Re: zestaw dla poczatkujacego

Nov 27, 2007 Last reply: 18 years ago 3 Replies


4. nie ma ograniczen - mozesz uzywac napiec nawet 1000V lub pradow 1000 A


> lub wiekszych

To akurat najwieksza wada - symulowany (przynajmniej w znanych mi symulatorach) element nie "pusci dymu", zrudla napiecia bez protestu dostarcza chocby i 1000A itd. A potem czlowiek projektuje zasilacz liniowy na 20A redukujacy napiecie o 30V :)


5. wykonywanie doswiadczen zajmuje znacznie mniej czasu a chyba chcialbys
> szubko sie wszystkiego dowiedziec.

Glowna zaleta symulatora to mozliwosc objerzenia wszystkich pradow i napiec w ukladzie bez uzycia (drogiego) sprzetu. Niestety - bez jakichs podstaw czlowiek szybko przestaje zauwazac moment kiedy symulacja przestaje odpowiadac rzeczywistosci. A jesli chodzi o pytanie autora watku - jesli jeszcze nie ma pod reka paru ksiazek - warto zajrzec do biblioteki w poszukiwaniu serii "Elektrnioka latwiejsza niz przypuszczasz" (staroc - w ksiegarniach raczej nie do zdobycia - ale moze bylo nowe wydanie?) D. Nuhrmanna, "Sztuka elektroniki" (tez dobra - ale imho po podstawach tylko przelatuje). Nastepnie wybrac sie do sklepu, zakupic kilka sztuk BC107 (lub wspolczesnego odpowiednika - zwykle najtansze tranzystory beda w sam raz :) troche opornikow w zakresie 100ohm - 10kohm, pare kondensatorow 100n - 100u, pare diod swiecacych, maly glosniczek, baterie (tym sie ciezko poparzyc) najtanszy miernik troche drutu w plastikowej izolacji, plytke uniwersalna i lutownice. Na poczatek wystarczy - po paru dniach zabawy bedziesz wiedzial czego jeszcze potrzebujesz. GRG

Tu sie z Toba zgadzam , ale laboratorium na uczelni zaczyna sie od szkolenia w zakresie bezpieczenstwa ( przynajmniej tak powinno byc) :-)

W domu nikt go nie ostrzeze. Jest wielu, chcacych "isc na skroty" to znaczy zrobic cos ale sie nie uczyc. Dla takich nie warto tracic czasu. Im sie nie da pomoc. :-)

No wlasnie. Bez oscyloskopu to straci bardzo duzo czasu a pozytek niewielki.

No wlasnie wczesniej o tym pisalem. Nie ma drogi na skroty.

Podstawy . to sa charakterystyki itp. Zdjecie przy pomocy miernikow charakterystyki diody bez pojecia zrodla pradowego to praktycznie calkowita strata czasu.

Nalezy rozroznic dwie sprawy :

  1. Chec zrobienia czegos dzialajacego ( satysfakcja zrobienia czegos)
  2. Narzedzia pomagajace zrozumiec podstawy dzialania czegos.

W pierwszym przypadku zdecydowanie polecam gotowe zestawy do skladania. od zestawow uniwersalnych. Dla troche bardziej zaawansowanych , takich z ambicjami projektowania polecam uniwersalne plytki montarzowe ( takie plytki z otworami gdzie montuje sie bez lutowania)

W wypadku drugim proba wyeliminowania z procesu nauki nauczyciela lub kogos doswiadczonego jest raczej przejawem niezdrowych ambicji. :-) ( chyba ze ten ktos jest na bezludnej wyspie) Szcegolnie gdy ma komputer i dostep do grup gdzie moze pytac. :-)

Dalej upieram sie , ze program symulacyjny jest bardzo dydaktyczny, chocby po to aby sprawdzic czy to samo mierzy co wychodzi z programu symulacyjnego.

Najlepszy dowod, to inny watek na tej samej grupie gdzie pytajacy dziwi sie dlaczego przez diode swiecaca plynie prad kilka amper.

H.D.

H.D. napisał(a):

Jeśli się ma nauczyciela to świetnie. Jeśli się nie ma, to proces uczenia jest dłuższy co nie znaczy mniej skuteczny. Ale dostęp do grupy, gdzie osoby zorientowane i oszołomstwo ma jednakową siłę przekonywania ma skromną przydatność :)

I to jest dowód na potrzebę uzycia symulatora? :)))) To jest przykład nieuctwa i książkowstrętu.

Uzytkownik "abert zielonka" snipped-for-privacy@chello.at napisal w wiadomosci news: snipped-for-privacy@e10g2000prf.googlegroups.com.. .

Eee, ja dalem rade pradem z "paluszka" AA upalic pznokiec i poparzyc skóre :-) Dla chcacego... :-)

Pozdrawiam, Przemek Szeremiota

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required