Dec 08, 2025 Last reply: 6 miesięcy temu 117 Replies
H
heby
Jak byś mnie normalnie znał. W poprzednie wakacje byłem w Chinach. Mój WireGuard działał bez śladu problemów (karta Orange + pakiet GO). Chmura googla nie i pewnie pierdylard innych chmur też nie, bo prawie wszystko blokowane. Wyciągałem m.in. pdfy z mojego LANa, oraz, dzięki WireGuardowi, miałem bramę domyślną u mnie w LANie, więc nie były potrzebne marnie działające komercyjne VPNy a i kompa w domu normanie przez RDP obsługiwałem. Więc z tymi Chinami bym uważał, to najgoszy możliwy przykład, choć może za chwile będzie to ZSRR.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
I
io
No nie wiem. Nie było też nic o tym, że potrzebna praca na jednym filesystemie. Ty taką potrzebę wykreowałeś. Ja myślę, że to niewątpliwie interesujące choć ja bym myślał, że taki fs musiałby być rozproszony.
To online działa. Raczej nic nie ma do kontroli wersji.
H
heby
Nie było, ale dużo już widziałem problemów związanych z chmurami u przeciętnego suwerena, dodzisiaj ludzie wpadają na ten problem uzywajac google drive. Przewiduję je i tutaj i od razu przedstawiam alternatywę. W dodatku ten fs jest tylko małym klockiem całości ficzerów.
Nie musi. Idea lock na pliku pochodzi z początków Unixa i działa dostatecznie dobrze w tym co mamy w LAN. A że nfs/smb przez VPN dziala dokładnie tak samo jak lokalny fs, to nic więcej być nie musi, aby te techniki były używalne tak samo lokalnie co przez VPN.
�
ʅǝxᴉꓒ®🇵🇱
W dniu 10.12.2025 o 22:30, heby pisze:
OK masz publiczny IP i jesteś na tyle mądry że nie wystawiasz dupska do Internetów. Wiesiaczek kombinował wystawienie rejestratora który za chwilę złapie pryszcza i będzie robił za botneta, co wiele razy zdejmowałem :)
Raz mi się zdarzyło, wystawić SmartTV Adnek5 (takie pudełko) i zrobić sobie DMZ z routera na publicznym IP. Było tam wszystko, łącznie z FTP, www, DDNS, cokolwiek. Taki miałem kaprys, sądząc że to bezpieczne w tamtych czasach. Podpiąłem sobie pod swoje konto google,żeby było łatwiej :) Skończyło się wyjebaniem pudełka, bo nawet factory reset nie pomagał a pudełko miało zdjętego roota, nawet po resecie i zmiana haseł/dostępu wszędzie gdzie można. Nie muszę chyba pisać, że alarmy mnie napadły :) Od tego czasu lubię CGNAT :)
�
ʅǝxᴉꓒ®🇵🇱
W dniu 11.12.2025 o 10:05, heby pisze:
Niczego nie zrozumiałeś z tego co wcześnie napisałem. Jeszcze raz. Dawniej, kiedy królowały modemy, nie było praktycznie żadnych zabezpieczeń. Adresy były publiczne i działy się różne cuda na komputerach podłączanych do Internetu. Później wjechały routery...i zaczęły się jazdy z routerami + urządzenia wpięte do nich z jakimś przekierowaniem portów. Piszę o tym wcześniej i nigdzie nie wkręcam białka, co usilnie próbujesz zrobić.
Samo? Mnie cały czas chodzi o urządzenia bezbiałkowe, wystawione na publiczny IP, może być z przekierowania.
No waśnie, w ogóle o tym nie piszę i nawet nie mam zamiaru łączyć jakiegoś nieogara z infekcją od strony LAN. Nie mniej, to już dość stara sprawa a co najważniejsze, to się to właśnie zmieniło. Masz przykład z T-Mobile, Inea czy Orange. Routery zostały zablokowane od strony LAN a konfiguracja ograniczona i sprowadzona od strony WAN, przez apkę dostawcy. Cały czas piszę o tym, że CGNAT stał się (może nie celowo a ubocznie) zabezpieczeniem przed brakiem możliwości inicjowania połączeń z zewnątrz: Tak jak w przypadku standardowego NAT, CGNAT domyślnie blokuje przychodzące, niezamówione połączenia z Internetu do urządzeń w sieci użytkownika. Tylko pakiety będące odpowiedzią na ruch wychodzący z sieci użytkownika są przepuszczane.
