zakup protela/designera?

Sep 15, 2008 48 Replies

Znaczy moj Windows tez niewazny? Czy to kolejny 'kwiatek' legislacyjny w PL?

A popatrz w ostatnim Altium na rozne kombinacje push and shove i whug-alkaround. IMHO czasami lepsze od Specctry (ale tylko czasami). Pewnie w Altium09 bedzie juz lepiej.

A to akurat zalezy od wielkosci plytki. Czasem tak, czasem nie. Zreszta jak robisz kilka podobnych plytek z podobnymi blokami to przewaga Altium nad innymi programami (zwlaszcza Orcadem) sie ujawnia. Tylko kto o tym wie? Ilu ludzi bylo na kilkudniowym kursie Altium zeby _naprawde_ poznac co to jest warte? Ja Protela zaczalem uzywac jeszcze od wersji DOS i praktycznie (z mala przerwa) uzywalem prawie wszystkich wersji. Dopiero jak sie zdecydowalem pojsc na kurs to otworzyly mi sie oczy i stwiedzilem ze uzywalem naprawde niewielki procent mozliwosci programu.

Ludzie mowia ze duzy, drogi, gorszy od Orcada. Zeby to uczciwie stwierdzic to trzeba ten program najpierw poznac. A to nie jest ani latwe ani szybkie. Jak juz pojdzie to potem z gorki - w zasadzie nic innego do robienia plytek nie uzywam (no, czasami 3d field solver ale to tylko po to, zeby potwierdzic ze Altium ma racje - ani razu jeszcze sie nie pomylil).

Niekoniecznie. Jak płytka średnia i więcej, to można popatrzyć na całokształt i poprawiać ręcznie. K.

John Smith pisze:

Wybacz ale to co rysuje autorouter altium nadaje sie co najwyzej do natychmiastowego wykasowania. Prawde mowiac nawet spectra nie zastapi czlowieka.

BartekK pisze:

Dziwne, że nie pocięli tego na jeszcze mniejsze kawałki. Przecież ceny mogliby wyznaczyć adekwatnie do modułu (schematic tańszy, autorouter droższy, niezależnie PCB, widok 3D i inne moduły) i raczej by na tym nie stracili. A kto nie robi nic z FPGA, tylko by oszczędził.

W polskim prawie, jak najbardziej, po 5 latach soft od daty zakupu, powinieneś postawić na półkę lub kupić nowy. Prawnicy mikromiękkiego doskonale znają nasze lokalne prawo. Mam wrażenie iż takie luki są pozostawione celowo na potrzeby udupienia jakiegoś gościa co się za bardzo "stawia". Wyobraźmy sobie kontrolę u przedsiębiorcy, wchodzi osobnik i po "wykryciu przestępstwa używania oprogramowania po wygaśnięciu licencji" czeka aż kontrolowany sam wpadnie na pomysł tzw. "innego załatwienia sprawy". Dodatkowy dochód gotowy a poszkodowany przecież do CBA nie pójdzie. Szanowny Kolego, bez kontroli Twoich poczynań stwierdzę, że na pewno jesteś (zdanie podkreślić wężykiem) przestępcą w myśl polskiego prawa. To to tylko kwestia znalezienia odpowiedniego "haka". Teoretycznie można by pójść na godziny przyjęć do posła partii rządzącej i zgłosić tego "kwiatka". Teoretycznie. Przecież i tak się tym nie zajmą aż z dwóch powodów: pierwsze - mają ważniejsze sprawy na głowie, ot choćby przejęcie telewizji publicznej. Niemrawo im to idzie i obawiam się iż może tak zejść do końca kadencji. A na inne głupoty nie starczy czasu. Drugie to konflikt interesów, właściciele firm software-owych mogą nie zaakceptować nawet próby ograniczenia ich interesów. Marne szanse.

[...]

K.

Autorouter się przydaje, trzeba tylko trochę wprowadzić reguł projektowych. Krytyczne eleenty projektu trzeba zrobić ręcznie. Swoją drogą warto założyć osobny wątek. K.

Pan John Smith napisał:

A można postawić na półce, czy trzeba zniszczyć? Nie ma kar za samo posiadanie nielegalnego oprogramowania?

