Jestem w desperacji :-(

Oct 21, 2003 104 Replies

J.F. napisal(a):

A tak swoja droga, ze sie tak analnoretentywnie czepne, chcialbym sie dowiedziec ja sie, kurna, z dwoch tranzystorow robi syrene. Mysle i mysle i nie moge wymyslec jakie to musza tranzystory. W SOT-23 chyba nie. To moze TO-220? Jakas dziurka jest, wiec moze z takiej dziurki sie dzwiek wydobywa.

On Fri, 24 Oct 2003 00:31:49 +0200, "Pawel \"O'Pajak\"" :

Oj obchodzi. Taki zachodni standard: wyzsze wyksztalcenie .. i 3 lata pracy. Oni wiedza ze po [ich] studiach sie nic nie umie :-)

Podobno zasluzenie - on nie tyle byl plodnym wynalazca, co zalozyl fabryke wynalazkow - zatrudnial ludzi, ale pracowali na jego nazwisko. Chocby Tesla. Ponoc przy zarowce przetestowal tysiace materialow na wlokna - a wystarczylo troche podrecznikowej wiedzy zeby wybrac te najbardziej obiecujace ..

J.

Ale wiesz - porzadny inzynier w dzisiejszych czasach projektujac taka syrene ma do do dyspozycji jedynie program do projektowania asicow - i nie musi wiedziec jak sie lutuje, jak wygladaja tranzystory, jak maja nozki oznaczone itp :-)

Hm, jak tak sobie przypomne studia, to syreny nie uczyli. Ba - w podrecznikach tez nie bylo ani jednej syreny. Ba - nawet nie wspomnieli gdzie mozna by taka syrene znalezc :-)

J.

A pomyslales w druga strone ? Przychodzi klientka do sklepiku ..

5kg ziemiakow, pietruszka, i dla syna 10GB twardego dysku :-)

J.

:-)))) Zabawni panowie jeste¶cie...

GeePee napisal(a):

Hmm...., nie pamietam, ale ja w ogole niewiele pamietam ;--).

Fakt, ze nie wiem jak to sie teraz odbywa, gdyz skonczylem studia 8 lat temu, ale wtedy sie symulowalo, ale rowniez duzo bylo pomiarow. To wlasnie na studiach nauczylem sie poslugiwania sie oscyloskopem, itd. A na studia przyszedlem po LO (biolchem), kompletnie zielony. Rzeczywiscie rysowala sie wtedy tendencja, podkreslana z przygana przez mojego promotora, przejscia na symylacje komputerowe. Z drugiej strony kupowano wtedy sporo nowego sprzetu pomiarowego (z Tempusa)....

Wdrozenie osoby z nawykami moze byc trudniejsze.

NIeprawda. Pierwsza w zyciu plytke zrobilem chyba na trzecim roku studiow. Naprawilem w sumie moze ze dwa urzadzenia, w tym w jednym usunalem wade konstrukcyjna ;--). Nie przeszkadza mi to byc konstruktorem. Fetyszyzujesz umiejetnosci serwisowe. Faktem natomiast jest, na studiach trzeba sie przylozyc do strony praktycznej, gdyz potem moze byc problem. No i trzeba rozwijac kontakty oczywiscie.

Noooo moment, zabrnales w jakis dziwny punkt. To, ze jakis technik spelnia funkcje inzyniera nie oznacza, ze kazdy technik bedzie w stanie to zrobic. Przecietny technik to szczebel czy dwa nizej od przecietnego inzyniera na drabinie ewolucji.

A to ciekawe - mamy wiele wspólnego - koñczy³em mniej wiêcej w tym samym czasie swoje studia i równie¿ po biolchemie w liceum... dobre!

Ewolucja idzie w ró¿nych kierunkach - studiowa³em z lud¼mi po technikach i wcale nie koñczyli studiów po to aby konstruowaæ lecz po to, aby staæ siê szefem innych techników, tych bez wyksz wy¿szego :-)))

Ale trza ja wiertelkiem delikatnie poprofilowac, coby gwizdek zrobic... zreszta moze po to drugi tranzystor? Zeby uksztaltowac bieg strumienia powietrza? Tyle ze to nie na 2 tranzystorach by bylo, a na 2 tranzystorach i sprezarce :-)

"Pawel \"O'Pajak\"" <pavel.(malpeczkaa.) snipped-for-privacy@a.reszte.pomin>

napisal(a):

Ale chyba tymi przykladami nie probujesz pokazac, ze przecietny technik wiecej potrafi od przecietnego inzyniera?

