Podtrzymanie zasilania na 5V

Nov 03, 2013 82 Replies

No no, ten Lanos to mnie zaskoczyl, Daewoo uwazalem za dosc porzadna firme. Na przekazniku w Lagunie pisalo moze Sagem ?

Np dlatego ze nie da sie dobrze regulowac cisniena w miejscu odleglym o pare metrow rurki, i w dodatku przy przeplywie impulsowym (strzelam).

Zreszta jak regulowac - jakis skomplikowany regulator z czujnikiem cisnienia wplywajacy na obroty pompy ? To juz lepiej niech pompuje trzy razy za duzo :-)

Przekaznik ? Przekazniki sa dobre i tanie :-).

Jaka chwile ? Na mosfecie bedzie lepiej ?

J.

U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...

Taki, ¿e na dó³ lejesz wodê, na sitko z rurk± napychasz i ubijasz kawê, zakrêcasz, stawiasz na gaz i po kilku minutach masz ¶wie¿utko uparzon± kawusiê?

formatting link
taki mam, rzeczywi¶cie, widywa³em w kilku rozmiarach. Chcia³em kiedy¶ uparzyæ tym herbatê, ale skoñczy³o siê zadzia³aniem zaworka nadci¶nieniowego :)) Spoko, nie wybuch³, oczy¶ci³em, zaparzy³em herbatê normalnie. Moja ciotka, za g³êbokiej komuny, wyjecha³a na 9 lat do W³och, przywioz³a taki ekspresik z W³och, choæ nie wykluczam, ze to Madziarzy mogli robiæ, mo¿e na licencji? Albo odwrotnie, W³osi na licencji wêgierskiej...? Przywioz³a te¿ co¶, co jest ma³o znane i nie wiem, czy ka¿dy to kojarzy. Zamarzy³o mi siê zobaczyæ, jak kawa siê gór± wylewa, powiedzia³em to ciotce, a ona akurat przywioz³a z W³och takie ma³e sitko, przypominaj±ce wygl±dem zwiniêt± w rulon skarpetkê, to siê nak³ada³o na wylot i sitko to zabezpiecza³o przed pryskaniem kawy wokó³. Widoczno¶æ otworu by³a nik³a, ale zawsze to postêp, choæ czê¶ciowo zaspokoi³em ciekawo¶æ :)

Nie wiem, czy ta guma nie by³a silikonowa... zdarzy³o siê parê razy, ¿e kawiareczka zosta³a zapomniana i posma¿y³a siê trochê, a guma nie ucierpia³a. Ta ze s³oików chyba by siê stopi³a...?

Wiesz, jak to z komun±... ju¿ sam fakt, ¿e naboje do syfonów kupowa³o siê w... warzywniakach (jako¶ nie kojarzê innych miejsc...), nie pamiêtam, czy oddawa³o siê puste naboje... Chyba tak... Zreszt±, nawet komunistyczne filmy to wy¶miewa³y, w zawoalowany, ale jasny dla wszystkich sposób...

U¿ytkownik "janusz_k" napisa³ w wiadomo¶ci news:op.w53dqlukn0u1o8@moj...

On nie jest idealny, ale twierdzenie ¿e jest z³y jest na tyle dalekie od prawdy, ¿e nazwa³em je dyrdyma³ami.

Sk±d wzi±³e¶ 3V. W pierwszym po¶cie pytaj±cy poda³, ¿e spadek na tyrystorze ma 0,6V gdy u¿y³ tylko tyrystora do zasilania dysku. To siê mniej wiêcej zgadza z danymi tyrystora - spadek typowo 1,23V przy obci±¿eniu 5A a tu nie powinno byæ wiêcej jak 1A, do tego pomiaru móg³ dokonaæ gdy dysk by³ w jakim¶ power save. Przy obci±¿eniu 2k2 zamiast dysku spadek nie mo¿e byæ wiêkszy. Wiêc na bramce minimum 4V. Dysk USB nie powinien braæ wiêcej jak 0.5A (taka jest wydajno¶æ z³±cza USB) lub 1A (niektóre siê w³±cza w dwa gniazdka). Wed³ug wykresów dla (wyra¼nie zani¿onego) 3V spadek przy 1A nie powinien przekroczyæ 0,2V (z lewego wykresu), a dla 4V nie powinien przekroczyæ 0,06V (z prawego wykresu).

