Jest jakieś prawdopodobieństwo że coś z tym może być, ale to takie mniej niż palcem po wodzie pisane, tzn być może nastąpiło to wtedy kiedy zaczęła się u mnie anemia (teraz jest już prawie OK, ale zawsze miałem bardzo dobre wyniki). Ale ponieważ nie biorę magnesów do ręki dość często, to nie wiem kiedy to nastąpiło (jak się anemia zaczęła to miałem znacznie poważniejsze sprawy ma głowie niż sprawdzanie jakiegoś tam odczuwania - czy przypadkiem nie zanikło?).
Hmmm... Brzmi co najmniej dziwnie :) Rozumiem, że bez przepływu prądu?
Pozdrawiam
DD
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
S
Sebastian Biały
Często się zastanawiałem. Czasem udaje mi się znaleźc przyczynę, np. że sekunde wcześniej przywaliłem łbem o futrynę. Ale to raczej zbieg okoliczności zazwyczaj. Podobnie jak mnie brzuch bolał to nie będe się jak byle wykształciuch zastanawiał czy to kamienica źółciowa, lepiej nie wiedzieć tylko piwko strzelić.
Wiesz, ja nie wiem ile osób zastanawia się dlaczego boli. Zawsze zakładałem że większość, ale może faktycznie ludzie niespecjalnie są zainteresowani. Umnieranie jest w zasadzie dość wygodne i raczej łatwe.
Na szczęscie zjawiska parapsychiczne można z łatwością negować bazując wyłacznie na matematyce. Nie potrzebna wiedza z biologii.
W dodatku biorezonans mozna negować na poziomie elektronicznym. Czyli mamy dwa czysto techniczne narzedzia do poganiania nawiedzonych. Poganiamy, ale nawiedzonych jest zawsze pełno, ktoś musi być z drugiej strony krzywej gaussa co zrozumiałe.
Nie napisałeś, to tylko taki ogólny pogląd suwerena. Kiedyś miałem znajomego ktorego ojciec przewidywał numery w lotto. Pytam czemu nie graja wobec tego. Ano czasu nie mieli bo dom budowali. Ale przewidywał prawie 100% skutecznie, znajmy mówił. Znajomy obecnie jest radcą prawnym, co wiele wyjaśnia.
To tylko trolowanie. Problem w tym że zwolennikom biorezonansu argumenty nawet sie nie zaczeły. Cały czas czekam na opis obwodów wejściowych, metodyki pomiaru, metod wnioskowania, systemów ekspertowych. Nie doczekam się bo nic takiego nie istnieje, nie tylko w biorezonansie ale w dowolnej parapsychologicznej bzdurze. Natomiast fun w obnażaniu głupoty i ciemnoty jest, przyznaje, satysfakcjonujący. Nawet jeśli to bezcelowe dla losow ludzkości.
Jest kilka filmów na sieci pokazujących ze te urzadzenie potrafią zdiagnozować cukrzyce rezystorów:
formatting link
Czekam na schemat.
Biozeronans jest tak super fajny ponieważ oparty jest o "podstawy kwantowe" a grupa z ogromnym zainteresowaniem śledziła by jakiś fajny teardown maszynki do biorezonansu. Ludzie są dociekliwi i od razu zapytają jak to niby mierzy skoro nie ma żadnej elektroniki związanej z kwantami itp. Czekam, popcorn już sie robi.
Historia za juz przekręty na większą skalę:
formatting link
Jest na świecie wiele osób przekonanych że to tylko spisek tych głupich naukowców. Co zrobić, pozostało czekać aż biologia rozwiąże problem, niestety biologia jest jednocześnie jego źrodłem.
O
Olaf Frikiov Skiorvensen
Wcale nie przypadkiem, dnia Mon, 1 Jan 2018 09:08:33 +0100 doszła do mnie wiadomość <p2cqa2$9j$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl> od "HF5BS" snipped-for-privacy@t.pl :
Spoko, myślałem, że wypadłeś z laptopem przez okno, a resztę dopisałeś w podokiennych zaroślach, znam podobny wypadek, facet wjechał do rowu rowerem, a sms-a dokończył leżąc w tym rowie. Co do bateryjek, to się ostatecznie się nie wypowiem(zbyt trudne do zbadania, potrzebne setki baterii, w tym atrap, wielu ochotników i miesiące badań). Łapami nie wykryję mniej jak jakieś 35V, a o biegunowości można zapomnieć. Jeśli nie odbierasz bezpośrednich przekazów z planety Vulcan, nie masz kontaktu z midichlorianami, archaniołami czy czymś podobnym, to jest w miarę normalnie.
