?wietlówki do na?wietlarki - zwyk?e, czy UV?

Jul 08, 2009 26 Replies

Witam,



Na pewien czas idea składania naświetlarki mi przeszła, ale żelazko znowu poległo i definitywnie zapragnąłem naświetlarki. Poprzedni pomysł, z diodami LED UV porzuciłem, ale nadal potrzebuję jakiegoś źródła światła.



Znajomy może mi dać palnik z lampy ulicznej, którym kiedyś kasował EPROMY, ale podejrzewam, że to pociągnie mnóstwo prądu. Na elektrodzie wyczytałem, że można zastosować zwykłe świetlówki, ale zdania uczonych są podzielone.



Czy można użyć najzwyklejszych świetlówek 8W, czy muszą być koniecznie UV? Prawdopodobnie będą cztery sztuki, ale nie wiem, czy kupować zwykłe, czy UV.



Z góry dziękuję za odpowiedź.



Pozdrawiam.


A próbowałeś laminator?

Jak już ją będziesz miał, to poznasz wady metody, i zapragniesz czegoś innego.

nie

Użytkownik DJ napisał:

Dlaczego? Oczywiście można - jak się ich da dużo i ma się odpowiednio dużo czasu.

Wed, 8 Jul 2009 09:46:01 -0700 (PDT) Gusioo snipped-for-privacy@gmail.com napisał:

Muszą być UV, no chyba że masz duuużo czasu. Ja naświetlam świetlówką

8W UV firmy Sylvania, kupioną wieki temu za chyba 40zł. Czas naświetlania 15 minut. Odległość 8cm. Nie robię za dużych płytek/formatek więc jedną świetlówką spokojnie się da oblecieć. Pod spód pod płytkę daję płaską gąbkę i nakrywam wszystko grubą (6,5mm), ciężką szybą. Klisze z naświetlarni. Wołanie - 600ml wody + 8ml (odmierzam zlewką) granulek NaOH (grubych lub drobnych - te i te działają :-) ). Czas wołania - kilkanaście sekund.

A termotransfer sobie daruj. Kiedyś się w to bawiłem, ale metodą fotolitograficzną da się robić o niebo lepsze płytki. Jest to co prawda bardziej pracochłonne, ale efekt jest tego zdecydowanie wart.

To już prościej wykorzystać tę "z nieba"... ;)

Czy można użyć najzwyklejszych świetlówek 8W, czy muszą być koniecznie UV? Prawdopodobnie będą cztery sztuki, ale nie wiem, czy kupować zwykłe, czy UV.

Używanie świetlówek, tych UV jest niewygodne bo są za słabe. Lepsze są rtęciówki, mogą być bezdławikowe pasujące do zwykłych oprawek. Nie trzeba tłuc bańki. Jak ktoś chce więcej UV to można użyć palnika od kwarcówki, albo całej lampy, tylko grzejnik trzeba przenieść albo zastąpić dławikiem. Lampy halogenowe dają mało UV a za to dużo ciepła, a to ciepło psuje styki w lampie.

Emulsja positiv jest raczej droga i niewygodna w użyciu. Bez wirówki trudno położyć równą warstwę. Emulsja sitodrukowa, odmiana wodoodporna, nakładana jest gumowym wałkiem, jest lepiej uczulona, nie trzeba takiej dużej ciemności. Za cały kilogram trzeba zapłacić tyle co za dwie puszki sprayu, a starczy chyba na całą podłogę.

Jak nie można dostać odpowiedniego papieru do termotransferu to najlepiej papier jaki mamy uszlachetnić. Uszlachetnianie papieru można zrobić pastując go pastą do butów, taką pastą w gąbce, nasyconą silikonem, najlepiej bezbarwną, albo olejem silikonowym jak kto ma. Po impregnacji trzeba taką zaprawę dobrze szmatą wytrzeć, bo na mokre drukarka laserowa nie chce drukować.

Thu, 9 Jul 2009 19:29:26 +0200 "wt" snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał:

Bez przesady. Przecież 15 minut to nie jest tak długo. Wolę bezpieczną świetlówkę UV-A niż rtęciówkę dającą UV-C.

Na wirówce jeszcze ciężej. A jak nabrać wprawy w malowaniu sprayem (przynaję, prawie całą jedną puszkę na to poświęciłem i kilka godzin) to wcale się dużo tego Positivu nie marnuje.

Emulsję sitodrukową zasadniczo nakłada się rynienką, a nie wałkiem...

Przy Positivie też nie trzeba strasznie dużej ciemności.

I za każdym razem odmierzanie uczulacza, bo przecież jak uczulić całą to za dwa tygodnie można będzie do śmietnika ją wyrzucić. A poza tym jak wyobrażasz sobie usunięcie tej emulsji potem? Żrącym odwarstwiaczem do emulsji sitodrukowych? Co na to miedź? Positiv przecieram tylko ze dwa razy ręcznikiem papierowym nasączonym acetonem i maska zmyta.