Co¶ z logik± szwankuje. To, ¿e poda³em te¿ link do tyrystora nie oznacza, ¿e twierdzenie ¿e poda³em link to tranzystora jest fa³szywe. To s± dwa niezale¿ne zdarzenia i z prawdziwo¶ci/fa³szywo¶ci jednego nie mo¿na wyci±gaæ ¿adnych wniosków co do prawdziwo¶ci/fa³szywo¶ci drugiego.

Tego bym siê szczerze mówi±c nie obawia³ ani w uk³adzie z tyrystorem (po ewentualnym dodaniu rezystora miêdzy bramk± a katod± tyrystora) ani w uk³adzie z tranzystorem, który mu proponujê. Leakage current tyrystora typowo 0.1mA przy napiêciu znamionowym czyli 400V. Przy 5V bêdzie znacznie mniej. 0.1mA * 2k2 = 0,22V a bêdzie znacznie mniej - do w³±czenia MOSa jeszcze daleko. Aby (w moim uk³adzie) pnp sam siê w³±czy³ musia³o by siê z powietrza wzi±æ

140uA (2*(0.7/10k)), a aby MOS siê na tyle w³±czy³ aby pnp zaskoczy³ musia³o by siê z powietrza wzi±æ 1mA (2V/2k2) i to na tyle d³ugo aby prze³adowaæ 0,5nF (pojemno¶æ bramki).

Jak siê nie ma co siê lubi to siê lubi co siê ma - projektowanie pod zawarto¶æ szuflady to pewnego rodzaju sztuka. P.G.

ACMM-033 napisało:

Do piaskowania różnych metalowych klamotów używa się teraz piasku z zestalownego dwutlenku węgla (suchego lodu). Motywacja jest podobna. Można wypiaskowac jakąś przekładnię, i ikt nie powie, że się piasek w tryby sypie.

U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...

Ty wiesz, to dobre! Ciep³o sublimacji powinno byæ na tyle wysokie, aby nie wysublimowa³o zanim doleci, a ¿eby zniknê³o, jak "obwiniony" poczuje i siê zorientuje, nie zostawi wilgotnych ¶ladów. Dla informacji w³adz - bo na pewno pierdz±c w fotel to czytacie, zamiast dzia³aæ ku dobru swych obywateli - osobi¶cie nie zamierzam tego robiæ, ani nikogo nie namawiam. Ale jak mnie zmusicie swoj± bezczynno¶ci±...

ACMM-033 napisało:

Wytrzymywała przez jakiś czas. Jeśli nie notowano braków na odcinku zaopatrzenia w ogórki, to i kawa była. Natomiast nie jestem taki pewnien co do wytrzymałości oryginału.

Co w tym dziwnego? Woda sodowa też tam była. Dzisiaj również można coś do picia kupić w warzywniaku.

No jasne, że się oddawało. Opakowanie droższe od zawartości. Z gazami technicznymi przecież też tak jest. Jeszcze była taka waga do ważenia każdego z nabojów z osobna -- żeby sprawdzić czy gaz nie uszedł.

Ale z czego się tu śmiać? To akurat dobre było. Ja mam bardzo smaczną wodę w kranie. Chętnie bym ją sobie czasem nagazował. Ta co się kupuje w butelkach i wozi setki kilometrów, często jest gorsza. Bez sensu.

Jarek

ACMM-033 napisało:

Taka [nie]wysublimowana forma nacisku.

Jarek

U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...

Na szczê¶cie, to chyba nie by³o takie krytyczne, skoro guma by³a w miarê dostêpna?

Ja mam orygina³ i wytrzyma³o kilka razy przysma¿enie. Oczywi¶cie, nie po godzinie, ale kilka(na¶cie) minut bez wody w zbiorniku, to siê posma¿y³o. Po odkrêceniu nie by³o widaæ ¶ladów nadtopienia, czy przypalenia. Jedynie, to guma jest lekko sparcia³a, wskazuj±c na wiek kawiarki, jest oryginalna i trzyma. I nie jest to dla mnie z wygl±du sparcia³o¶æ zwyk³ej gumy. Nie ma ona te¿ zapachu zwyk³ej, a i w dotyku jest inna, ni¿ zwyk³a.

