Płyty, szczególnie w latach 80-tych, były już trochę dostępne. Mało, drogie ... w sam raz, aby poprosić znajomych o nagranie.
Ale tak mi chodzi po głowie, że za socjalizmu to i tych kaset nagranych było mało. Ale może mi źle chodzi - wiki podaje, że Perfect/Perfect był na płycie i na kasecie, 1981. A odszuka ktoś ilości?
Ale to jeszcze prędkość musiała być niska :-)
J.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
A tak, to były zawsze. Stojące na półce, żeby robić z nich kopie, bo tak cenne, a każde odtworzenie je niszczy. Ale nie żeb grać z nich na co dzień.
W rzeczonych latach osiemdziesiątych już całkiem sporo. Kopie zachodnich tłuczone bez żadnych licencji. To się zmieniło dopiero w 1995 roku.
4,75 cm/s, jak w kasecie, ale z dużo szerszą ścieżką dawało radę. a grało i grało, godzinami.
J
J.F
No to trzeba mieć płytę, gramofon, i magnetofon, najlepiej dobrej jakości :-)
Albo nie zauważyłem, bo mnie to az tak bardzo nie interesowało, albo w jakiejś koncówce 80-tych.
A kto tłukł? Państwowe zakłady, czy prywatna inicjatywa? Bo inicjatywa to jeszcze musiała sprzęt do kopiowania kupić.
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Na Zachodzie ten sam album odtwarzano na tanim patefonie niszczącym płyty, nikt nie musiał się przejmować.
Sąsiedzi z pobliskiej ulicy dorobili się w krótkim czasie nowego domu -- wszystko z całkiem legalnej kopiarni kaset. Sprzęt jak najbardziej profesjonalny. Ale to już w nowych czasach, choć przed rokiem 1995. Za komuny bardziej chałupniczo, kopie sprzedawano z torby na bazarze. Tak samo jak kasety z programami do jakiegoś zx spectrum.
M
Marcin Debowski
Nie pamiętam dokładnie kiedy, ale były to albo uzywane albo wybrakowane egzemplarze. Obstawiam końcówkę lat 70. początek 80.
A Nagra miała standardowe tasmy, tzn. szerokościowo?
Nu ale sam podałes wczesniej cenę o jakieś 2 rzędy wielkości większą?
Tak, do nagrań z radia. Trochę nawet na tych Ariach nagrywałem z audycji Beksińskiego, ale raczej niedługo i juz w okresie mocno schyłkowym szpulowców. Poza tym, zdarzało mi się przegrywać z cudzych płyt.
Zk240T to kupił z kolei duzo wczesniej mu ojciec, i nagrywał sobie różne kawałki z telewizora z mikrofonu opartego na głosniku. Nie kojarze aby tego później słuchał :)
Jak zacząłem miec podobne potrzeby to kasetowce zrobiły sie już bardziej dostepne.
M
Marcin Debowski
Polskie płyty (w sensie tłoczenia/wudania) były cenowo przystepne, ale zachodnie to była zupełna masakra.
M
Marek
Przypomniałeś mi dokument o czasach sowieckiej Rosji (dotyczący chyba lat 60-70) opowiadający o ciekawym tam zjawisku mianowicie o nagraniach na "zużytych" zdjęciach rentgenowskich zamiast na niedostępnych wtedy tam winylach. Istniał cały podziemny obieg zagranicznej muzyki kolportowanej na tych zdjęciach. Ktoś pamięta jak były te nagrania wytwarzane?
M
Marek
formatting link
�
ąćęłńóśźż
No nie wiem, w szkole pasjonowałem się podręcznikiem astronomii radzieckim, gdzie był opis wykonania teleskopu własnoręcznie szlifując elementy z bloków szkła przy pomocy jakiejś smoły ;-) Nawet zaczęliśmy z kolegą przygotowania, zanim się pokłóciliśmy że jeden chce zrobić refraktor, a drugi chce reflektor ;-)
-----
J
Jarosław Sokołowski
Pan Marcin Debowski napisał:
Szerkość ćwierć cala, jak wszędzie. Tylko Nagra SN używała taśm 1/8 cala, które trzeba było wydłubać z kasety CC, bo luzem nikt tego nie sprzedawał. No, może FBI miało jakies lepsze kanały zaopatrzeniowe.
