radyjko znalazłem

May 21, 2024 Last reply: 2 years ago 54 Replies

Już widze te tłumy spanikowanych obywateli słuchających zespoofowanego Ważnego Radia przez streaming... Nawet nikt by nie zauważył. Może by się pojawiło na serwisach security jako ciekawostka "Wczoraj o 17 internetowy stream Ważnego Radia nadawał jakieś głupoty".

Zadziwiające, że nikt absolutnie nie kontroluje kanałów przez które agencje feedują reklamy na FB czy np. na Instagramie i dopuszczają do tego, że pojawiają się oszukańcze reklamy wykorzystujące wizerunki znanych osób do namawiania na różne szemrane inwestycje. Polecam swoją drogą oglądać te reklamy do końca bo są ciekawe efekty. Kilka tygodni na Insta była kampania wykorzystująca wizerunek m.in. Rafała Brzoski:

formatting link
po czasie 1:56 głos w filmie nagle się zmienia ujawniając dość łatwo rozpoznawalny akcent...

Żadna świadoma i robiona przez zdrowego na umyśle programisty implementacja SSL/https nie ma domyślnie włączonej opcji milcząco akceptującej nieprawidłowy certyfikat bez poinformowania o tym fakcie użytkownika. Niektóre implementacje wręcz odmawiają dlaczego połączenia, inne wymagają by użytkownik potwierdził świadomość zagrożenia i dopiero wtedy acz niechętnie kontynuują wymianę danych z takim peerem.

Nie wyobrażam sobie implementacji ssl/https automatycznie akceptującej by design nieprawidłowy certyfikat (poza oczywiście incydentami typu bug w sofcie).

On 25.05.2024 06:37, Marek wrote:

A kto to niby ma kontrolować? Użytkownicy internetu generują za dużo treści, żeby dało się to ogarnąć za pomocą moderatorów. Tymczasem algorytmy (nawet najbardziej zaawansowane modele językowe AI) kompletnie nie radzą sobie z niuansami i kontekstem. Zwłaszcza jeśli w grę wchodzą mniej popularne języki, wyrażenia slangowe czy niuanse kulturowe. Kampania nienawiści przed ludobójstwem w Birmie rozpętała się prawdopodobnie m.in. właśnie dlatego, że Facebook nie był w stanie zatrudnić dostatecznie dużej grupy moderatorów, a jego algorytmy absolutnie nie radziły sobie z wykrywaniem masowych wpisów nawołujących do przemocy. W przypadku tradycyjnych mediów dało się prowadzić moderację treści, bo czas antenowy czy miejsce na szpalcie drukarskiej było drogie. To był naturalny filtr. Natomiast w przypadku Internetu przyzwyczailiśmy się, że wszystko (w tym reklamy) są śmiesznie tanie. Tyle tylko, że płacimy za to kosztami społecznymi, m.in. w postaci fali oszustw i dezinformacji. Teoretycznie dałoby się wprowadzić przepisy, które by to ograniczały, nakładając na dostawców prawna odpowiedzialność za publikowane treści. Wtedy musieliby zatrudnić armię moderatorów, ale koszt zostałby przerzucony na klientów. Reklamowanie się na FB czy YT stałoby się tak drogie, jak w przypadku tradycyjnych mediów, a więc pojawiłby się dodatkowy filtr, bo oszustom także przestałoby się to kalkulować. Tyle tylko, że wszyscy tech-bros podnieśliby wrzask, że straszne państwo zabiera im wolność słowa, bo jak niby mają teraz reklamować swój startupik od kolejnej nikomu niepotrzebnej apki albo badziewnej gierki mobilnej?

Te reklamy są specjalnie robione w ten sposób. Stara sztuczka naciągaczy. Chodzi o odsianie bardziej ostrożnych odbiorców, którzy na późniejszym etapie rozmowy zorientowaliby się, że coś jest nie tak, marnując czas "konsultanta". A jeśli jesteś w stanie uwierzyć w tak ewidentną fałszywkę, to prawdopodobnie będziesz w stanie uwierzyć we wszystko.

