Regulator obrotów do Zefirka

Jun 25, 2007 2 Replies

Jest sobie wspaniały wiekowy wiatraczek na upalne dni o nazwie Zefirek z lat



70 :) Silnik ma to na 220V~ jednofazowy. Takie same silniki były stosowane w adapterach na winylki w latach 60.

Powstaje teraz pytanie czy można ten silnik jakoś fachowo regulować co do prędkości triakiem? Zawsze mam uczulenie na obciążenia indukcyjne. Kiedyś podpinałem ten wiatrak pod ściemniacz na triaku i nawet bardzo ładnie się regulowały obroty. Najprostszy ściemniacz triak, diak zrobiony z dwóch tranzystorów, dwa kondensatory, dwa rezystory, potencjometr, dławik filtrujący produkty cięcia sinusa przez triaka.



Nie jestem do końca przekonany słuszności mojego rozwiązania gdyż kiedyś z ciekawości podpiąłem pod ściemniacz lutownicę transformatorową i niestety zaczął się strasznie w środku grzać transformator jeszcze chwila i by się uzwojenie pierwotne zjarało. Nie do końca rozumiem co było przyczyną tego zjawiska? Co ciekawe jak równolegle z lutownicą włączy się obciążenie rezystancyjne w postaci żarówki to efekt ustępuje. Gdzie tkwi haczyk? Coś z przemagnesowaniem rdzenia lub raczej jego brakiem i leci na łeb na szyję indukcyjność i wali potężny prąd przez uzwojenie i się zaczyna palić? A może ściemniacz w swej prostocie głupieje i puszcza tylko jedną połówkę czyli prąd jednokierunkowy (stały) a drugą połówkę nie jest w stanie się wyzwolić i pali się uzwojenie? Ktoś może to wyjaśnić?



Jaki regulator obrotów na triaku mam zrobić do Zefirka aby miało to ręce i nogi? Co ciekawe przy wiatraku nic mi się z uzwojeniem stojana nie działo, żadne dymy, żadne grzania a lutownica zaczynała odpływać.


zefirek ma moc okolo 20 watów , lutownica 100...pozatym silnik jak już sie kreci to ma inny pobór prądu w stosunku do startowego...a lutownica nie jest przewidziana do startu od razu na pełne napiecie w każdym półokresie...prąd magnesowania rdzenia jest niewspółmiernie duży w stosunku do normalnej pracy, pozatym i tak te uzwojenia juz dostaja kopa , bo założenie jest takie, ze musi być iles tam przerwy pomiedzy kolejnymi włączeniami lutownicy...no i weż jeszcze pod uwagę, że po przejściu przez zero triak na chwilę sie wyłącza a energia z rdzenia gdzieś musi trafiać... takie moim zdaniem jest wytłumaczenie problemu, ale napewno znajdzie sie za chwile ktoś, co napisze, że się wymadrzam...

Ogolnie slusznie

Niefachowo, ale jak widac mozna :-) Podobnie prosty na tyrystorze mi kiedys dzialal.

Jest pare ryzyk. U ciebie prawdopodobnie: wlaczamy impuls gdzies na poczatku polokresu napiecia. Transformator juz po cwierci grozi nasyceniem i sie nasyca, pobierajac spory prad. Normalnie to zanika, ale .. tu indukcyjnosc przedluza przeplyw pradu, i triak rozlacza sie gdzies w srodku nastepnego polokresu napiecia. Jest ryzyko ze regulator go nie wlaczy w tym polokresie. Ale wlaczy sie w nastepnym. I znow bedzie nasycenie.

To faktycznie ciekawe, bo co jak co, ale lutownica transformatorowa to ma solidna skladowa rezystancyjna obciazenia.

J.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required