Na rynku są m.in w dwóch bardzo popularnych wersjach: płyteczki z czerwoną chip antenną oraz z taką dłuższą też chip antenną oraz dodatkowo z gniazdem do anteny zewnętrznej.
Najpierw mialem ten z czerwoną antenką. Kiedyś mu przylutowałem pinheady i tak leżał bez pomysłu. W końcu miał się do czegoś przydać więc go testuję (środowisko esp-idf). I się okazuje, że nie może się połączyć z wifi. Dostaje od razu disconnect reason 2. Nie ma problemu ze scan wifi pokazuje wszystkie sieci od razu na poziomie -70dBm więc nie jest tak bardzo źle.
Po dłuższym eksperymentowaniu zauważyłem, że łączy się od razu trzymajac palucha na antenie. Uznałem, że źle dopasowana jest ta chip antenka co powoduje problemy z TX, czyli klasyka RF. Ewentualnie może ten egzemplarz jakiś wadliwy. Chociaż na płytce to w ogóle nie ma wlutowanych kondensatorów dopasowujących impedancję (tych do masy w typowym układzie dopsowania) chociaz są dla nich pady, jest tylko jeden separujący antenę. Zaczlem kombinować z dodatkowym kawalkiem przewodu i coś tam polepszyło powiedzmy zaczął się łączyć n 8/10 prób. Dopiero dodanie F-antenki na przewodzie poprawiło zdecydowanie łączność. Kupiłem ten drugi model z dłuższą chip antenką. Widzę już są w tej wersji wszystkie kondensatory w układzie feedera więc dobra nasza. Urochamiam go. Chodzi pięknie łączy z kopyta, 12 prób na 10 z sukcesem. No to wlutowuje mu goldpiny (docelowy układ ma gniazdo dla niego), podłączam po wlutowaniu goldpinów i... dupa. Ten sam problem z łączeniem co poprzedni. Po lutowaniu padaczka. Jak dotknę paluchem anteny coś tam łączy. I co teraz? Takie wrazliwe na lutowanie czy goldpiny zmieniły charaterystykę "ground plane" anteny? Dopiero podłączenie antenki zewnętrznej pomogło jak w pierwszym przypadku... Chociaż przed lutowaniem pinów dział świetnie na antenie wew.