Z jakiego srebra robiono styki duzych styczników?

Feb 25, 2010 10 Replies

Witam! Mam kilka srebrnych płytek wielkości 2 cm x 2,5 cm i grubosci ok. 2 mm pochodzacych z lat 80- ubiegłego wieku, a wymontowanych z jakiegoś dużego przemysłowego przekaźnika lub stycznika. Kupiłem je około roku 1982 r. na bazarach. Mam pytanie, z czego to mogło byc zrobione? Jakiego srebra uzywało sie na tego rodzaju styki. Pewnie to jakis srebrny stop? Czy to sie nadaje na zrobienie z tego jakiegos elementu bizuterii, wisiorka na szyje dla kobiety, czy cos w tym rodzaju? Chciałbym żonie cos wypiłowac i nie wiem czy warto sie za to brać. Dodam, że to przez całe lata nie czerniało mimo traktowania jak złom. A i teraz po prawie 30 latach sciemniały te płytki w niewielkim stopniu. Wygladaja tak jak poszarzałe srebrne monety, ale nie szczerrniałe.



pozdrawiam Janusz



Użytkownik "sofu" snipped-for-privacy@o2.pl napisał w wiadomości news:hm6cs0$ea2$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl...

Chemicznie odzyskaj czyste srebro i dobiero sie z tym baw :) Troche zabiegów ale wtedy masz 99% czystego srebra ;)

Gejzero.

Użytkownik "Gejzero" <gejzer snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:hm6njr$rih$ snipped-for-privacy@mx1.internetia.pl...

----------------------------- Moze i tak sie powinno zrobic, ale gra jest nie warta świeczki. To tylko kilka płytek, a nie mam czym rozpuszczac srebra. Potem trzeba by to wytracać i na koncu stopić w całość. Akurat mam czym stopic, ale nie mam topników. Nie mam też czym walcowac srebra. A odlewać cokolwiek tez nie moge, bo mam palniki na propan-butan i do tego sie nie nadaja. Tak więc, albo cos z tego zrobie albo nie i te płytki trafi szlag kiedys, bo je jakis moj spadkobierca wyrzuci nierozpoznane. W sumie chodzi tylko o to czy dodatki jakie tam na pewno dodali, aby sie styki nie kleiły i nie utleniały zbyt szybko nie są szkodliwe dla zdrowia przy kontakcie ze skóra człowieka? Reszta jest bez znaczenia.

pzdr. Janusz

Użytkownik sofu napisał:

Porządne styki były robione ze spieków metali twardych - wolframu, molibdenu. Spieki te były mocno porowate i te pory zalane były srebrem - zaś od dołu, końcówka do nitowania była wykonywana zazwyczaj z miedzi - srebrno- wolframowy kapturek był na srebro przylutowany. Tak więc można się spodziewać mieszanki metali o bliżej niesprecyzowanym składzie i dosyć trudnych do hutniczego rozdzielenia, tu trzeba by chemicznie bądź chemiczno - elektrolitycznie podziałać na początek.

wbrew obiegowym opiniom samo srebro jest szkodliwe....

a mogli dodawac cokolwiek, albo nie dodawac nawet, tylko brac nieoczyszczone srebro. wiec mozesz tam miec chrom, kadm, bizmut... chyba ze ktos te styki pokrywal elektrolitycznie, to wtedy powinno byc w miare czyste.

imho ze wzgledu na ilosci tego 'srebra' - nie warto sie bawic.

a kobicie to kup diamenty, teraz syntetyczne sa ladne czyste i tanie... no i na pewno nie zaszkodza :)

--

Dnia Thu, 25 Feb 2010 18:37:44 +0100, sofu napisał(a):

O wartości wyrobu przecież nie bedzie przesądzała zawartość srebra :) Najważniejsze że wykonane przez ciebie specjalnie dla niej a potem ze ładnie się błyszczy i nie czernieje. Jesli tylko da się piłować i lutować to się nie oglądaj tylko rób.

pierwsze slysze. Nawet chyba argentoza nie ma zadnych stwierdzonych skutkow szkodliwych.

A te syntetyczne to z czego - czysty wegiel, czy jakies tlenki tytanu ? :-)

J.

