Przyszłość długich fal

Sep 18, 2010 71 Replies

Witam

Użytkownik "Atlantis" snipped-for-privacy@wp.pl napisał w wiadomości news:4c94dad6$0$22811$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

[...]
[...]

To się da zrobić - jeszcze nie zdemontowano urządzeń w RCN Koszęcin. Tych kilkaset kW zawsze możnaby wyemitować. Kwestią pozostaje znalezienie Nadawcy zainteresowanego taką emisją. Niestety, w naszej rzeczywistości jest to nierealne... Lepiej zajmować się medialnym biciem piany czy przepychankami persolnalnymi. Smutne.

Pozdrawiam - Krzysztof Kucharski

Ale kto to są ci "oni" ? Bo jeżeli chodzi Ci o konsorcjum DRM, to są organizacją non-profit i technologia jest jak najbardziej dostępna w formie otwartej - standard możesz sobie pobrać i zaimplementować na dowolnym sprzęcie:

formatting link
Implementacja odbiornika z demodulacją i dekodowaniem audio na PC jest dostępna od dawna w formie open-source:
formatting link
Analogicznie można zaimplementować modulator (z resztą chyba Ci od DREAM mają to w planach, a komercyjne rozwiązania softwarowe już istnieją np.
formatting link
ęc po co wyważać otwarte drzwi i kombinować z wypracowywaniem lokalnej egzotyki, skoro jest dostępna dojrzała technologia, a razem z nią dostępne na rynku odbiorniki, soft itp. ?

Nawiasem mówiąc Polskie Radio coś tam nadaje w DRM, ale ZTCW to dla zagranicy i z zagranicznych nadajników. Niestety wszystko wskazuje, że na dłuższą metę nic z tego nie będzie i los nadawania na falach długich i średnich jest już raczej przesądzony - ekonomicznie i jakościowo przegrywa toto na wszystkich frontach z transmisją UKF, zarówno jeżeli chodzi o analogówkę(AM vs. FM) jak i cyfrówkę (DRM vs. np. DAB).

Pozdr Portal

Może to jest właśnie powód, że nie może się przyjąć - skoro nikt na tym nie zarobi, nikt nie będzie dawał łapówek żeby się przyjęło ;)

Mirek.

W dniu 2010-09-18 21:29, Jarosław Sokołowski pisze:

E tam... Produkcja metodą taśmową. Pracownik nie musi wiedzieć jak działa urządzenie ani co robi część, którą raz za razem wkłada w PCB. Ważne, żeby włożył ją w odpowiednie miejsce.

To jeszcze poczytaj o historii tego typu konstrukcji i o tym, skąd wzięła się ich nazwa. ;) Takie radyjka budowali w czasach drugiej wojny światowej żołnierze siedzący w okopach. Opierało się to właśnie na eksperymentowaniu. Nie sądzę, żeby za każdym razem w okopie siedział ktoś, kto potrafił przeliczyć cewki - nieraz zapewne po prostu eksperymentowano z ilością zwojów, odczepami itp.

I właśnie ta tradycja jeszcze ma duże znaczenie. Na przeniesienie się do cyberprzestrzeni mogą pozwolić sobie tytuły z "papierową" tradycją, które już zdążyły wyrobić sobie markę - każdy od kilkunastu lat widywał je na wystawie w kiosku.

po dwóch dniach. Po drugie nikomu nie chce się tego słuchać.

Podcasty załatwiają problem słomianego zapału jednostki, która postanawia założyć internetowe radio. W pojedynkę zwyczajnie się nie da. Bo skończy się tak, że będzie jedna czy dwie autorskie audycje w tygodniu, poza tym muzyka (którą każdy może ściągnąć z sieci) przerywana jakimiś krótkimi komentarzami (które równie dobrze taki "radiowiec" mógłby zamieścić na Twitterze albo Facebooku). Efekt jest taki, że nikomu nie będzie się chciało tego słuchać.

Już lepiej będzie, gdy taki amator skupi się na swojej autorskiej audycji i przygotuje ją w postaci cyklicznego podcastu. Tutaj akurat jednoosobowy "zespół redakcyjny" wystarczy.

Żeby powstało dobrze prosperujące radio internetowe potrzebujemy większej grupy ludzi ze swoimi pomysłami.

Taa... Bo studenci albo mają sesję, albo piją. ;) Żydzi za to robią macę z krwi niemowląt, Szkoci są skąpi, Amerykanie niedokształceni i otyli, Rosjanie wiecznie chodzą pijani, Polacy podobnie, a poza tym kradną drogie samochody w krajach zachodniej Europy. Nie ma to jak stereotypy. ;) Jeśli studenci wydają uczelniane czasopisma (zarówno publicystyczne jak i naukowe) to dlaczego nie mieliby sobie poradzić z prowadzeniem kampusowej radiostacji?

CKLU do którego linka podesłałem wyżej to właśnie takie radio zbudowane wokół społeczności studentów pewnej kanadyjskiej uczelni. Tak się składa, że należy do kilku zagranicznych rozgłośni, które lubię posłuchać przez Internet (chociaż u siebie nadają też w eterze).

