Nauka elektroniki po trzydziestce

Feb 04, 2012 55 Replies

U¿ytkownik "Piotr Ga³ka" napisa³ w wiadomo¶ci

Az tak bardzo sie czasy nie zmienily - katalogi producentow sa grube, ale gdzie to kupic ? Czekac na darmowa probke ?

I w sumie jest o tyle gorzej ze dawniej mozna bylo pojsc do Bomisu i zobaczyc co dzis rzucili fajnego, a teraz Bomisu nie ma :-)

J.

J.F <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³(a):

farnell, tme

Sklepy s± nadal. Tylko tej ekscytacji ju¿ brak :)

W dniu 2012-02-06 12:27, J.F pisze:

W bomisie to były głównie płytki z produkcji w naszych zakładach Kasprzak czy Diora. Czyli głównie odpady z tego co było robione u nas w socjalizmie. Byliśmy wtedy dość mocno oddzieleni od tego co było dostępne dla amatorów na zachodzie. Teraz rzadko mi się zdarza żeby coś co wypatrzę na zachodnich stronkach hobbystycznych (i chcę wypróbować) było niedostępne w sklepach internetowych

U¿ytkownik "J.F" <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:jgodff$8ns$ snipped-for-privacy@inews.gazeta.pl...

Ale ja nie o najbardziej wyrafinowanych elementach, tylko o tych które da siê kupiæ. Teraz cena nawet $10 za jaki¶ element nie jest cen± zaporow± a wtedy, nawet jakby mo¿na by³o kupiæ to by³a zaporowa, a przyczyna - komuna. Siê powtórzê: Namówi³em kolegê, aby on namówi³ mamê aby wydaæ 60z³ (pensje rzêdu 2000z³) na tranzystor krzemowy (pierwszy jaki mia³em w rêku - BF520), dziêki któremu zegar ciemniowy jaki mu zrobi³em byæ mo¿e (bo nie by³em pewien) stanie siê o rz±d stabilniejszy (sta³ siê). By³o pewnie jakie¶ inne rozwi±zanie, ale za ma³o wtedy wiedzia³em.

Te sklepy (przynajmniej niektóre) z t± sam± obs³ug± (posiwia³± ju¿), nadal funkcjonuj± (pod innymi nazwami, ale w tych samych miejscach). Jeden taki czasem jeszcze odwiedzam, ale kolejki kilkudziesiêciu osób to ju¿ tam nie ma jak wtedy gdy rzucili kineskopy do Neptunów, czy magnetofony MK-125 (chyba, ¿e symbol pomyli³em). P.G.

U¿ytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:1vzd6obwd7rut.1ce4gxruf3ppt$. snipped-for-privacy@40tude.net...

Uczyæ siê warto. Ale chyba naprawiaæ p³yty g³ówne nie warto. ¯ywot p³yty g³ównej trwa 3-4 lata do ¶mierci moralnej.

5-10 lat temu to mia³o sens, teraz naprawa p³yty g³ównej za 60 z³ gdy now± mamy za 150-200 mija siê moim zdaniem z celem.

Pozdrawiam Feromon

(ciap)

Nieco popolemizujê, wymiana p³yty mo¿e poci±gn±æ wymianê procka, pamiêci karty graf. Je¿eli to nie jest komputer do gier, to mo¿e byc na granicy op³acalno¶ci.

Marek snipped-for-privacy@email.spammerstop napisał(a):

===================

Z wieloma przedmówcami, którzy stwierdzili że warto - ZGADZAM SIĘ !! Z tymi, którzy twierdzą że NIE, też się zgadzam, ale tylko w zakresie przydatności dodatkowej wiedzy w serwisie. Ale kto powiedział,że Twoja kariera zawodowa ma ograniczyć się po deskę grobową do serwisu??

