Baterie cynkowo-powietrzne

Aug 30, 2013 19 Replies

Poniewaz ogniw paliwowych cos nie mozemy sie doczekac, popatrzylem sobie na baterie cynkowo-powietrzne. W koncu cynk tez paliwo, czemu ma byc gorsze od alkoholu, a prawda, wypic sie nie da :-)



Juz sie kiedys patrzylem, wtedy nie wzbudzily mojego zainteresowania, nie wiem, polepszyly sie, czy poprzednio nie zwrocilem uwagi na parametry.


-

formatting link
maly guziczek, a pojemnosc rzedu 0.5Ah.


-

formatting link
do pastuchow , takie np AS4 ma rozmiary 56x56x111mm i 50Ah.



Chociaz ... 4x7 eneloopow ma 60x51x105mm, z opcja wiekszego upchania, i 56Ah, to moze poprzednio sie nie mylilem :-)



To ogniwo za to jest troche lzejsze (eneloop wazy 27g) ... ale tak sobie mysle ze w miare wyczerpywania robi sie coraz ciezsze ...



No i w koncu sam nie wiem - nic ciekawego, czy przygladac sie tym guzikowym dalej.



J.


Pan J.F napisał:

Za to można dać cynk.

Zasilanie aparatów słuchowych, to chyba jedyna dziedzina, którą można zaliczyć do hi-tech, gdzie ogniwa metalowo-powietrzne się przyjęły. Nie wiem, czy poza cynkowymi nie robią jeszcze aluminiowych i magnezowych. Ogólna wadą takich ogniw jest to, że jak się je raz aktywuje, to trzeba z nich stale czerpać prąd, bo jak nie, i tak się same wyczerpią. Tam jest taki mały plasterek, który się odkleja, by dopuścić powietrze. W aparatach słuchowych ta wada nie jest dokuczliwa, bo tego się nie wyłącza.

Jeszcze były do zasilania lamp sygnalizacyjnych na końcu pociągu. Te zastosowania znowu łączy to samo -- ciągłość poboru prądu. Aby krowa w szkodę nie lazła, pociąg miał stały znacznik <EOF>.

Poza tym jeszcze zastosowania do różnych tratw ratunkowych albo szkół przetrwania. Są ogniwa, do których należy -- pardon maj frencz -- po prostu nasikać, by czerpać z nich prąd.

Kiedyś tym tematem byłem żywo zainteresowany. Mogę przytoczyć jedną ciekawą historyjkę. Islandia ma wielki potencjał do produkcji prądu. Są tam dogodne warunki do budowy hydroelektrowni, prąd jest tani i ekologiczny. Więc wozi się na wyspę boksyty z Ameryki Południowej, by tam zrobić z nich aluminium (co wymaga dużego nakładu energii elektrycnej). Powstał więc pomysł, by to aluminium wywożone gdzieś dalej traktować jako (wtórny) surowiec energetyczny -- odzyskiwać z niego prąd w ogniwach powietrznych.

Jarek

W dniu sobota, 31 sierpnia 2013 02:06:48 UTC+2 użytkownik Jarosław Sokołowski napisał:

Po co komu amelinium jak się go nie pomaluje?

Dnia 31 Aug 2013 00:06:48 GMT, Jarosław Sokołowski napisał(a):

A jakby go zakleic ?

telefonow sie nie wylacza, gps'ow, akumulatory mozna ladowac - bo duzego pradu to one chyba nie daja. Na kilkudniowej wycieczce - jak znalazl.

Ale czy parametry maja lepsze niz zwykle baterie, bo ja ciagle mysle o turystycznym uzytku - musi byc lekkie, male, tanie. Akumulator li-ion moze wyjsc optymalnie :-)

Alternatywa

formatting link
$

Tez mi cos takiego chodzilo - nie wiem czy sie aluminium nadaje, ale przeciez cynk mozna przewozic :-)

I tak jak pamietam - sa baterie cynkowo-tlenkowe, z HgO czy AgO. Na ile sie znam na chemii - przy okazji tej elektrowni mozna by od razu rtec lub srebro produkowac. No ale rtec nikomu niepotrzebna, a srebra malo potrzeba :-)

J.