Bardziej miałem na myśli warstwę aplikacji. Co jeśli autor softu każe mu w takiej sytuacji zignorować błąd i zacząć pobierać dane? Bo przecież to tylko stream audio, radyjko ma grać, a obsługa HTTPS jest tylko po to, żeby dało się obsłużyć te serwery, w przypadku których nadawca uparł się, że nie bedą obsługiwały tradycyjnego HTTP.

Ludzie. Nie przesadzajmy, że skala nowych reklam do emisji na godzinę jest tak wielka, że przekracza liczbę np. dodawanych treści przez użytkowników YT i trudno o możliwości weryfikacji tego przez ludzi. Google ads weryfikuje przez człowieka treść *każdej* dodanej reklamy, da się? Da. Nawet nie tylko treści reklamy a nawet głupiego słowa kluczowego nie da się dodać bez akceptacji człowieka. Oczywiście to trwa ale jakoś przez to system się nie zawalił i mając kilkaset mln klientów ogarniają to. To, że nie ma kontroli treści reklam na FB czy Insta wynika tylko z tego, że jeszcze nikt im się poważnie do dupy za to nie dobrał i mogą sobie pozwalać na oszczędne rozwiązania średniodzialającego AI zamiast świadomych kontekstu moderatorów. Jak im się przyłoży 1mld$ skutecznie ściągniętej kary to zaraz znajdą się osoby by tego pilnować.

To nie ma znaczenia, o której warstwie mówimy, warstwa aplikacji na obowiązek poinformowac użytkownika (peera), że certyfikat jest nieprawidłowy, przez co peer jest skompromitowany. Nie wyobrażam sobie sytuacji by programista w jakiejkolwiek warstwie świadomie miałby zignorować problem certyfikatu i zrobił automatyczny workaround ignorujący to bez integracji z użytkownikiem. To nonsens, jawny sabotaż lekceważący zupełnie sens użycia kryptografii, która nie ma sensu bez użycia jej z autentykacją. Parafrazując chińskiego poetę "nie ufaj temu kto ci szepcze", nie ufaj temu kto ci mówi szyfrem, jeśli nie masz możliwości jego autentykacji.

Ale, że jakiś cenzor ma siedzieć i decydować czy reklama będzie emitowana? Weź się zastanów ... z takiej biedoty umysłowej wyszliśmy i mamy teraz wracać z powodu pojedynczych reklam? Zakaz cenzury jest. Za przestępstwa normalnie odpowiada się. Ale nie ten co reklamę emituje tylko jest jej źródłem.

I masz taki streaming i co użytkownik z tym zrobi, że mu się komunikat pojawi?

Pytanie było czy w ogóle szyfrowanie strumienia publicznego radia ma sens. Jak Ci ktoś strumień podmieni to właściwie na czym polega zagrożenie? Bo może być tylko nowy dostawca tego samego strumienia, nic złego. Jakby Ci ktoś wcisnął zupełnie inny strumień, dostawca np na zlecenie państwa, to źle, załóżmy że radio przestaje działać. Co właściwie dalej mógłbyś z tym zrobić jak wszystkie kanały są przejęte. Np przejęli Ci kanały z DVB-T i puścili w nim DVB-T2, załóżmy że to wrogie przejęcie a nie 'dla dobra wszystkich', ale co dalej ...

Przecież to ma być wolne. Dokładnie takie prawo jest, że są wyłączeni z odpowiedzialności za emitowane reklamy. No i zakaz cenzury jest. By Cię nie odfiltrowali 'bo bez krawata jesteś'. Cenzura i tak jest np nczas.com ale czy aby na pewno chodzi o to by była.

Dokładnie, nawet podałem przykład Googole Ads gdzie właśnie taki cenzor siedzi. Masz z tym jakiś problem, że każda reklama tam jest weryfikowana i trzeba czekać, czasami kilka godzin, na akceptację?

Będzie poinformowany, że to nie jest zaufane źródło. Tylko tyle i aż tyle. Domyślam się, że teraz pewnie pojawi się argument małpy po stronie radioodbiornika (z całym szacunkiem do małp).

