NETIA i hasło logowania

Dec 08, 2025 Last reply: 6 miesięcy temu 117 Replies

W dniu 9.12.2025 o 21:39, Wiesiaczek pisze:

Ten dostęp możesz uzyskać teraz, jeśli przy rejestratorze jest osoba, która może się zalogować i podać Ci numer seryjny do P2P i włączyć usługę, jeśli jest wyłączona. Ewentualnie użyć jakiegoś kompa z AnyDesk, podłączonego do sieci lokalnej w której stoi rejestrator i samemu ściągnąć ten numer.

Zazwyczaj takie rozwiązania bazują na lokalnej synchronizacji na lokalny dysk albo wręcz ręczym pobieraniu i wysyłaniu plików. Jak jest w tym konkretnym wypadku?

Rozwiązanie z VPN pozawala na korzystanie z domowego NASa przez otoczenie sieciowe, jak normalny filesystem.

W dniu 10.12.2025 o 12:23, heby pisze:

Jest apka, na kompa lub telefon.

formatting link

Tutaj też, jeśli jesteś lokalnie.

Czyli to rozwiązanie takie jak google drive, synchronizacja lokalna, jeśli dobrze wyczytałem opisy.

A w VPN jeśli jesteś lokalnie i zdalnie, działa to tak samo, czyli urządzenie wpięte do VPN nie potrzebuje nic synchronizować, bezpośrednio czyta pliki z dysku NAS, jak lokalny filesystem.

Tutaj jest kluczowa róznica, choć przyznaję, że przeciętny suweren i tak nie pojmuje tej różnicy, więc to nie jest argument o dostatecznej sile, aby kogoś przekonać. Rozwiązania chmurowe są dobre, ale są też przekleństwem (jak np. konflikty przy synchronizacji).

W dniu 10.12.2025 o 12:53, heby pisze:

Chyba niezbyt. Apka synchronizuje nie tylko lokalnie ale jeśli jesteś gdziekolwiek. Wtedy synchro odbywa się za pośrednictwem chmury (coś jak P2P) Na dodatek masz dostęp przez przeglądarkę z zewnątrz i obojętnie czy NAS stoi z CGNAT. Na NAS masz też przeglądarkę i możesz przeglądać całą sieć LAN... w sumie to taki mały serwer do wszystkiego. Wszystkie nade masz w domu, nie w chmurze.

Chyba do końca nie połapałeś. Zaletą tego systemu jest to, że synchro odbywa się automagicznie i "niedouczony" suweren nie musi tego kontrolować ale może, włączając i wyłączając automat a z poziomu przeglądarki może sobie hasać po domowym LAN. Ani DDNS nie jest potrzebne a CGNAT ominięty, z resztą DDNS też jest tutaj darmowy i z poziomu przeglądarki wpisujesz sobie w Bangladeszu

formatting link
login hasło i już jesteś na swoim NAS. Teraz odpalasz z NAS przeglądarkę i łazisz po LAN.

Nie o to mi chodzi. W momencie kiedy aplikacja usera, jak odtwarzacz filmów, prosi o otwarcie pliku, ten plik musi być na jakimś lokalnym zasobie. Czyli masz lokalną (komputer/telefon) kopię pliku, na którym pracujesz, przygotowaną przez aplikacje chmurową. Tak działa prawie wszystko w świcie plików chmurowych. Najpierw download do lokalnej pamięci i potem dopiero aplikacja może taki plik otworzyć. Sam download odbywa się przez chmurę i nie wymaga obacności w tej samej sieci, co faktyczny magazyn danych, ale mimo to wymaga, aby w momencie użycia pliku, był on lokalnie na urządzeniu. Więc "synchrozniacja lokalna" u mnie oznacza "trzeba pobrać taki plik przed użyciem na lokalny zasób urządzenia".

Takie rozwiązanie psuje np. podstawowy koncept blokowania plików wprowadzając problemy z synchronizają pliku zwrotnie z kilku miejsc. Na telefonie to może nie problem, ale używanie tego z kompa powoduje, że tracisz ficery których apliakcje nie spodziewaja się tracić.

