Próbuję okiełznać po raz kolejny sterowanie nadążne PID silnika z enkoderem. Enkoder jest podłączony do Pi Pico, odczytuje go program w PIO, a wartość czytam w micropythonie i obliczam dane dla PWM. Działa mi to tak, że wystrojenie do +- kilkadziesiąt podziałek enkodera zachowuje się przewidywalnie. Ale można to zrobić praktycznie do jednej działki, i pamiętam, że ktoś tu na grupie się chwalił że to zrobił.
Zwiększam kP, układ zaczyna nadążać, ale powoli, zwiększam dalej... już blisko, pojawia się przerzut, jeszcze trochę i pojawiają się oscylacje. Te oscylacje można zniwelować kD. Zwiększam kD, oscylacje zaczynają maleć... jeszcze bardziej maleć... już prawie... i zwiększenie dalej powoduje, że pojawiają się nowe oscylacje, tylko szybsze (krótszy okres) i dalsze zwiększanie kD zwiększa amplitudę jeszcze bardziej. Co tu jest grane? Mam swoją teorię, ale zanim napiszę - może ktoś puści parę - to na pewno szkolny błąd i znane zjawisko.