zabezpieczenie kabla ziemnego przed kradzieżą

Aug 19, 2012 39 Replies

Użytkownik ""Dariusz K. Ładziak"" snipped-for-privacy@neostrada.pl napisał w wiadomości news:503188c2$0$1315$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

No tak, jeszcze ja mam złodziejowi napisy drukować (jeszcze na to mnie stać, zeby nie było...), bo a nuż być może włamie się i wypije... A ja nie mam innej flaszki, przekreślam etykietkę i piszę Uwaga, trucizna, metanol. Hmm... "złodzieju, w małym pokoju, w komódce w drugiej szufladzie są pieniądze, jak się włamiesz, to idź od razu tam, żebyś sobie krzywdy przypadkiem nie zrobił, bo będę odpowiadać za to". Porąbane... Jak przyprowadzam znajomych i mam coś takiego dostępne (bo a być może pracuję nad czymś, co wymaga zastosowania metanolu?), to ich stosownie uprzedzam, że "w tej butelce jest be, nie pić pod żadnym pozorem". Nie widzę najmniejszego powodu, abym tak samo postępował wobec złodzieja. To jego całkowitym ryzykiem powinny być wszelkie wynikłe z dokonania włamu skutki. Dobra, np. mam izopropanol, używam do odkażania i czyszczenia, rozpuszczam też kalafonię... Naklejka z butelki odpadła. Mam specjalnie dla włamywaczy włączać lasera i może jeszcze w kolorkach wydrukować, żeby się podobało? Bo śmierdzi prawie tak samo (niby czysty, ale ma lekką nutkę przypalanego drewna, czego nie ma etanol, no i osad zostawia). Iść, odpalać drukarę?

Użytkownik "kk" snipped-for-privacy@a.pl napisał w wiadomości news:k0rkd9$1ob$ snipped-for-privacy@news.vectranet.pl...

Nie zrozumiałeś aluzji...

W dniu 20.08.2012 03:17, Anerys pisze:

To, że jest to złodziej, jest dla sprawy nieistotne.

Równie dobrze może to być ktoś przebywający legalnie, kogo nie poinformowałeś o "maskaradzie" lub kto o niej zapomniał.

Na piśmie? Za pokwitowaniem odbioru informacji? ;->

I wesoło będzie, jak jakiś dzieciak nie-złodziej będzie chciał "spróbować"...

[ciach]

Zauważ, że przedpiśca nie pisał o nieokreślonej butelce bez naklejki, tylko o charakterystycznej i zapewne z etykietą.

Substancje niebezpieczne muszą być stosownie oznaczane i tyle.

Dariusz K. Ładziak pisze tak:

Miałem na myśli, że bogatszy złodziej podczepi do samochodu i wyciągnie a biedny przyjdzie tylko z saperką i laubzegą. Superbogaty profi złodziej wyciaga kable koparką.

Użytkownik "Andrzej Lawa" <alawa snipped-for-privacy@lechistan.SPAMPRECZ.com> napisał w wiadomości news:50319b28$ snipped-for-privacy@news.home.net.pl...

A powinno.

Rozumiem, że poinformować trzeba, ale jak ma sklerozę, to sory, ja naprawdę nie mogę niańczyć wszystkich. Jeśli będę w stanie dopilnować, to zrobię to, ale jeśli nie, to niech o swoje zapominalstwo nie ma pretejsji do mnie.

Z podtykaniem pod nos i przyklejeniem na czole :P

Jak mi wejdzie na taboret i wyciągnie z szafki? Ja mogę zadbać o jej zamknięcie, ale o resztę niech raczej zadbają rodzice, to oni są od tego, żeby nauczyć i dopilnować, że "rzeczy u kogoś się nie rusza"

A urżnięty złodziej zobaczy tylko dwie rzeczy, 1. butelka (niewżne, że cuś-nie-taka, ale BUTELKA), 2. śmierdzi spirytem, to jadziem...

Każda substancja, włącznie z wodą, niewłaściwie użyta, jest niebezpieczna.

