W dniu 15.11.2010 19:29, Papo5merfo pisze:
Sprawiasz, że dostosowywanie się do tfojego poziomu staje się tródne. A ponieważ karmienie trolli traktuję jako rozrywkę - coś jak dokarmianie łabędzi - to jak czytanie stanie się zbyt irytujące to sobie pójdę.
Nie potrafię znaleźć teorii zgodnej z tym co ty twierdzisz. Teorię zgodną z tym co ja opisuję można znaleźć.
Ale zrozum, że promieniowanie jest różne. Uran wali naokoło promieniowaniem alfa - to są m.i. całkiem spore cząstki. Lampa rentgenowska promieniuje czystą energią. Znana mi fizyka opisuje możliwość wkomponowania rozpędzonej cząstki w strukturę atomu tym samym czyniąc go promieniotwórczym z czasem rozpadu liczonym sekundami..godzinami..latami. Zna też możliwość wzbudzenia atomu falą energii - w takiej sytuacji atom wypromieniowuje ją bardzo szybko.
Bo ktoś napisał teorię która wydaje mi się spójna.
Jeżeli uważasz że ta teoria jest błędna to podaj w końcu tą właściwą.
Walidacja eksperymentalna jest połowicznie banalna
- Włączasz lampę próżniową położoną na bloczku betonu, bierzesz licznik Geigera-Müllera i słyszysz, że trzeszczy. Wyłączasz lampę i przestaje.
- kładziesz uran na bloczku betonowym, bierzesz licznik Geigera-Müllera i słyszysz, że trzeszczy. Zabierasz uran i nadal trzeszczy, tylko słabiej.
Jak już wyjaśniłem wyżej - twierdzę od początku, że tam gdzie były głowice promieniowanie jest spowodowane powstaniem materiałów promieniotwórczych, a nie "napromieniowaniem". Tam gdzie działa lampa rentgenowska to zjawisko nie zachodzi. (Jedyna możliwość to rozbicie czegoś promieniowaniem gamma i dopiero w efekcie tego rozpadu uzyskanie substancji promieniotwórczych, co oczywiście jest możliwe, ale w znacznie mniejszej (niemierzalnej) skali.)