łączenie akumulatorów

Apr 02, 2017 44 Replies

Zrob sobie przewody ze sznurka i nic nie wybuchnie.

ze sznurka? z tego sznurka co europejscy popis liderzy każą nim naprawiać drukarki komputerowe i laptopy?

może niech Każdy "wystrzeli" jakiś swój wniosek końcowy...

dziesiec.

a wlasciwie, dwanascie.

no co. w temacie sie miesci ;)

el es

W dniu 2 kwietnia 2017 19:23:06 użytkownik niepełnosprawny intelektualnie 'POPIS/EU napisał:

Przyczyna może być jeszcze diametralnie inna. Rano mój samochód zapalał za 5 - 6 razem, wcześniej tylko rzęził - później w ciągu dnia nie było żadnego problemu. Uruchamiał się natychmiast. Pomyślałem, że chyba trzeba naładować akumulator. Powtarzało się to później dokładnie tak samo chyba ze trzy tygodnie, aż któregoś dnia rano nawet nie zarzęził. Spojrzałem wtedy na oświetlenie kabiny - nic nie przygasało. Okazało się, że akumulator był praktycznie naładowany. Poszły szczotki rozrusznika.

nie o to chodzi - pytanie było czy można podłączyć do rozładowanego akumulatora taki w pełni naładowany?

P.S. gdzieś chyba wyżej pisałem, że u mnie były niedomknięte drzwi...

Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:58e3ba5a$0$656$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

To wiele IMHO wyjaśnia - 2PK i oczko - to może spekulacja, ale gdyby były sprawne, to mogło by być nieciekawie.

Ale nawet o połowę - to i tak dużo. WYstarczająco czasu, by wytopić i rozjarać izolację.

Przy takich prądach nie dziwota. Kabel do rozrusznika to raczej nie cienizna. NB. Rozrusznik od skarpety, ma przewidzianą krótką próbę na zatrzymaniu, podobno bierze 450A wtedy. Zdarzyła mi się sytuacja, że przekręcam kluczyk, to zamiast kręcić, światła mocno przygasły. I pewnie bym złożył to na karb rozładowania aku, gdyby nie to, że poczułem dymek. Wystarczyło kilka sekund, żeby biegnący od stacyjki przewód do elektromagnesu włączającego rozrusznik, zrobił się ciepły, by aż zadymić. grubość... linka, tak ok. 2-3 mm może, nie pomnę dokładnie, grube to dosyć. Przyczyna okazała się tyleż prozaiczna, co bardzo niebezpieczna - w skarpecie, między rozrusznikiem a gaźnikiem, jest płyta z grubej blachy, której nie wolno usuwać. Przewód właczający rozrusznik ocierał się, aż się przetarł i zwarł. Zadymił i przygasił resztę, na szczęście wystarczyło puścić kluczyk i prąd przestał płynąć. Po zaizolowaniu uszkodzenia odpaliło z dotyku niemalże.

Dokładnie mi o to chodzi, a problem jest zaniedbywany. Są obwody nie mające bezpiecznika i przez to narażone na uszkodzenie nawet o poważnych skutkach, gdy coś się stanie.

Oby. Ale przewód często nie idzie samotnie, jeśli np. koło przewodu paliwowego, to ja od razu już teraz wolę profilaktycznie zadzwonić po strażaków, albo kupić gaśnicę taką minimum 10 kilo, jeśli nie więcej, bo tym (znów odsyłam do filmów na YT) to raczej płonącego siusiaka można najwyżej zgasić. Poza tym, jak pożar jest od elektryki, to bardzo nie lubi zgasnąć - to też na filmach widać, zresztą - jak ogień przetopi izolację, to co stoi na przeszkodzie uruchomieniuu się dodatkowej grzałki, która przypali aż do rozładowania aku. Trójkąt paliwo-temperatura-podsycenie (tlen, chlor, nie pamiętam, co jeszcze) to nie zart. NB. Magnez zalany wodą gaśnie tylko dlatego, że reakcja spalania nie jest w stanie dostarczyć tyle energii, by podtrzymać proces - jest to reduktor, który odbiera wodzie tlen, dwutlenkowi węgla tlen, dlatego magnez nie zgaśnie potraktowany gaśnicą śniegową, a nawet obłożony suchym lodem. Miejmy nadzieję, że energia ze zwarcia nie spowoduje wpadnięcia obiektu w ten trójkąt.

