Załącznik prądu dzwonkowy

Jan 20, 2022 77 Replies

W dniu 21.01.2022 o 18:33, LordBluzg® pisze:

Tobie? Wiem, że Ci się należy, ale "pobiję ******, a za człowieka pójdę siedzieć".

Faktycznie, jak zapomnę wyłączyć podświetlenia lustra i wyjdę, to często gdy wracam "pstrykam" łazienkę co powoduje włączenie następnego światła

- co mnie wkurza :-D

Pan Michał Jankowski napisał:

Sporo się zmieniło. Najgorzej było, kiedy na przełomie lat 60/70 (w Warszawie) zmieniono zasilanie z gazu miejskiego, na ziemny. Gaz miejski jest mokry, zawiera parę wodną. A gaz ziemny jest suchy. Stare instalacje były skręcanie i uszczelniane pakułami. Te pakuły, kiedy zabrakło wilgoci, traciły szczelność. Zwłaszcza, gdy zmieniało się ciśnienie. Stąd po wyłączeniu i ponownym włączeniu kontrole, czy gdzieś nie zaczęło się ulatniać.

W dniu 21.01.2022 o 18:48, Uzytkownik pisze:

Nie wiesz.

formatting link
Już pisałem, że mało rozumiesz :) Nie musisz potwierdzać :D

piątek, 21 stycznia 2022 o 18:04:37 UTC+1 LordBluzg® napisał(a):

Echh, think before you type. Żaden dotykowy. Normalny przełączalny - wciśnięty na górze albo na dole. Załóżmy, że miałeś światło włączone gdy wciśnięte jest na górze. I zamieniłeś - tak, że włączonejest wtedy, gdy wciśnięte jest na dole. Idzje domownik z "pamięcią mięśniową" i wali w górną krawędź włącznika. Nie będzie "pstryknięcia" - tylko dotknięcie. No tak, może pomyśleć "znów ten *** nie zgasił". Tym bardziej, że drzwi bez szyby. A potem zaskok, że w łazience jednak ciemno.

Teraz już rozumiem - widać takich jednak masz domowników ;P

W dniu 21.01.2022 o 20:22, Dawid Rutkowski pisze:

Mam bardzo mały skok i prawie nie słychać kliknięcia.

No tak też jest przecież. Na dodatek, zdarza się że ktoś zostawi światło włączone.

W sumie bym na to sam nie wpadł...ale była petycja, że muszę to obrócić bo wkurwia. Problemem był włącznik, bo oczywiście "stylizowany" i się spierdolił. Ponieważ nie mogłem kupić takiego samego, to go naprawiałem. Po zamontowaniu okazało się, że coś nadal nie halo i lepiej pracował w odwrotnej pozycji. Nie chciało mi się już rozbierać po raz wtóry i poprawiać. Na koniec wyszło, że muszę to zrobić bardziej perfekcyjnie, znaczy naprawić raz jeszcze (podmieniłem styki z innego) i obrócić jak było na początku. Uff.

Pewnie zmienię to kiedyś na dotykowe i problem zniknie :)

Generalnie wychodzi na to samo ale jednak nie. To tak jak z klapą od kibla w wersji kobieta vs mężczyzna lub kierunkiem odwijania papieru toaletowego z rolki na ścianie albo pozostawiania włącznika deszczownicy w pozycji ON.

W dniu 21.01.2022 o 19:31, LordBluzg® pisze:

Ja wiem, że jesteś mało rozgarnięty i nie wiesz co to znaczy "wypierdolić komuś".

Póki co to tylko "/na pisałeś/ co wiedziałeś". Natomiast ludzie posiadający choć odrobinę rozumu "wiedzą co piszą".

Oczywiście, że nie muszę potwierdzać, bo wszyscy wiedzą, że jesteś mało rozgarnięty.

"J.F" 1q4ciuejzplh4$. snipped-for-privacy@40tude.net

Włącznik oparty o detekcję ruchu i zegarek oraz jasnomierz...

"Dawid Rutkowski" snipped-for-privacy@googlegroups.com

: Tym bardziej, że drzwi bez szyby.

Muszą mieć spore dziury wentylacyjne -- widać wyraźnie światło...

sobota, 22 stycznia 2022 o 03:52:52 UTC+1 Eneuel Leszek Ciszewski napisał(a):

Jak się do łazienki czołgasz ;P "Ciesz się, że nie szczekasz, taka impreza była!" ;>

A musi to na Rusi, w Polsce jak kto chce. Jak jedyna wentylacja jest w łazience, to takie dziury się przydają - ale mogą być np. zakratkowane. I nie muszą być dzihry, a np. podfrezowanie dolnej krawędzi.

Tak właśnie rodzice wymyślili na Bródnie - bez szyby i podfrezowane. Stąd wiem, że to tragedia.

