przechowywanie elektroniki

Do you have a question? Post it now! No Registration Necessary

Translate This Thread From Polish to

Threaded View
jeszcze jedna sprawa... nazbierałem tyle gratów, że mi się już w pokoju nie
mieszczą - pewnie znacie to zjawisko... muszę wywalić część na strych... czy
możecie mi powiedzieć co może stać się z elektroniką (RTV, jakieś części do
PC i różne inne pierdoły) jak będę ją przechowywać na nieogrzewanym strychu
cały rok - i latem (temperatury + 50) i zimą (-30 jak tej zimy)... HELP!


Re: przechowywanie elektroniki
Quoted text here. Click to load it

Mam to samo piwnica pełna tak, że drzwi się nie zamykają. Nigdy do tych
gratów nie wróciłem, łatwiej, taniej, nowocześniej, pewniej kupić nowe.
Moja rada pozbądź się ich zawczasu, kłopotu pozbycia się i tak nie
unikniesz.

Januszr

Re: przechowywanie elektroniki
Użytkownik identifikator: 20040501 napisał:
Quoted text here. Click to load it

Zjawisko całkowicie mi znane :-) Wszystko zależy od wartości (rynkowej
bądź sentymentalnej). Lampy telewizyjne z epoki późny Gierek mam
poupychane gdziekolwiek, część w garażu część w piwnicy. Jak którą szlag
trafi nie będę płakał. Ale lampy z lat 30-tych leżą w suchym ciepełku
starannie zawinięte w ligninkę każda z osobna :-) Generalnie coś co nie
pordzewieje (np. transformatory) lub nie zgnije (np. głośniki) możesz
trzymać gdziekolwiek.

Pozdrawiam
Grzegorz

Re: przechowywanie elektroniki
On Wed, 03 Mar 2010 12:18:14 +0100, Grzegorz Kurczyk
Quoted text here. Click to load it

Trochę obawiam się naprężeń mechanicznych na wskutek zmian temperatury, w
szczególności w nowszej elektronice (upakowane ciasno PCB) i niektóre
elementy mechaniczne (np. wałki i paski gumowe).
50-letnie radio pewnie postoi bez problemu następne 50 lat.

Pozdrawiam

Artur Stachura, ze strychem wypakowanym rupieciami :-)

Re: przechowywanie elektroniki
Quoted text here. Click to load it

Radzę Ci z dobrego serca - weź to wszystko wyrzuć jeszcze dziś :-)
Nigdy do tego nie wrócisz... zobaczysz.


Re: przechowywanie elektroniki

Quoted text here. Click to load it

Ty już nie wrócisz bo lekkomyślnie wywaliłeś, przed Nim jeszcze jakaś
niewielka nadzieja :)
Ja powoli zaczynam kalkulować wytrzymałość stropu :)

e.


Re: przechowywanie elektroniki
Quoted text here. Click to load it

A ja powtorze to samo , do kosza i na smieci .
10 lat temu - to sie przyda tamto sie przyda .
Teraz i tak jest wszystko ale jak cos trzeba sklecic to okazuje sie ze wszystko
trzeba kupic .
 

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Re: przechowywanie elektroniki
Quoted text here. Click to load it
 :-)
Quoted text here. Click to load it
Albo szybciej kupic niz znalezc w kupie gratow, znam to.

Tomek

Re: przechowywanie elektroniki

Quoted text here. Click to load it

Do kosza ? Chyba do utylizacji :)


Re: przechowywanie elektroniki

Quoted text here. Click to load it

To jest "cięzka choroba" -  obustronnego obłozenia przydasiowego:).
Mam to samo.
Z wielkim bólem stosuję "ujemny przyrost"
materii w piwnicy, czyli trzy kilo IN - cztery kilo OUT:).

Artur(m)


Re: przechowywanie elektroniki
W dniu 2010-03-04 21:57, Pszemol pisze:

Quoted text here. Click to load it

Źle mu radzisz. :)
Wszystko zależy od sentymentów. Już parę razy słyszałem byłych
amigowców, którzy narzekali na to jak byli głupi, gdy dziesięć lat temu
sprzedali Amigę za "bezcen" (uwzględniając sentymenty właśnie). To samo
powie Ci posiadacza Commodore, Atari, Spectrum albo nawet ktoś, kto w
dzieciństwie zagrywał się na Pegasusie. ;)