Ale ja nie mam pretensji o nabojê i wodê w warzywniaku, dobrze, ze kto¶ to prowadzi³! Zastanawiam siê tylko, dlaczego JEDYNIE warzywniaki to prowadzi³y. Choæ w Szczecinku, to pamiêtam punkt nabijania syfonów przy ul. Junackiej, niewielki lokalik, maszyna która wt³acza³a do syfonu nasycon± wodê, nieco w g³êbi kompresor, widaæ by³o, jak chodzi³ i charakterystycznie klekota³, klik-klak, trochê, jak zegar wie¿owy, tylko czê¶ciej. Czemu nabojów nie by³o w spo¿ywczaku, w kiosku, w sklepie AGD choæby.

Czyli dobrze pamiêta³em.

Wagi nie pamiêtam. Jednak¿e nie spotka³em siê z tym, aby który¶ z nabojów straci³ gaz inaczej, ni¿ w procesie nabijania syfonu. Chyba, ¿e... ze 20 lat temu, na bunkrach MRU, z koleg± z Wroc³awia, robili¶my tak, ¿e wykorzystywa³o siê próg pomieszczenia, ok. 5-10 cm, na progu wystaj±cy nabój, pod niego ¶wieczka, szybko spylanie za róg i czekanie, ¶ciany dr¿a³y, a wszystko zdmuchniête. Tak z paczka nabojów posz³a. Tak... wiem, ¿e to ma³o powa¿ne.

¦miaæ siê z wypaczeñ, z tego, ¿e np... ponoæ jaki¶ kraj afrykañski zamówi³ krzes³a elektryczne do wykonywania wyroków ¶mierci. I oczywi¶cie, dosta³ je. Zapomnia³ tylko o jednym, aby krzes³o zadzia³a³o, musi dostaæ pr±d... Mniej-wiêcej o co¶ takiego mi chodzi. ¯e sprowadza siê jaki¶ produkt, ale nie pomysli siê o jego serwisie, o czê¶ciach zamiennych, itp. Z jakiego¶ filmu polskiego, scenka, która do¶æ dobrze oddaje istotê sprawy, mogê pomieszaæ szczegó³y. By³ jaki¶ konkurs, jedn± z nagród mia³a zorganizowaæ komenda milicji... -"a sk±d we¼miemy na to ¶rodki?" -"A co nas to obchodzi?". Chyba by³a prowadzona jaka¶ sprawa, jednym z "fantów" w niej by³a jaka¶ zabytkowa gitara, có¿, ona posz³a na nagrodê, bo by³a pod rêk±. Mniej-wiêcej tak.

Zdarza mi siê, ¿e bêd±c gdzie¶, chc±c siê napiæ, proszê o kranówê. Wywo³ujê tym sraczkê, jakoby kranówa by³a z³em najgorszym (BTW. porównuj±c wodê w swoim kranie, która z³a nie jest i wodê w kranie u wujka w Krakowie, to ta druga jest dla mnie w smaku lepsza), zawiera³a ca³e z³o tego ¶wiata. Chodzi³o mi o to, aby esencjê herbaty rozcieñczyæ ch³odn± wod±, bo nie lubiê zbyt ciep³ych napojów, herbatê od 3 lat pijê bez cukru, podobnie kawê. Wiêc albo muszê siê mêczyæ (jest to dla mnie niewielka mêka piæ gor±c± herbatê - to jest po prostu upierdliwe) z gor±ca herbat±, albo nie piæ w ogóle. Kupi³em kiedy¶ w sklepie wodê, niby przez kogo¶ reklamowan±, by³a tak paskudna, ¿e ledwo j± wypi³em, choæ jak mi jedna butelka zosta³a i zabra³em siê za ni± po kilku dniach, smakowa³a ju¿ zupe³nie inaczej... to ja tak mam, jej smak siê nie zmieni³. Woda z butelek ¼le na mnie dzia³a, a po kranówie nigdy nie mia³em sensacji. Ale to mogê t³umaczyc jak krowie na miedzy, ¿e kranówa jest dla mnie lepsza... Nawet jak za¿elaziona, to tylko pocapi ciut za przeproszeniem puszczonym b±kiem, byle zaka¿ona nie by³a. Czasem herbatê na noc robiê tak, ¿e zaparzam szklankê naparu, a dobijam resztê kranów±. Nigdy nie mia³em z tym problemów.

U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl... ...

Otó¿ to!

ACMM-033 napisało:

Za komuny w zasadzie w ogóle nie było towarów, które można było kupić w sklepach różnych branż. Po mydło szło się do drogerii, po cukier do spożywczego, po marchwekę do warzywniaka. Żeby kupić wszystko co potrzeba w jednym miejscu -- co to, to nie! Pogląd był taki, że tak jest "nowocześnie". Jedynie na wsiach i w małych miasteczkach zdarzały się sklepy wielobranżowe. Zacofane.