W rozwiązaniu z VPN+filesystem na Twoim lokalnym dysku nie ma pliku, on jest w całości w sieci i jest dostarczany w czasie rzecywistym prosto do pamięci i aplikacji która go otwarła. Nie ma go na urządzeniu lokalnie nigdy, ani jak jesteś obok NASu ani jak jesteś wpiety przez VPN. To pozwala np. na działanie samba i nfs przez sieć, czego nie da się uzyskać w rozwiązaniu chmurowym.

Rozwiązanie chmurowe jest najzwyczajniej ograniczone do dicking-around, typu zdjęcia z Zakopanego cioci Ireny. Natomiast jak chcesz pracować, to generuje interesujace problemy związane z całym konceptem synchronizuj-zmieniaj-synchronizuj-zonk. W zasadzie nie znam ani jednego poważnego zastosowania takiego czegoś, poza magazynem na śmieci. Do pracy się nie nadaje, nawet jeśli jest 2 użytkowników to juz jesteś w d... albo jeszce nie wiesz, że jesteś.

Sprawdź kiedyś jak się zachowa, kiedy na dwóch urządzeniach przejdziesz offline, zmienisz te same pliki i pojawisz się znowu online.

Fascynujące efekty można zaobserować w wielu rozwiazaniach, mój faworyt to google drive który zaproponował skasowanie pliku drugiemu "bo się popsuł" ;).

Żadnej automatyki przy synchronizaji plików. To zło, choć Irenka zadowolona.

W dniu 10.12.2025 o 13:42, heby pisze: ...

Jakim protokołem?

Nie rozumiem pytania. Jakim protokołem VPN? To bez znaczenia w większości wypadków. Prywatnie używam WireGuard[1] tej chwili. Widzę zdalne komputery na VPN jak lokalne i mogę sobie chodzić po zasobach samba, nfs i kilku(nastu) lokalnych serwerach w domu jak by były w tej samej sieci, co mój komputer/telefon.

Wcześniej używałem OpenVPN. Te same ficzery. Ba, nawet więcej, bo OpenVPN może działać w TAP i domowy serwer przydzieli Ci, przez DHCP, numer IP na wirtualnym interfejsie komputera poza siecią lokalną. Trochę szalone, ale ma swoje zastosowania.

[1] Głównie dlatego WireGuard, że okazał się być bardziej stabiony na Androidzie, ale to chyba z powodu kiepskiej jakości klienta OpenVPN a nie samego protokołu. Nic nie przeszkadza mieć oba + tor ;)

W dniu 10.12.2025 o 13:42, heby pisze:

Spoko, łapię. To również zależy od organizacji pracy i co szczególnie robimy oraz ile tych userów jest. Ja mam wypracowane, że nie pracuję na backupie, bo nie po to jest backup. Pracuję np. na plikach lokalnie a później jest z tego backup, czyli po skończonej pracy. Praktycznie nie zdarza mi się pracować "przez lan na zasobie"...choćby z powodu padnięcia komunikacji. Robiąc w ten sposób jak robię, zawsze mam bezpieczną kopię, tego co mam przy sobie. Z filmami jednak nie ale jakoś nigdy nie miałem potrzeby oglądać filmu przez VPN będąc na wakacjach. Co innego jakaś mała firma. Gdzieś pisałem, że korzystam z routera Asus, bo ma VPN Fusion i sobie spinam CGNATy do jednego publicznego IP, gdzie siedzą dane. Ciekawostką niech będzie fakt, że to rozwiązanie okazało się całkowicie do dupy z powodu ograniczeń prędkości łączy. Co innego jak mamy 1GBit wszędzie a co innego jak nie mamy. Odpalanie apki lokalnie i ciągnięcie przez VPN gigowego SQL to była jakaś porażka. Rozwiązałem to stawiając kompa ze zdalnymi pulpitami, gdzie beż żadnego problemu hasa sobie 10 userów na kompie za 1,5kzł + 400zł oprogramowanie do RDP. Wtedy leci tylko czysta grafika i niczego się nie kopiuje, a jeśli masz taką potrzebę to oczywiście że RDP to implementuje, czy VPN Fusion.

Jakim protokołem dostęp do tych sieciowych plików.

W dniu 10.12.2025 o 16:50, io pisze:

Takim samym jak po LAN, przecież to samba :>...jprd.

Otoczeniem sieciowym. Samba/CIFS.

Oraz nfs, bo używam do innych celów.