Do tego dochodzi jeszcze fakt, że niektóre urządzenia z czasem staną się
zabytkami. Może nie na tyle, żeby je sprzedać i zbić na tym kokosy...
Jednak postawione gdzieś na szafie mogą się prezentować niemal jako
antyk z poprzedniej epoki. Cieszę się na przykład, że moim rodzicom nie
przyszło do głowy wyrzucać Donatinę, gdy na początku lat
dziewięćdziesiątych kupili brzydkie, grające plastikowe pudło (które
zresztą po jakimś czasie i tak padło). Co prawda leży teraz na strychu
(razem z Pionierem) ale za jakiś czas mam zamiar się za nią zabrać. ;)

Chociaż generalnie może to kwestia perspektywy. W budynku z "wielkiej
płyty" może faktycznie sytuacja wygląda inaczej... Niemniej u mnie nie
jest tragicznie - trochę różnych "rupieci" się w szafie nazbierało, a
wciąż jest tam jeszcze sporo miejsca. :)

Re: przechowywanie elektroniki
Quoted text here. Click to load it

Wiesz, wszystko zależy od tego, CO to jest... jeśli chodzi o w miarę
kompletne urządzenie, które może za parę lat stać się zabytkiem lub
symbolem obecnych czasów, nie jest zniszczone, to OK, zostawić... jeśli
jest to jakieś urządzenie z potrzebnymi częściami - należy te części
wyciągnąć... a resztę wywalić!! Serio czasem trzyma się totalne śmieci i
nie ma to najmniejszego sensu!! Czasem też sobie myślę "o jakbym miał
to, co kiedyś wywaliłem, to by było łatwiej"... ale z drugiej strony -
praktycznie nigdy nie udało mi się czegoś zużytego zaadoptować!! Bo
okazywało się, ze jest małe ALE... albo niesprawne, albo nie takie, albo
za mało....
Poza tym - dziś niektóre śmieci można kupić na allegro za 1zł plus
wysyłka, więc nie ma sensu tracić czas na odszukiwanie tego na strychu,
lepiej kupić ;)...
Tak więc osobiście polecam zastosować bardzo rygorystyczny filtr i 90%
złomu wywalić!!

--
  Pozdrawiam
  Konop

Re: przechowywanie elektroniki

Quoted text here. Click to load it

----------------------------------------------------------------------------
----

Popieram wyrzucanie choc sam nie do końca tak robie.
Ale gdybym nic nie wyrzucał, to dzis to co w zyciu miałem w TIR-a  by się
nie zmieściło.
Sentyment sentymentem, ale nalezy pamietac, że po nas ktoś kiedys bedzie
mial robote i koszta, aby to wszystko wywalić na śmietnik.
Uważam, że powinno sie zostawic cos co ma szczególne znaczenie dla nas albo
jest jakas szansa, ze sie przyda w przyszłości. A reszte wio na smietnik,
albo dac komuś? Szkoda miejsca na trzymanie śmieci. Kiedy umarł mój ojciec i
musiałem zwrócic jego mieszkanie, to z tydzien wyrzucałem po okolicznych
śmietnikach jego graty w tym stare telewizory lampowe z lat 80-tych i częsci
do nich.  Dla niego to miało jakies znaczenie, dla mnie zadnego, a
obiektywnie to były jednak nic nie warte śmieci  Majac swoje pasje
powinnismy pamietac o naszych rodzinach, które czasami nie żyja przez nas
zupełnie niepotrzebnie w "cieżkich warunkach".



Janusz






Re: przechowywanie elektroniki
W dniu 2010-03-05 07:48, sofu pisze:

Quoted text here. Click to load it

Hmm... Mi chodziło o coś innego. Stare telewizory faktycznie zajmują
sporo miejsca i trudno to wszystko trzymać. Z drugiej strony trochę
żałuję, że moja rodzina pozbyła się na przykład starego TV Alladyn
kupionego jeszcze przez dziadków. W owych czasach był to jeden z
pierwszych (jeśli nie pierwszy) telewizorów w wiosce. Taki sam los
spotkał potem jeszcze lampowego Neptuna - tego mi aż tak nie żal, w
końcu skrzynka wykonana już bez takiej finezji a sam sprzęt bardziej
pospolity. Niemniej szkoda, że chociażby lamp nie uratowałem.