Jakaś komisja do spraw handlu przypisała je do warzywniaków i tak już musiało być.

Taka dźwigienka, z jednej strony wygięta blacha do położenia naboju, z drugiej przeciwwaga z pręta stalowego. Kładło się nabój, jak był wystarczająco ciężki, to przeważał i spadał. Te puste nie dawały rady.

Jak coś miało ujść, to uszło między zakładem napełniania a sklepem.

Gdy byłem w szkole podstawowej, wypożyczyłem w szkolnej bibliotece książkę radzieckiego autora na temat modelarstwa rakietowego. Był tam między innymi opis konstrukcji silnika rakietowego na paliwo stałe z wykorzystaniem "naboju, jakie za granicą stosuje się do syfonów z wodą sodową". Książka była dość gruba i wiele różnych rzeczy tam ze szczegółami wyjaśniano. Dzisiaj, gdyby u kogoś taką literaturę znaleziono, to by mu już CBŚ, ABW czy inny TLS żyć nie dał.

Pamiętajmy, że był socjalizm i były wypaczenia. I tylko dzięki wypaczeniom dało się to wszystko jakoś przeżyć.

W dniu 2013-11-06 13:56, Jarosław Sokołowski pisze:

Tak na szybko: "Nowoczesne Zabawki", "Między zabawą a chemią", "Między zabawą a fizyką" - one też szybko weszły "na indeks", zostały wycofane z księgarni, później ponownie wyszły w wersjach już "poprawionych" - tak już z połowę cieńsze :(

Zresztą teraz już nie ma gdzie kupić zdecydowanej większości rzeczy opisywanych w tych książkach, jak choćby gliceryny, waleriany, HNO3, HCl, H2SO4. Nawet dawniej popularny, "wszędzie" dostępny KNO3 - czyli saletra potasowa, używana oficjalnie ;) jako nawóz, albo główny składnik nawozów typu NPK, teraz ma już inny skład. Ale jak ktoś chce postrzelać, to wystarczy cukier, trochę KMnO4 - czyli nadmanganianu potasu (używanego swego czasu do farb, do bielenia czy do prania), może nieco siarki, jakaś mąka, parę innych drobiazgów i można się bawić ;)

Bez przesady - w Nowoczesnych Zabawkach było tyle bajek, że nawet po poprawkach było to jedno wielkie źródło nieszczęść i nieporozumień :(

Pył aluminiowy, KMnO4, odrobina siarki (albo i nie), troche papieru i sznurka i zapałki "sztormówki" jako zapalniki. Ale to niebezpieczna zabawa - temperatura sporo powyżej 1000 stopni.

Pan Adam napisał:

Pamiętam kilka wydań "Nowoczesnych zabawek" -- różnice nie były aż tak wielkie. W jednym był schemat radiotelefonu, takiego zwykłego walkie-talkie. Ocenzurowano go w jakiś dziwaczny sposób, usunięto trochę oporników ustalających punkty pracy tranzystorów stopnia m.cz. Zaznaczono to jakimiś urywającymi się przerywanymi liniami, a pod schematem była informacja gdzie można znaleźć kompletny rysunek.

W "Nowoczesnych zabawkach" było bardzo dużo zabawnych tekstów. Można było na przykład przeczytać, że laser jest bardzo łatwo wykonać domowymi metodami. Wystarczy wziąć pręt rubinowy o podanej długości z dobrze oszlifowanymi końcami, a do tego dopasować ksenonową lampę błyskową o spiralnie wygiętej rurze. Do tego kondensatory elektolityczne połaczone w baterie -- tu wyjaśnienie, że można je wymontować ze starych odbiorników radiowych, ale jeszcze lepsze będą te od lamp fotograficznych. Dla tych, którym się nie udało na strychu odnaleźć takiej pały rubinowej, na pocieszenie proponowano wykonanie modelu lasera z pleksiglasu.

W spożywczym widziałem taką do peklowania miąs.

Nadmanganian potasu, to w ogóle podstawa! Roztwór trzyma się w kuwecie. Jeszcze tylko waciki w naczyniu autoklaw, szpulka catgutu -- i można prowadzić praktykę młodej lekarki na rubieży. Parapet też jest ważny.

Jarek

Nie pamiętam, ale był "typowy".

