisał(a):

Az tak to nie, bo widzisz jaki jest tego udzial w rynku. Bo tez i jak ktos sie zainteresuje i sprawdzi, to mu wyjdzie watpliwy interes.

Zalezy kto - publika moze nie miec pojecia, fachowcy wiedza ile tych akumulatorow by trzeba, a inzynierowie .... widze ze jest zbyt na male generatory, czy jak kto woli - budynkowe elektrocieplownie. Zamiast grzac gazem czy ropa, mozna od razu prad robic. I tam byc moze by sie taka bateria przydala.

J.

Pan J.F. napisał:

Nie twierdzę, że kupują, tylko że się rajcują.

Ale to zupełnie inne zagadnienie. Już pisałem o tym, że spalanie gazu ziemnego w dużych elektrowniach jest zbrodnią przeciwko ludzkości. W ogole tzw. energetyka zawodowa, która dzisiaj wytwarza blisko sto procent prądu, powinna być zdedukowana gdzieś o połowę. Ja sobie mogę grzać dom gazem i przy tej okazji wytwarzać z 50 kWh prundu na dobę. Sprawnośc grzania mi oczywiście spadnie -- teraz tracę ze trzy procent, które idzie w komin. Gdybym miał agregat kogeneracyjny, to by mi ponad

30 procent gazu szło na niegrzanie. Ale nie w komin, tylko w prąd, który ma najmniej czterokrotnie wyższą wartość rynkową od gazu. W dodatku mam w tym wytwarzaniu dużą elastyczność. Zbuforowanie ciepła na pół dnia nie jest problemem, kosztuje grosze. Więc mogę dawać prąd kiedy tylko dyspozytor sieci sobie zażyczy. Tak dobrze wykorzystać i nie marnować cennego paliwa nie potrafi żadna elektrownia zawodowa.

Mżonki. Owszem baterie przdają się, ale w izolowanych (wyspowych) układach produkcji prądu. W sieci żadną miarą się nie opłacają. Ale może energetycy broniąc swych pozycji i strasząc nas przerwami w zasilaniu udowodnią, że trzeba im takie bateryjki sfinansować. Prąd wtedy będziemy mieli po pięć złotych.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required