Może być od zwarcia. Np. wiązka przewodów biegnie blisko czegoś gorącego (łatwo o to w komorze silnika). Przeciera się, bo luźno zamocowana. Może być i to, i to. Przetrzeć się mogą też przewody paliwowe i olejowe, lub w inny sposób olej np. kapnie na kolektor wydechowy (zobaczcie sobie na filmiki YT, gdzie goście katują motory - wydech jest aż biały). Cała kombinacja czynników.. Przecież nawet taki autobus w ruchu miejskim, to nie pyrczy sobie pół godziny na przystanku, na biegu jałowym, tylko zdrowo kotłuje, by jechać zgodnie z planem. Mogą też lawinowo zachodzić jedne od drugich. W Syrenach łatwo było o pożar, gdy jakiś lekkomyślny użytkownik usunął tę blachę między gaźnikiem, a rozrusznikiem - nierzadko było tak, że przez jakieś nieszczelności paliwo kapało i bez blachy łoiło prosto w rozrusznik. Co przy kręceniu - łatwo przewidzieć, jak zaiskrzyło, powodowało zapłon paliwa i pożar. Blacha powodowała, ze skapnięte paliwo wyparowywało z niej, a nie z rozrusznika. Jeśli skapnęło na niego trochę oleju (realne) z tej blachy, to spoko, olej raczej od iskry niechętny zapłonąć, a dawno już nie powinno być w nim paliwa wtedy.

Między innymi. Jak się przyjrzysz, to za chwilę zgaśnie boczny migacz, słabo, ale widoczny.

To pozytywne zjawisko, ale też moc źródła zasilania może być taka (w końcu duży silnik, a diesel jest szczególnie wymagający i rozrusznik też musi to ukręcić, spodziewam się, że tam nawet i 1kA może być, a aku się nie wytrzepuje po 10 sekundach), że mimo zwarcia, napięcie spadnie niewiele. Prawo Ohma, dwa prawa Kirchhoffa... Dwa wielkie aku (24V przeważnie razem mają), więc i ładunek duży, pojemność takowoż, więc na parę minut świecenia przewodu starczy. Wystarczy, bo coś palnego "zeszło". Nie wiem, jak to mają duże autobusy, domyślam się, jak mniejsze samochody, ale stawiam kratę piwa, że wiele pożarów aut dało by się szybciej zgasić, gdyby szybko odłączyć akumulator, jak tylko cos się zacznie dziać.

Tak ja to wszystko widzę. Może i trochę paranoicznie traktuję sprawy elektryczne i w ogóle, jakość i bezpieczeństwo instalacji, ale jakoś tak nie lubię patrzeć, jak cokolwiek technicznego jara się (bądź w inny sposób ulega destrukcji) w sytuacji, gdy nie powinno (co innego, jeśli to np. ćwiczenia strażaków, czy próby fabryczne zdążające ku ulepszeniu bezpieczeństwa, bądź sytuacja, gdy to taki złom, iż z niego nic już nie będzie). Zdarzyło się u ś.p. Babci, że dostrzegłem jakiś iskrzący problem w zasilaczu jej telewizora (przez otwory w "dupie", alias "plecach"). Oznajmiłem to towarzystwu, że problem może być poważny (iskrzenie wyglądało raczej na zwarciowe), ale towarzystwo jedynie fyfyryfy y y y phy phy, lekceważąco zignorowało temat. Nie tak długo potem... parę cennych rzeczy poszło z dymem... O dziwo, Babcia chyba najmniej to lekceważyła. Ale kto by dzieciaka słuchał, jeszcze pełnoletni nie byłem... Może od tego? Moje mini-śledztwo wykazało, że ogień pokazał się w miejscu, które wytypowałem...

Dużo oglądam filmów z jarających się aut, urządzeń, awarii elektrycznych... tu jest ciekawa:

formatting link
A nawet światła nie chcą ani trochę przygasać... Może dopiero, jak zaczyna iskrzyć, ale to też nie wiem czy nie automatyka czułości kamery. BTW, tam powinno być "arcing", nie "arching". Fioletowa barwa drutów wynika z właściwości kamery - częste jest, że filmowane tanimi urządzeniami coś żarzącego się, wychodzi fioletowo, bądź karmazynowo. Są do tego filtry, odcinające podczerwień z widma.

Moze poiskrzyc przy laczeniu, ale kwasowce (jesli nie sa zbyt stare, zasiarczone albo im okladziny opadly) zwykle sa dosc odporne.

Uwazaj tylko, albo przynies ten naladowany blisko do samochodu i tam podlacz, albo, jesli podjedziesz innym samochodem blizej i podlaczysz 'na zywca', bez odlaczania w 'dawcy', to WYLACZ SILNIK tego 'dobrego' pojazdu, bo prostownik alternatora moze nie wytrzymac takiego pradu.