No to jak jednocześnie SMB i NFS?

Normalnie, przez odpalenie jednocześnie samba i nfs-kernel-server na tym samym, albo różnych komputerach w mojej sieci.

Nie wiem czy się rozumiemy, samba jest używana do wymiany plików z windowsem, zaś nfs jest używany do podpinania wspólnego katalogu z narzędziami pod maszyny z linuxem (samba jest upierdliwa z powodu braku atrybutów plików i praw dostępu).

To dwia zupełnie różne i rozdzielne zastosowania, jednak obie bez problemu działajace na tym samym VPN WireGuard, tak samo jak lokalnie w LAN.

No ale nie sądzę by SMB i NFS zapewniały pracę na danym pliku jednocześnie.

Nie sądzę aby ktokolwiek twierdził, że to potrzebne, w tej dyskusji.

Natomiast potrzebne jest kiedy ten sam plik jest otwierany z różnych urządzeń w tym samym fs. Niektóre programy korzystaja wtedy z opcji blokowania pliku (LibreOffice) przez co nie masz potem nierozwiązywalnych konfliktów bo od rau widać, że ktoś pracuje nad dokumentem.

To się rozwiązuje normalnie systemami kontroli wersji, ale w świecie sekretarek od pogrubiania nagłówków niestety mamy co mamy.

W dniu 10.12.2025 o 19:49, heby pisze:

No właśnie, nie wszystko posiada ~lock...Mam w wielu lokalizacjach wspólny folder pod nazwą "Wymiana" i tam lądują wszelakie dokumenty/pliki edytowane lokalnie. Czyli pracownicy dłubią w pliku nie przez sieć ale lokalnie i uploadują na zasób po skończonej pracy (co opisywałem). To o czym piszesz, powodowało konflikty (brak ~lock) ale nawet Mariolki zrozumiały. Możesz wierzyć/nie ale wypracowana metoda działa od lat i skończyły się konflikty. Już pisałem, że na backupie się nie pracuje :) W ogóle, tłumoczenie userom, że pulpit to ich stół do pracy a nie sięganie przez sieć do piwnicy działa. Rozumieją.

Bardzo typowy workaround na bezsensowne limitowanie fs i używanie narzędzi nieprzeznaczonych do pracy zespołowej. Od razu zaznaczam, że pliki dokuemntów word/writer nie są przeznaczone do pracy zespołowej mimo żałosnych wysiłków Microsoftu. Taka klątwa bycia sekretarką.

Dam przykłąd innego, z resztą nie tak dawno miałem okazję gadać z pracownikiem, kumpel z dawnych lat, stąd znam temat.

Firma ubezpieczeniowa od jakiś dużych rzeczy przemysłowych. Mielą dziesiątki gówno-doców ofertami, pismami, propozycjami, odpowiedziami, wezwaniami i całą tą makulaturą psu na budę. Zero CMSa, czasy cieżkie, LibreOffice jest.

Szef kilka lat temu przeniósł się do chmur google, na google drive. Serwer był za drogi a ponadto teraz wszystko w chmurze.

Flow pracy wygląda tak:

1) X otwiera dokument i robi w nim zmiany w kwotach 2) Y otwiera dokument i dokleja dane adresowe 3) X zapisuje i synchronizuje 4) Y zapisuje i zonk 5) Oboje mają obowiązek zapisania kopii na dysku gdzieś u siebie 6) "na wszelki wypadek" 7) Jak się wypadek trafi, a ktoś edytuje dokument, to się w biurze wrzeszczy "kto edytuje abc" a następnie wysyła mailem co ma zmienić przy okazji 8) Jak jest fuckup to się wyciąga z tych milionów "kopia_zapisana_z_poprawką_76_wersja7_ostateczna_po_poprawkachCopy" na pulpicie i regeneruje wypociny 9) wszyscy klną na te pieprzone komputery 10) ale o robotę trudno, szczególnie po socjologii

Pytał mnie co można poprawić, więc wpadłem na to że zamknąć firmę było by najtaniej.