Ale układ z tym, żeby wszędzie włączało się tak samo, jest dobry. Niestety niemożliwe z przełącznikiem "hotelowym" - chyba że taki, jak opisałem, wtedy komputer jest nie tylko w każdej klamce, ale i w każdym pstrykaczu...

UWAGA DZIECI - dalej nie czytać!!! A jak czytacie to nie wolno tak robić (ja się urodziłem w niedzielę, i to wielkanocną)! Jakiś czas temu wymieniałem dławik w oprawie świetlówkowej w firmie i bardzo źle się pospieszyłem robiąc to rano zamiast poczekać, aż sam zostanę. No ale potem to już ciemno na dworze więc i tak nie mógłbym korka wyłączyć. Ale sobie zapamiętałem, jak jest wyłączone przełącznikiem i sprawdzałem. Oczywiście przed najważniejszym wejściem na drabinę zapomniałem, a towarzystwo się kręciło po kuchni i któryś z "pamięcią mięśniową" przełączył... Niezły był zaskok, jak po włożeniu drugiego drucika w zacisk cewki "stała się światłość" - choć skwitowałem/pobłogosławiłem to raczej w sposób Hugh Granta, a nie tego księdza. Potem sobie uświadomiłem macanie drucików - warto było zainwestować w crocsy...

W sobotę, 22.01.2022 o 11:35, Dawid Rutkowski napisał:

I tak dobrze, że żona nie trzymała drabiny, bo efekt mógł być jeszcze bardziej piorunujący. I to bez macania drucików. Jak w innej opowieści:

sobota, 22 stycznia 2022 o 13:36:52 UTC+1 Collie napisał(a):

Żeś zadał tą opowieścią temat do weekendowych przemyśleń. Zakładając, że jest prawdziwa, to co się właściwie stało: a) jednak nieco za mocno go w to jajko pstryknęła, b) naprawdę go walnął prąd:

- żona uziemiła (ale wtedy ona by też poczuła),

- on był "naładowany" i nastąpiło wyrównanie potencjałów z nieuziemioną żoną - przez jajka, więc porządnie poczuł?

Drabiny, cholerne metalowe, niby nóżki plastikowe, ale to nie to samo co dobra drewniana.

A u mnie nie było aż tak spektakularnie, żadne iskry czy lampy łukowe - po prostu zaświeciły się świetlówki, co nie było w tym momencie w planie - a moje "pobłogoslawienie" było wynikiem szybkiej analizy tego, co przed chwilą robiłem, ale przy zmienionych warunkach brzegowych...

W wtorek, 25.01.2022 o 11:12, Dawid Rutkowski napisał:

Ten Twój nick to dla zmyłki - bo tu same chłopy - a jesteś kobietą? Bo nie wierzę, byś nie wiedział jako mężczyzna, jaki jest efekt uderzenia - nawet lekkiego - w jaja. A jeżeli jesteś kobietą i masz dostęp do jakiegoś chłopa, to sprawdź przy okazji jak to będzie, jeśli kochasia niespodziewanie pstrykniesz w jajko, gdy przyjdzie rano do łóżka z gorącą kawą.

W dniu 2022-01-21 o 19:27, Jarosław Sokołowski pisze:

Nie mam już gazu, ale jak były wyłączenia w bloku to nie zakręcali żadnych zaworów, tylko wieszali kilka dni wcześniej info przy wejściu do budynku, żeby lokatorzy sami zadbali o nie właczanie urządzeń.

A co do instalacji, to starzy "fachmani" skręcając rurki gazowe smarowali pakuły pokostem po owinięciu gwintów ;)

Pozdro

wtorek, 25 stycznia 2022 o 12:25:57 UTC+1 Collie napisał(a):

Nie no, kobietą to może była Kopernik czy nawet Einstein, ale ja mam wynik badania genetycznego ;>

Hmm, lekkie to lekkie - no chyba że "uderzenie w jaja" kwalifikujemy, to tutaj lekkie będzie o wiele bardziej lekkie. W sumie to nie trafiłem na kobitkę, która miałaby takie pomysły, by mnie w jajka pstrykać, więc nie wiem, jak w skali lekkości coś takiego kwalifikować. Ale może jednak było coś tam z prądem - choć po przemyśleniu odpada wariant z "naładowaniem", to przecież jednak jest AC - choć może, bo przecież można oderwać się od fazy w szczycie?