Większa od czego? Bo tu też ceny nie podaję. Pisałem tylko o cenie Nagry.
To właśnie typowe użytkowanie w Polsce.
A nie ZK120T? Jak miałem kilka lat, u mnie w domu pojawił się magnetofon "Tonette". Ojciec kupił chyba dlatego, że to coś nowoczesnego. W zasadzie nikomu do niczego nie służył, poza moimi zabawami.
Ale kasety trzeba było zmieniać. Taki Akai mógł Koncertować chyba z osiem godzin na jednej zmianie (taśmy).
J
Jarosław Sokołowski
Pan Marcin Debowski napisał:
Za Gierka 65 złotych sztuka. Nie za drogo w porównaniu z resztą dóbr krajowych. Jednak człowiek chciałby czasem posłuchać innej muzyki niż nagrana w kraju (choć ta też dobra). Płyta mogła kosztować tysiąc zł.
J
Jarosław Sokołowski
Pan Marek napisał:
W PRL to się nazywało "pocztówka dźwiękowa" i robione było chałupniczo. Poza właściwym nagraniem, często kopią wprost z Zachodu, mogły zawierać słowne życzenia dla cioci Halinki z okazji imienin. To nagrywali na poczekaniu, na jakichś bazarach, ale aparatury nigdy nie wiedziałem.
Gdzieś na wsi (wtedy) natrafiłem na gramofon ze stosem pocztówek, jednak nie z nagraniami "zachodnich bikiniarzy", ale z (autentyczną) muzyką ludową. Ludzie chcieli tego słuchać, a władza (też ludowa) nie uważała za stosowne włączenie tego do repertuaru państwowych wytwórni płytowych. Więc lud wydawał w podziemiu.
�
ąćęłńóśźż
W podstawówce nagrywałem na ZK 120 i puszczaliśmy na szkolnych zabawach :-) Chyba z radia, i to raczej z długich fal (radio lampowe bez UKF). I nagrywane mikrofonem (takim prostopadłościennym) przy głośniku, okropna jakość (radio stare miało wyjście "bananowe", magnetofon wejście DIN). Mimo że Warszawa, to legendarnej rozgłośni harcerskiej jakoś nie mogłem złapać (ale okna z przeciwnej strony niż na rozgłośnię). Ale w pierwszym programie radia były audycje z muzyką młodzieżową. "Technika" to było nagranie każdej puszczanej piosenki (z góry nie było wiadomo co za chwilę puszczą), i przerwanie gdy nie pasowała do kolekcji ;-) Ale całe płyty nadawane w programie chyba czwartym (lub drugim?) pamiętam, lata 80-te, do dzisiaj mam kilka kaset, np. Pink Floyd bez nienadanych w eter słów "Brezhniev took Afghanistan" ;-) Coś technicy w radiu podkręcali, żeby dynamika była lepsza. Lucjan Kydryński prowadził też fajne Studio piosenki w niedziele wieczorem chyba, ale przed rozpoczęciem nadawania pierwszego programu na UKF jakość była jak to z fal długich..
-----
M
Marek
No pamiętam je ale nie widziałem, że to było robione chałupniczo. Wydawało mi się, że to jednak było wykonywane profesjonalnie przez Ruch i/lub Pronit. No i one nie byłe tak podłej jakości jak te Rosyjskie z klisz.
J
Jarosław Sokołowski
Pan Marek napisał:
Różnie bywało, tylko państwowe na początku, potem się rozlazło. Gdzieś piszą, że sprzęt do nagrywania robił u nas niejaki inż. Sajko.
Tu można zobaczyć ruskie ustrojstwo do kopiowania z patefonu na kliszę:
formatting link
Bardzo ciekawie rozwiązana transmisja sygnału. Robienie dziurki w płycie też niczego sobie.
M
Marek
Tego nie kumam. O ile rozumiem proces tłoczenia w winylu czy miękkim plastiku to rysowanie po kliszy by wytworzyć odpowiednie górki i dołki trudno mi sobie wyobrazić. Jak niby to się udawało, że było cokolwiek słychać? Te klisze miały jakieś specjalne właściwości? Zawsze mi się wydawało, że klisza jest dość twarda tzn. można ją zarysować ale tak przypadkowo bez uzyskania precyzyjnej "modulacji".
