Użytkownik Paweł Paroń napisał:
Dlaczego sądzisz, że żyję z "chałupniczego lutowania ładowarek" ? :)))) Uwielbiam ten ton pogardliwego pobłażania. Gdyby nawet tak było, byłby to większy dochód netto, niż średnia krajowa, i to przy minimalnym nakładzie pracy.
Np. jaki biznes ma założyć astronom, własne
Jesteśmy na grupie elektronicznej a nie muzycznej i obracamy się w kategorii wolnych zawodów. Co do muzyki czy wielu innych zawodów też jest możliwość zarobienia. Ale ciamajda zawsze będzie ciamajdą. Są ludzie, którzy we wszystkim widzą możliwośc postępu i tacy, którym każda szansa obraca się w rękach w próżnię. W USA w kazdej tancbudzie występuje do kotleta zazwyczaj lepsza kapela, niż top polskiej muzyki rozrywkowej.
Z tym "jedynym zdrowym i uczciwym
Chory stereotyp. Uważasz, że jeśli ktoś nie jest właścicielem SONY albo choćby Curtisa to jest zerem? Miażdżąca większość dochodu narodowego w krajach wysokouprzemysłowionych pochodzi od małych i BARDZO małych firm. Widziałem sporo przedsiębiorstw od środka i zapewniam Cię, że zarówno park maszynowy jak i same siedziby przypawiłbyby Cię niejednokrotnie o szok. W jak prymitywnych warunkach produkuje się sprzęt profesjonalny, niezwykle kosztowny. Widziałem nawet produkcję robotów w adoptowanej oborze z tak 50-tych i nadal było widać że to była obora! A co do bycia podwykonawcą - to nie smutny "koniec" a właśnie strzał w dziesiątkę - pewny zbyt i duze bezpieczeństwo. Papierkami nie musisz się zajmować, bo firmy księgowe robią to profesjonalnie za małe kilkaset złotych. Brak urlopów? Ja to widzę inaczej - ustawiam sobie pracę tak jak chcę i mam wolne kiedy potrzebuję, bez łaski. Jak pogoda dopisuje to zostaję kilka dni dłużej, bo NIC nie muszę. A jak nie dopisuje tyo wracam i jade np za 2 tygodnie. W odróżnieniu od pracowników, którzy w wielu firmach są zmuszani do siedzenia po godzinach za pensyjkę 3000zł, a plan urlopu ustalany jest kilka miesięcy wcześniej z faworyzowaniem "zasłużonych" oraz krewnych i znajomych królika (szefa działu).
Nic nie przychodzi o razu. Ale można zacząć nawet z poziomu zerowego. Najpierw trzeba odrobić lekcje, czyli nauczyć się tego co trzeba w szkole, potem odrobić pańszczyznę, czyli zdobyć doświadczenie zawodowe i zobaczyc jak się tryby poruszają. Trzeba odłożyć rochę kasy na start. Na końcu obrać dobry punkt docelowy nabrać powietrza i wskoczyc do wody. Ostatnie jest najtrudniejsze. Ocena tego co się ma dużą szansę udać jest trudna i wymaga szerszego spojrzenia. Źle ocenisz - niedopłyniesz, ale w odróżnieniu od pływania, zawsze masz kolejną szansę. Możesz się odkuć i spróbować ponownie. Wytrwałość jest prawie zawsze nagrodzona.