H
HF5BS
Użytkownik "Dariusz Dorochowicz" <_dadoro snipped-for-privacy@wp.com napisał w wiadomości news:p2e66c$9bi$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl...
Hmm... anemia to raczej nie od magnesów. Prędzej z niedoboru, lub złego metabolizmu żelaza. Ale, to już tematyka medyka, a ja mam dość na dzisiaj (niestety, pewne formalności... błagam was, nie dajcie się wpierdolić we franczyzę, choćby wam złote góry obiecywali), bo choć dzień był wolny, teoretycznie, to 8 godzin przepierdziałem, by przeliczyć ile czego jest, a ile nie ma, zamilknę, bo mi się same chujowe słowa cisną...
Bo mnie samego zastanawia, jak się to dzieje.
Całkowicie. Dwie nówki płaskie, zestawiane plus-plus i minus-minus, jak magnesy, mam wrażenie, że czuję ich odpychanie się. Jak są przeciwrównolegle (oczywiście, niepołączone), to jakby się połączyć (fizycznie-mechanicznie, jak Jolasia Pupcia Kiepska gada, a nie elektrycznie) chciały. Oczywiście, końcówki baterii w tym czasie niczego nie dotykają, wszystko jest suche, wykluczyć więc trzeba "prądy błądzące", tylko są trzymane za korpus. Robiłem nawet coś w rodzaju ślepej próby - z całkowicie i uczciwie zamkniętymi oczami, podrzucałem je (na miękkie spadały, by im qq nie stało się) tak, aby upadły losową stroną, a ja mam nie wiedzieć jak. Potem je zebrać i określić, czy bieguny idą na siebie zgodnie, czy przeciwnie, w prawie 100% zgadzało się odczucie z układem). Natomiast nie określę biegunowości (może, jakbym potrenował?). Tylko to, czy są zgodne, czy przeciwne. Daje to też pewną miarę, czy baterie są "naładowane", gdyż wyczerpane, takiego efektu przy próbie nie dają.
Nic istotnego dla sprawy, ponad koszmarne zmêczenie, nie zasz³o.
Mnie to szczerze zastanawia, co czujê, wra¿¿zenie jest podobne do trzymania bardzo s³abych, ale magnesów i ich zbli¿ania do siebie. Z tym, ¿e warto¶æ odczuwanej si³y jakby ostrzej ro¶nie przy zbli¿aniu, odczucie nasila siê, przy poruszaniu baterii wobec siebie.
Na sucho maca³em siê po 110V i nie czu³em nawet ³askotania. Ale za to 250 z magnetofony jak mnie jebnê³o, to ¶lad elektryczny mia³em, jakby mnie malutki wê¿yk uk±si³, choæ nawet nie bola³o.
To naj¶mieszniejsze, ¿e ¿adne takie przekazy do mnie nie docieraj±, nawet, je¶li rzeczywi¶cie istniej±. Pojêcia nie mam, co to. Pamiêtacie modê na stereogramy, gdzie obrazek by³ komputerowo zamieniany na pl±tanine kresek i kropek, b±d¼ kolorowych plam, a zadaniem ogl±dacza by³o tak siê w niego wpatrzyæ, ¿eby oko... mózg... umys³... odtworzy³ tre¶æ orygina³u. ANI RAZU mi siê to nie uda³o, choæ godzinami próbowa³em. A kolega z pracy ju¿ po kilku(nastu) sekundach widzia³ tre¶æ... I teraz nie wiem, czy odczuwania takich rzeczy mnie nie nauczono, czy przeciwnie - oduczono (przedszkole, szko³a, masz my¶leæ tak, jak pani, zero w³asnej kreatywno¶ci). Jeden jedyny raz, za czasów chodzenia po bunkrach (MRU), id±c w grupie, zauwa¿y³em dziwne zjawisko. Szed³em ostatni, w pewnym momencie, zosta³em przedostatni. Wyra¼nie widzia³em postaæ jakby w mundurku harcerskim, ciemno by³o, ale kontur byl bardzo wyra¼ny. Odwróci³em siê zobaczyæ, kto zosta³ z ty³u, lecz by³o kompletnie