Tego ustawa nie precyzuje, pierwsze oprogramowanie kupiłem w 1991r i nieużywane stoi w szafie. Także poźniejsze. Stoi ponieważ nie jest już potrzebne a nie dlatego iż jestem osobnikiem rygorystycznie przestrzegającym, niekiedy durne, prawo. Czasem ze starego oprogramowania można wykonac upgrade.

Wolę się nie wypowiadać, nie jestem praktykiem prawa karnego w zakresie prawa autorskiego. Drukowany komentarz gdzieś mi się zapodział. K.

Pan John Smith napisał:

[...licencja na MS Windows...]

Szkoda, bo chyba powinna. W końcu właściwa utylizacja zużytych systemów operacyjnych to również ochrona środowiska.

Teraz zdaje się MS Windows zawiera jakiś program, który sprawdza legalność używanej instalacji. Jest też elektroniczna rejestracja, więc w Redmond wiedzą ile z tych pięciu lat zostało już wykorzystane. Ciekawe, czy po minięciu ustawowego czasu komputer ogłosi, że używana kopia systemu operacyjnego jest nielegalna.

Utylizacja jest prosta, tak jak każdy papier czyli makulatura.

Zaskoczę Ciebie - najprawdopodobniej nie zasygnalizuje. Osobiście używam jeszcze w2k, nic takiego nie ma. Robię regularnie update systemu. Na mój chłopski rozum, jest możliwość ominięcia tego artykułu nr.66. Chciałem tutaj pokazać - przepis sobie, życie sobie. Ale jak trzeba będzie to można sobie przypomnieć o przepisach. K.

Pan John Smith napisał:

Nie chodziło mi o papier z licencją, tylko o nośnik, płytę CD na przykład. Posiadanie czegoś takiego bez ważnej licencji zdaje się jest nielegalne. Albo takie laptopy z preinstalowanym Windows kupione w 2002 roku. Licencja wygasła, no i co teraz z takim zrobić?

Bałagan i niekonsekwencje nie są w stanie mnie zaskoczyć. W tym przypadku zwłaszcza.

Ale w tym systemie umowę zawierało się chyba jeszcze przez rozdarcie koperty a nie przez rejestrację. W razie czego można się tłumaczyć, że rozdarło się później, a wcześniej system był nieużywany, więc to dopiero trzylata minęły...

A czy dostęp do update nie jest otwarty równiez dla piratów? Nie wiem, pytam tylko. Zdaje się, że to się kilka razy wte i nazad zmieniało.

Na mój rozum to większość artykułów prawa regulującego ten obszar życia jest skonstruowana całkiem od czapy i jest możliwość ich omijania jak tylko się chce. Tak samo jak przypominania sobie o.

[ciach]

Tu akurat moge spac spokojnie - ani komputer, ani Altium nigdy nie widzialy (i pewnie nie zobacza) Polski ;-) Natomiast luka w prawie jest ciekawa, dobrze ze przynajmniej niektore programy wyswietlaja w okienku 'About' _do_ kiedy jest wazna licencja (konkretna data). Fakt - nie wszystkie i diabli wiedza jak zinterpretowac 'bez ograniczen' a jak interpretowac kiedy nie ma nawet informacji ze jest 'bez ograniczen'.

Szkoda bylo czasu nawet to pisac ;-)

No wlasnie.

Wystarczy spojrzeć na art. 117-118 omawianej ustawy, wśród karanych czynności nie ma "wejścia w posiadanie metodą kupna". Brak też jest przepisu (przynajmniej ja nie potrafię znależć i aż tak złośliwie zinterpretować innego istniejącego) który wyznaczał by karę za posiadanie oprogramowania bez licencji. Osobiście pudełka z wygasłymi (w świetle polskiego prawa) licencjami, dekoruję sobie półki szafy i śpię spokojnie.

Tu nie ameryka, w polskim prawie nie ma czegoś takiego jak zawarcie umowy przez rozdarcie opakowania. Chociaż takie plotki czytałem. Z tego co mi wiadomo (z plotek), w prawie amerykańskim nie ma też domyślnego ograniczenia czasowego na używanie oprogramowania. To my bogaci Polacy dofinansowujemy bidnych producentów amerykańskich. Umowa musi mieć datę i miejsce zawarcia umowy, na fakturze czy paragonie fiskalnym takie informacje się znajdują - na potrzeby np. fiskalne. Jeżeli takich oznaczeń brak to jest art. 70 Kodeksu Cywilnego. A dobre tłumaczenie to podstawa. Tylko zbyt często przedstawiciele prawa są zbyt odporni na wiedzę.