30 lat ?! Chłopie, mnie stuknęło 5 dekad, dalej się uczę!! To jest tak jak z joggingiem. Chcesz zachować dobrą formę fizyczną - biegaj, chcesz zachować w dobrej formie centralny ośrodek nerwowy - czytaj i rozwiązuj problemy ścisłe. Przykład : projektowanie filtrów cyfrowych, najprościej skorzystać z Matlaba(FDATOOL). Ćwiczyłem to, fajne narzędzie ale... Jak Ci brakuje zasobów w FPGA to co wtedy?? Młodzież (20-to latki) mówią mi "NIE DA SIĘ!". Proponuję: nie korzystajcie z Matlaba, tylko policzcie współczynniki w/g przyjętych założeń, ułóżcie układ równań różniczkowych(liniowych), wrzućcie to na kompa i wyliczcie współczynniki numerycznie. Ooops!! A czym to zrobić?! Ot,chociażby również Matlabem!! Byle czym!! Źródeł i wszelakich gotowców na rozwiązywanie układów równań liniowych jest od zaje..... Najgorsze:jakie założenia/warunki początkowe przyjąć do rozwiązania problemu?.. Ale niestety, 99% nie wie o czym mówię i jak to zrobić. Wygląda to mniej więcej tak jak pytanie do pięciolatka: "Skąd są pieniądze?". Odpowiedź:"Z bankomatu".

Reasumując, jeżeli nie wiążesz swojej przyszłości tylko z serwisem, warto zdobywać/odświeżać/poszerzać wiedzę w zakresie elektroniki/matematyki/cyfrowej teorii przetwarzania sygnałów. Tylko 3 dekady masz za sobą !!

Znam gościa (absolwent technikum mechanicznego), w wieku 4 dekad, który jest w stanie zapędzić w "kozi róg" absolwentów uczelni technicznych (nie prywatnych, bo to .. brak słów..).

Piszesz o pewnych umiejętnościach manualnych jak np. reballing. OK, warto takowe umiejętności posiadać, ale... Czy Twoim zdaniem dajmy na to architekt, powinien/musi posiadać wiedzę praktyczną w zakresie obsługi betoniarki??

DLA CHCĄCEGO - NIE MA NIC TRUDNEGO!! Jeżeli naprawdę chcesz, dasz sobie radę. Obecnie pracodawcy nie patrzą na świstek, tylko na umiejętności.

Powodzenia,

MH

U¿ytkownik "Jacek Domañski" snipped-for-privacy@NOSPAMchello.pl napisa³ w wiadomo¶ci news:jgkfmt$nie$ snipped-for-privacy@news.icm.edu.pl...

W 89 roku w Wiedniu znalem 99% sklepów elektronicznych. Najczê¶ciej oprócz kupowania czê¶ci zajmowa³em siê... kopiowaniem na ksero stron z katalogów producentów.

Marek

U¿ytkownik "W³odzimierz Wojtiuk" snipped-for-privacy@wp.pl napisa³

Dochodzi jeszcze kupno nowej licencji w przypadku Wndows OEM. Ostatnio mia³em do naprawy Della do którego najtañsza u¿ywana p³yta kosztowa³a 700 z³, wiêc czasem warto naprawiaæ.

Pozdrawiam Marek

W dniu 2012-02-07 12:37, Marek pisze:

Przesadzasz. Jeśli nie pójdzie aktywacja automatyczna to można przez telefon powiedzieć, że nastąpiła wymiana uszkodzonej płyty. Sam nie raz tak robiłem.

formatting link

Użytkownik MH napisał: [...]

Się w tym temacie wtrącę... weź to powyższe powiedz firmom do których aplikuję a stwierdzających że "inni kandydaci mają lepsze wykształcenie" i to nawet bez choćby rozmowy telefonicznej.

No chyba ¿e klientowi nie przeszkadza, ¿e z allegro

formatting link
naprawa w zasadzie siê nijak nie op³aca, chyba ¿e p³yta jaka¶ "wypasiona".