No popatrz, jaki śliczny workaround :)

Jeszcze gdzieś koło 2015 roku w mojej okolicy była firma programistyczna używająca ftp jako systemu kontroli wersji. Szef konserwatysta pod 60ką, habilitowany, takie nieszczęście czasami się trafia. Z resztą serwer postawił na swoim laptopie i czasami "system kontroli wersji" znikał bez śladu z sieci. Fanaberie typu git czy svn uznał za bez sensu, bo oni w '44 to pisali pod CP/M bez tych fikuśnych dupereli. Zipować i wrzucać na ftp z numerem, to wszystko co potrzeba.

W tamtej firmie do ubezpieczeń podobno też, bo szef po premii jechał. Myślę, że odpowiednio wytresowani nosili by te pliki między stanowiskami na pendrive i jeszcze dziękowali za tak sprawny system wymiany danych.

Sugeruje nie dawać przykładu patologicznych rozwiązań jako argumentu za "dzieleniem się plikami przez chmurę". To jest antyprzykład.

Chmura ma byc do zdjeć z Zakopanego Pani Irenki i niech to zastosowanie będzie ostateczną granicą za którą jest tylko odchłań gównoworkaroundów.

Do reszty CMS, najlepiej dedykowany lub choć sensowna baza danych. Odwdzięczy się efektywnością.

A zagadnienie z ~lock to tylko do domowych zastosowań. Czyli o takich, jakie mamy na myśli w tym wątku.

W dniu 10.12.2025 o 20:28, heby pisze: [...]

Ale w tym przypadku to promil tej pracy z tymi plikami. Najważniejszym silnikiem jest często SQL i praca na danych wszystkich userów naraz. Tak przynajmniej jest w firmach, gdzie adminuję. Masz Symfonię, Nexo, Optima i nikt konfliktów nie robi. Nikt normalny nie edytuje zbiorowo excela czy *.docx a tym bardziej przez LAN. Większość ląduje w *.pdf, co nie podlega edycji. Sądziłem dotąd, że jednak debile istnieją ale nie wiedziałem, że jest ich taka liczba :)

Akurat tutaj mamy rozmowę o jednym userze, który ma ochotę sięgnąć do jakiegoś pdf w domu, będąc na wakacjach w Chinach. Nie potrzeba do tego VPN nawet, wystarczy wspomniany NAS, czy mały komp z AnyDeskiem stojący za szafą, jakiś NUC czy cokolwiek, co obejdzie CGNAT. Sam długi czas/prywatnie tak miałem, że miałem wiele lokalizacji z CGNAT to wywaliłem potrzebne dokumenty do chmury lub na FTP do jakiegoś hostingu i problem z głowy. Odkąd rozwinęło się P2P to problemy z IoT się skończyły a sam wiesz, bo pisałem, że do SmartHome używam Supla, bo omija CGNAT. Wierz mi, mam dostęp do wielu "swoich" serwerów a na jednym z nich trzymam Hamstera do Usenetu, więc problemu z dostępem nie mam...ale też go w ogóle nie używam tego dl siebie, a mógłbym bez problemu. Terabajty danych mógłbym sobie tam trzymać...ale teraz pytanie: jakich danych potrzebnych natychmiast...bo w sumie ich nie posiadam na tyle, żeby się nie zmieściły na jakimś szyfrowanym dysku na USB + backup lokalnie. Od jakiegoś czasu, głównie smartfon robi mi komunikację i jeśli mam "wściek" na jakiś dokument, to w domach które mam, zawsze ktoś jest i może mi to wysłać mailem, czy Telegramem i to w najgorszym przypadku. W sumie wszędzie mam dostęp z laptopa...i nigdy, przenigdy nie był to jakiś problem. Aha, laptopa zmieniłem miesiąc temu a przeprowadzka trwała jeden wieczór. Z telefonem mam podobnie i już gdzieś pisałem, że nawet jeśli ktoś mi ukradnie sprzęt lub zgubię/popsuję to w chwilę mam odbudowane całe zaplecze a inny/złodziej nie ma nigdzie dostępu bo haseł nie zapisuję a utracony sprzęt blokuję (jeszcze się jednak nie zdarzyło). Nie wiem, może jestem inny niż reszta ale te metody działają i nigdy mnie nie zawiodły :)

W dniu 10.12.2025 o 20:28, heby pisze: [...]

Przecież to jest tak prymitywne, że nie skomentuję :) ...a wystarczyło zakupić prosty programik z bazą danych. OK, to kosztuje i nie jest za darmo...

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required