Aku do UPS

Aug 22, 2025 Last reply: 9 miesięcy temu 80 Replies

W dniu 29.08.2025 o 10:43, J.F pisze:

Testowałem całość w UPS-ie i pojedynczo, wyrywkowo.

Do tego drugie 20 w battery packu.

Nie ma BMS-a. Nie widziałem jeszcze w żadnym UPS-ie na akumulatorach kwasowych BMS-a.

Grożą jak cie ktoś orżnie na akumulatorach, inaczej nie.

  1. jak na jednym aku 12V, to się nie da, bo choć to 6 cel, to nie wyprowadzone połączenia,
  2. jak na 2 akumulatorach-bateriach... głupio trochę dodawać BMS, skoro to razem 12 cel, a UPS pilnuje tylko połówki :-)

Ale przy 20 akumulatorach 12V ...

Jak nowe, to nie, ale z biegiem czasu?

no dobra, może ołowiowe nie wybuchają tak spektakularnie jak litowe, to i BMS nie trzeba.

Hm, a druga sprawa ... załóżmy zwarcie w jednej celi. Układ ładujący ładuje, napięcia rzedu 13.8V podaje, pozostałe cele są przeładowywane, wydzielają wodór i tlen - a to chyba nie jest całkiem bezpieczne?

W dobrze wentylowanej szafie serwerowej nie ma ryzyka :-)

Ale ... zwarcie będzie w jednej celi, a nie w jednym aku 12V. Jedna cela z 6, to istotny spadek napięcia - i/lub istotny wzrost na pozostałych. Ale jedna cela z 24 czy ze 120 to już nie tak dużo. Może i nie trzeba.

J.

To ja jeszcze o trochę większych "UPS-ach".

Powszechnie było stosowane zasilanie awaryjne w kinach i zakładach produkcyjnych. Nie pamiętam, czy w kinach było 24 czy 48V. W starszych kinach były stosowane akumulatory zasadowe - praktycznie nieśmiertelne, całkowicie odporne na rozładowanie do zera. Widziałem takie akumulatornie sprawne, działające, z akumulatorami sprzed dziesięcioleci. Później (koniec Gierka) zaczęły się problemy z dostępnością akumulatorów zasadowych, zaczęto stosować kwasowe trakcyjne. Też wytrzymywały po kilkadziesiąt lat (ale raczej tylko do ok. 30), o ile były regularnie przeglądane i serwisowane i o ile ktoś nie dopuścił do rozładowania. Bywały akumulatory z mostkami na wierzchu, z możliwością indywidualnej wymiany płyt. Takie akumulatory zresztą są produkowane do dzisiaj, np Zippel (nie mylić z Zipp). Nie wiem, czy nadal jest możliwość wymiany poszczególnych płyt - kilkanaście lat temu jak oglądałem film z ich zakładów, to narzekali, że Unia się przypierdz... do możliwości wymiany płyt.

Natomiast BMS-ów nie przypominam sobie. Za to gdzieś widziałem fotografie z akumulatorowni powojennego okrętu podwodnego i tam połączenia były dość skomplikowane, widać było coś w rodzaju regulatorów napięcia.

Jeśli to NiCd to one takie nieśmiertelne wcale nie są (rozmiar R6). Do zera może i można rozładować, ale stan naładowania tak sobie znosiły - a przecież tak miało być używane zasilanie awaryjne.

W dodatku bez BMS, to im groziła odwrotna polaryzacja - a nie wiem czy to też tak dobrze znosiły.

A ołowiowe ... w ubootach, wózkach akumulatorowych, widłowych, melexach - też długo jeździły.

Kiedyś nawet w samochodach były takie, ale to za dużo ... pieprzenia się :-)

Nie wiem, czy i dziś by się nie znalazło ... tylko czy komuś by się chciało wymieniać płyty, jesli może większy akumulator - tzn zakładam, że mniejszy niż cała bateria ...

Niestety - duża moc wymaga dużych napięc, więc setek ogniw szeregowo, i się BMS rozbudowuje. Ale dzis jeden układ scalony może obsługiwać wiele ogniw :-)

J.

W dniu 2.09.2025 o 14:14, Adam pisze:

One miały jedną zasadniczą wadę: niska sprawność. Aczkolwiek nie wiem jak to się miało do pracy buforowej - jeśli miały niskie samorozładowanie to mała sprawność ma marginalne znaczenie.

Nie NiCd. Owe akumulatory zasadowe, o których piszę były z zewnątrz nie do odróżnienia od kwasowych: takie same obudowy, takie same wyprowadzenia. Też mokre. Też ważyły po kilkadziesiąt kilogramów.

W dniu 03.09.2025 o 08:38, Adam pisze:

OIDP jednak NiCd. Nawet miały oznaczenie xGKNy, gdzie x to ilość cel a y pojemność. G to rodzaj izolacji, guma? KN to oczywiście kadmowo-niklowy.