Andrzej, czuję, że tak długo możemy się licytować co kto komu jak gdzie i dlaczego, etc. Ja uważam, że nie mogę pieścić się ze złodziejem, choćby też z tego powodu, ze złodziej czasem specjalnie prowokuje jakieś zdarzenie, aby później wystąpić w roli ofiary. Ja mogę odpowiadać właśnie w przypadku, kiedy rzeczywiście, nie poinformowałem kogoś należycie o metanolu gdzie jest, złodziej zaś, uważam, powinien być przynajmniej częściowo wyłączony z ochrony, skoro zdecydował sie naruszyć prawo. Czyli wykopie kabel i prąd go walnie - jego brocha i problem, nie uważam za potrzebne przylepianie do kabla nalepek, ze "tym kablem płynie prąd". Bo to była by paranoja. Ty mozesz uważać inaczej, to twoje prawo, ja go nie zamierzam "uchylać".

W dniu 20.08.2012 14:20, Anerys pisze:

Dlaczego?

Taka pułapka jest niebezpieczna dla każdego.

Wiesz, normalny, zdrowy psychicznie człowiek nie rozrzuca po swoim domu i okolicy zakamuflowanej trucizny.

Natomiast pewne roztrzepanie zdarzyć może się każdemu.

Swoją drogą takie "cwaniaczki" jak ty same by prędzej czy później nadziały się na własną pułapkę ;->

To ty potem będziesz musiał udowadniać, że zostali uprzedzeni.

Na przykład.

Nigdy nie miałeś dzieci. Oraz masz potężną sklerozę i nie pamiętasz własnego dzieciństwa. Ewentualnie byłeś permanentnie trzymany na smyczy. Dosłownej.

Jak będzie poprawnie oznaczone jako trucizna - to już jego problem.

Owszem. Jak będziesz chciał zrobić zamiast ogrodzenia zakamuflowaną fosę o 10metrowej głębokości niezabezpieczoną przed przypadkowym wpadnięciem kogoś lekko zataczającego się przy granicy też będziesz miał kłopoty.

Ponownie - tu nie chodzi o to, czy osoba która trafiła na twoją zakamuflowaną truciznę była złodziejem, czy też twoim gościem, którego nie zdążyłeś ostrzec.

I do tego informowania służą stosowne oznaczenia.

Nie zamierzam dyskutować z twoimi urojeniami na temat rzekomo moich wypowiedzi.

Użytkownik "Andrzej Lawa" <alawa snipped-for-privacy@lechistan.SPAMPRECZ.com> napisał w wiadomości news:503231df$ snipped-for-privacy@news.home.net.pl...

Niby dlaczego złodziej ma mieć równe prawo do przebywania w moim domu/ogrodzie/itd, jak moi znajomi, bliscy, przyjaciele? Nie widzę powodów ku temu.

Czyżbyś coś sugerował? Nie, swoich bliskich, znajomych i przyjaciół na pewno nie uszkodze. A złodzieja - chętnie, zależnie też, czy ukradnie bułkę, to mu np. każę okno umyć, aby na tę bułkę zarobił, czy ukradnie kasę, to uciąłbym łapę. Podkreślam, nie zamierzam rozpieszczać nikogo, kto mi zagraża.

Taxamo mogę sie zagapić i mnie walnie auto na przejściu. Kierowca pewnie odpowie, ale jeśli zagapienie nie jest np. wywołane chorobą, to wina jest też po mojej stronie i odpowiednio powinna za tym pójść odpowiedzialność.

Kończą się argumenty, zaczynają się inwektywy? Hmm...

Nie ryzykuje tylko ten, kto nie żyje.

Pozwól więc, że to JA będę się o to martwić.

Jego problem, że się włamywał. Mój problem, jeśli to wypije ktoś, kto ma prawo znaleźć się u mnie na posesji.

To by było za mało finezyjne. To nie ma łowić wszystkich, jak usiłujesz mi sugerować, tylko np. złodziei, bandytów, którzy zamierzają w jakiś sposób zagrozić mnie, czy moim bliskim.

