minister walczy z .. pralkami

Jul 26, 2011 270 Replies

Dnia Mon, 01 Aug 2011 10:32:25 +0200, Andrzej Ława napisał(a):

moze i jest w tym troche prawdy, ale ciekaw jestem podstawy prawnej w Polsce.

Zabezpieczenie swoich "praw autorskich" ? Czemu nie, ale chyba nie w Polsce. Ale to sie chyba da poprzec badaniami genetycznymi, wiec nie widze problemu z samodzielna hodowla.

J.

Pomnó¿ razy 10 i porównaj czy kupisz samochód za 3000$ nowy!

Mo¿e tylko Sierra, ale to te¿ FORD no i cena du¿o wy¿sza, nawet po przeliczeniu czegokolwiek.

Nikt nie powtórzy³ sukcesu FORDA i modelu T do dzi¶. a) 15 mln sztuk b) cena <300 $ To, ¿e teraz wozy maj± inn± blachê, ¶wiat³a, mocniejsze silniki i "alufelgi", to nie jest tylko zas³ug± producenta, tylko ogólnie rozwoju technologii. No przez 100 !! lat da siê trochê rozwin±æ, ale kredyty i ceny rozwinê³y siê najbardziej.

Je¿eli umiesz - to wyprodukuj - zawojujesz rynek. S.

W dniu 2011-08-01 11:23, Sylwester Łazar pisze:

formatting link

Dnia Mon, 1 Aug 2011 11:23:08 +0200, Sylwester Łazar napisał(a):

raczej 20, a nawet 22.8 w 1913

formatting link
A potem przyszla wojna i wszystko sie zmienilo :-)

Powtarzajac za wiki: The standard 4-seat open tourer of 1909 cost $850 (equivalent to $20,709 today), when competing cars often cost $2,000–$3,000. in 1913, the price dropped to $550 (equivalent to $12,181 today), and $440 in 1915 (equivalent to $9,521 today). Sales were 69,762 in 1911; 170,211 in

1912; 202,667 in 1913; 308,162 in 1914; and 501,462 in 1915. In 1914, an assembly line worker could buy a Model T with four months' pay.

By the 1920s, the price had fallen to $290 (equivalent to $3,289 today) because of increasing efficiencies of assembly line technique and volume. "

Co az tak bardzo nie odbiega od dzisiejszych stosunkow za najtansze auto.

Chodzilo mi raczej o utrzymanie sie w biznesie. Moze klient woli krotsze serie i lepiej nie robic 15 mln sztuk. P.S. VW trzaska Passata od 1973 roku, no ale teraz mamy juz 7 wersje. T z 1929 tez chyba byl inny niz ten z 1908 ?

A takze tego ze klient woli wydac 8 miesieczna pensje na ladne, funkcjonalne i bezpieczne auto :-)

Google cos znalazlo

formatting link
Moze i nie wyprodukowali 15 mln jednego modelu, ale widac konkurowali skutecznie w dziedzinie produkcji - bo inaczej by nie mieli takiego sukcesu.

Troche sie to dzis skomplikowalo. Problem bardziej organizacyjno-finansowy, projekt zawsze mozna kupic :-)

J.

In the darkest hour on Sat, 30 Jul 2011 15:06:03 +0200, RoMan Mandziejewicz snipped-for-privacy@pik-net.pl screamed:

Dyskretna różnica w nazwisku jednak jest.

Amerykanie mają w rzyci polskie znaki diakrytyczne. Ale - mam nadzieję, że co do tego nie ma wątpliwości - to nazwisko w polskiej pisowni jednak będzie zapisane jako "Kaczyński".

Pan J.F. napisał:

Ta implikacja jest błędna. *Jeśli* ktoś się bierze za stworzenie nowej odmiany, *to* za punkt wyjścia bierze nie jakieś dziko rosnące roślinki, tylko to, co się już uprawia. Mamy więc inną implikację -- *jeśli* są podstawy prawne do ścigania badylarzy z tytułu ochrony praw autorskich,

*to* należy ścigać przede wszystkim "miczurinów" (bo oni mogą dorobić się olbrzymiej kasy), a nie zwyczajnych producentów.