Podsumowując: CGNAT nie jest firewallem ani systemem antywirusowym, ale działa jako warstwa ochronna, która utrudnia hakerom bezpośrednie ataki na urządzenia końcowe, ponieważ efektywnie ukrywa sieć prywatną za wspólnym publicznym adresem i dokładnie o tym piszę a nie o tym co wywijają userzy na kompach.
J
J.F
H
heby
Po VPN też nie latają pliki tylko aktywności na tych plikach. Jak otworzysz plik, zrobisz seek 5GB i odczytasz 1 bajt, to ilośc ruchu po stronie sieci to będą pewnie z kilobajty na boilerplate SMB. Tak samo przez VPN bo to ten sam protokół czyta pliki. VPN niczego nie zmienia w działaniu protokołu SMB. Nawet nie rozumie co przesyła, to są "jakieś ramki".
Może się nie rozumiemy, ale VPN to taka karta sieciowa podpięta 10kkm kablem do Twojego switcha w LAN. Z grubsza. Działą (prawie) dokładnie tak samo jak dziurka w kompie pod stołem, obok tego switcha.
�
ʅǝxᴉꓒ®🇵🇱
W dniu 11.12.2025 o 17:40, J.F pisze: [...]
Tak niezupełnie. Zaczęło się od GSM...bo obecnie więcej jest tego sprzętu niż komputerów na świecie, jakiś stosunek 48 vs 52 dla smartfonów co oczywiście miało wpływ na IPv4 miało wejść IPv6 ale wybrano łatwiejszą metodę czyli CGNAT. Już wcześniej było to stosowane u mniejszych dostawców, ponieważ zakup puli IP miał swoje ograniczenia...finansowe.
No właśnie, wystaw drukarkę do Internetu publicznego na jakimś fajnym porcie, to się przekonasz :)
Nie tyle kłopoty, co zatrudnianie setek osób na infolinii. Pamiętam czasy TpSa, jak telefony były czerwone, walki z wiruchami...cokolwiek :)
To jednak dość złożony temat i nie chodziło głównie o IP.
Wręcz odwrotnie, obecnie lepszy i znacznie bezpieczniejszy. Nie piszę o starych urządzeniach. Nowe są produkowane w oparciu o P2P/Cloud i to działa, bo nie są wystawiane na publiczny IP.
formatting link
Radykalny wzrost sprzętu IoT spowodował również możliwość ataku na sprzęt gotowy do infekcji ale CGNAT jednak nie pozwala na to, blokując ten dostęp. Białka nadal tutaj niema, znaczy debilizmu usera. Taka prosta logika, skoro...skoro coraz więcej CGNAT, to już dawno zauważono, że konfiguracja routera przerasta "kowalskiego" i szukano rozwiązań aby sprzedać dużą ilość sprzętu, który nie wymaga wiedzy a podłączenie jest proste. Do tego możliwość obsługi przez GSM, który od zawsze był za CGNAT spowodowała obranie kierunku na obejście CGNAT.
Są oczywiście sceptycy...którzy jednak nie potrafią wskazać dotkliwych wad P2P, lub wymyślają, że serwis P2P padnie albo ktoś ma nad tym kontrolę i przechwytuje dane. Samo P2P też ewoluuje i zdarzają się sytuacje eliminacji przestarzałego sprzętu...co powoduje zakup nowego. Można to traktować jako przymus, podobnie jak koniec wsparcia jakiegoś systemu na rzecz nowego...ale to już inny temat.
I
io
Aktywności i 'pasywaności'. Pliki nie są po obu stronach i nie można ich traktować tak, jak w zwykłej synchronizacji o jakiej wcześniej była mowa.