(przy rozruchu moga tam byc pare setek amperów, prostownik w alternatorze rzadko ma taka wytrzymalosc... no chyba ze masz dynamostarter to nie wiem, ale tez w sumie watpie)

No i, najpierw laczysz bieguny dodatnie, a potem mase, i na odwrot odlaczasz potem. To generalnie po to, zeby sie nie pomylic i zeby czegos przypadkiem nie zewrzec (ale fama chodzi ze niektore ECU tego nie lubia w innej kolejnosci; sprawdz manual swojego samochodu...)

el es

Jeśli akumulator w aucie nie ma zwarcia i kontrolki się świecą to podłączenie sprawnego akumulatora a nawet odpalonego auta przewodami cieńszymi niż 25mm2 nie spowoduje nic złego. W aucie po odpaleniu alternator daje ok 70-100A nim akumulator osiągnie ok 14V i prąd zmaleje. Ograniczane jest tylko napięcie ładowania nie prąd. Prąd ogranicza wydajność alternatora i prostownik w nim jest przewidziany na takie prądy. Dobre przewody z klemami i dobry naładowany akumulator posiadają rezystancję rzędu 5-20mΩ i prąd 200A daję przy napięciu ok 10-11V na zaciskach rozrusznika. Nie ma co panikować. Należy tylko się upewnić iż rozładowany akumulator nadal trzyma kilka Volt i nie ma permanentnego zwarcia. Nie spotkałem się z instalacją gdzie ECU kontroluje prąd ładowania i dopięcie innego akumulatora cokolwiek zmieni...

to Wy chyba nie wiedzie jakie prądy płyną w pociągach...

A Ty wiesz jakie tam sa przekroje ?

el es

Dnia Tue, 4 Apr 2017 23:43:01 +0100, el_es napisał(a):

A ja się wielokrotnie spotkałem z wersją, że w samochodzie będącym źródłem prądu należy wprowadzić silnik na obroty rzędu 2000 rpm przed próbą uruchamiania "biorcy".

Użytkownik "badworm" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:rkxsh36h7nnd$. snipped-for-privacy@badworm.pl... Dnia Tue, 4 Apr 2017 23:43:01 +0100, el_es napisał(a):

Tak jest - mozna i takie wyliczenia wyczytac.

Tez sie troche boje o prostownik, ale:

-alternator ma ograniczona wydajnosc pradowa, i diody powinny prad nominalny zniesc,

-kable, szczegolnie jak tanie, ogranicza ten prad i IMO tam gora 50A poplynie - tzn na tanich kablach, co to plastiku jest fi 6mm, a miedzi fi 3mm albo i mniej :-) Na porzadnych bedzie wiecej, ale i tak raczej ponizej wydajnosci wspolczesnych alternatorow (100-200A)

-kazde doladowanie akumulatora biorcy przed rozruchem spowoduje, ze z dawcy poplynie mniejszy prad i krocej.

-moze byc potrzebne pewne minimalne napiecie u biorcy ... i tu jest istotne czy kable sa zasilane z 10V czy 14 :-)

J.

Zabezpieczenie, aby się nie okazało, że po kilku nieudanych próbach rozruchu mamy już dwa auta - a w zasadzie akumulatory - do naładowania.

Niektóre nowsze auta (tak miałem we Freelanderze TD4), jeśli napięcie spadnie poniżej określonego progu, to nie pozwolą włączyć rozrusznika.

naładowania.

No przecież dawcę przy próbach rozruchu nikt nie gasi, jego aku cały czas się ładuje. A po uruchomieniu biorcy obaj jadą w swoją stronę więc gdzie tu problem?

naładowania.

Ten, kto sie boi o swoj alternator, to gasi :-)

Gorzej, jak sie uruchomic nie bedzie chcial, i skonczysz z dwoma rozladowanymi. Ale przynajmniej alternator bedzie dobry :-)

J.

dobra podłączyłem,

napięcie na zjechanym to 11,3V podłączyłem drugi

odpaliłem

odłączyłem na chodzącym silniku

nic nie wyjebało.

EOT

P.S. pojeździłem trochę po mieście i ma 12,5V - to dobre napięcie?

Użytkownik "w systemie siła 'POPIS/EU" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:oc67jj$334$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl...

W czasie jazdy - za male. Zaraz po wylaczeniu - za male. Godzine po wylaczeniu ... dobre.

J.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required