A może wstawić do środka gramofonu jakiś maleńki transformatorek podnoszący napięcie dla neonówki? Myślę, że przy tak małym prądzie ewentualna wibracja rdzenia byłaby niezauważalna.
A może wstawić do środka gramofonu jakiś maleńki transformatorek podnoszący napięcie dla neonówki? Myślę, że przy tak małym prądzie ewentualna wibracja rdzenia byłaby niezauważalna.
Pan Artur Stachura napisał:
Głównym problemem nie są drgania, tylko pole magnetyczne oddziałujące na wkładkę (też magnetyczną). Ale można zastosować rozwiązanie prawdziwie audiofilskie -- świetłowód do stroboskopu transmitujący światło neonówki umieszczonej w zasilaczu. Tylko trzeba odpowiednio dobrać materiał na włókno.
Jarek
Dać neonówkę bez opornika w środku i mały opornik (jakieś 10k) do tego. 20V powinno wystarczyć.
Waldek
Pan Waldemar Krzok napisał:
Raczej wątpię. 60V może wystarczy, a najlepiej ze sto.
Jak wskaznik jest do ... to caly pomiar jest do ... :-)
tego symbolu nie kojarze - ale mozna sie pobawic i w stabilizacje obrotow talerza :-)
J.
Taki mały transformatorek, w ekranie, upchnięty gdzieś daleko od wkładki... Może by nie przeszkadzał...
A może tak: beztransformatorowy powielacz napięcia ("drabinka" diod i kondensatorów), a napięcie wyjściowe z niego kluczowane tranzystorem sterowanym sygnałem 50 Hz z zasilacza.
Albo nieestetycznie, ale prosto: doprowadzić oddzielnym przewodem 230V z zasilacza. Żeby było bezpieczniej - zredukować prąd dodatkowym opornikiem w zasilaczu.
Aaa, jak audiofilskie, to proponuję włosie niedźwiedzia polarnego :-)
A transmituje światło? Rasowy, audiofilski gramofon to ma cały napęd w stojącej oddzielnie obudowie, połączony z talerzem tylko paskiem. Stroboskop też jest osobnym urządzeniem, używanym tylko do kalibracji i okresowej kontroli.
Mirek.
Pan Mirek napisał:
Powinno. Niedźwiedź polarny ma przezroczyste (a nie białe) włosy.
Za czasów świetności czarnej płyty, topowe gramofony miały tak zwany "direct drive", czyli talerz bezpośrednio na osi silnika. Synchronicznego, sterowanego kwarcem, więc i stroboskopu nie było. Wtedy taki silnik, to było wielkie ajwaj, ale dzisiaj można sobie podobny wydłubać z jakiegoś starego napędu dyskietek. Albo wystrugać samemu z kilkunastu magnesów i kłębka drutu -- wtedy zaporą była elektronika, a nie cewki i magnesy.
Pan Artur Stachura napisał:
Ale unipolarnego, czy bipolarnego?
Byl tez krok nastepny - naped bezposrednio talerza silnikiem liniowym. Choc w sumie nie wiem czy to lepsze.
W wykonaniu Fonica mialo to gorsze parametry pochodzace od napedu niz te paskiem krecone.
A w sumie czy to nie byly czasy gdy juz robiono odtwarzacze CD ?
J.
to jest tyż prowda, wg Tischnera. Najlepsze gramofony i te najdroższe były napędzane paskiem. Direct drive to średniocenowe (powiedzmy do 500$) gramofony.
Waldek
Pan J.F napisał:
Nie. Odtwarzacze CD dostępne na rynku, to rok 1981. Wspomniane wyżej czasy miały miejsce kilka lat wcześniej.
Pan Waldemar Krzok napisał:
Pewnie zależy kiedy. W technice gramofonowej najlepiej widać spór między nowoczesnością, a podejściem oldskulowo-audiofilskim. W latach osiemdziesiątych pewnie tak, topowe to już tylko z paskiem, bo dajrektdrajw to miał w byle odtwarzacz CD. Ale w połowie lat '70 ludzie płacili za to, że mają patefon "trochę cyfrowy" (sterowanie silnikiem).
U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³
Albo zalezy co - jesli np Waldek opisuje profesjonalne gramofony, ktore robily trzy firmy na swiecie i kazdej wystarczyl pasek :-)
J.
Widziałem studyjny gramofon, który ważył ze 100 kG w tym talerz bodaj
6 kG i miał napęd poprzez rolki i wielki silnik indukcyjny...Pan J.F. napisał:
W przypadku sprzętu "profesjonalnego", spór między szkołą falenicką i otwocką traci na znaczeniu. Taki sprzęt działa długie lata -- ten sam gramofon z talerzem jak koło młyńskie, skonstruowany w czasach gdy *jeszcze* nie było sterowanych cyfrowo silników, jest używany również gdy moda na takie rzeczy *już* przeminęła.
Przy okazji warto zauważyć, że tej klasy sprzęt używany był na przykład w rozgłośniach radiowych, często AM, gdzie pasmo przenoszenia 30 kHz i inne niesamowite parametry są tak sobie potrzebne.
Am 28.10.2010 13:34, schrieb J.F.:
Najlepsze napędy były chyba firmy Thorens ze Szwajcarii. Robili oni co prawda też napędy z silnikiem direct drive, ale te "super duper", które kosztowały wtedy 20k DM (bez systemu) były na pasek. Directy robili dla dyskotek i stacji radiowych, bo tam chodziło przede wszystkim o szybkość startu. Aha, w latach 60tych robili też napędy paskowo-rolkowe z podwójnym talerzem. Koło zamachowe o solidnej wadze kręciło się cały czas, a talerz płyty był z nim sprzęgany. Taki Thorens z lat 70tych ważył swoje, najcięższy około 100kg. Mogłeś koło niego tańczyć pogo i nic ;-).
Waldek
No właśnie tak gdzieś przeczytałem.
Polowego. MIŚFET-a.
No ale kolega tutaj ucieka z transformatorem od wkładki a ty chcesz wsadzić tam wirujące magnesy i przełączane cewki. Ja wiem, że takie były - sam mam pozostałości po takim Sony, wiem, że są ekrany itp, ale sama świadomość, że masz coś tak śmiecącego w pobliżu wrażliwej na zakłócenia wkładki - zniechęca audiofila - nieprawdaż?
BTW - ekranowanie: postawiłem monitor komputerowy CRT na blaszanym monitorze CRT telewizji przemysłowej i co? Obraz drga nawet jak go podnieść na 0,5m. Cienka blacha stalowa nic nie daje, obudowa stalowa
4cm wysoka (stary multiplekser kamer) - nic nie daje. Dopiero ta obudowa plus podniesienie 10cm - jest poprawa - do przyjęcia, ale jak się wpatrzeć dalej lekko drży. Przestaje oczywiście jak wyłączy się ten monitor od telewizji.Mirek.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required