Na mosfecie + troche biernych będzie lepiej. A "chwile" zna każdy kto miał auto z gazem na mieszalniku - moment przełączenia benzyna->gaz pozostawia silnik na sekundę bez zasilania, przy obrotach poniżej 1500 gasł albo wybuchał w kolektor. Rok 2000 to wysyp takich instalacji gdzie jednyną elektroniką był "emulator sondy lambda" i kolorowe nie dzialajace diody mające w zamiarze pokazywanie poziomu gazu. I ten nieszczęsny przekaźnik odcięcia wtrysków :/ Średniowiecze.

W dniu 06.11.2013 o 10:35 Piotr Gałka snipped-for-privacy@cutthismicromade.pl pisze:

Ok, 2V spadku wziąłem z triaka, zapomniałem że tu jest tyrystor. Masz rację będzie się mosfet wystarczająco włączał ale to nie zmienia faktu że wyłącza mu minus a chciał plus :( Rozwiązanie jest jak piszesz dać jakiś mocniejszy pnp albp p-mos ale jak ich w szufladzie nie ma to i tak go czeka wizyta w sklepie, wtedy może kupić odpowiedni przekaźnik który w tym zastosowaniu jest prawie niezniszczalny :)

U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...

Ale myde³ko, to ja w kiosku kupowa³em, najbardziej pamiêtam "modele" For You

formatting link
i Fascinata
formatting link

Có¿...

Fakt, nie bardzo mog³em poj±æ tej ró¿nicy. Choæ np. w takim Sopocie, w sklepie spo¿ywczym, przy ulicy (dzisiaj) 3 Maja, by³a wydzielona czê¶æ na artyku³y kosmetyczne i czysto¶ciowe. Nie ukrywam, bardzo mi siê to spodoba³o, choæ by³o te¿ zaskoczeniem. Ale to jeszcze pod koniec lat '70 by³o...

Trochê mi to dziwnie wygl±da z t± komisj±, bardziej mi siê wtedy wydawa³o, ¿e to raczej "wolne moce przerobowe", sklep warzywny mia³ si³ê to prowadziæ, wiêc prowadzi³.

Nie mówiê, ¿e nie... po prostu mi siê nie trafi³o.

Ja te¿ sporo przed stanem wojennym czyta³em ksi±¿kê typu "ma³y chemik", opisuj±c± równie¿, jak zrobiæ (a niech sobie nasze s³u¿by poczytaj±, ale tak by³o) :P - preparat PROMIENIOTWÓRCZY z koszulki ¿arowej Auera. Opisuj±c±, jak pra¿yæ w³asne luminofory, aby (po zmieszaniu z naszym preparatem) ¶wieci³y. Z tej ksi±¿eczki pamiêtam przepis - 75% saletry, 15% wêgla drzewnego i 10% siarki, opisany jako proch czarny, z ostrze¿eniem, ¿e to mo¿e wybuchn±æ :P ZA KOMUNY, oficjalnie wydana, a wiêc i z pewno¶ci± OCENZUROWANA ksi±¿eczka z zawarto¶ci±, mog±c± przeraziæ nam wspó³czesnych :P Zdaje mi siê, ¿e tak¿e S. Sêkowski (zna³em jego brata SP5EY) pope³ni³ ca³kiem ciekaw± pozycjê... Ale podobno... Na pocz±tku przemian ustrojowych, podobno nasze s³u¿by czepia³y siê krótkofalowców, ¿e gadaj± z Rosjanami...

U¿ytkownik "RoMan Mandziejewicz" snipped-for-privacy@pik-net.pl.invalid> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@pik-net.pl.invalid...

Ja w ogóle sie zastanawiam, czy kto¶ te schematy sprawdza³. Niektóre rysunki tak poudziwniane, np. zestyki prze³±czników... wydanie 6, strona 212, rysunek 9.2, gra w "kó³ko i krzy¿yk"... Oksymoroniczny opis - strona 220, pozycja 9.8, rysunek 9.14, "Budzik - ostrzegacz rybaka i turysty", piêkne, czyste zwarcie zasilania - strona 204, rysunek 8.42a, nadajnik dwukana³owego urz±dzenia radiowego... Odnoszê wra¿enie, ¿e niektóre schematy, opracowania, s± niemal ¿ywcem r¿niête z literatury, ekhm... zachodniej... choæ nie mówiê, ¿e autor sam niczego nie opracowa³, od tak odwa¿nych stwierdzeñ jestem daleki. Nie dlatego bym siê ba³, tylko nie zwyk³em oskar¿aæ, nie maj±c solidnych podstaw.