P.P.

Cos tam google podpowiada, że były jeszcze Ni-Fe.

formatting link
Ale jak piszą - przestali robić, choć pojawili się jacys nowi producenci.

J.

Ta guma to ciekawa ... ebonit - cała skrzynia?

Czy w skrzyni, może i z ebonitu, były jakies gumowe przekładki między ogniwami?

formatting link
Mam wrażenie, że pan Stefan poszedł na łatwizne - ilustracja jest od małych pastylek (nie pamiętam - były w Polsce robione, czy radzieckie) a opis 2GKN-6 .. chyba kojarzę te lampy górnicze.

A cena 240zl w 1972 .. chyba umiarkowanie drogo, ale w póżniejszych latach nie pamiętam - podniesli cenę znacznie, czy sprzedaż tylko dla kopalni?

J.

Ciekawy materiał, dzięki.

W materiale jest:

"Najważniejszymi zaletarmi tego typu zasadowych akumulatorków są: gazoszezelność, ogromna trwałość mechaniczna, niewrażliwość na niewłaściwe ładowanie i rozładowywanie. Akumulatorom zasadowym nie szkodzi również długotrwałe nawet przebywanie w stanie rozładowanym. Z tych powodów żywotność akumulatorów zasadowych wynosi około 1O lat, zaś akumulatorów ołowiowych. tylko 2—3 lat.

Jednak akumulatory zasadowe są trzykrotnie droższe od ołowiowych. ich pojedyńcze ogniwa dają niższe napięcie (tylko 1,2 V zamiast 7,? V) i odznaczają się niższą pojemnością.

Akumulatory zasadowe ładuje się prządem o natężeniu odpowiadającym

0,2 ich pojemności. Słąd praktyczny wniośek — ładowanie lego typu akumulatorów trwa dwukrotnie krócej niż ołowiowych, Zwykle czaś ladowania wynosi 7 godzin.

Jeźeli po skończonej pracy nie naładujemy wyładowanego akumulatora zasadowego, to nic złego się nic stanie. Byle tylko stał szczelnie zamknięty. Nie szkodzi mu też za długie czy też za krótkie ładowanie.

A teraz podajemy konkretne dane dotyczące krajowej produkcji akumulatorów kadmoweo-niklowych do latarek ręcznych, Akumulator taki oznaczony jesi symbolem 2GKN-6. Symbol ten oznaczu, że akumulator zbudowany jest z dwu pojedynczych ogniw, czyli dostarcza prądu o napięciu 2x1,2V=2,4V Dalej. litera G wskazuje, iż pojedyncze cele izolowane są gumą. Litery K i N odnoszą się do konstrukcji (kadmowa-niklowy). Ostatmi wreszeie symbol: 6, oznacza pojemność w Ah.

Ciężar takiego akumulatora kadmowo-niklowego wynosi 800 g i można go ładować prądem 1,2 A, zaś rozładowywać prądem o natężeniu 1 A. Cena akumiulatorka 2 GKN-6 wynosi 240 zł."

Nie poprawiałem błędów OCR oprócz wzorów i liczb.

Piszę, że cena trzykrotnie droższa od kwasiaka, więc kwasowy o podobnej pojemności (?) kosztowałby ok 80 zł. Wydaje mi się, że 80 zł to w latach 70-tych też było bardzo dużo.

Ale to były czasy, gdy kleszcze kombinerki (o ile były dostępne), to kosztowały tyle, że dzisiaj za to można kupić "pół warsztatu" i jeszcze zostanie na browarka.

przede wszystkim jest: akumulatory zasadowe produkowane są w 3 odmianach:

-kadmowo-niklowe,

-żelazowo-niklowe,

-srebrowo-cynkowe.

Powiedziałbym, że jest to 2 i pół różnych typów akumulatorów, ktore mają jedną cechę wspólną - zasadowy elektrolit. Jak dla mnie jest to najmniej istotna cecha :-)

No ale dalej - w Polsce liczył się wtedy już tylko NiCd.

P.S. Czemu elektrolit jest KOH? Domyślam się, że w jakiś sposób lepszy od NaOH, bo przecież nie tańszy .

NASA nakazywała przechowywać NiCd rozładowane, a nawet zwarte. Widać stan naładowania im szkodzi, co potwierdza np efekt pamięciowy.

Ale ... w systemach UPS/awaryjnych/rozruch w samochodzie - akumulator jest prawie stale naładowany.

Ja tam używam BC700 i ładuję tyle ile trzeba :-) Aczkolwiek ... stare R6/AA juz nie zawsze znoszą 700mA :-)

średnie krajowe zarobki w 1970 to 2235zl. W 1975 już 3913.