W dniu 31.08.2013 02:53, snipped-for-privacy@gmail.com pisze:

po co cytować całość dodatkowo dokładając puste linie? nie umiesz tego naprawić czy nie umiesz tego zrozumieć? ToMasz

Pan J.F. napisał:

Niewiele to da, bo powietrze, które dostało się do środka, będzie jeszcze przez dłuższy czas reagować. Ale z tych większych ogniw mozna wylać elektrolit i je wysuszyć.

Na kilka dni, to przecież zwykły akumulator czy bateria starcza. Te powietrzne, to są dobre na kilka tygodni.

Te co widziałem, lepiej sprawdzają się jako stacjonarne. Czyli bardziej w obozie niż w plecaku. Drogie nie jest. W produkcji, bo wiadomo, że za sprzęt do surwiwalu sprzedawcy każą sobie dobrze płacić. Zresztą takie ogniwo można sobie wystrugać samemu. Częścia hi-tech jest elektroda powietrzna, która powinna mieć dużą powierzchnię styku trzech faz -- powietrza, ciekłego elektrolitu i materiału przewodzącego prąd. To się teraz robi z różnych siatek węglowych. Są konstrukcje, które zużywają puszki po piwie (jak ktoś jedzie na wielotygodniowy surwiwal, będzie miał jak znalazł).

To nie o przewożenie chodzi. Na cenę cynku składa się głównie wartość rudy, która jest jeszcze cięższa, a w dodatku jest razem z rudą ołowiu. Do tego wartość energii (niewielka), ale cieplnnej, bo to się po prostu wytapia. A w przypadku aluminium koszty boksytów i ich transportu są niewielki w porównaniu z wartością potrzebnej energii elektrycznej. Czyli kupując wyroby aluminiowe, płacimy głównie za prąd. A w tym pomyśle chodzi o odwrócenie całego procesu.

Pan ToMasz napisał:

Może dołożył, bo lubi czytać między wierszami?

Dnia 31 Aug 2013 10:38:14 GMT, Jarosław Sokołowski napisał(a):

Ale ile go tam jest ? Powietrze pamietaj lekkie - w 1cm^3 jest go ~1.3mg, z czego tlenu 0.26mg.

No chyba ze tlen rozpuszczony w elektrolicie ..

No wlasnie nie bardzo, jak sie chce z zabawek korzystac :-)

Sa i tacy co urlopuja sie pare tygodni.

W obozie na pare osob to mozna i generator miec :-)

No tak, tylko skonczysz z powrotem z boksytem/tlenkiem aluminium w elektrowni koncowej. I co z nim zrobic ? Na wysypisko, czy wywiezc do Islandii celem ponownego przetworzenia ?

A z tlenkiem cynku mozna tak samo. Jedyna roznica jaka widze ... cynk mozna tanio wyprodukowac przy pomocy wegla, a aluminium nie. Wiec cynku sie tak nie produkuje :-)

J.

W dniu sobota, 31 sierpnia 2013 12:37:47 UTC+2 użytkownik ToMasz napisał:

Po co naprawiać jak jest dobrze. Żebyś się zesrał to za jakiś czas przejdziesz na współczesne czytniki i nie będzie Ci nic przeszkadzało. Czytnik Google sam formatuje, chowa co niepotrzebne. Wystarczy umieć pisać żeby korzystać z grup dyskusyjnych.

Pan J.F. napisał:

Nie wgłębiałem się zbytnio w procesy dziejące sie w tym maleństwie. Ale pod pęcherzykiem lakieru na samochodzie też powietrza wiele nie ma, a korozja idzie na całego.

I to jest właśnie dla takich.

Na wysypisko. Związki glinu są zupełnie nieuciążliwe.

No i jeszcze ta cena i uciążliwość rud cynku i ołowiu.

snipped-for-privacy@gmail.com napi^H^Hsrał:

Niestety. Kiedyś uważano, że jeszcze trzeba umieć czytać. Ale to chyba tylko przesąd i zabobon.

Dnia 31 Aug 2013 11:47:00 GMT, Jarosław Sokołowski napisał(a):

Bo jest ciagly dostep.

Cudow nie ma - gram cynku potrzebuje cwierc grama tlenu do reakcji. A to mniej wiecej litr powietrza.