Same części jakby nie patrzeć zbyt wiele miejsca nie zajmują. Mi trochę
się ich nazbierało w dawnych czasach, gdy bawiłem się radiotechniką.
Trochę dokupiłem teraz - Allegro i sklepy Internetowe dają okazję,
jakiej nie miało się parę lat temu. Półprzewodniki generalnie mieszczą
się w jednej większej walizce, leżą pozamykane w hermetycznych
woreczkach. Trochę półprzewodników z epoki zajmuje mniejszą skrzynkę
wypełnioną pudełkami po zapałkach. Do tego dochodzą dwa tekturowe
pudełeczka z kondensatorami i rezystorami i dwa kolejne z lampkami
subminiaturowymi. Jest tam jeszcze kawałek styropianu z powbijanymi
lampami (głównie noval) i kilka "lasek" z układami scalonymi. Wszystko
zajmuje łącznie niecałą półkę we wbudowanej w ścianę szafie. Nie wiem
jak długo musiałbym zbierać różne rzeczy i jak bardzo ograniczyć
"filtry" aby zabrakło miejsca. :)
Pudełko z lampami czy tranzystorami ani mi, ani rodzinie nie utrudni
życia. Za to po latach... Przecież dzisiaj ktoś, kto znalazłby na
strychu pudełko z przedwojennymi lampami po dziadku mógłby się uważać za
szczęściarza. ;)

Przychodzi mi na myśl jeszcze inny przykład - meble. Tutaj nawet pogląd
mojej rodziny się zmienił. W jednym (rzadziej używanym) pokoiku zachował
się mianowicie komplet wykonany gdzieś krótko po wojnie. Zgodnie z
ówczesną modą ciężki i masywny. Pamiętam, że przez lata moja rodzina
patrzyła na to jak na niepotrzebne graty, które w końcu trzeba będzie
wyrzucić i zamienić na jakąś meblościankę z Ikei. Teraz sami dostrzegają
w tym dość piękny relikt przeszłości, który warto byłoby odnowić i
zostawić. Muszę zresztą przyznać, że Pionier pasował by tam jak ulał,
gdybym w końcu go odrestaurował. ;)

Re: przechowywanie elektroniki
Aha, jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy o którym zapomniałem
wspomnieć. Elektronikę zmieniam dosyć rzadko. Tak więc na przykład do
tej pory mam prawie wszystkie komórki, jakie miałem w swoim życiu. Po
pierwsze nie było ich zbyt wiele, po drugie gdy dochodziło do wymiany
nie były zbyt wiele arte (a szkoda opchnąć na Allegro za 30-40 zł), po
trzecie zawsze był w najbliższej rodzinie ktoś "potrzebujący", kto albo
jeszcze nie miał telefonu, albo chętnie zamieniał dotychczasową cegłę na
coś lepszego. ;)

Podobnie sprawa się miała z komputerami - od 1997 były tylko trzy
desktopy i przy każdej wymianie poprzedni znajdował zastosowanie u kogoś
innego. Tutaj to faktycznie trudno trzymać każde "pudło" ale IMO teraz
nadchodzą czasy, kiedy raczej będzie się kupowało jakiegoś mocniejszego
laptopa w stylu "desktop replacement".

Re: przechowywanie elektroniki


Quoted text here. Click to load it

Ale jak wyrzucić coś za czym jechało sie nocą do Stolicy, stało częso na
mrozie
parę godzin, wydawało grube pieniądze (kupując często coś co akurat
"rzucili",
choć nie było dzis potrzebne, bo nie nie wiadomo kiedy, i czy w ogóle będą),
wracało nocą, sciskając "skarby" pod pachą lub na podłodze w tłoczącym się
wagonowym tłumie:(.

Teraz to jest zabytek czy śmieć.

:)

Artur(m)


Re: przechowywanie elektroniki

Quoted text here. Click to load it
się
Quoted text here. Click to load it
będą),
Quoted text here. Click to load it

------------------------------

Ja mam zawalone trzy piwnice róznymi gratami,  ktore po mału uprzatam.
Co do czesci, to ja miałem cos innego na mysli niz parę kondensatorów i
oporników na krzyż.
Obecnie mam kilkanascie klockow sprzetu (wzmacniacze, tunery radiowe, CD)
Wszystko dosc wysokiej klasy i na chodzie. I to jest niezła "górka".
A ze starych rzeczy to 2 radia lampowe Pionier i jedna Szarotke. Mam jakis
wielki sentyment do wysokiej klasy odbiorników radiowych na lampach, ale
poza wspomnianymi (niskiej klasy) juz niczego nie posiadam.

Zgadzam sie ze człowiek ma sentyment do pewnyh rzeczy. Kiedy sie bierze do
ręki po latach sprzet jaki sie miało w młodosci, to cos za serce chwyta.
Przedmioty są jak "katalizatory wspomnień". Ale z drugiej strony człowiek
musi dokonywac wyborów co ma trzymac, a czego sie pozbyć?
Sa ludzie którzy tego nie potrafia i maja tylko małe ścieżki w mieszkaniu
zawalonych gratami po sufit. I to jest dla mnie patologia.



Janusz







Site Timeline