Dawniej jedna ze stosowanych "substancji", obok saletry z cukrem :) Pamiêtam odpalanie b±czków w nakrêtpach po wódce :) choæ sam tego nie robi³em. Ale saletrê odpala³em :) Pamiêtam, jak nauczyciele w podstawówce na lekcjach wychowawczych dawali nam wygawor, jacy to jeste¶my niegrzeczni, ¿e palimy jakie¶ saletry (nie zliczê ile razy by³em uczestnikiem tego "haniebnego procederu"), itd. :)) Korki do pistoletów (taki z szerok± luf± i iglic±), sprzedawane w pude³kach tekturowych po 25 sztuk, wy³o¿onych wilgotnymi trocinami... Dzieciaki pali³y to w ma³ych ogniskach i ³omota³o to, gasz±c ogieñ, delikatnie wykrusza³o siê czê¶æ masy i np. rzuca³o komu¶ pod nogi (w tym przypadku dawa³o jedynie b³ysk, niemal bez d¼wiêku), strzela³o z buta po kilka naraz... gdzie te czasy... :) ¯yjemy, mamy siê dobrze :)

ACMM-033 napisało:

Zasad funkcjonowania handlu uspołecznionego nikt do końca pojąć nie jest w stanie, więc przy tej komisji też nie będę się upierał. A teraz w dodatku minie olśniło, że ja jednak po te naboje nie do warzywniaka chodziłem. U mnie były w mydlarni. Tam jeszcze można było kupić garnek, szklankę. I cały syfon czasem również.

W mydlarni sprawdzanie było on-line, przy zakupie. Pan wyciągał naboje z paczki i spuszczał po jednym na rzeczoną wagę. Bywało, że w paczce nawet kilka nie mieściło się w normie. Innym razem test przechodziły wszystkie. W warzywniaku mogli testy ustawić off-line z kolejką fi-fo na wejściu i buforem wyjściowym.

Koszulki Auera same w sobie są promieniotwórcze, żadne zabiegi przecież nie sprawią, że będą jeszcze bardziej. Chodziło tylko o wyekstrahowanie z nich aktywnej substancji. Ale znajomy miał cały półlitrowy słoik wodrotlenku cezu używanego przy produkcji tych koszulek. W folię ołowianą był zawinięty (słoik, nie znajomy).

Takie rzeczy, to nawet w podręczniku do historii można było znaleźć.

Jarek

W dniu 2013-11-07 13:54, Jarosław Sokołowski pisze:

tlenek toru Th232 (promieniotwórczy, głównie promieniowanie beta) plus tlenek ceru - nie promieniotwórczy- (nie cezu) były głównymi składnikami. Były, bo w nowych siatkach wycofano tor z użycia. W zamian za to w sklepach budowlano-narzędziowych dostępne są wolframowe elektrody do spawania TIG - zawierają do 2% toru (tzw. czerwone)

U¿ytkownik "RoMan Mandziejewicz" snipped-for-privacy@pik-net.pl.invalid> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@pik-net.pl.invalid...

Zgadza siê. Na normalnych translacjach, na wybierakach, nie by³o tego. To by³y takie niby-translacje, robi±ce za protezê wybieraka liniowego, by³ w nich taki dziwny obwód, który bardzo iskrzy³, choæ pr±d niezbyt du¿y i tu szybciutko nastêpowa³o przemieszczenie materia³u z jednej styczki na drug±... i zestyk siê zakleszcza³. Trochê ¿al, ¿e nie by³o tak, jak w przeka¼niku C i bodaj¿e S... mia³y one styki samoczyszcz±ce siê, nawet, jakby siê materia³ przemieszcza³, to by³by starty... mo¿e tam by³ jaki¶ gasik , którego nie by³o? Te niby-translacje mia³y rozwi±zanie pozwalaj±ce wykryæ, czy na do³±czonej linii jest aparat. A co do spawania - nie, to IMO nie by³o zespawanie siê, to by³o zakleszczenie - górka na jednej styczce skleszcza³a siê z do³kiem w drugiej. Je¶li ju¿ siê spieraæ, to bli¿ej by³o raczej do zgrzania siê (drobinki materia³u ze styczki z do³kiem), ni¿ do zespawania, dla mnie to ró¿ne sprawy, choæ podobne w dzia³aniu.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required