W dniu 2017-03-17 o 08:21, Luke pisze:
Żona zatrudniła się od września w szkole. Już po 2 tygodniach mówiłem jej, że ma stamtąd jak najszybciej uciekać, ale dotrwała do końca semestru. Wyobraźcie sobie hospitację po której pani dyrektor (też nowa od września - moim zdaniem dobra zmiana) ma takie zastrzeżenia:
- używa pani za trudnych słów, których dzieci nie rozumieją,
- lekcja powinna być ciekawsza - np. posadzić ich w grupach na pufach i grupa, która pierwsza rozwiąże zadanie niech napisze wynik na kartce, zrobi samolocik i rzuci do drugiej grupy.
Najciekawsze zostawiłem na koniec: Szkoła: liceum. Klasa: I z rozszerzoną matematyką. Temat lekcji: funkcja liniowa. Te za trudne słowa: wykres i funkcja.
Po hospitacji powstaje dokument zawierający między innymi uwagi. Nie udało się jego kopii wydębić, nawet po pisemnym wniosku - daliśmy sobie spokój.
Mam wrażenie że w takim kierunku zmierza polska szkoła. P.G.