Nonsens.
H
heby
Ten SAM plik jest po obu stronach.
Tak samo jak ten sam plik jest widziany przez dwa programy na tym samym komputerze, na dwóch komputerach w LAN i na dwóch komputerach po VPN.
Ten sam plik. Nie istnieje nigdzie jego kopia, jest w jednej instancji, dostępnej w filesystemie sieciowym nfs albo smb.
Kopie są tylko w chmurach, takich jak google drive i są tam dlatego, że chmury są do zastosowań innych niż normalne systemy plików.
W VPN z dostępem do sieci z SMB istnieje tylko jedna kopia pliku sieciwego i jest widoczny przez wszystkich. Z wszelkimi konsekwencjami takiego działania, jak wzajemną możliwością usuwania/zmiany danych, tak samo jak na lokalnym fs.
Nie ma synchronizacji. Filesystem SMB jest widoczny jednocześnie przez wszystkch montujących zasób SMB.
Więc poczytaj o OpenVPN w trybie TAP. W tym trybie po VPN latają gołe ramki Layer 2. Klienci takiego VPN nie widzą różnicy między wpięciem w switch, a wpięcem przez VPN w bridge (taki softwareowy switch). Poza pasmem i lagiem, nie ma różnicy w działaniu. Jeśli po drugiej stronie VPNa podepniesz tak samo OpenVPN do bridge, a jego do switcha, to masz LAN rozciągnięty na pół świata zachowujący się jakby wszystko było wpięte w jeden switch i działają w tym wszystkie śmieszne protokoły, włącznie z nie-ip.
M
Marek
Nie rozumiem czemu Google Drive nie Google Doc, ktory ma na poziomie treści algorytmy OT/CRDT do pracy zespołowej i ten przykład z nadpisaniem pliku swoimi zmianami w tym przypadku nie zachodzi.
H
heby
Bo licencje na Worda już mieli. To anegdota o złych wyborach.
J
J.F
M
Marek
No dobra ale wcześniej pisałeś coś a'la "chmury się nie nadają" do pracy zbiorowej z plikami (plik ma szersze znaczenie teraz). Google Doc jest jak najbardziej usługą chmurową i jak najbardziej umożliwia pracę zbiorową nad jednym dokumentem/plikiem. Uprzedzam od razu, że nie przejdzie argumentowanie, że to była mowa o klasycznym pliku jako obiekcie fs. Nie myślimy w kategoriach pojęciowych pliku dla sześćdziesięciolatköw.
H
heby
Google doc to nie są "wszystkie aplikacje". Relatywnie dużo softu korzysta z file-lock. Nawet, czym byłem sam zaskoczony, niektóre bazy danych obsługiwane z pliku (jak bodaj Access).
Chmurowe systemy działają dobrze tylko z tym co masz zaimplementowane przez dostawcę. Jesli masz pecha i Twoja praca nie polega na pisaniu skarg, ponagleń i wypełnianiu cyferek w kratkach, to jesteś w d...
Kategoria pliku dla 60latków napędza przemysł IT i jeszcze długo będzie napędzać. Andżelika pogrubiająca nagłówki może się wydawać istotnym elementem krajobrazu w takim samym stopniu, jak miliony urzędników formujących przemysł meblaski krzeseł.
I
io
No więc Ci mówię, że w DFS plik może być po obu stronach więc 'pasywności' nie muszą latać między lokalizacjami a tylko 'aktywności', czyli locki o jakich braku pisałeś i zmiany. Może być jeszcze inaczej, ale mnie chodzi o to, że jeśli krytykujesz usługi chmurowe za to, że nie zapewniają locków między lokalizacjami to jest rozwiązanie w postaci DFS. Wykorzystując VPN trzeba mieć świadomość, że to nie jest lokalna sieć choć sprawia takie wrażenie a wszystko będzie od niego zależało. Więc się jednak rozprasza to, co w tym VPN jest. Tu mówimy o plikach, ale generalnie o wszelkich zasobach.