To spojrz na telewizje - widac jest sens zeby na jednym kanale leciala w kolko pogoda, na drugim informacje, na pieciu rozne gatunki muzyki - a Ty, swiadomy sluchacz, sobie przelaczysz.

J.

Zachecam do zapoznania sie z radiem satelitarnym. Jest tych technologii chyba ze 3 xm-radio,sirius i chyba jakas w europie. Kiedys w swiecie nauki byl opis dokladneijszy. Najmniejsze odbiorniki to hybrydy, naziemno satelitarne. wielkosc duzego odtwarzacza mp3 lub instalowane w samochodzie. Jakosc niesamowita i ogromna ilosc kanalow.

Atlantis pisze:

No przeca sobie radzą :-) W moim mieście gra

formatting link
Nadają na ukfie i po sieci. Z tego co widziałem w internecie, inne miasta/uczelnie też nadają swoje. Czasami posłucham, cenię sobie takie stacje bardziej od komercyjnych.

Pozdrawiam!

W dniu 2010-09-19 12:17, ColdFire pisze:

O tej stacji akurat wiem. Jednak w paśmie UKF generalnie króluje komercja. Generalnie za każdym razem, gdy ktoś mówi o czymś w rodzaju LPFM zaraz pojawia się kontrargument, że tam już po prostu nie ma miejsca. Co by szkodziło przeznaczyć puste fale średnie na jakieś LPAM? Paru zapaleńców zawsze się znajdzie. Mogliby nadawać swój program pod egidą jakiegoś liceum, klubu krótkofalarskiego itp.

Powód jest znacznie bardziej prozaiczny - z punktu widzenia ekonomicznego nadawanie na LW/MW/SW ma mały sens, bo istnieją znacznie popularniejsze (pod względem liczby odbiorców), tańsze i dające lepszą jakość odbioru technologie oparte o UKF, łączność satelitarną lub internet. Jedynym atutem technologii długofalowych jest zasięg, ale w dobie globalnej wioski do ludzi na całym świecie można docierać bez utrzymywania drogiej infrastruktury celującej w znikomy odsetek populacji. Podobnie mały sens ma utrzymywanie takowej infrastruktury tylko i wyłącznie na wypadek sytucaji mega-"W" czyli zakładającej, że jednocześnie przestanie działać Internet, łączność satelitarna, nadajniki UKF - wybacz, ale prawdopodobieństwo znikome, a koszty całkiem realne.

W linku poniżej bardzo trafna wg mnie analiza tematu:

formatting link
Pzdr Portal

ale wyprowadzać się do USA tylko po to, by posłuchać radia to trochę głupie. W Europie nie ma praktycznie sensu, bo gęstość zaludnienia i zabetonowania o wiele większa od amerykańskiej. W USA, mimo, że hybryda satelitarno- terestryczna ("pseudosatelity" w miastach) są dziury w odbiorze. Do tych celów jest DAB.

Waldek

Atlantis napisał:

Jaka tu różnica? Proszę zajrzeć do archiwum p.m.e. Przychodzą tu tacy, co mają tylko jedno pytanie: co mają zrobić, by skleconye przez nich na podstawie jakiejś broszurki ustojstwo zaczęło działać. A jak ktoś próbuje zaczynać od wytłumaczenia *jak* to działa, to się drą. Prędzej uwierzę, że ktoś kto przy taśmie lutuje sto tysięcy kabelków, zaintersuje się tym co, jak i dlaczego.

Ja nie sądzę, by w każdym okopie klecili radio. Ale ci co robili, nie eksperymentowali w ciemno, uda się czy się nie uda (w końcu tam też saperzy bywali). Nie liczyli ze wzorów, ale intuicję mieli. Intuicję nie na zasadzie nieuzasadnionych przeczuć, tylko opartą o wiedzę, niekoniecznie taką, którą potrafili artykułowac wzorami. Ja też jak dawno temu nawijałem cewki, to robiłem to na cuja. I trafiałem.

Ale w druga stronę to nie działa. Z cyberprzestrzni nic nie przenosi się do kiosku.

Jak koleś ma zamiar zapuszczać cyklicznie swoje podcasty, to niech to robi dla swoich ziomali z fejsbuka. Nic mi do tego. Mnie jego radio ani grzeje ani ziębi.

Z moich czasów były kartki na wódkę. Nam się studiowało dużo ciężej. Komuna gnębiła. Studentów szczególnie.

Amerykanie słuchaja radia AM, pozwolę sobie nawiązać do tematu głownego.

Z czasopismami jest łatwiej, zwłaszcza darmowymi, bo wystarczy do sprawozdania podać ile się wydrukowało egzemplarzy. Z radiem gorzej, a z internetowym to całkiem przechlapane -- łatwo policzyć słuchaczy (wszystkich trzech).

Nie słuchałem nigdy. Ale słuchałem nie kilku, lecz pewnie kilkuset innych zagranicznych. Reguła jest taka, że jak dobra, to się szybko kończy. Bo trudno utrzymać poziom, dużo wysiłku trzeba. Polska nie jest wyjątkiem, ale nas jest 40 milionów, a na świecie żyje siedem miliardów ludzi. Więc statystyka powoduje, trafia się na te zagraniczne.

