Tak w³a¶nie my¶la³em. Mam nadziejê, ¿e co¶ z tego wyjdzie.
wyjdzie Stasiu, wyjdzie... z tym sklejaniem "kopertki" to jak najbardziej - ale sklejam tylko dwa d³u¿sze boki, kawa³kami zwyk³ej ta¶my lepi±cej, do³u nie sklejam - papier lepiej u³o¿y siê przy przepuszczaniu przez laminator - warto te¿ w obszarze poza p³ytka zrobiæ sobie ze cztery "celowniki" do sk³adania - zwykle rysujê cienk± kresk± krzyzyki - ³atwiej ucelowaæ w³a¶ciciwe ustawienie stron, ze wzglêdu na grubo¶æ papieru (u¿ywam pó³kredowego) celowanie "na punkty lutownicze" gorzej mi wychodzi... stary jestem to i ¶lepawy.. :-) P³ytki wiercê od strony elementów - ³adniej to wyglada po zmontowaniu. Nie przechodze na druga stronê nó¿kami elementów - obok robiê dodatkowe punkty lutownicze dla "przelotek", aby u³atwiæ sobie lutowanie "przelotek" punkty te maj± kszta³t sze¶cioboku - od razu widaæ które to s±, do "przelotek" uzywam cienkiej srebrzonki, A do cynowania u¿ywam od dawna tañszego wynalazku - potrzebne bêd±:
1) pasta CYNEL-1 (u¿ywam najtañszej, tej w pude³ku jak do pasty do butów :-)
2) ta¶ma rozlutowuj±ca - kilka centymetrów
3) stary zu¿yty grot do lutownicy - im grubszy tym lepszy, spi³owany tak, aby przynajmniej z jednej strony by³ p³aski - u¿ywam grotu do Wellera z oznaczeniem "7" patrz:
formatting link
Zak³adam grot do lutownicy p³ask± stron± do do³u, ta¶me rozlutowujac± rozciagam palcami tak aby by³a szeroka (na ok. 8 mm), sk³adam j± "na trzy" (patrz:
formatting link
i "nasuwam" na grot lutownicy, okrêcam grot z tasma cienk± srebrzonk± i kszta³tuje elegancki "pedzelek" (patrz:
formatting link
do pocynowania (owiercon±) z grubsza czyszczê zu¿ytym papierem ¶ciernym (takim prawie g³adkim i bez przesady z ta czysto¶cia, miedzi szkoda a pasta ma swoje zrobiæ), uk³adam na starym czasopi¶mie (bo wszystko w okolicy ma szanse sie upapraæ) i nie ¿a³uj±c pasty (tania jest, a co...) obficie smaruje ca³± p³ytke (palcem... :-(. Jak mam do pocynowania wiecej p³ytek to smarujê wszystkie od razu. W³aczam lutownicê i rozgrzewajac± sie tasiemkê - pêdzelek tyt³am w kalafonii - w odpowiednim momencie nak³adam odrobine cyny (uzywam LC60 0,7mm) - nie nale¿y dopu¶ciæ do przegrzania siê (poczernienia) ta¶my, cyne nak³adamy na ta¶me ostro¿nie, ot tyle tylko, aby siateczkê pocynowaæ - jak damy za du¿o cyny to ¶cie¿ki bêda zbyt grubo pokryte i bedzie paskudnie... no i przystêpuje do cynowania, nawet za bardzo nie ¶mierdzi, dymu z pasty nie ma, cyny na pêdzelek dok³adam w miarê potrzeby. Cynowanie zaczynam od którego¶ z rogów p³ytki i w miare rozgrzewania sie p³ytki przesuwam pedzelek spokojnymi ruchami "maluj±c" mied¼ cyn±. Powierzchnia ma byc ³adna, g³adziutka - jak robi siê porowata to za szybko przesuwany jest pêdzelek... Problem mo¿e byæ przy wiêkszych powierzchniach np. rozlewiskach masy - tez sie da zrobiæ, ale troszkê wprawy trzeba zanabyæ, ciep³o za szybko jest odbierane i cyna próbuje troszke kaszê robiæ, a jak za d³ugo przytrzymaæ to odparzyæ sie mo¿e... ja staram siê przy projektowaniu rozlewiska robiæ "w kratkê" (¶cie¿ki 3-4mm) z ma³ymi oczkami - to siê cynuje bardzo wytwornie. Ogólnie - nie zaczyna³bym nauki od p³ytek docelowych - najlepiej najpierw troszke pocwiczyæ na jakim¶ odrzucie... A po pocynowaniu ca³o¶ci p³ytek mamy je mocno upaprane w pa¶cie, która pewnie ju¿ zd±¿y³a zastygn±æ. Na pocz±tku jak ten cieæ malinowy zmywa³em pastê ró¿nego rodzaju rozpuszczalnikami, dopóki nie wpad³em na pomys³, ¿e wystarczy trochê myd³a w p³ynie, szczoreczka i goraca woda - smarujê myd³em w p³ynie (zwyk³e w kostce te¿ pewnie sie nada) p³ytki, na chwilke odk³adam i szorujê je ma³± szczoteczk± pod mocno ciep³± wod± do b³ysku, szczoteczka u³atwia usuniêcie pasty z otworów i krawêdzi p³ytek. mam nadziejê, ¿e jakos to opisa³em - jak by co to pytania proszê... :-)