Wymyśliłem, działa, czy będzie skuteczne - obym się nigdy nie przekonał.
Serwer NAS robi kopię bezpośrednio na innym serwerze NAS, połączone bezpośrednio. Kopia jest robiona każdego dnia w nocy, trzymane jest kilka ostatnich. Jak serwer pierwszy padnie, to na drugim (nie zalogowanymi userami) będzie kopia z dnia wczorajszego i poprzednich. Jeżeli uda się złapać moment zarażenia i zaszyfrowania, to paść powinien tylko pierwszy i ewentualnie najmłodsza kopia na drugim. W weekendy nie pracujemy, więc kopia się nie robi, żeby nie przepychać niepotrzebnie bekapów. Ktoś widzi słabe strony może?
Irek.N.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
M
Mirek
Ty zakładasz uruchomienie złośliwego kodu na serwerze kopii zapasowej? To równie dobrze mogą obydwa być zarażone i nic się nie ostanie. Jeśli użytkownik sobie coś uruchomi na swoim komputerze i zniszczy pliki, to zakładając, że serwer zrobi kopię tych zniszczonych w dobrej wierze - zawsze masz poprzednie wersje - nie wiem po co tu drugi serwer. Drugi serwer miałby sens w innej lokalizacji - na wypadek pożaru czy włamania. Jeżeli nad jednym projektem pracuje kilka osób to rozważył bym też SVN.
I
Irek.N.
Nie, zakładam, że jakiś komp zarażono, a uprawnienia usera zalogowanego do niego pozwalają niszczyć zawartość serwera pierwszego. Nie wyobrażam sobie zarażenia samego serwera - zupełnie inne środowisko w stosunku do OS kompa.
Jakoś mam awersję do robienia kopii na "samym sobie". Kopia ma być pewna, a na źródłowym serwerze nigdy nie jest.
Niekoniecznie. Pada Ci serwer (w sensie nie soft, ale powiedzmy płyta główna). Tego nie ogarniesz w jeden dzień, a pracować trzeba. Idealnie nada się drugi serwer z kopią pierwszego. Stracisz co najwyżej jeden dzień pracy (jak padnie na koniec pracy).
To o czym piszesz jest bardzo ważne, ale jak rozmawiam ze znajomymi - prawie nikt nie "wynosi" bekapów poza siedzibę.
Miłego. Irek.N.
G
Grzegorz Niemirowski
jedrek snipped-for-privacy@w.on napisał(a):
Skype już nie wykorzystuje P2P.
B
BQB
W dniu 28.12.2018 o 23:00, Irek.N. pisze:
Tak, 0,1 BTC
P
Piotr Dmochowski
W dniu 2019-01-01 o 22:21, Irek.N. pisze:
Jeżeli dobrze rozumiem to jedynka robi kopię na dwójkę, co znaczy że z jedynki można "namieszać" na dwójce. Jeżeli to dwójka będzie pobierać dane z jedynki (konto tylko do odczytu z jedynki), to jedynka nie mając żadnych praw na dwójce nie ma szans nic zepsuć. Taka zmiana: zamiast pchać ciągniemy.
Analogicznie - jeżeli dwójka nic nie udostępnia to jest bezpieczna na ataki ze stacji roboczych i z NASa jedynki.
W weekendy nie pracujemy, więc
Jak już ktoś wspominał, do pracy zespołowej to najlepiej repozytorium, i łatwiej zrobić kopię, i jest kontrola co kto kiedy wgrał i co zmienił, plus łatwy powrót do poprawnej wersji pliku (jak ktoś coś popsuje albo zrobi błąd).
I
Irek.N.
Nieźle, jestem pozytywnie zaskoczony. Znaczy cały proceder jest chamówą na maxa, ale spodziewałem się raczej zostawienia gości z problemem.
Miłego. Irek.N. ps. budują sobie dobrą markę, czy jak ;)
I
Irek.N.
Tak, ale środowisko z którego możemy zarazić (WIN?), jak i to w NAS-ie są zupełnie różne, upatruję więc w tym jakąś przeszkodę w zarażaniu. Dodatkowo udostępniony jest jedynie katalog/katalogi na jedynce, więc włamywać trzeba by się dokładnie tak samo, jak gdyby nic nie było udostępnione. Możliwe, że różnica była by jedynie w braku całej usługi udostępniania, ale po co komu serwer z którego nic nie można pobrać?
Jasne, idea cacy (może poza tym, że jeszcze nie wiem czy tak da się zrobić). W założeniu dwójka jest tylko buforem kopii, niedostępnym (nawet fizycznie - w sensie sieci) dla żadnego użytkownika.