Jarek

Pan J.F napisał:

Nie mam telewizora.

W radiu jest inaczej. Dziesięć stacji, których nie sposób od siebie odróżnić. Jest też "Radio Pogoda" ale -- o dziwo -- nie nawija wciąż o pogodzie. Więc jednak inaczej niż w telewizji. Było "Radio Jazz", ale z dnia na dzień umilkło bez zapowiedzi i teraz jest w tym miejscu jakieś kolejne badziewie. "RMF Classic" też się zmieniło, choć nie tak od razu po dodaniu trzech literek. Odróżnia się od innych jeszcze tylko "Tok FM". I "Radio Maryja". Ale na tym chyba koniec.

Pan Waldemar Krzok napisał:

Nie wiem, nie miałem do czynienia. Ale tu chyba kluczowa jest ta "ogromna ilość kanałów" i fakt, że jest to radio z płatnym abonamentem. Ja bym chętnie płacił co miesiąć za możliwość słuchania sześciu programów nadających dokładnie to, co bym chciał słuchać.

zgodzę się z tobą. Ale nie jest to kwestia dystrybucji, tylko samych programów. W USA i Kanadzie masz właściwie 3 języki (angielski, hiszpański, francuski) i w tych językach masz programy przez satelitę w bukietach xm i sirius. Miałem w samochodzie i to i to. Faktycznie najfajniejsze jest to, że wybierasz sobie co chcesz słuchać. Ale w USA nie ma tradycji np. informacji o ruchu drogowym przez radio (oprócz stacji nadających tylko to). No i kwestia języków: tam, gdzie w USA mamy 3 w Europie mamy 50, albo i więcej.

Waldek

Pan Waldemar Krzok napisał:

To nie jest tak, że najpierw z setek programów trzeba wybrać tuzin, za który się płacę, a dopiero później można skakać między nimi?

Tak sobie myślałem co ja bym zrobił, gdyby mnie zrobiono dyrektorem sprzedaży w tym biznesie. Zaraz po powołaniu inż. Mamonia na Eksperta Do Spraw Melodii Już Słyszanych, dorzuciłbym klientom do pakietu możliwość dowolnego skakania po reszcie kanałów. Ale z takim ograniczenim, że trzeba je wciąż zmieniać, bo po godzinie rozłącza i nie da się przed upływem doby wrócić w to samo miejsce. A nuż się komuś jednak spodoba piosenka, którą pierwszy raz słyszy. Raz na miesiąc klient mógłby wymienić w pakiecie wymienić jedna stację bez dodatkowych opłat.

Z językami, to nie problem, przynajmniej w stacjach muzycznych. Jak mi będą w kanale operowym gadać po włosku, a w tym co wciąż jodłuja po niemiecku, to będzie nawet fajniej. Zresztą teraz też słucham radia ze Szwajcarii, takiego co klasykę nadaje. Mówią niby po niemiecku, a ja tego języka nie znam. Lecz mówią przeważnie kto i co gra, a to w każdym języku brzmi podobnie.

W Europie większy problem niż z językami jest z jakimiś "polami eksploatacji" czy innymi durnotami. Ale to się niebawem skończy, jak tylko zaczną spadać zyski tym, co uważali, że wszyscy zawsze za wszystko będą chcieli płacić Bóg wie ile.

Jarek

Radio Józef ;)

Pan Miron (Asha) Kitkowsk napisał:

A czy po jakichś fuzjach z "Radiem Plus" czy czymś takim nie zrobiło się ono bardziej nieodróżnialne? Jeśli nie, to dobrze.

To jest takie skakanie po jajkach. To, co ty piszesz byłoby optymalne dla stacji, ale tego byś ni chu...dego nie sprzedał, w szczególności jak jest konkurencja. W podstawowych pakietach xm czy siriusa masz jakieś 100 stacji.

Fakt, ale ja lubię posłuchać czasem wiadomości, nawet, jak rozumiem piąte przez dziesiąte. Dlatego polskie radio mnie w ogólności niesamowicie wnerwia. OK, w niektórych krajach wolałbym, by wiadomości przynajmniej od czasu do czasu były w jakimś strawnym języku, do tej pory tylko na Malcie i Islandii miałem kłopoty, bo wiadomości były wyłącznie w języku tubylczym.

A Szwajcarzy mówią takim niemieckim, że ich filmy są w Niemczech synchronizowane ;-)

No właśnie. Tylko jakiego radia można posłuchać w Polsce? Bywam tam od czasu do czasu i naprawdę jest ciężko. Jakoś musi im się opłacać, nawet dla Radia z Mordą.

Waldek

U¿ytkownik "Waldemar Krzok" snipped-for-privacy@zedat.fu-berlin.de> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@mid.uni-berlin.de...

[ciach]

Przepraszam, ale z czym s± te filmy "synchronizowane"?

Pozdrowienia. Krzysztof z Tychów.

ton, znaczy dubbing.

Waldek

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required