Hm, w dziedzinie elektroniki stosowanej ? :-) Przecietny polski inzynier prosto po studiach ?

No, mialbym watpliwosci. Chyba latwiej o hobbyste elektronika wsrod absolwentow technikum niz studentow .. nawet specjalnosci elektronika.

J.

To musza byc tranzystory w metalowej obudowie :-)

BC211/313 dobrze gwizdal po wlasciwym nawierceniu :-)

J.

Uzytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisal w wiadomosci

Co jest o tyle trudne, ze specjalnosci "aparaturowe" do obleganych nie naleza. Po drugie, progamami studiów rzadza obecnie ksiegowi. Po trzecie, wynalazki w rodzaju Europejskiego Systemu Transferu Punktów (jakistam) to skuteczne narzedzie w zabijaniu tych resztek inicjatywy, jakie uchowaly sie po przecietnych polskich szkolach srednich.

U¿ytkownik "GeePee" snipped-for-privacy@o2.pl napisa³ w wiadomo¶ci

Wroc³awiu, je¶li ju¿. Tak siê dziwnie sk³ada, ¿e specjalno¶ci "aparaturowe" nie nale¿± do tych najbardziej obleganych - i to od ³adnych paru lat. Zreszt±, najwiêcej hobbystów i zainteresowanych "lutowaniem" trafia na automatykê i robotykê.

Po drugie, przy obecnych nak³adach na edukacjê ... wiadomo, wyk³ady s± najtañsze. A druga strona medalu jest taka, ¿e lutowania, to ma siê in¿ynier sam nauczyæ ( teoretycznie mam i to w planach - tzn. polutowaæ co¶ to potrafiê, ale ...co tu du¿o mówiæ... cieeeeeeenko mi to idzie ).

Po trzecie : tak siê wszystko por±ba³o, ¿e ka¿dy ma siê znaæ prawie na wszystkim, w efekcie czego nie zna siê dobrze na prawie niczym. Kszta³cenie in¿ynierów, po to aby zajmowali siê montarzem niezbyt skomplikowanych uk³adów to ciê¿ka pomy³ka....

Powitanko,

Nawet nie chyba, a na pewno nie proboje. Pisze tylko, ze "mgr inz". przed nazwiskiem nie jest gwarancja profesjonalizmu posiadacza tych tytulow. Wybrane z bardzo wielu i przytoczone przeze mnie przyklady, dowodza jedynie, ze przekreslanie ludzi bez studiow w danej dziedzinie jest krzywdzace/bezpodstawne/nieoplacalne. Nawiazujac do autora watku, gdybym byl pracodawca, to mysle, ze raczej bezblednie ocenilbym umiejetnosci czlowieka nie bedac elektronikiem z wyksztalcenia. Tytul naukowy kandydata mialby dla mnie drugorzedne znaczenie, ale nie odczytuj tego jako mojego braku powazania dla absolwentow uczelni. Krotko:" Co pan (pani) umie" a nie "jaki ma pan (pani) papier". Pozdroofka, Pawel Chorzempa

On Behalf Of Antey

Troszkę przesadzasz. Student ma nauczyć się samodzielnie zdobywać wiedzę, oraz posiąść umiejętność jej wykorzystania. Kierunki są tylko po to aby nie błądził po omacku i ewentualnie miał wsparcie w najbliżej okolicy. Oczywiście, obecnie większość zdobywa wyższe wykształcenie dla niego samego, co nie ma nic wspólnego z wykształceniem jako takim.

Niestety, do przeszłości należy zaliczyć przymioty charakteryzujące człowieka z wyższym wykształceniem, np. kultura, sumienność, odpowiedzialność.

A inżynier lutujący proste płytki? Może nie stanowi gwarancji dobrze wykonanej pracy, ale przynajmniej nie _powinien_ sknocić prostej roboty. Pewnie, że nie po to uczył się kilka lat, ale z drugiej strony, inżynier szybciej znajdzie pracę niż technik, że o znajomościach zawartych w akademiku ( ;-) ) nie wspomnę.

pzdr Artur

PS. A gdyby inżynier elektronik musiał umieć lutować, to były by obowiązkowe praktyki zawodowe z egzaminami i punktowaniem.