Ja rozróżniam te sytuacje.

A o to już zadbam na pewno. O złodzieja zas dbać nie zamierzam nawet odrobinę.

Wiesz, "Tourette'a" się leczy...

W dniu 20.08.2012 17:20, Anerys pisze:

Czy ja coś piszę o prawie do przebywania?

Trucizna truje niezależnie od tego prawa. I niezależne od tego, czy to był złodziej, czy ktoś kto po pijaku zabłądził na złe podwórko, czy też jakiś twój dawno nie widziany znajomy/krewny, który chciał ci zrobić urodzinową niespodziankę.

Coś sugeruje rozrzucanie zakamuflowanej trucizny.

Hehehe.

W takim razie natychmiast popełnij samobójstwo, bo zagrażasz sobie samemu.

Żeby analogia działała, nadjeżdżające pojazdy muszą być zakamuflowane i nieodróżnialne na pierwszy rzut oka od bezpiecznej (pustej) drogi.

??

Jak dla mnie bycie okradzionym to daleko mniej groźne ryzyko, niż przypadkowe zatrucie.

Jak mi z coś ukradną, to dostanę odszkodowanie. Jak się śmiertelnie zatruję, to żadne odszkodowanie mi nie pomoże.

Ale co kto lubi...

Gdyby konsekwencje dotyczyły tylko ciebie - nie ma problemu. Truj się ile chcesz. Ale z takim podejściem stanowisz zagrożenie dla innych.

[ciach]

Trucizna nie jest w stanie odróżnić, czy pije ją włamywacz, wesoły znajomek, którego jeszcze nie poinformowałeś o pułapce, czy też dzieciak, który wymknął się spróbować "zakazanego owocu".

ROTFL

Ty - tak. Ukryta trucizna - nie.

Nie, nie zadbasz. Prędzej czy później przy takich kombinacjach popełnisz błąd.

Nie musisz.

To się lecz.

Naucz się też przy okazji czytać, bo ja na pewno nie napisałem tego, co twierdziłeś że napisałem.

Użytkownik "K.K." snipped-for-privacy@usunto.poczta.fm> napisał w wiadomości news:k0qf9q$8ff$ snipped-for-privacy@usenet.news.interia.pl...

Dobrze myślisz. Kabel antysabotażowy podłączony do powiadomienia SMS i zwarty na końcu rezystorem parametrycznym, żeby zwykłe jego zwarcie też wywoływało alarm.

Jeśli teren jest nieużywany w nocy, to możesz też dać czujkę ruchu dualną, która będzie obserwować teren nad kablem.

Dnia Sun, 19 Aug 2012 13:11:54 +0200, wowa napisał(a):

Kradną kable niskiego napięcia, kradną elementy kolejowej sieci trakcyjnej będącej pod napięciem, kradną kable ją zasilające (3000V DC), był nawet kiedyś przypadek kradzieży linii napowietrznej SN łącznie z połamaniem słupów na których ta linia była poprowadzona. Czasem któremuś się nie uda i kończy się zejściem, niestety za rzadko...

Użytkownik "badworm" snipped-for-privacy@post.pl napisał w wiadomości news:16d2fjr581n7e$. snipped-for-privacy@badworm.pl...

Takowoż i ja uważam. Prosty, choć teoretyczny przykład (żaden nie zdarzył się naprawdę), dlaczego:

