na ówczesne radary - raczej tak. Gdzieś u mnie jeszcze leży jakiś amerykański antyradar z tamtych lat - zasada działania identyczna
na ówczesne radary - raczej tak. Gdzieś u mnie jeszcze leży jakiś amerykański antyradar z tamtych lat - zasada działania identyczna
Dnia Tue, 27 Dec 2005 10:08:59 +0100 na fali pl.misc.elektronika stacja J.F <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> nadała:
Generuje bardzo prosto - Klistorny refleksowe są łatwo dostępne i tanie, na Allegro można za kilka złotych kupić. D wyboru do koloru - od 2 do
15Ghz, z rezonatorem wbudowanym i bez (musisz sam zrobić). Klistron refleksowy można trochę przestrajać napięciem anody, można dać też regulację w rezonatorze.Diody mikrofalowe na Allegro też widziałem, a jak ktoś chce na lampach zrobić ro zwykłe klistrony tez są dostępne (ale już rzadziej niż refleksowe).
Nie pamiętam, jak miał działać, ale na MiG21 jedyne urządzenie w pełni tranzystorowe to 4-kanałowy antyradar. Dioda mikrofalowa, trochę ponad
1cm anteny, prosty wzmacniacz i lampka w kabinie, i to wszystko x4. Wg opisu Piotra wychodzi to samo.Wojsko miało, to czemu ktoś inny miał nie mieć? Tym bardziej, że diody podobno łatwo się psuło. Po dotknięciu palcami trzeba było myć je w czystym spirytusie. Czy to jedna z wojskowyc legend, tego nie wiem. W każdym razie nie pozwalano nam ich dotykać.
Tak, jak pisałeś. Liniowo zmieniająca się częstotliwość (to akurat chyba żaden problem), miesza się nadawaną z odbieraną, filtr, detektor, przetwornik f/u, sumator (robi zerowanie wskaźnika - anteny są rozsunięte o ładnych parę metrów) i wskaźnik - to chyba wszystko.
Mnie bardziej zdziwiła radiostacja. Kanały chyba 15kHz na 100-150MHz, w nowszych jeszcze dochodzi ponad 200MHz, programator na 10 kanałów ustawianych czymś w rodzaju DIP-switch, i to wszystko na lampach, bez warikapów. Agregat obracany silnikiem, a dostrojenie na lampie "reaktancyjnej".
DD
No ale "ktoś inny" == względnie przeciętny czytelnik radioelektronika z samego początku lat 80-tych, a nie przedstawiciel instytucji państwowej z odpowiednimi papierami, dla którego elementy mikrofalowe na 10GHz istotnie nie były problemem. Przecież wtedy nie było ELFY, tylko przysłowiowy ocet na półkach. ;-) Mnie się konstrukcja wymagająca takich elementów kojarzy z raczej sytuacją, w której EP publikuje plany wahadłowca do samodzielnego montażu... ;-)))
A czemu?
Pozdrawiam Piotr Wyderski
Nie nie - o chirpa mi chodzi.
J.
J.F. przemówił ludzkim głosem:
No przecież chirp to zmieniająca się liniowo (odcinkami oczywiście) częstotliwość.
Użytkownik "Piotr Wyderski" snipped-for-privacy@mothers.against.spam-ii.uni.wroc.pl> napisał w wiadomości news:dorqgi$3l4$ snipped-for-privacy@news.dialog.net.pl...
Nie wiem o czym toczy się dyskusja, ale gdzieś tak między 77 a 80 kupiłem za jakieś grosze w Bomisie diodę mikrofalową (chyba). Zupełnie nie wiedziałem co to jest, ale wtedy kupowało się to co rzucili, bo może kiedyś się przyda. Zapakowane było w metalizowaną szczelnie zamkniętą saszetkę, miało napisany jakiś parametr w GHz, ale nie wiem ile. Rozpakowałem, bardziej było podobne do wtyczki chinch niż do diody, sprawdziłem omomiarką - wyszło mi, że jakaś kiepska ta dioda. P.G.
Części mundurów też nie można było zdobyć :-)) Kwestia dotarcia do odpowiedniej osoby i posiadania odpowiednich "załączników". To elementy elektroniczne, psują się. A wojsko potrafi nie takie rzeczy zgubić.
Z tym octem to też nie było tak łatwo czasami.
HGW. Podobno były wstępnie spolaryzowane dużym napięciem, ale tak naprawdę żadnych instrukcji ani szczegółów typu napięcie polaryzujące nie widziałem. Właściwie przez całe szkolenie tylko jakieś przyrządy serwisowe do sprawdzania działania urządzenia, a woltomierz to zepsuty V640 jakiegoś pułkownika, jak zwykle ze zwalonym HLem - "może się da naprawić?".a W sumie dla ludzi, którzy w większości o elektronice nie mieli bladego pojęcia to może i dobre podejście. Tylko na każdym kroku przypominano, żeby tych diod paluchami nie dotykać. Nie drążyłem tematu. O ile na działanie urządzenia jakieś pozostałości faktycznie mogły mieć wpływ, ale była mowa o uszkodzeniu diody po włączeniu urządzenia.
DD
P.S. Czyszczenie podobno spirytusem nieskażonym :-))
J.F. napisał(a):
Ale jaki problem? Chodzi to na trochę ponad 400MHz, modulator FM i generator piły. Modulator prawie na pewno nie na warikapach, ale na czym był zrobiony - albo nie wiem, albo nie pamiętam, raczej to pierwsze. Wprawdzie trochę lat już minęło, ale takie rzeczy jakoś pozostają w głowie. Spodziewam się jakiegoś śmiesznego połączenia lampy włączonej w obwód rezonansowy. W każdym razie układ uproszczony do maksimum.
DD
Hm, bylem przyzwyczajony do chirpow bardziej skomplikowanych, na mniejszych czestotliwosciach.
J.
J.F. napisał(a):
Na mniejszych, jeszcze z użyciem IC to można poszaleć. A tu chodzi o jak najprostszą konstrukcję. Nie przypominam sobie nawet p.cz. w tym urządzeniu. Skomplikowane urządzenia to radar (120kg - chyba razem z anteną, ale ta antena nie jest jakoś specjalnie wielka) i urządzenie przekazujące polecenia z ziemi. Reszta jest raczej pomysłowa. Np. antena kierunkowa radiokompasu zrobiona na ferrycie albo głowica naprowadzająca na podczerwień na jednym czujniku termicznym. Dopiero wtedy widać było zastosowanie pewnych spraw z układów nieliniowych, stabilności układów itp, ale prostota tych układów jest aż piękna.
DD
Dnia Wed, 28 Dec 2005 11:43:53 +0100, Dariusz Dorochowicz tak nawijal:
No bo inaczej to by skazenie sie osadzalo :) Podobnie nieskazony spiryt teoretycznie byl na okretach do plukania falowodow - w radarach wlasnie. Tylko zawsze go brakowalo...
z innej beczki: cięcie blachy wzdłuż linii rysunku technicznego zrobione na dwóch fotoelementach i dweóch tranzystorach plus ciekawy transformator i jeszcze ciekawsze dwa silniki...
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required