Jw
�
ʅǝxᴉꓒ®🇵🇱
W dniu 12.12.2025 o 08:08, J.F pisze: [...]
No to Ci piszę że jest P2P. Dla RDP masz programy darmowe więc co jeszcze chcesz? Nawet przeglądarka chrome ma RDP.
Taa, a potem jest "kupiłem TPlinka i się zawirusował". Za CGNAT nic go jednak nie zaatakuje samo.
Sądzę że szło to zastąpić ale nie znam tematu.
Jak, skoro transmisja jest szyfrowana? Z resztą, każdy ma wybór i powinien mieć świadomość. Miliony osób korzystają w różny sposób z Internetu bez świadomości zabezpieczeń, myśląc że są bezpieczne. Ale tutaj już wkracza białko...a głupota jest nieskończona.
H
heby
Czyli zajmuje 2x (a dzie tam, 3x) więcej miejsca, oraz, dzięki prokołowi synchronizacji, opisywany problem "dwóch zapisało w to samo miejsce w offline" jest otwarty.
Z reztą nie tyle otwarty, co rozwiązany w typowy dla Microsoftu sposób:
Zapisujący ostatni wygrywa (Last-Writer-Wins), a przegrany ląduje w katalogu "frajerzy".
Czyli dokładnie to, co w opisywanej anegdotycznie fimie, gdzie prawie identyczny, tylko ręczny sposób wymyslił szef, tylko tam "frajerzy" to pulpit.
Jakie te rozwiązania Microsoftu są zawsze blisko myślenia prostego suwerena.
I to jest źródło problemu.
Ale ja znam te rozwiązania, tylko rozmawiamy tu o duperelowatej sieci LAN, a nie firmie. Problem z lockiem mam w domu, kiedy żona i ja edytujemy ten sam dokument, wiec to nie jest problem wydumany, ale jednocześnie nie wymagam rozwiązań enterprise. Zwykły lock na pliku jest dostatecznie dobry.
W zależności od typu VPN dostaniesz od "prawie jak normalna" po "identyczna z normalną".
Zgadza się. Pliki to jeden, mały, duperelowany element całości. Wszystko ogarniez VPN. Alternatywą są gównoappki z chmurą w Chinach, każda do czego innego lub rozwiązania enterprise do których trzeba się habilitować. Co kto lubi.
�
ʅǝxᴉꓒ®🇵🇱
W dniu 12.12.2025 o 10:53, ʅǝxᴉꓒ®🇵🇱 pisze:
Nawet. TPlink też zmienił w końcu politykę i router sam "nie ruszy" dokąd nie zmienisz mu domyślnego hasła z wymogiem na silne. Admin/admin już jest historią, czyli po części LAN jakby bezpieczniejszy przed infekcją. Ktoś mądrzejszy może nawet zmienić port web z 80 na 1024 lub inny a LAN ze 192.168.0.1 na jakieś 10.0.0.1 co w miarę dobrze zabezpiecza przed infekcją o której pisał heby. Z resztą, infekcje z LAN to stara spawa z 2018 i TPlink szybciutko poprawiał firmvare bo mu akcje spadały :) Potem były jeszcze modyfikacje ale nadal są próby szukania dziury w całym. CGNATowcy jednak obrali metodę całkowitego braku dostępu ze strony LAN (bo nie ma takiej potrzeby), skoro przekierowania, DMZ, VPN są niedostępne więc są zablokowane. Ci którzy jednak mają potrzebę "miecia" IP publiczne, powinni mieć wiedzę lub kogoś z wiedzą jak i czym to obskoczyć, żeby było bezpiecznie.
W
Waldek Hebisch
"Koszulka uwalona pizzą" to Hollywood. Ale skanowanie trwa. Koło dwu lat temu dureń administrator podłączył LAN bezpośrednio do Internetu, pomijając pośredni komputer pełniący funkcję firewalla. W ciągu kilku godzin od tego było włamanie na główny serwer w LAN. Normalne sieci są zabezpieczone, ale durni jest wystarczająca ilość by włamywaczom opłacało się odpalać automaty skanujące.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.