W życiu bym takiego syfu nie włożył do drukarki, ani nawet do laminatora. Wybacz, ale jakieś straszne dziwactwa wypisujesz. Stosowałeś choć raz w praktyce rozwiązania które opisujesz, czy tak sobie tylko ględzisz/trollujesz?

Potem drukarka poczęstowana takim papierem może sprawiać różne niespodzianki. Pierwszy przestanie działać separator. Inne "siurprajsy" również możliwe.

A z czego jest taka emulsja? Chodzi mi o to z jakiego polimeru jest powłoka.

Thu, 9 Jul 2009 20:47:40 +0200 DJ snipped-for-privacy@poczta.onet.pl>

napisał:

Stare (i zarazem gorszej jakości) emulsje, np. polska ES-2 były na alkoholu poliwinylowym, uczulane dwuchromianem amonu lub dwuchromianem potasu. Nowsze (np. Kiwo Azocol Z1 który mam i używałem do robienia sit) są chyba na akrylu, tu masz zresztą kartę charakterystyki:

formatting link
Piszą że zawiera:

Estry kwasu akrylowego monoarylowe, monoalkilowe lub monoalkiloarylowe

Ale na tyle na chemii/polimerach się nie znam żeby to jednoznacznie stwierdzić. Substancja światłoczuła , podobnie jak w Positivie, to chyba jakieś diazo (też się na tym tak nie znam).

Jedne i drugie emulsje wymagają do usunięcia żrących środków, zawierających m.in. nadmanganian potasu i różne inne utleniające(?) substancje.

Znaczy do usunięcia w swoim naturalnym zastosowaniu, czyli na sicie. Wtedy chodzi o to aby sita oszczędzić. Natomiast na płytce pewnie można użyć inne... Cienka warstwa polimeru akrylowego powinna zejść pod acetonem.

Thu, 9 Jul 2009 21:38:36 +0200 DJ snipped-for-privacy@poczta.onet.pl>

napisał:

Wezmę jutro jakieś stare sito i spróbuję czy emulsja puszcza pod wpływem acetonu, ale szczerze mówiąc, wątpię. To cholerstwo jest bardzo odporne na prawie wszystko.

Użytkownik DJ napisał:

Szybsza jest ale mniej powtarzalna - też używałem...

Użytkownik __Maciek napisał:

[...]

Miedź na to - sparszywieje. Nie jest to tak żrący wytrawiacz (podejrzewam że jest silnie alkaliczny) żeby miedź rozpuścić - ale silnie alkaliczny roztwór wytworzy na powierzchni miedzi takie syfy że za Chiny nie da się potem tego lutować - trzeba będzie trawić w stężonym azotowym albo szczotkować ziemią okrzemkową...

Gorzej - co na to epoksyd podłoża - może na krawędziach ścieżek się ciut zdekomponować od silnych alkaliów i ścieżki będą odłaziły...

Użytkownik __Maciek napisał:

Bez przesadyzmu - normalne emulsje pigmentowe (czyli żelatyna albo poliwinyl aktywowany chromianami) to się od ręki zdejmuje kwasem szczawiowym - tak słabym, a na dokładkę silnie redukującym że miedzi ani epoksydowi kuku nie zrobi. Większy problem może być z tymi nowoczesnymi wynalazkami - jak są do sitodruku to są obliczone na maksymalna trwałość, czasem (zwłaszcza w produkcji masowej) taniej jest siatkę wyrzucić i nową na ramkę nakleić jak dawać łatwe do zmycia emulsje...

Użytkownik __Maciek napisał:

Bo takie ma być, bo chuj go wie czym ktoś będzie przez to sito drukował... Pastą rezystancyjną do wypalania, farbą żywiczną do drewnianych kadłubów jachtowych, lakierem nitro??? Emulsja sitodrukowa to wszystko ma wytrzymać - a w produkcji masowej sito chodzi aż się nie zedrze, jak się zedrze to się emulsji nie zmywa tylko siatkę od ramki odkleja i nową daje - jedyne co w masówce sitodrukowej ocaleje to ramka. Więc po co emulsja ma się w czymkolwiek rozpuszczać? Im odporniejsza tym lepsza!

Sat, 11 Jul 2009 03:06:29 -0700 (PDT) Gusioo snipped-for-privacy@gmail.com napisał:

Proponuję żebyś zastosował jednak zwykłe świetlówki UV. Dają głównie bliski UV, nie generują ozonu, nie działają jako grzejnik, zużywają mało energii, a nade wszystko są bezpieczne - oczywiście ja też się nie wpatruję w świetlówkę, ale poza oprawą (używam dokładnie takiej:

formatting link
), nie stosuję żadnej specjalnej osłony.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required