Odpowiedź na to pytanie: nie ma sensu. Dlatego uważam, że kryptografię należy stosować z głową i *tylko* tam gdzie tam gdzie to jest uzasadnione. Czy stacje radiowe "pop&folk" powinny mieć warstwę kryptografii (w domyśle z możliwością weryfikacji autentykacji źródła)? Nie. Czy stacja z genre "Komunikaty Ministerstwa Wojny o stanie zagrożenia kraju"? Raczej tak. Kryptografię należy używać mądrze, że zrozumieniem po co jest, jak działa i do czego służy. Natomiast jej stosowanie powszechnie, na rympał, przez programistów idiotów właśnie prowadzi do absurdów wykazanych w tym wątku.

Jest *zdecydowanie* większa, niż w przypadku tradycyjnych mediów. To wystarczy. Dodatkowo są to reklamy targetowane. W telewizji widziałeś wszystko, co było emitowane w bokach reklamowych. W Internecie widzisz tylko te reklamy, w przypadku których jakiś algorytm uznał cię za potencjalnego odbiorcę.

No jasne. Tylko pamiętaj, że:

  1. Serwis streamingowy ma przynosić dochód. Jeśli firma nie musi zatrudniać dodatkowych moderatorów, to tego nie zrobi. A jeśli prawo tego od niej bezpośrednio nie wymaga i nikt nie wyciąga konsekwencji za publikowanie reklam oszustów, to nie musi.
  2. W przypadku mediów takich jak YT czy FB to reklamodawcy są klientami firmy. Oni płacą za jej usługi.Jeśli firma nie musi (bo np. wymaga tego od niej prawo) to nie będzie robiła im problemów dodatkową warstwą kontroli i ograniczeń.
  3. Nawet w przypadku zwykłych użytkowników mamy do czynienia z cenzurą represyjną, a nie prewencyjną. To znaczy nikt nie sprawdza treści przed publikacją, własciciel kanału co najwyżej poniesie konsekwencje po fakcie.
  4. Pewien wyjątek stanowią algorytmy skanujące treści przed wrzuceniem, ale one działają tak sobie i skupiają się głównie na takich kwestiach jak naruszenia prawa autorskiego czy publikacja nagości. Z wykryciem ewidentnych scamów najwyraźniej sobie nie radzą.

Właśnie o tym mówię. Problem w tym, że jak się rządy zabiorą za robienie (potrzebnego) porządku, to będziesz miał tech-bros wrzeszczących, że to Orwell i odbieranie wolności. ;)

Bzdura. Jedno z największych nieporozumień, powtarzanych nagminnie. Zachodnie państwa demokratyczne jakiś czas temu powszechnie zrezygnowały ze stosowania cenzury prewencyjnej. Czyli przed publikacją nie musisz już uzyskiwać zgody państwowego urzędnika. Cenzura prewencyjna bynajmniej nie jest praktyka typową tylko dla reżimów totalitarnych i autorytarnych. Była ona powszechną praktyką przez sporą część historii, nie tylko w tradycyjnych monarchiach, ale też młodych demokracjach (np. w Polsce po odzyskaniu niepodległości). Jednym z pierwszych (jak nie pierwszym) radykalnych odstępstw była pierwsza poprawka do konstytucji USA, jednak nawet tam starano się to obchodzić. W czasach zimnej wojny np. władze nie mogły formalnie zakazać wydawania komunistycznej propagandy, za to można było już zakazać wwożenia takowej przez granicę. Odejście od cenzury prewencyjnej nie było podyktowane jakimiś moralnymi względami, ale kwestiami czysto praktycznymi - nowoczesne media zwiększyły ilość wydawanych publikacji (w szerokim rozumieniu tego słowa) tak bardzo, że niemożliwe stało się utrzymywanie aparatu urzędniczego, który byłby w stanie to wszystko ogarnąć.

Ciągle jednak funkcjonuje cenzura represyjna - czyli już po fakcie możesz ponieść odpowiedzialność za swoje słowa. Może ona przybierać różną formę, od odpowiedzialności za zachowania i wypowiedzi "nieobyczajne", przez pozwy cywilne o zniesławienie, skończywszy na odpowiedzialności karnej za nawoływanie do przestępstwa.