  1. Robię jakąś bardzo ważną pracę, mam niedużo do skończenia, a nagle taki fiut kradnie kabel i odłącza mi prąd, zasilanie idzie w pizdu, uwaga - fiuta zamierzam stosownie zmaltretować.
  2. Pracuje sobie respirator, podpierany wprawdzie baterią, ale... Podobnie, jak w 1. skutkuje to brakiem zasilania, a jak bateria zdechnie, to to samo stanie się z pacjentem. Załóżmy, że jest to ktoś z moich bliskich (nie daj Boże).
1 - straciłem dużą kasę (a bonusowo mogłem zyskać tez wysokie kary umowne, stracilem renomę, czy pracę w ogóle. Nie zarabiam. 2 - straciłem bliską osobę, która była dla mnie wszystkim. Bo jakiś kutas zechciał sobie sprzedać pare kiko miedzi, akurat na flaszkę, dwie... w obu przypadkach sprawca jest zagrożeniem dla mnie i mojej rodziny, gdyż przez niego nie mam jak np. utrzymać swoich dzieci, albo wręcz, trace te rodzinę. Zagrożenia należy eliminować, więc nie widzę najmniejszego choćby powodu litować się nad chujem. Co innego, gdy np. ktoś wrzepi autem w słup z kablem, bo np strzeliła mu opona, bo pijany Zdzichu rozbił butelkę na drodze i auto najechało na nią jednym z kół, co poskutkowało przekłuciem, wystrzałem i wypadkiem. Jasne, ze wtedy do odstrzału powinien pójść nie kierowca, lecz pijany Zdzichu (tu nie rozwinę, by się zanadto nie rozdrabniać). Oczywiście, tyiąckroć lepiej, żeby prawo się wypowiedziało, ale jeśli ma być jak we Włodowie, to prawu trzeba pomóc.

Co do punktów skupu... hmm... gromada myśli wszelakich, od dobrych (wala mi się jakieś żelastwo po chacie, to sobie je spylę i parę groszy dostanę), po złe (chuj ukradnie kabel, a skupujących gówno to obchodzi, kot śpi, myszy harcują...

Dnia Sat, 25 Aug 2012 05:04:08 +0200, Anerys napisał(a):

Ale wiesz ... awarie pradu sie zdarzaja. Wiec czy to wina tego kogos, czy twoja, ze nie bylo odpowiedniej baterii, dwoch generatorow, i ich probnego odpalania co tydzien.

J.

Dnia Sat, 25 Aug 2012 05:04:08 +0200, Anerys napisał(a):

Jaka różnica, czy do restartu komputera (do którego wystarczy krótki przysiad napięcia w trakcie "przerzucania" zasilania na poziomie SN) dojdzie z winy złodzieja czy dowolnej innej przyczyny? Mogło coś paść gdziekolwiek po drodze w zasilaniu, mogło dojść do planowego wyłaczenia/przełączania zasilania (przeglądy kiedyś trzeba robić). Poczytaj sobie stosowne rozporządzenie nt. jakości energii - jest tam mowa do jak długich przerw (sumarycznie) w ciągu roku ma prawo zakład energetyczny. Jeśli Twoja umowa przyłączeniowa nie przewiduje zasilania ciągłego (bezprzerwowego) to utrata danych z komputera na skutek zaniku zasilania to tylko Twoje gapiostwo - albo się robi odpowiednio często save albo inwestuje w UPSa.

Wybacz ale jeśli ktoś podłącza respirator albo inne urządzenie podtrzymujące funkcje życiowe pod źródło nie gwarantujące ciągłości zasilania albo nie ma pod ręką agregatu to jest więcej niż niepoważny. Nie bez powodu szpitale mają rozbudowane systemy zasilania z własnymi generatorami prądotwórczymi - nawet jeśli zasilanie jest rezerwowane to ten ułamek sekundy gdy następuje przełaczanie źródła może zakłócać pracę urządzeń nie mających podtrzymania bateryjnego.

Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:c3l9iu1oahr9$.51d9d3mm0dsv$. snipped-for-privacy@40tude.net...

Oczywiście, że wiem.

Tak możemy się w nieskończoność licytowac "A gdyby plama na słońcu wybuchła, to kto winien, że źle zabezpieczony aparat narażony na PEM dał ciała?"...

Do mnie należy zadbanie (1), żeby awaryjne zasilanie było sprawne. Wiem jednakże, ze nic wiecznego nie ma, urządzenia się psują... ale załóżmy, że się nie zepsuły, zasilanie jedzie z zapasu, ten się wyczerpuje, bo awaria poważna... Czyja wina? To, ze ja np. zaniedbałem zasilanie awaryjne, nie zdejmuje winy z tego, co rozwalił słup... Apropo słupa...

formatting link
życzę, aby mu jarał się (TYLKO JEMU) cały dobytek, a był to jedyny słup w okolicy, a stacjonarne nie działały...