Użytkownik J.F. napisał:

Czysty węgiel. Krystalizacja diamentów w postaci pyłu w krzepnącej stali (duże naprężenia wewnętrzne dające stosowne ciśnienia jest dosyć tania - ale tylko pył szlifierski idzie tak robić. Krystalizacja pod prasą jest nieludzko droga (koszmarnie duże naciski, stożki zwiększające ciśnienie, wysokie temperatury szybko te stożki niszczące) - w efekcie wychodzi taniej od naturalnego ale nie na tyle żeby się ciężko opłaciło, do celów przemysłowych czasem warto, jubilerzy syntetyków nie cenią. Można też epitaksjalnie pod próżnią - tyle że na zimnej, poniżej 700 stopni Celsjusza powierzchni kryształu trzeba kolejne warstwy osadzać niezwykle wolno - a powyżej tej temperatury zabawę diabli biorą bo diament nam się w grafit na grandę zmienia... Monokryształy grafitu to się hoduje zacnie.

Dziwne - niedawno widziałem w TV hodowlę diamentów i mówili o jakiś absurdalnie wysokich temperaturach. Epitaksja w próżni, oczywiście - hodowla zestawu małych diamencików - 2 tygodnie.

Użytkownik RoMan Mandziejewicz napisał:

Te absurdalnie wysokie temperatury to pod absurdalnie wysokimi ciśnieniami - proces jest dosyć szybki choć ciut dużej aparatury wymaga. Pod normalnym ciśnieniem w okolicach 700 stopni Celsjusza zaczyna się przemiana diamentu w grafit - czyli w technikach osadzania epitaksjalnego nie można za bardzo podłoża zagrzać a to oznacza wolniejszy proces - czy to w epitaksji wysokociśnieniowej z fazy gazowej(ciśnienia nie tego rzędu jak pod prasą, dużo mniejsze) czy w technologiach plazmowo - próżniowych (tu można węgiel rozpylać jonowo ale dla dokładnego ułożenia kolejnych warstw na monokrysztale potrzebna jest odpowiednio wysoka jego temperatura - im cieplejsze podłoże tym szybciej warstwa się porządkuje i tym szybciej można materiał nanosić). I stąd te pojedyncze tygodnie na wyprodukowanie małego kryształka - w ten sposób to się robi diament półprzewodnikowy chyba tylko. Tak, diament jest półprzewodnikiem - przerwa zabroniona 4eV to umowna granica między półprzewodnikami a izolatorami i diament ma właśnie taką przerwę

- jako półprzewodnik bywa stosowany w detektorach promieniowania wysokoenergetycznego.

Użytkownik "Dariusz K. Ładziak" snipped-for-privacy@ladzk.pol.pl> napisał w wiadomości news:hmlr9r$m1j$ snipped-for-privacy@atlantis.news.neostrada.pl... Użytkownik RoMan Mandziejewicz napisał:

Te absurdalnie wysokie temperatury to pod absurdalnie wysokimi ciśnieniami - proces jest dosyć szybki choć ciut dużej aparatury wymaga. Pod normalnym ciśnieniem w okolicach 700 stopni Celsjusza zaczyna się przemiana diamentu w grafit - czyli w technikach osadzania epitaksjalnego nie można za bardzo podłoża zagrzać a to oznacza wolniejszy proces - czy to w epitaksji wysokociśnieniowej z fazy gazowej(ciśnienia nie tego rzędu jak pod prasą, dużo mniejsze) czy w technologiach plazmowo - próżniowych (tu można węgiel rozpylać jonowo ale dla dokładnego ułożenia kolejnych warstw na monokrysztale potrzebna jest odpowiednio wysoka jego temperatura - im cieplejsze podłoże tym szybciej warstwa się porządkuje i tym szybciej można materiał nanosić). I stąd te pojedyncze tygodnie na wyprodukowanie małego kryształka - w ten sposób to się robi diament półprzewodnikowy chyba tylko. Tak, diament jest półprzewodnikiem - przerwa zabroniona 4eV to umowna granica między półprzewodnikami a izolatorami i diament ma właśnie taką przerwę

- jako półprzewodnik bywa stosowany w detektorach promieniowania wysokoenergetycznego.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required