Niestety, nadal papierek znaczy więcej niż wieloletnie doświadczenie :(

W dniu 2012-02-06 14:48, Piotr Gałka pisze:

Który sklep masz na myśli?

D

Może powiem tak, wpierw musi poczytać jak to działa, potem parę układów zrobić i uruchomić :) i dopiero można próbować coś naprawiać, jeżeli się nie chce działać metodą 'małpy' a chce faktycznie rozumieć jak działa urządzenie aby móc go naprawić.

AJ myślałem że to tylko ja jestem starszy od węgla ;) a tu widzę że nie jestem sam :)

Dokładnie trzeba cały czas czytać i poznawać nowe rzeczy.

To już jest wyższa szkoła jazdy, ja bym mu proponował analogówkę, podstawy opornik, kondesator, cewka, tranzystor biopolarny i proste układy.

U¿ytkownik "Mario" snipped-for-privacy@w.pl napisa³

Byæ mo¿e co¶ siê zmieni³o, ale do niedawna wymiana p³yty POZA GWARANCJ¡ skutkowa³a konieczno¶ci± zakupu nowej licencji. Dowiadywa³em siê wtedy bezpo¶rednio u ¼ród³a, czyli w MS. Zapytam z ciekawo¶ci raz jeszcze przy okazji, ale w±tpiê aby co¶ siê zmieni³o, gdy¿ nikt nie kupowa³by wersji BOX i ka¿demu "psu³a by siê" p³yta.

Pozdrawiam Marek

W dniu 2012-02-07 18:02, Marek pisze:

Pytanie co to znaczy w MS? Otrzymałeś oficjalne pismo, czy tak ci powiedział doradca do którego zadzwoniłeś? Podejrzewam, że jak się do nich zadzwoni z pytaniem: czy można zastosować licencję OEM przy wstawianiu nowej płyty, to odpowiedź będzie negatywna. Jeśli natomiast zadzwoni się z żądaniem żeby aktywowali licencje do płyty wymienianej (serwisowo) do zrobią to bez gadania.Microsoft celuje w tym żeby nie dawać jednoznacznych odpowiedzi na temat praw klienta. Sprawa obsługi licencji jest niby w gestii firmy OEM. Ale jeśli na przykład padnie płyta to firma ją wymieni otrzymując np. na gwarancji od hurtownika czy producenta. Ale dlaczego OEMowiec miałby kupować z tego powodu licencję? Przy zakupie na siebie każdy jest OEMowcem wiec niby też dlaczego miałby dokładać za soft jeśli padł sprzęt?

Wybacz ale to ich problem aby wykazać, że nie miała miejsce wymiana uszkodzonej a upgrade do nowszej. A licencję sprzedają producentowi,a nie klientowi. Mogą go skontrolować czy miała miejsce naprawa komputera skutkująca wymianą płyty. Jeśli producent złamał warunki licencji to nie będą mu sprzedawać więcej swoich produktów. Ale MS nie zamierza iść w tym kierunku. Rozszerzył pojęcie producenta OEM na klientów fizycznych składających komputer dla siebie tak więc widać, że stara się sprzedawać jakby wbrew pierwotnym intencjom licencji OEM, ale oczywiście nie powie wprost na jakich zasadach, licząc, że większość ludzi nie będzie walczyć o swoje.

U¿ytkownik "Marek" snipped-for-privacy@email.spammerstop napisa³ w wiadomo¶ci news:4f315911$0$1220$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

Jest tak jak mówisz, dlatego to nie p³yta siê psuje, tylko pada np. twardy dysk.