A z prądem w lampach bywa różnie - u mnie w mieszkaniu przy lampach zielono-żółty tak podejrzanie mrowi w łapę. Co ciekawe, tak samo było w poprzednim mieszkaniu. I to nie jest subiektywne i tylko moje odczucie - potwierdził to majster, który robił mi meble (a przy okazji wieszał lampy) i w tym i w poprzednim mieszkaniu. Coś zaczynam się robić podejrzliwy wobec mojej jedynej w swoim rodzaju lampy z 4 kulami świętojańskimi, artystycznie przerobionej tymi ręcami z wersji jednowłącznikowej na 2-włącznikową - wisiała w poprzednim mieszkaniu i zabrałem ją też do nowego...

Ale lampy to w ogóle jest zuo - teraz w salonie mam 3 plafoniery na po 4 żarówki. Całe szczęście, że pojawiły się LEDówki o średnicy 45mm, bo te A60 się nie mieszczą (halogeny mają 55mm, miałem też LEDówki marki OBI, one miały 57mm). I jedna oprawka jest jakaś taka pechowa, że żarówka się z niej sama wykręca - po dokręceniu świeci dzień-dwa i potem przestaje kontaktować. Co więcej, jakoś przeskakuje przez gwint - specjalnie narysowałem kreskę ołówkiem - i gdy brak jest kontaktu, kreska jest nieprzesunięta! Poprzednim razem trzeba było dokręcić ok. ćwierci obrotu, ale ostatnim razem sporo więcej. Cudo jakieś... Co prawda w tej oprawce wypadł ten metalowy pierścień, w który się wkręca, i przyklejałem go klejem. Ale robiłem tak też w drugiej - i tam się nie wykręca... Cóż, pewnie trzeba będzie w końcu zdjąć tą plafonierę - tej jeszcze nie naprawiałem - i wymienić tą oprawkę, całe szczęście w obi można to kupić. A wprawę już mam - ww. LEDówki 57mm tak grzały w tył, że po jakimś czasie pojarały i te śubeczki, którymi się kable wkręca i izolację kabli - a nawet i miedź porządnie podtleniły na czarno.

Pan Waldek napisał:

Od jakiegoś czasu wszystkie gazrurki muszą być spawane, lutowane, czy tam klejone.

To jasne, że fachmiani (starzy i nowi) nie stosowali pakuł na sucho. Mie tylko pokost, czasem też minia, czyli czerwone tlenki ołowiu z tymże pokostem wymieszane. Nawet staremu fachmanowi zdarzało się zrobić fuszerkę, któreś połączenie nie było do końca szczelne. Jeśli to były rury z wodą, a z któregoś kolanka kapało, to pan Mietek gładził sę po berecie i ze spokojem mówił: pokapie trochę, ale zaraz przestanie. I miał rację. Takie połączenia mają zdolność do samouszczelniania. Ale to przy udziale wody. Na sucho jest odwrotnie -- z czasem potrafią same się rozszczelnić.

Każda rura z wodą się "sama uszczelni" minerałami (i szlamem który się wypłucze z rur) które są w wodzie zawarte jeżeli wyciek jest na poziomie "pocenia się". Nie trzeba do tego żadnych past, pakuły na "sucho" też zadziałają.

Piszę, bo to co napisałeś to jeszcze ktoś pomyśli że jakieś wuu duu do tego jest potrzebne.

Pan Mateusz Bogusz napisał:

Ile trzeba czekać, by szlam w minerały przebogaty uszczelnił rury? Bo te pakuły, co na nie pan Mietek rury skręcił, robą swoje zanim pan majster zdąży wypić piwo i zajarać fajkę. Nawet jeśli wyciek jest nie na poziomie pocenia się, a miarowego kapania.

Gdy z rzadka napiszę coś na Usenecie, liczę właśnie na to, że ktoś pomyśli. Nie zawsze moje oczekiwania się spełniają.

Jarek

W zeszłym roku wymieniałem w starej instalacji zwykłe zawory przed grzejnikami na termostatyczne u teścia. Z jednego po odkręceniu wody w instalacji zaczęło kapać, tak kropla na 10-15 sekund. Teściu machnął ręką, powiedział - do rana samo się uszczelni. Następnego dnia gdy byłem to nakapało z ćwierć szklanki do miski i tyle.

U siebie przed zimną czyściłem sitka w zaworach. Na powrocie do pieca musiało się coś poluzować, bo po nabiciu ciśnienia zaczęły pojawiać się krople na łączeniu pod zaworem. Mając wiedzę od teścia zostawiłem, kilka godzin później już nic nie kapało.

Pan Mateusz Bogusz napisał:

No więc właśnie. Nie szlam to wszystko uczynił. Ja nie mam zbyt dobrej opinii o panach w braciku. Delikatnie mówiąc. Często daję temu wyraz. Ale to dotyczy wypowiadania się na tematy, które ich przerastają, na Usenecie zwłaszcza. Co do ludowych mądrości w rodzaju "skręty konopne dobre na wszystko" -- te szanuję.

Jarek

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required