Elektronika sie bardzo szybko zmienia - coraz rzadiej elektronik prad widzi - kto wie co bedzie za 5 lat jak bedzie studia konczyl :-)
J.
Elektronika sie bardzo szybko zmienia - coraz rzadiej elektronik prad widzi - kto wie co bedzie za 5 lat jak bedzie studia konczyl :-)
J.
Zauwaz ze ten model obowiazuje na calym swiecie .. od tysiaca lat co najmniej, a moze i dluzej :-)
Niedawno byla dyskusja na p.s.fizyka, i tam padly wrecz stwierdzenia ze nie moze istniec nauczanie bez badan i odwrotnie. Tylko jakos nie padlo dobre uzasadnienie :-)
Polskie uczelnie ida w kierunku amerykanskim i coraz wiecej wykladow jest obieralnych. Studenci zweryfikuja czy warto na nie chodzic.
Nie demonizowalbym. Z _samego_ klucza to chyba bylo ich niewielu, poza tym od 1980r uplynelo 25 lat, i tamta kadra jest na emeryturach :-)
Tez bym nie przesadzal.
J.
Witam
Czyta³em to wszystko, ale zasit sprowokowa³e¶ mnie do odpowiedzi. Czy masz wiadomo¶æ od ¦w. Piotra, ¿e bêdziesz ¿y³ wiecznie. Bo konkurencji siê nie boisz. Przypomnij sobie czasy kiedy by³e¶ w wieku pytaj±cego. A teraz do pytaj±cego. Jeszcze nie zacz±³e¶ a ju¿ jeste¶ zdesperowany, za³amany czy bliski samobójstwa. CH£OPIE je¶li to rozumiesz, wypadnij matce spod spódnicy i we¼ siê do roboty, a pó¼niej udawaj zdesperowanego.......wszystko to wygl±da na potworne lenistwo.
Witam
Panie Marku. Wracaj±c do tematu postu. Je¶li facet jeszcze nie zacz±³ a ju¿ jest zdesperowany czy za³amany to nie pomo¿e ani wyk³adowca, ani ¶ci±ga, kolega i ta grupa. Ja twierdzê, ¿e aby byæ dobrym elektronikiem trzeba siê uczyæ 36 godzin na dobê.(no mo¿e trochê przesadzi³em).
Witam <ciach>
Pszemol masz czê¶ciowo racjê z tymi ¶ci±gami, ale tylko czê¶ciowo. Jak pisa³em maturê z j. Polskiego to przygotowa³em sobie ¶ci±gê. Ale przygotowa³em j± sobie osobi¶cie. Nikt mi jej nie napisa³. Pisz±c maturê zerka³em do ¶ci±gi aby nie straciæ w±tku. Je¶li natomiast ¶ci±gê napisa³ dla zdaj±cego egzamin "kto¶ tam" to ¶ci±ga nie jest nic warta, i niewiele wiêcej jest wart ten kto z niej korzysta.(warta jest tyle co pieni±dze na ni± wydane)
Witam
Panie Piotrze. Nie obra¿aj±c Pana mogê powiedzieæ, ¿e za³o¿y³e¶ sobie klapki na oczy. Te bardzo malutkie(i wiêksze) pr±dy którymi potrafi sterowaæ elektronik nie wszêdzie s± potrzebne. Ja te¿ jestem elektronikiem(czasami 24 godziny to ma³o na nowsz± wiedzê i informacjê) ale zauwa¿am te¿ tych których intereresuj± ptaki, grzyby, ryby, dinozaury i co tam jeszcze. Elektronika to nie jest dla mnie fetysz, tylko kawa³ek chleba do ¿ycia oraz "bardzo wa¿ne" hobby. Bardzo wa¿ne da³em w cudzys³owie poniewa¿ jestem.... elektronikiem. A ten kto chce z jednej ksi±¿ki (wskazanej przez kogo¶ tam) nauczyæ siê elektroniki, to raczej niech zajmie siê zamiataniem jesiennych li¶ci.