I czym wiêcej tego typu pomys³ów bêd± mia³y koncerny, tym protesty spo³eczeñstwa przeciwko pomys³om typu ACTA bêd± wiêksze. Rozumiem, ¿e kupujê licencjê taniej, wiêc jest ona zwi±zana z danym produktem, np. laptopem. Ale postêpowanie typu: zap³aci³e¶ 600 z³ za wymianê uszkodzonej p³yty g³ównej, to do³ó¿ jeszcze 350 z³ na system, za który ju¿ raz zap³aci³e¶, mo¿na skwitowaæ tylko w jeden sposób: Ci którzy mówi± i¿ ACTA jest dobre, bo przykazanie mówi "nie kradnij" niech popatrz± w lustro. I niech nikt mi nie mówi, ¿e tym sposobem móg³bym upgradeowaæ sprzêt w nieskoñczono¶æ, bo czy da siê prze³o¿yæ obecn± p³ytê g³ówn± z laptopa do innego laptopa kupionego 10 lat temu? Albo nawet obecn± p³ytê g³ówn± z desktopa do starej obudowy w standardzie AT?

Przenosz±c ograniczenia licencji na dobra fizyczne, mo¿na to porównaæ do zakupu samochodu, który mo¿na u¿ywaæ tylko w celach prywatnych, natomiast gdy chcemy nim przewoziæ narzêdzia s³u¿±ce do pracy, to musimy dokupiæ odpowiedni± licencjê, natomiast po ka¿dej naprawie jeste¶my zobowi±zani do zap³acenia producentowi 1/4 warto¶ci samochodu za to, ¿e mo¿emy go dalej u¿ywaæ, bo przecie¿ w zasadzie to powinni¶my kupiæ nowy. I o ile w przypadku samochodu ka¿dy powie, ¿e takie ograniczenia s± idiotyczne, o tyle w przypadku zakupu praw do u¿ytkowania przedmiotów praw autorskich jako¶ nikogo takie ograniczenia nie dziwi±. I to jest w³a¶nie chore, ale powoli siê ludziom oczy otwieraj±. Albo np. taki malarz maluje obraz, sprzedaje nam ten obraz, po czym zastrzega, ¿e za ka¿d± zmianê miejsca ekspozycji musimy mu zap³aciæ ponownie za dany obraz. Chore prawda? Powiedzmy nawet, ¿e s± to reprodukcje danego obrazu i sprzedaje ich siê tysi±ce. No wiêc w takim razie czym siê ró¿ni dzie³o w postaci rze¼by, obrazu, ksi±¿ki od dzie³a w postaci programu, e-ksi±¿ki, czy utworu, ¿e w jednym wypadku na takie co¶ pozwalamy, a w innym nie? Porównanie ksi±¿ki papierowej i e-ksi±¿ki te¿ jest ciekawym aspektem, bo o ile pierwsz± mo¿emy po¿yczyæ koledze, czy s±siadce, to t± drug± ju¿ nie. Wg mnie jedyne ograniczenie przy sprzeda¿y kopii utworu powinno dotyczyæ zakazu powielania w celu rozpowszechniania. Nawet nie kopiowania, a rozpowszechniania. Bo to, czy zakupiony film na DVD chcê sobie obejrzeæ na stacjonarnym DVD, czy netbooku nie posiadaj±cym takiego napêdu to ju¿ moja osobista sprawa.

W dniu 2012-02-07 19:25, Marcin Wasilewski pisze:

Ja mam inne doświadczenia. Nie raz zgłaszałem przez telefon wymianę płyty i dostawałem aktywację. Nie tylko dla siebie, ale też gdy robiłem naprawę na zlecenie.

Użytkownik Marcin Wasilewski napisał: [..]

[..]

Może to się wyda śmieszne ale w UK takie coś istnieje przy ubezpieczaniu samochodu, pomijam fakt że ubezpieczenie jest na kierowcę (personalnie) kierującego konkretny pojazd (nie ma że sąsiad sobie pożyczy bo jemu padł) w kwestionariuszu ubezpieczeniowym jest kategoria użycia pojazdu:

  1. do celów prywatnych
  2. p1 + dojazd do pracy
  3. do celów służbowych
  4. pozostałe kombinacje Jeśli masz ubezpieczenie p1 i wypadek w drodze do pracy - nici z odszkodowania.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required