Cóż, pozostaje sprawdzenie demokracji w praktyce. Napisz lub porozmawiaj z posłem na którego głosowałeś w ostatnich wyborach parlamentarnych. Niech poprawią ustawę. K.

[...]

Jeszcze nie widziałem takiego napisu. W jakich programach występują? Producent jest polski?

Widzę, że też masz doświadczenia. :-) Ale później jaka świadomość przy wyborach, BEZCENNA. K.

Pan John Smith napisał:

Jednak czyta się czasem w gazecie, że gdzieś wpadła policja czy inne CB-cośtam i znalazła ileś płyt z nielegalnym oprogramowaniem. Skąd oni wiedzą, że nielegalne? I skąd wiedzą, że takiego gościa trzeba zamknąć?

Mam kilka takich pudełek z licencjami na Windows, leżą gdzieś na dnie szafy czy jakiegoś pudła w garażu. W większości nie były nawet skonsumowane, czyli system nie był ani razu zainstalowany i użyty. Ale nie przyszło mi do głowy, by tym cokolwiek dekorować.

Ja to czytałem na etykietkach zaklejających koperty z dyskietkami czy płytami. Też zawsze podejrzewałem, że to tylko plotka.

Akurat na tej mi specjalnie nie zależy. Wolałbym, żeby zaczęli od poprawiania innych, skoro mają wolne moce przerobowe.

No co Ty, nie żyjesz w Polsce czy jeszcze młody jesteś? To by tłumaczyło brak doświadczenia. Bez urazy. Policja jak wpada, a Ty masz bogatą kolekcję płyt audio albo filmów to jest prawdopodobne, że pójdą do "badania na autentyczność". Znany mi jest przypadek (przed 2005 rokiem), że to policjant handlował pirackimi płytami. A te ciemne typy stojące na giełdach, to myślisz kto ochrania? Zwróć uwagę - tzw. dzieciaków już tam nie ma. Zrobił się z tego "interes". Szkoda gadać.

To kasa się zmarnowała.

W swoim czasie była taka moda w przedsiębiorstwach. Pokazywało się, że firma działa na legalnym oprogramowaniu. Moda minęła, pudełka zostały.

[...]

Szkoda, to zawsze wiedza konstruktywna.

Już pisałem, wolnych mocy przerobowych brak. Po urlopach, oni pracują już pełną mocą. Co zresztą widać. ;-) K.

Pan John Smith napisał:

Można i tak powiedzieć. Ale są też tacy co twierdzą, że to i tak by były pieniądze wyrzucone w błoto. Ja w każdym razie uważam, że nie mam czego żałować.

Kiedyś też podobno niektórzy puste puszki po piwie na szafach ustawiali. Jedno i drugie ma ze sobą jakiś związek?

W swoim czasie kupiłem FoxPro f-my microCośTamBezSensu. To dopiero była strata! Po jakimś czasie zorientowałem się, że opłacałoby się wyrzucić do kosza bez używania - tak ogroma ilość błędów nawet w podstawowych funkcjach. A ten serwis techniczny ww. firmy. NIEZAPOMNIANY.

Nie, to inne zjawisko. K.

Pan John Smith napisał:

Różnica chyba tylko taka, że do kupowania rzeczonego FoxPro nikt nie zmuszał. Natomiast wzmiankowane Windows dołączano do komputera i trudno było się od niego wyłgać. Ale oczywiście współczuję serdecznie. Człowiek uczy się na błędach.

No fakt, puszki dawno poszły na złom. Aluminium jest w cenie.

Tak przed chwilą napisałem:

Teraz dopiero sobie przypomniałem! Też to kiedyś kupiłem. Komu i po co to miało się przydać -- takie szczegóły już mi uleciały. Ale faktycznie, szybko wyszło na jaw, że się nie przyda. Do etapu kontaktu z serwisem firmy nawet nie doszło, może dla tego o sprawie szybko ZAPOMNIAŁEM.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required