Witam
Pomin±³e¶ pewien etap w rozwa¿aniach. Elektronik musi byæ ca³y czas na bie¿±co. Jak koñczy³em studia to mikroprocesor(4 bitowy z zegarem kilka-kilkana¶cie kHz) zna³em z kalkulatora w którym on siedzia³ a potrafi³ dodaæ, odj±æ, pomno¿yæ do 8 cyfr na wy¶wietlaczu. Telewizor mia³ tylko lampy(no mo¿e trochê tranzystorów - KT315 z ZSRR). Dzisiaj kalkulator ma procesor P4 z pamiêci± kilka GB. Telewizor posiada procesor klasy P4(specjalizowany wprawdzie) albo lepszej i nie musi mieæ lamp(LCD), a telefon komórkowy wszystko na raz(no mo¿e bez GHz zegara ale no¶n± ma na tych czêstotliwi¶ciach). Gdybym pozosta³ na tym co powiedziano mi na studiach to powy¿sze nie by³oby mi dostêpne. Z przykro¶ci± muszê jednak stwierdziæ, ¿e dzisiejszy m³ody elektronik(poza nielicznymi wyj±tkami) nie ma pojêcia o prawie Ohma, Kirchhofa i innych podstawach. Ci nieliczni bêd± budowaæ elektronikê a bêd± sterowani przez ludzi którzy wczoraj mieli parê pomys³ów a dzisiaj maj± miliardy(vide - Bill Gates).
Użytkownik J.F. napisał:
No to w końcu może czy nie może? Fizyka to nieco inny charakter nauki niż inzynieria. Jedynie fizyka doświadczalna przypomina nauki politechniczne. Ale są różne formy dydaktyki. Są ludzie, którzy świetnie piszą a nie potrafią mówić. Są też tacy których tylko nieliczni rozumieją, za to oni z kolei mogą przekazać wiedzę dalej. Ale nie przekonasz mnie że dydaktyczna sztampa jest dobra.
No i co zrobić z takimi do których studenci nie chodzą? Zwolnić? A może to po prostu studenci są betony, albo przedmiot jest ostry a wielu studentów ma na studiach politykę samozachowania jeszcze z podstawówki (sprawnie przemknąć). Nauki politechniczne to NAUKI STOSOWANE. Wyznacznikiem, czy naukowiec jest wart jakiejkolwiek pensji uczelnianej powinny być konkretne efekty pracy jego lub studentów których prowadzi, a nie czy łatwo przedmiot zaliczyć i jest wszystkim miło.
Nie przesadzam. Wiem kto został z mojego roku, poza jednym wyjątkiem.
U¿ytkownik "A.Grodecki" <ag.usun snipped-for-privacy@modeltronik.com napisa³ w wiadomo¶ci news:dl077s$cdu$ snipped-for-privacy@nemesis.news.tpi.pl...
Pewnie faktycznie trochê inaczej zrozumia³em 'bazê'. P.G.
U¿ytkownik "Zbych" snipped-for-privacy@wp.pl napisa³ w wiadomo¶ci news:dl133i$93u$ snipped-for-privacy@atlantis.news.tpi.pl...
Z kontekstu widaæ, ¿e w moim 'kombinujê' ogranicza³em siê do poszukiwania tylko takich dziedzin, gdzie mo¿na co¶ ZAPROJEKTOWAÆ, zbudowaæ i sprawdziæ samemu praktycznie. Wynika to z mojego za³o¿enia (owszem klapki, ale w innym sensie) ¿e hobby musi dawaæ przyjemno¶æ z tworzenia, a nie tylko ze zdobywania wiedzy, bo inaczej musi siê znudziæ (tylko gdy mia³em 10..12 lat bawi³o mnie zrobienie czego¶ wed³ug gotowego schematu). Wiedzê zdobywa siê w du¿ej mierze przez do¶wiadczenie (pomys³-eksperyment-analiza wyników-poprawienie b³êdów-kolejny eksperyment...). Nadal twierdzê, ¿e mniej jest takich dziedzin, gdzie id±c na studia mo¿na mieæ takie praktyczne (poparte do¶wiadczeniem z przeprowadzonych eksperymentów) przygotowanie jak w elektronice ni¿ takich, gdzie mo¿na mieæ jedynie przygotowanie teoretyczne. Nie s±dzê, aby na podstawie takiego twierdzenia mo¿na by³o wyci±gn±æ wniosek, ¿e nie "zauwa¿am te¿ tych których intereresuj± ptaki, grzyby, ryby, dinozaury i co tam jeszcze". Ja tylko twierdzê, ¿e kto¶, kto bêdzie studiowa³ 'dinozaury' raczej przed studiami nie bra³ udzia³u w wykopaliskach. P.G.
Doszlych :-)
Obawiam sie ze od dawna jest prawda :-)
J.