Ale to średnio mówi, liczyło się ile w kieszeni zostawało na "zbytki".

A tu taka dziwna sprawa - towarow w sklepach brakuje ... znaczy się ludzie mieli za dużo pieniędzy. I Jaruzelski narzekał na "nawis inflacyjny". Ale co partia podnosiła ceny mięsa, to mielismy rozruchy społeczne. Jakby ludziom brakowało pieniędzy. Ta durna Partia nie potrafiła podnieść o 10%, musiało być od razu 100 ..

Ale ... porównać by to należało z ceną baterii płaskiej. Nie pamiętam, ile kosztowała.

No i kto używał latarki na tyle dużo, żeby tych baterii zużywał wiele. Ewentualnie do radyjka.

Swoją drogą, to kiedyś czytałem o wynalazku racjonalizatorskim w wojsku - baterie anodowe do radiostacji zastąpiono akumulatorem NiCd z przetwornicą podnoszącą napięcie. I zrobiło się taniej. Przynajmniej w czasie pokoju.

Owszem, ale też "porządne" były.

I tak do końca nie wiadomo - czy zbyt porządne, czy mieliśmy zbyt kosztowne metody produkcji, czy świat poszedł z postępem, czy po prostu komuna ceny ustawiła jak ustawiła. Niby każdy zakład kalkulację jakąś robił, i cena była uzasadniona ..

J.

W dniu 05.09.2025 o 11:53, J.F pisze: [...]

Większa ruchliwość jonów potasu, większe przewodnictwo jonowe, mniejszy opór wewnętrzny ogniwa.

Górnicy.

P.P.

Hm, ciekawe. Jon potasu nie jest większy i cięższy?

Jeszcze podobno potas jest istotny przy mieszaniu saletry z cukrem, i na sodowej to nie lata (amonową też trudno zmusić do reakcji).

No tak, ale to służbowo, i kopalnia nawet nie pomyślała, że mozna by na jednorazowe baterie przejsć. Bo to by się pewnie kompletnie nie opłacało.

A kto używał dużo prywatnie, czy nawet służbowo?

O, inkasenci do odczytu liczników ... chodzili ze zwykłymi latarkami :-)

J.

Jest. Ale ciągnie za sobą mniej cząsteczek wody.

P.P.

Ciakawe ... ale czemu mniej ciągnie ?

Większy nie powinien więcej ciągnąć ?

J.

Bo jest większy i przy tym samym ładunku pole jest mniejsze.

P.P.

Hm, jak pamiętam, to lit z wodą reaguje żwawo, ale cez czy rubid to wręcz wybuchowo. No ale to co innego.

A tej wody w przypadku sodu, jest kilka warstw dookoła? Bo jedna warstwa ... to chyba im większy atom, tym się wiecej zmieści ?

J.

Mały update: Okazało się, że w tej partii zamówione było więcej akumulatorów - jeszcze 20 sztuk udało się nam namierzyć i zmierzyć - ten sam problem. Dziś wysłane 60 sztuk na reklamację. Coraz mniej wierzę w wadliwą partię (akurat dwie) producenta. Te akumulatory musiały mieć znacznie ciekawszą przeszłość. Albo dostawca przekleił naklejki w starych na nowe, albo musiały być gdzieś zamontowane, rozładowane i tak leżały ze 2 miesiące. Potem "naładowane" i wysłane do nas. Jest jeszcze jedna podejrzana rzecz związana z tą dostawą... ale na razie nie uprzedzajmy faktów.

Ha, tak mnie jeszcze naszło: Czy ruchliwość jonów potasu/sodu ma tu znaczenie?

Przecież one ponoć nie biorą udziału w reakcjach :-)

Z jednej strony elektrody przyjmują jony OH-, z drugiej - wprowadzają do roztworu.

A jony metalu ... przy ładowaniu powinny leciutko zmigrować w jedną stronę, bo chyba nie całkowicie czy w dużym stopniu ? przy rozładowaniu ... koncept mi się skończył. Elektrody mają ciągle ten sam potencjał, a przynajmniej znak ..

Jest jakiś dobry podręcznik do elektrochemii?

Stronę Tomka by trzeba chyba zarchiwizować, póki nie znikła

formatting link
Miał kilka elektrochemicznych, np
formatting link
albo książke kupić

formatting link

J.

W dniu 22.09.2025 o 19:49, Mirek pisze:

Namierzyłem jeszcze trzy z tej samej serii producenta, ale z innej dostawy*. Przetestowane - 25A z hakiem przez 6 minut, powinno być koło

9 dla nowych, czyli w normie. Tym razem nie miałem litości i testowałem dwa razy. Za drugim razem było nawet lepiej, bo przekroczył 6 minut i sam wyłączyłem.
  • - później wyjaśnię.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required