pusto. Zakamarków w odleg³o¶ci hmm... 50-100 metrów, gdzie ktokolwiek móg³by siê schowaæ, ani odkrytych studzienek (kana³ odwadniaj±cy) nie by³o. Grupa te¿ nie potwierdzi³a, jakoby kto¶ zwolni³. Z pewno¶ci± nie by³o to te¿ przywidzenie, omam... Innym razem, bardziej metafizycznie. Obiekt nr 720 (kto zna MRU, zna i miejsce), grupa schodzi na dó³ w korytarze, ja z radiem rêcznym (zrobi³em przy okazji 2 ³±czno¶ci, np. na 48 km S±topy) ale wiêcej jako¶ nie posz³o), oraz ruskim popularnym radyjkiem, na którym s³ucha³em "jedynki" (rok OIDP '91), popo³udnie, blisko wczesnego wieczora, ale jasno, zachmurzenie... tak
25% mo¿e, nie pomnê, zosta³em na górze, na obiekcie, sam, z rzeczami grupy, w promieniu conajmniej 1-2 km ¿ywej duszy. Ani cz³owieka, ani zwierzêcia, poza nielicznymi ptakami. W pewnym momencie atmosfera zgêstnia³a (przypominam, jestem sam tylko ja i graj±ce radio) i poczu³em do¶æ silny, acz dziwny, jaki¶ nieziemski, niepokój, lêk, trudno mi to nazwaæ, przyjemne nie by³o. Zawo³aæ ich nie ma jak, a nawet, to wyszed³ bym na jakiego¶ dziwaka, choæ jakby telefon by³ (telefonia komórkowa w Polsce, to jeszcze czarna magia i sci-fi by³o), to zadzwoni³bym i nawija³ "wracajcie, mam wra¿enie, ¿e co¶ tu sie dziwnego dzieje, nie wiem, co, sam jestem, nikogo ¿ywego w pobli¿u nie ma". Wiêc tylko, uruchomi³em bardzo intensywne wo³anie w my¶lach WRACAJCIE, WRACAJCIE, co¶ jest nie tak, mam wra¿enie, ¿e tu jest kto¶ obcy, choæ to nie cz³owiek, ani zwierzê (naprawdê mia³em takie odczucie, ale na 75% mój mózg móg³ mi sprawiæ takiego okropnego figla). I tu nastêpuje rzecz, która jest kluczowa dla sprawy i dodatkowo podnosi jej tajemniczo¶æ. Zapamiêta³em godzinê, o której wys³a³em to telepatyczne w koñcu wo³anie, odmierzy³em czas. Mam kota na tym punkcie, ¿e jak mnie we¼mie, to nawet rzêsê ropuchy zmierzê, albo ile trwa pierdniêcie krokodyla, ile ma milimetrów, ile sekund. Tym razem zegarek, po ok. 20 minutach grupa pojawia siê. Odpytujê, co siê sta³o, ze tak szybko wrócili (nie by³o ich mo¿e godzinê, pó³torej). I tu kluczowa odpowied¼ - idziemy, a nagle CO¦ KA¯E NAM WRACAÆ, NIE WIEMY CO. Byli 20 minut ode mnie i niemal dok³adnie tyle szli. Obcych postaci, g³osów, zapachów, itd, nie widzieli, nie odczuwali. Choæ i im zrobi³o sie deczko niewyra¼nie, ale nie tak, jak mnie. Odczucia lêkowe usta³y w 2-3 minuty (a wiêc nie od razu, choæ ju¿ i tak nie by³y tak intensywne) i ju¿ nie wróci³y. Okaza³o siê, ¿e dok³adnie w momencie mojego "telewo³ania", grupa dostaje przekaz, aby wracaæ. I niech mi teraz kto¶, po
27 latach wyt³umaczy, co siê sta³o, co zasz³o, sk±d taka zgodno¶æ? Co ja czu³em, co odczu³a grupa? Oni nie mieli byæ 20 minut (rzecz sie sta³a hmm... ok. godziny po ich zej¶ciu do podziemi, powoli chodzili), mieli byæ przynajmniej 2-3 godziny, je¶li nie d³u¿ej. Zastanawiali siê, czy przerwaæ wypad, czy i¶æ dalej, zdecydowali siê wróciæ... NA PEWNO nie by³ to powrót planowany, nie by³ to przypadkowy zbieg okoliczno¶ci i zdarzeñ. My¶lê, my¶lê, my¶lê, co to by³o... od 27 lat my¶lê... Noc przespali¶my na obiekcie i nie dzia³o siê nic z³ego.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.