J
Jarosław Sokołowski
Pan Marek napisał:
Górki i dołki to w patefonie, a na filmie jednak jest gramofon. Moja pomyłka. W gramofonach zapis wgłębny zamieniono na poprzeczny. Inaczej mówiąc "wężykiem Jasiu, wężykiem". Zapis na płycie stereofonicznej jest hybrydą jednego i drugiego.
W pocztówkach dźwiękowych wierzchnią warstwę stanowiła folia winylowa. Na tyle miękka, że dało się w niej ryć diamentową igłą, i na tyle twarda, że igła gramofonu nie zniszczyła tego po kilkudziesięciu odtworzeniach. W ruskim wydaniu rolę tej folii musiała spełniać żelatynowa emulsja fotograficzna. W sumie dość podobnie jak we fonografie Edisona, gdzie szklany wałek pokryty był czymś zbliżonym.
Warto przy tej okazji wspmnieć gościa, co nazywał się Édouard-Léon Scott de Martinville. Francuz. On pierwszy wynalazł (i opatentował!) urządzenie do *zapisu* dźwięku. Dwadzieścia lat przed fonografem Edisona. Był to też szklany wałek (Edison rżnął od Edka), okopcony sadzą, a zapis robiony był świńską szczeciną. Niestety nie udało mu się stworzyć urządzenia, które potrafiło ten zapis odczytać. Ale wałki zachowały się do czasów współczesnych, odnaleziono je kilkanaście lat temu i bez problemu odtworzono metodami optycznymi. Urządzenie zapisywało całkiem dobrze, jak się po latach okazało.
Jarek
P
Pixel®🇵🇱
W dniu 26.03.2025 o 11:08, Jarosław Sokołowski pisze:
U mnie było inaczej. Ojciec niczego nie kupił, nawet sobie ale ja kupiłem dość zabytkowy już wtedy magnetofon "Melodia"
formatting link
. Miał tą przewagę nad Tonette, że śmigał na 19cm/s i miał przełącznik na "lepszą jakość" dźwięku...w sensie HiFi. Zamontowałem mu głowicę 2/4 ścieżkową i dokupiłem drugi "KANAŁ" w sensie całego magnetofonu...bo nie chciało mi się robić kopii. Zyskałem Odtwarzacz STEREO o dość dobrych parametrach. Taśmy nagrywałem z płyt/Fonomaster/Daniel/Bernard, czasem z Radia/Elizabeth/Amator Stereo...na M2405 lub jakaś Aria, która była dostępna w lokalnym ZURT/miałem tam backdora/wuja/kierownik :) Potem dopiero przesiadłem się na "kasety" i dopaliłem krajowy produkt
formatting link
przerabiając wzmacniacz końcowy na "lepszy"...Fajne czasy :)
P
Pixel®🇵🇱
W dniu 26.03.2025 o 23:42, Pixel®🇵🇱 pisze:
Pamiętam też moment z technikum, gdzie podobnie jak kiedyś, w magnetofonie "Melodia" dołożyłem drugi kanał w miejscu wymiennego zasilacza dla MK 125
formatting link
mono, stosując zasilacz jako zewnętrzny...i zyskałem magnetofon stereofoniczny zdobywając I nagrodę w konkursie :) Dodatkowo były tam bajery w postaci wychyłowego wskaźnika analogowego + LED...Ten LED powieliłem później na zawieszkę przy koszuli na koncerty zespołów.
Było smacznie. Miałem własny wskaźnik LED przypięty do koszuli, który miał mikrofon i "linijkę" na 12 LED, która pokazywała poziom dźwięku. Czasy ok 1985...Nikt wtedy tego nie posiadał :) Kora z Maanam na koncercie aż mnie zaprosiła na scenę...podobało się :)
M
Marcin Debowski
Nagra vs Aria.
Tak, Zk120t (T, bez lampy jako wskaźnika wysterowania i innych lamp). Nie wiem skąd mi się ten 240 przyplątał.
Przenosny widzę, można było zaszaleć.
Jakis dwukasetowiec z autorewersem, 2xC120... no dobrze, 4h tylko, ale można bez obsługi do zdarcia.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.