Użytkownik ""Dariusz K. Ładziak"" snipped-for-privacy@neostrada.pl napisał w wiadomości news:503188c2$0$1315$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
No tak, jeszcze ja mam złodziejowi napisy drukować (jeszcze na to mnie stać, zeby nie było...), bo a nuż być może włamie się i wypije... A ja nie mam innej flaszki, przekreślam etykietkę i piszę Uwaga, trucizna, metanol. Hmm... "złodzieju, w małym pokoju, w komódce w drugiej szufladzie są pieniądze, jak się włamiesz, to idź od razu tam, żebyś sobie krzywdy przypadkiem nie zrobił, bo będę odpowiadać za to". Porąbane... Jak przyprowadzam znajomych i mam coś takiego dostępne (bo a być może pracuję nad czymś, co wymaga zastosowania metanolu?), to ich stosownie uprzedzam, że "w tej butelce jest be, nie pić pod żadnym pozorem". Nie widzę najmniejszego powodu, abym tak samo postępował wobec złodzieja. To jego całkowitym ryzykiem powinny być wszelkie wynikłe z dokonania włamu skutki. Dobra, np. mam izopropanol, używam do odkażania i czyszczenia, rozpuszczam też kalafonię... Naklejka z butelki odpadła. Mam specjalnie dla włamywaczy włączać lasera i może jeszcze w kolorkach wydrukować, żeby się podobało? Bo śmierdzi prawie tak samo (niby czysty, ale ma lekką nutkę przypalanego drewna, czego nie ma etanol, no i osad zostawia). Iść, odpalać drukarę?