Nie wiem czy sie oplaca. Cenny surowiec w koncu :-) Ale tylko tam gdzie jest nadmiar pradu :-)

No chyba zeby zarobic przy okazji transportu - robimy przy jakies amerykanskiej elektrowni wodnej aluminium, wieziemy na Kanary, tam zasilamy wyspy, odpady wieziemy do Norwegii, przerabiamy na metal, i dostarczamy do Europy ...

Cynk chyba juz dosc czysty. A uciazliwosc ... cos mi sie widzi ze (wodoro)tlenek aluminium w duzej ilosci tez nie jest taki zdrowy. Spadnie kwasny deszcz i zatruje wody gruntowe ..

formatting link
J.

W dniu 2013-08-31 13:41, snipped-for-privacy@gmail.com pisze:

Nie, nie jest dobrze.

Thunderbird to współczesny czytnik. Google to nie czytnik. Korporacja pozmieniała sobie standardy w grupach i mamy tanczyc, jak zagrają? Zwłaszcza, przy ich olewaniu usenetu. Jesne.

I psuje formatowanie. Musisz używać tego syfu, nie podnoś tego do rangi postępu.

pzdr bartekltg

W dniu 2013-08-31 12:37, ToMasz pisze:

To dziecko googla, inaczej nie potrafi. Tzn niektórzy korzystają z googla i ręcznie edytują posty, ale ten leń ma wszystkich dookoła w dupie bo u niego jest ok. Taki nieformowalny podstarzały troll.

Użytkownik snipped-for-privacy@gmail.com napisał: [..]

Wstydziłbym się przyznać że tego używam...

Pan J.F. napisał:

Ta bateryjka kosztuje złotówkę z hakiem, starcza pewnie na jeden dzień (sprzedają w jakichś megapakach), cynku wiele w niej nie ma, próba przerwania reakcji przez odcięcie powietrza bardzo go nie oszczędzi.

Można jeszcze lepić garnki -- te tradycyjne niemetaliczne-aluminiowe. Czyli glinowe. To znaczy gliniane.

Amerykańska hydroelektrownia ma wiele mozliwości sensownego sprzedania prądu. Islandzka nie. To jest jedyny mocny punkt tego biznesplanu.

Ale jest go w rudzie mało. Coś z tymi kamulcami pozostałymi na hałdach trzeba zrobić. Można rzec, że cynk i ołów z rudy się *wytapia*, a boksyt na aluminium *przetapia* (a przynajmniej przerabia).

Siarczan, to co innego.

Dnia 31 Aug 2013 13:27:35 GMT, Jarosław Sokołowski napisał(a):

Zobacz na gestosc cynku (~7g/cm3) i powietrza (~1.3mg/cm3) - musi byc objetosciowo tysiace razy wiecej powietrza niz metalu.

I z tego co czytam - rozpuszczalnosc tlenu w wodzie jest rzedu 8mg/l - czyli nie ma tu co szukac rezerw.

Gliniane to nie, chyba ze po domieszaniu innych skladnikow. Ale owszem, mozna. Mozna tez rubiny produkowac :-)

Spadnie kwasny deszcz to bedzie i siarczan. Ale to aluminium sie w mozgu gromadzi.

J.

Powitanko,

Daj spokoj, juz mu wielu pisalo. Gosc jest niereformowalny i uwaza, ze caly swiat powinien sie przystosowac do jego dziwactw.

Pozdroofka, Pawel Chorzempa

Pan J.F. napisał:

Jednak z jakichś powodów niemożność przerwania bezproduktywnych reakcji uważa się za jedną z ważniejszych wad ogniw powietrznych. W tych większych nie wystarczy wsadzić szpunt w dziurę od powietrza, tylko w razie potrzeby spuszcza się cały elektrolit. Tu też może jest tak, że po zerwaniu plasterka nie tylko dopływa powietrze, ale gdzieś się wyrównują ciśnienia, coś się przelewa itp. W każdym razie ponowne zaklejenie nie skutkuje.

A przynajmniej ostrzałki do noży. Albo papier ścierny.

Od jakiegoś czasu nie padają. A jak padały, to powodowały większe problemy.

W dniu sobota, 31 sierpnia 2013 15:11:10 UTC+2 użytkownik Jawi napisał:

Goń sie frajerze.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required