potrzebne mi są malutkie magnesiki. Naprawdę malutkie. Takie z miniszachów turystycznych nadałyby się od biedy, jeślibym znalazł naprawdę małe szachy, póki co usiłowałem wykorzystać stary magnesz szafkowy przez jego pocięcie. Niestety... piłą do metalu nawet nie próbowałem, od razu w ruch poszła tarczka ścierna i dremel. No i dupa, robi się rowek, ale w tempie pozwalającym podejrzewać, że zejdzie mi na tej czynności gdzies ze trzy doby i około setka tarczek. Druga próba była z tarczką diamentową. Badziew kupiony "od ruskich" za kilka zł, ale juz nieraz mnie miło zaskoczyła. Także i teraz pierwze chwile były miłe, gryzła ferryt powoli, ale gryzła, niestety po wgryzieniu się na głębiej niż jakis milimetr odcinany pasek odprysnął. Druga próba - to samo.
Czy ktos ma jakieś doświadczenia w temacie? Chłodzenie wodą w czasie cięcia coś tu zmieni? Czy dać sobie spokój i jednak szukać tych szachów? Z szachami jest o tyle problem, że o ile pamiętam, zwykle w nich są okrągłe pastylki, a mi raczej prostopadłościan jest potrzebny, pastylki mogę nie dać rady pomieścić tam gdzie ma wejść, razem z kontaktronem w dodatku :-(
J.