Oczywiście, jeśli masz wąskie gardło między źródłem a celem, to podejście przyrostowe jest istotnie szybsze. Wcześniej nic nie pisałeś o backupach przez internet więc odniosłem się do sytuacji stricte lokalnej. Ale i tu BORG jest lepszy od rsync, bo dodatkowo deduplikuje i kompresuje.
Z tym nie będę polemizował, bo wkraczamy już w obszar religii.
Zależy od nośnika i stanu FSa. Przy magnetycznych talerzach, taki sekwencyjny dd potrafi być znacząco szybszy od kopiowania milionów porozrzucanych plików.
Ano, dlatego pisałem, że samo dd ogólnie słabe jest, jeśli o backupy chodzi. Można natomiast połączyć dd z BORGiem, wtedy wychodzi nam bardzo eleganckie rozwiązanie. Albo użyć BORGa bez dd, jeśli sama struktura FSa nas nie interesuje.
Niezupełnie. compare-dest kopiuje po prostu pliki, które uległy zmianie, kopiując je w całości, czyli mają plik gigabajtowy, w którym zmienił się tylko jeden bajt, w kopii przyrostowej rsync-a pojawi się cały gigabajt.
Przez parę lat używałem rsynca, ale świat idzie do przodu i obecnie istnieją dużo fajniejsze rozwiązania. Najpierw z rsynca przeskoczyłem na rdiff-backup, a później z rdiff-backup na BORG. Przy czym poniekąd masz rację, bo w obu tych rozwiązaniach rsync jest zaszyty.
Mateusz