On Behalf Of J.F.

Ale ja się tego obawiałem! Że będą przychodzić po scalaki w czasie kiedy ja będę miał na składzie marchewkę po okazyjnej cenie. ;-)

pzdr Artur

PS No i sam widzisz, też dałeś się zasugerować nazwie. Niby po ziemniaki i pietruszkę, a przy okazji chociaż z jednego dyska kupić ;-).

probojesz? ;-)

brak tych literek przed nazwiskiej na pewno nie pomaga...

tak? no - ja na przyklad koncze w tym roku studia - elektronike i telekomunikacje - na specjalnosci cyfrowe przetwarzanie sygnalow - myslisz, ze ocenilbys bezblednie moje umiejetnosci w tej dziedzinie nie majac o niej pojecia?

bo pracodawca stoi przed problemem zatrudnienia kogos, kto umie wiecej od niego samego - bo gdyby ten pracodawca sam to umial to po co mialby kogos zatrudniac?

On Behalf Of Jacek Raczko

Alez oczywiscie! Popatrz tylko na politykow. :-D Tzn. moze nie Ty (bo sie nieznamy, wiec nie moge sie wypowadac), ale oni nie maja bladego pojecia o pracy ktora wykonuja, a mimo to uwazaja sie za rownych bogom.

W tym wypadku, mnie brakuje czasu. A co do powodow zatrudniania, to jest ich tyle ilu ludzi.

pzdr Artur

Pewny jestes?

Kilka(nascie) innych powodow... A ze ciezko znalezc kogos do pracy to niestety zjawisko prawdziwe :-(

U¿ytkownik "ziel" snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci

Zgadzam siê. Tyle tylko, ¿e jeszcze nie spotka³em nikogo, kogo by tego (na uczelni, czy gdziekolwiek indziej ) uczono. Zazwyczaj to siê sprowadza do wskazania problemu i czekania na rozwi±zanie. Brakuje za¶ dyskusji o metodach podej¶cia do problemów...

Kiedy¶ na grupie pl.comp.lang.c spotka³em siê z tak± opini±, odnosz±c± siê do informatyków : dobrego fachowca poznaje siê po tym, ¿e niezale¿nie od stopnia skomplikowania postawionego przed nim zadania bêdzie mia³ spójn± koncepcjê, jak ruszyæ z miejsca. S±dzê, ¿e mo¿na to rozci±gn±æ na ogó³ specjalno¶ci "in¿ynierskich".

Dobrze powiedziane. Zreszt±, z "wy¿szo¶ci±" tego wykszta³cenia te¿ bywa ró¿nie.

odpowiedzialno¶æ. A kiedy tak by³o ? :O) Czekaj, jak to sz³o... "nie pomog± doktoraty, kiedy cz³owiek chamowaty" ? To akurat powinno cechowaæ ka¿dego, niezale¿nie od wykszta³cenia. Tyle ¿e studia w niczym tutaj nie pomog±, zw³aszcza obecne. To nale¿y wynie¶æ z domu i od najm³odszych lat pielêgnowaæ.

Zgadza siê. ¯o³nierz powinien umieæ strzelaæ i walczyæ wrêcz, lekarz udzieliæ pierwszej pomocy, in¿ynier elektronik polutowaæ. Tyle tylko, ¿e w naszych warunkach, uwa¿am, ¿e je¶li ¿ycie postawi in¿yniera przed wyborem nauki lutowania czy uzupe³nienia wiadomo¶ci "fundamentalnych" to powinien wybraæ to drugie. Z kszta³ceniem matematycznym u nas nigdy najlepiej nie by³o, ale ostatnie kilka(na¶cie) lat to prawdziwa tragedia... po w³asnym przyk³adzie widzê; staram siê nadrabiaæ zaleg³o¶ci, czytaæ co wpadnie w rêce, ale i tak czujê siê (delikatie mówi±c) pó³analfabet± :O/

Oczywi¶cie, masz racjê. Tylko mo¿na siê czepiæ ogólnego uk³adu rynku, który powoduje ¿e in¿ynier czêsto wykonuje pracê technika, a technik albo zastêpuje robotnika niewykwalifikowanego, albo w ogóle jest bezrobotny. ¯adna praca nie hañbi, ale po co w takim razie finansowaæ kszta³cenie tych ludzi....?

Skoro tak mówisz... ja tam jestem outsiderem.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required