Nigdy nie rozumia³em jak dzia³a tranzystor polowy i zawsze ich unika³em :)))
Ale nadszed³ czas, ¿eby zacz±æ je stosowaæ. W tym celu zaopatrzy³em siê w dwa ró¿ne (aczkolwiek bardzo podobne) tranzystory, a mianowicie: BS170 i 2N7000.
Pod³±czy³em - zgodnie ze starym podrêcznikiem - w nastêpuj±cy sposób: ¯ród³o - do masy Dren - przez rezystor 300 Ohm do zasilania: +5V (póñiej +9V) bramkê - przez rezystor 68k - do "lu¼no" wisz±cego przewodu, którym dotyka³em ró¿nych napiêæ:
- do masy (0V)
- do ujemnego napiêcia (z dodatkowej baterii) -6V i -9V
- do napiêcia zasilania
I tak: Zgodnie z tym, czego dowiedzia³em siê z podrêcznika je¶li bramka nie jest spolaryzowana powinien pop³yn±æ pr±d drenu. Je¶li bramka bêdzie spolaryzowana ujemnie - pr±d powinien maleæ, a¿ przy odpowiednio niskim potencjale - przestaæ p³yn±æ.
Wygl±da³o to tak Dla tranzystora BS170 - pr±d w ogóle nie p³yn±³ niezale¿nie od tego jak by³a spolaryzowana bramka ???
Dla tranzystora 2N7000: je¶li bramka by³a niespolaryzowana (kalel lu¼no wisia³) pr±d drenu wyniós³ ok. 15 mA (przy Uz = +5V) Dotkniêcie kabelkiem od bramki do napiêcia -6 V i - 9V powodowa³o spadek natê¿ênia do ok.13,9 mA (wydaje mi siê, ¿e pr±d drenu powinie spa¶æ do zera)
Czy ¼le my¶lê, czy ¼le robiê ? :)
Pozdrawiam Tadek