Hm, pierwszy rok jest po to zeby polowe wyrzucic :-)
W pierwszym sa zajecia organizacyjne. Drugie zajecia zaczynamy od przepytania z przygotowania do cwiczen :-)
J.
Bo my promujemy przedsiebiorczych inzynierow, a nie posluszne bydlo robiace wszystko na rozkaz :-)
J.
IMHO - moze, i czesto istnieje. Ale sa tacy co uwazaja ze nie moze :-)
O - pod tym wzgledem to jest taka sama akurat. Masz ugruntowany kanon wiedzy do nauczenia i masz badania ktore ten kanon powiekszaja - ale w program nauczania to on wchodzi po latach dopiero.
Nie zaplacic i przypomniec ze obowiazuje pensum w wysokosci XX godzin :-)
Ale jak sa same betony, to niestety trzeba do nich dostowac nauczanie
Mozna .. ale mozna wprowadzic platne studia i efektem pracy jest wplata od studentow :-)
J.
A skad znales temat ? Czy to moze byla sciaga monstrum :-)
J.
Przemol troche pieprzysz moraly. Watpie czy w zyciu tez jestes az taki prostolinijny. Raczej podejrzewam cie ze jestes hipokryta jak wiekszosc tzw przecietnych Amerykanow. Jak pamietam moj egzamin z "drutow" czyli Teorii Obwodow na PW to niebyl do zdania bez sciagania. Malo co prze niego nie wylecialem ze studiow. W koncu sie przystosowalem i po zorganizowaniu systemu wymiany sciag jakos przebrnalem.
Nie wiem sk±d u Ciebie pos±dzenia mnie o hipokryzjê, skoro wyra¼nie pyta³em siê czy WCIAZ jest tak jak by³o.
W sytuacji gdy prawie kazdy sciaga to dla tych, którzy chcieliby nie sciagac nie ma równych szans... Gdyby nikt nie mógl sciagac to wtedy bylaby inna rozmowa. Dlatego interesuje mnie czy cos sie pod tym wzgledem na polskich uczelniach zmienilo - nigdzie nie napisalem, ze ja nigdy w zyciu nie sciagalem, bo bylaby to nieprawda :-) Powiem wiecej - bylbym idiota gdybym nie sciagal podczas gdy wszyscy inni sciagaja i "takie sa reguly tej gry".
Daleki jestem jednak od popierania sciagania w sencie takim, zeby szukac w tym zalet, jak tu robiono... Ze to niby uczysz sie robiac sciage i tp. Bujda na resorach. Uczysz sie rozwiazujac setki zadan tak, aby nie miec problemów potem na egzaminie bez sciagi... Ale to ma sens tylko wtedy gdy wykladowcy przestrzegaja regul niesciagania. Na skrzyzowaniu na którym wszyscy jada na czerwonym tylko skonczony glupiec bedzie pchal sie pod kola na zielonym! :-)
Promujemy naukê oszustwa i kombinatorstwa miêdzy sob±. Potem krytykujemy korupcjê i oszustów dymaj±cych nas samych.
U¿ytkownik "Pszemol" snipped-for-privacy@PolBox.com napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@poczta.onet.pl...
Wed³ug mnie rozwi±zywanie zadañ to nie jest uczenie siê, a jedynie sprawdzanie czy dobrze siê nauczy³o. Jak ju¿ "siê umie" to nie trzeba robiæ ¿adnych zadañ, bo ³atwo mo¿na sobie wyobraziæ wszystkie (prawie wszystkie) mo¿liwe zadania na dany temat (i sposoby ich rozwi±zania). Raz mi siê zdarzy³o, ¿e musia³em tê teoriê sprawdziæ "w boju" - nie mog³em czego¶ zrozumieæ z matmy i ca³e 4 dni przed kolokwium w kó³ko czyta³em kilka stron z ksi±¿ki, a¿ ostatniej nocy mnie ol¶ni³o. P.G.
W pewnych dziedzinach wiedzy samo zrozumienia teorii nie wystarczy i trzeba nabraæ WPRAWY æwicz±c siê w rozwi±zywaniu zadañ... Przyk³adem niech tu bêd± w³asnie te druty - sama znajomo¶æ prawa Ohma i praw Kirhoffa nie pomo¿e - wielu oblewaj±cych egzamin z drutów doskonale zna te prawa a mimo to oblewa bo brakuje im wprawy do zadañ.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required