Pan Zbych napisał:

"Malucha" produkowano do września 2000 roku. Dolar był wtedy po 4,49 zł.

3000 USD = 13470 PLN. Ostatnia jego cena wynosiła 9500 czy 12000 zł (nie pamiętam dokładnie) -- poniżej 3000$.

Jasne. Ale kaszlak to nie samochód :(

ja rozumiem ze piszesz o o utopii, ale

multimiliardowe korporacje maja naturalna przewage miedzy kolesiem ktoremu nawialo ziarenek na pole

chocby dlatego ze moga wyslac pieciu prawnikow tylko do patrzenia pozwanemu na rece i szukania jego kazdego bledu

prawo (i wiele innych dziedzin, ale jako ze prawa trzeba przestrzegac a jego nieznajomosc...) jest o wiele za skomplikowane dla przecietnego czlowieka prawnicy maja swoje specjalizacje, sa kolesie od spadkow, patenetow, podatkow, ubezpieczen etc. etc.

wracajac do tematu - w dzisiejszych czasach wyrok nijak nie musi byc jak to ujales "jest sprawiedliwy, je¿eli jest zgodny z prawem" bo prawo obecnie niestety nie jest sprawiedliwe, jest tworzone na kolanie przez przepychajacych sie u koryta politykow, ktorych glownym zadaniem jest dojebanie tym ktorzy akurat maja mniejszosc

a przestrzeganie glupiego prawa powoduje postepujace oglupienie spoleczenstwa

U¿ytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl>

Nie wiem

2 :-)

Dnia Mon, 1 Aug 2011 15:37:24 +0200, RoMan Mandziejewicz napisał(a):

Wyrob samochodopodobny :-)

J.

No to i wartość cenopodobna ;)

Pan J.F. napisał:

To samo można powiedzieć na temat Forda T. Na początku lat '70 byłem po raz pierwszy we Włoszech. Pierwsze wrażenie było takie: "o jak tu dużo samochodów". I drugie -- "jakie one wszystkie małe, prymitywne i poobijane w porównaniu z tym, co widać na ulicy w Polsce". To były w zdecydowanej większości (pewie z 80%) fiaty 500 i 600. Do tego jeszcze cała chmara *wyrobów samochodopodobnych*, czyli skuterów na trzech, czasem na czterech kołach, z rozmaicie zabudowaną paką do przewożenia towarów. Fiat 126, jak się później pojawił, to sprawiał wrażenie porządnego, choć małego, samochodu. Fiaty Topolino, 500, 600 i 126 motoryzowały Włochy (a później Polskę), jak Ford T Amerykę. Albo Citroën 2CV Francję, czy Garbus Niemcy. Różnica konstrukcji wynika ze specyfiki krajów. Ameryka za czasów H. Forda, to była jedna wielka wiocha bez dróg, więc potrzebny był wszędołaz w rodzaju Modelu T. Drogi zbudowano jak już były samochody. We Włoszech odwrotnie -- drogi, miasta i ulice mieli tam od przeszło dwóch tysięcy lat. Tyle że wąskie. Potrzebny był mały samochód.

Dnia Mon, 1 Aug 2011 23:10:56 +0000 (UTC), Jarosław Sokołowski napisał(a):

Zaraz .. a co widac w Polsce ? Syrenke, Warszawe i Fiata 125 ?

Bywaly jeszcze jakies Zastawy tez chyba na wloskiej licencji :-) No i skody, moskwicze i zaporozce.

Ale czy on tak bardzo odbiegal od wspolczesnych mu samochodow ? Chyba nie.

J.

Pan J.F. napisał:

Jeszcze wołgi, mercedesy i mnóstwo rzadkich marek. I to wytarczyło, bo u nas ulica zdominowana była przez takie "normalne samochody", a tam ginęły one w tłumie tych jeździdełek. W Polsce dopiero później maluchy zaczęly zapełniać wszelkie wolne powierzchnie asfaltu.