No i jeszcze jedna kwestia, która jest często przedmiotem nieporozumień. Koncepcja "wolności słowa" odnosi się tylko do relacji na linii państwo-obywatel. Nie obywatel-obywatel albo obywatel-prywatna korporacja. Nie możesz zorganizować wiecu politycznego na czyjejś prywatnej działce, powołując się na "swobodę wypowiedzi", a prywatna firma może nadal forsować własne standardy odnośnie treści publikowanych na ich serwerach.

Ja? Mnie reklamy w ogóle nie interesują, usuwam wszystkie jak leci.

A chce być poinformowany?

Ministerstwa Wojny Georga Orwella?

Tak tak, w publicznych strumieniach nie chodzi o poufność przekazu tylko o jego integralność.

Ale, że nie rozumieli co wpisują do konstytucji?

W 80 roku? Co Ty za bzdury opowiadasz :-)

Odpowiedzialność nic nie ma do cenzury.

Tak Ci się tylko wydaje :-)

Konstytucja dość jasno precyzuje, że chodzi o cenzurę prewencyjną, o czym wyraźnie napisałem. Cenzura represyjna jest nadal dozwolona i stosowana. Autorzy konstytucji dobrze wiedzieli co piszą.

Mówię już o czasach po 1989. Nie możesz mieć wolnego rynku wydawniczego i cenzury prewencyjnej jednocześnie, bo dosyć szybko zabraknie mocy przerobowych aparatu urzędniczego. ;)

Oczywiście, że ma - do cenzury represyjnej, która ciągle jest jedną z form cenzury.

in <news:v2qab3$317b4$ snipped-for-privacy@news.icm.edu.pl>

user Atlantis pisze tak:

i to jest kolejny dowód na wyzszość Usenetu.

Mamy tu tylko kilku troli i ruskich pachołków. Tu każdy kit zostanie szybko zidentyfikowany.

in <news: snipped-for-privacy@hooterville.invalid user Arnold Ziffel pisze tak:

Zawsze podziwiałem lampy. Te wszystkie misterne kontrukcje wsadzene w szkło i ładny kolor grzania. Pewnie podziwiałbym mikroprocesory gdyby nie były zalane. Takie Tokio z ulicami i budynkami na krzemie ;)

Dnia Sat, 25 May 2024 14:43:33 +0100, PiteR napisał(a):

To częsta przypadłość, ten podziw :) Zauważyliście reklamę Żubra w którym ufo porywa zwierzaka? A jest zrobione z garści lamp :)

Podałem przykład google ads. Mają miliony klientów i daja radę każdą reklamę weryfikować, więc nie wiem czemu próbujesz udowadniać, że się nie da. Da się jak widać. Przecież reklamę w danym języku sprawdza delegowana do tego lokalna grupa językowa, często pracująca w lokalnej spółce-córce więc niestosowny kontekst lokalny też jest do wyłapania.. Nie przesadzajmy, że reklam codziennie nowych w języku polskim jest tyle, że nie da ogarnąć i je sprawdzić. L Oczywiście mechanizm kontroli treści reklam nie jest zawężony tylko do j. Polskiego, każde reklamy w każdym języku są tam weryfikowane i trzeba czekać na zatwierdzenie. Śmiem twierdzić, że żadna reklama na Insta jaką widziałem oszukańczych inwestycji wykorzystująca np. wizerunek i głos prezydenta Dudy nawet nie stała obok jakieś kontroli a szczególnie kontroli treści. Oczywiście jest też możliwość, że są to działania celowe, tj. reklamodawcy/agencje udają, że treści są OK a feederzy odpowiedzialni za emisję w danym kanale udają , że je weryfikują/przymykają oko, że reklama "spełnia wymogi społeczności". Byle kasa się zagadała.

in <news:ml42k2zj1t8h$. snipped-for-privacy@40tude.net user Jacek Maciejewski pisze tak:

:)

formatting link

Ja też. Ale tam nie było :( To już za nowa konstrukcja.

Ale jak lubisz lampy i retro, to polubisz ten kanał:

formatting link

Piękne.

W temacie, to mi się bardzo podoba:

formatting link

Ale to chyba nie prawdziwe lampy sfilmowane, tylko wirtualne :-)

J.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required