Ale dlaczego? Tak samo można ją łamać jak każdą inną. Bardziej utrudnieniem może być to, że serwery spięte są osobnym lanem - tylko pomiędzy sobą, więc każde łamanie musi z natury być rozpoczęte od złamania pierwszego. Nie wiem, czy da się zrobić z NAS-a router... ja nie potrafię sobie tego wyobrazić (wiem, że można napisać własny kod i teoretycznie wszystko się da).
No tak, w sofcie który używam jest nawet dedykowany taki mechanizm. Kłopot w tym, że tanie toto nie jest, a w moim przypadku aż tak wiele nie poprawia, więc odpuściłem.
Miłego. Irek.N.
J
Jacek Radzikowski
Nie musisz używać dedykowanego rozwiązania od producenta oprogramowania. Subversion bardzo ładnie radzi sobie z plikami binarnymi, ślicznie się sprawdziło w wersjonowaniu projektu gdzie miałem grubo ponad 100 GB zdjęć i binarnych plików projektowych, więc do dowolnego innego projektu też powinno się nadać. Git też chyba umożliwia pracę z plikami binarnymi, ale tego nie testowałem.
Jacek.
J
J.F.
Dnia Wed, 02 Jan 2019 21:13:57 +0100, Irek.N. napisał(a):
Zawsze mozna scedowac do zewnetrznej firmy. Nasi specjalisci nic nie obiecuja, ale czasami sobie radza. Oplata tylko w razie sukcesu, faktura VAT ...
J.
M
Mirek
Ale co? Rozkodowanie tego co tam ten trojan szyfrował? ZTCW nierealne. Tzn. realne, ale niezwykle mało prawdopodobne ;) - za długi był klucz.
B
BQB
Próbowali w zewnętrznych firmach, lecz za świeża wersja to była i nikt nie miał na to lekarstwa, a firma jak stoi, to nie zarabia.
Możesz wskazać aplikację która realizuje takie połączenie p2p między dwoma maszynami (nie chodzi mi o typowe programy do wymiany plików jak torrenty, tylko np. udostępnić folder będąc za NAT-em, do którego druga osoba za innym NAT-em będzie miała dostęp - coś ala takie p2p-FTP (coś podobnego do przesłania plików jakie realizuje zdalny pulpit tightVNC - ale ten pod warunkiem, że przynajmniej jedna strona ma przekierowany port wchodzący ze świata na jego maszynę, a tu chodzi o realizację takiego połączenia bez przekierowanych na sztywno portów) Jakie narzędzie sprawdza na jaki nasz źródłowy port w LAN-ie (ten na którym domyślnie program działa), został zamieniony na port zewnętrzny, plujący danymi już w świat jako już publiczny adres IP. Czyli obie strony musiałyby znać te zewnętrzne porty na jakie je losowo NAT przerzucił. I teraz jak to wskazać tym programom taką a nie inną trasę po portach aby się obie strony ujrzały?
D
Dariusz K. Ładziak
J.F. pisze:
Ale Jarku, jak wszystkie programy wszystkich podsłuchują, to kłania się Wyprawa Szósta z Cyberiady. Pamiętasz jak Gębon zginął?
J
J.F.
Użytkownik "Dariusz K. Ładziak" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:5c7e4f36$0$490$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl... J.F. pisze:
Myslisz, ze Google tez zginie od nadmiaru informacji ?
Dyski nie sa tanie, ale na razie biznes wychodzi im znakomicie.
J.
Z
Zenek Kapelinder
Problem nie istnieje dokad nie podlaczysz komputera do netu albo/i nie dasz mu szansy zeby sam sie podlaczyl.
M
mordazy
Deep inside the Matrix, convinced that Sun, 16 Dec 2018 12:43:49 +0100 is the real date, "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> has written something quite wise. But (s)he wasn`t the one.
Ja jeszcze w czasach XP używałem Winpoocha. Watchdog korzystający z API windowsa, można było go skonfigurować tak, że informował (i pytał co zrobić) o próbach uruchomienia lub zabicia jakiegoś procesu przez inny, próbach zapisu (i odczytu AFAIR też) w określonych folderach, rejestrze, połączeniach sieciowych w obie strony... Niestety ostatnia wersja wyszła chyba z dekadę temu i działała tylko na XP SP2. Szkoda, chętnie bym go dalej używał w miejscu durnego UAC. "Czy chcesz pozwolić programowi dokonać zmian na komputerze?" Jakich zmian? Gdzie? Grrrrr.....
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.