Aha, jeszcze jedno. Wtedy pierwszy raz zetknąłem się ze zjawiskiem pod tytułem "autogaz", które miało swoją praprzyczyną związaną z trudnościami zakupu benzyny w pierwszym kryzysie paliwowym. Trochę takich samochodów widywało się tam na ulicach. Miały butlę z gazem, taką domową, położoną na bagażniku dachowym i przypiętą paskiem od spodni albo przywiązaną jakimś sznurkiem. Do tego szlauch prowadzący gaz do silnika przez lekko uchyloną maskę.

Chyba jednak tak. Ale trzeba doprecyzować, co to znaczy "wpólczesnych". Toto produkowali przez jakieś dwadzieścia lat. W tym czasie w branży odbywał się olbrzymi postęp, szybszy niż dzisiaj. Inni wypuszczali co i rusz nowe modele, a Henio się uparł, że niczego nie będzie zmieniał, bo przecież ludzie i tak kupią. No chyba że te tulejki, popychacze, sworznie i pociągacze, co to bezczelnie nie chcą się zepsuć zanim auto trafi na złom. W latach dwudziestych w krajach europejskich, to już były trudności z dopuszczeniem Modelu T do ruchu -- z, ogólnie biorąc, powodów bezpieczeństwa. Bo kto siedając za kierownicą spodziewał się, że przyjdzie mu zmieniać "biegi" nogą i dodawać gazu ręką? Ten model w ogóle nie miał sprzęgła i skrzyni biegów, tylko stale zazębioną przekładnię planetarną. Rzecz zupełnie nie do pomyślenia w seryjnych samochodach innych producentów.

jak? a bardzo prosto - popu¶æmy wodze fantazji komunistycznej unii europejskiej... a np. tak:

ka¿da nowa "pralka" bêdzie obci±¿ona akcyz± "od d³ugowieczno¶ci" na odczuwalnym istonym poziomie, np. 50% ceny netto

i teraz po X latach, zwracaj±c sprawn± pralkê do specjalistycznego punktu uzyskujesz zwrot tej akcyzy odpowiednia tabelka zak³ada odpowiedni spadek zwrotu akcyzy za wcze¶niejsze "z³omowanie" sprzêtu

efekt: jak ju¿ kto¶ kupi "pralkê", to raczej nie wy³aduje ona na wysypisku w lesie po wyeksploatowaniu siê...

zanim jednak kupi - piêæ razy sprawdzi kto ma najlepszy serwis i najd³u¿ej dzia³aj±ce urz±dzenia

bêdzie siê zwracaæ uwagê na TCO i byæ mo¿e niektóre urz±dzenia odzyskaj± swoj± realn± cenê ukryta obecnie w materia³ach eksploatacyjnych (np. drukarki)

X mo¿e byæ zmienne w zale¿no¶ci od kategorii i klasy sprzêtu (np od 3 do 10 lat)

po osi±gniêciu wieku X otrzymuj±c zwrot akcyzy masz "impuls" ¿eby kupiæ nowy sprzêt

jest tu miejsce na specjalne "rabaty" za wymianê pralki na pralkê (lub inne urz±dzenia, które rz±d chcia³by promowaæ, jako np. bardziej ekologiczne (np. piekarnik -> mikrofalówka)) oraz bonusy od producentów za zachowanie marki czy linii produktowej...

do X lat u¿ytkownik bêdzie robiæ wymagane przegl±dy i wzywaæ autoryzowany serwis (oczywisty wymóg gwarancji)

odsetki od zamro¿onego w ten sposób kapita³u, trzeba by wykorzystaæ na jakie¶ "zbo¿ne" cele (byle nie do wora...) ale temat na inny doktorat

ekhm.. afera pralkowa, podrabiane dokumenty, izba kontroli agd przy kazdym urzedzie gminy... brzmi znajomo? ;)

powo³a siê specjalna policjê pralkow± bêd± chodziæ po domach i sprawdzaæ plomby ;-)

In the darkest hour on Mon, 1 Aug 2011 14:16:16 +0200, RoMan Mandziejewicz snipped-for-privacy@pik-net.pl screamed:

Ja jednak takiego urodzonego w USA pisałbym przez "n". I nazywałbym go Theodorem, nie Teodorem.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required