(1) (qrva, tym ... z reklamy GG, że mi na przód przed inne, wpieprzają swoje okienko (megawkurwiające ad -archiwum, chyba postąpie wbrew licencji i patchem go potraktuję, mam takowy) z jakąś debilną reklamą...) Wpieprzyli się, gdy pisałem wiadomość na grupę, w miejscu, gdzie (1) akurat stoi... Wqrzyłem się...

Użytkownik "badworm" snipped-for-privacy@post.pl napisał w wiadomości news:pjodmc8mddwg$. snipped-for-privacy@badworm.pl...

A ja gdzieś napisałem, że to praca komputerowa? :))

Jeśli jest jakaś planowana robota, to w najgorszym razie, skok jest kilkusekundowy, przez czas przełaczania linii. Poza tym zwykle wtedy się chyba uprzedza użytkowników "z rejonu xxx, że będziem linię psuć, podpisano - elektrycy".

Nigdzie nie napisałem, że cokolwiek robię przy komputerze... A jak nawet zaistnieje awaria, to najczęściej po przełączeniu linii można zasilać okolicę nadal, conajwyżej z mniejszą obciążalnością, gdy jedna linia napędza więcej, niż zwykle.

Także nie napisałem,m że mój respirator nie ma zapasu - to chyba jest jasne? Ale zapas ma to do siebie, ze wieczny nie jest.

A przy dłuższej przerwie... Gdy zapasy się wyczerpią... Ja uważam, że nie ma znaczenia, czy szpitalny technik zadbał należycie o zapas, czy olał go totalnie, że nie zdejmuje to winy z tego, kto rozwalił słup energetyczny. Inna sprawa, gdy rozwalam coś, w okolicznościach, na które nie mam wpływu, np. niewidoczna tłusta plama na jezdni, wpadam w poślizg i rozwalam słup, uszkadzam trafo... W skrócie - dbać o jakość zasilania - tak. Dbać o rezerwę - tak. Jeśli megawypasiony laptop mi padnie przy aktualizacji BIOSu, bo w trakcie siada mi prąd z sieci, a bateria jest rozładowana - pretensje mam tylko do siebie. Niedawno robiłem komuś lapa, w tym flash BIOSu, program WYMAGAŁ, aby NARAZ były włączone i bateria, i zasilanie sieciowe. Uważam to jakkolwiek za nieco upierdliwe, to zdecydowanie słuszne. A gość rozwalający słup, jeśli to zrobił, bo pijany wsiadł za fajerę i nie zapanował nad autem, jest winny rozpieprzenia slupa, niezależnie, jak bardzo bym sknocił sprawę upgrade BIOSu. Tyle na razie, spadam, wyczerpałem myślenie na dziś...

Użytkownik "Anerys" snipped-for-privacy@spoko.pl napisał w wiadomości news:5039538f$ snipped-for-privacy@news.home.net.pl...

...

Po nocnym spacerze z dwupsem myślenie mi się ciut odświeżyło, chciałbym zręczniej podsumować dyskusję (dla mnie cenną, gdyż mogę "przespać się" z tym, co przeczytałem, uwzględnić to w dalszych rozważaniach, tak więc, proszę, nie przestawajcie :) otwieram się dzięki temu na inne spojrzenia), nieco mniej mściwie. Jak ktoś coś zbłądzi, to wiadomo, rodzi to konsekwencje. Przynajmniej tak powinno być. Jak pijak rozwali słup, czy śmietnik (nie rozważajmy teraz konsekwencji, które szeregowo z tego wynikły), to powinien za to odpowiedzieć, stosownie do zrobionego czynu. Ważne, żeby nie czynić, poprzez karanie, tzw. "polowań na czarownice", Ale kara musi byc dolegliwa i nieuchronna. Jednak w sytuacji, gdy np. skarbówka czepia się kobieciny, która nie wbiła na kasie 2 groszy podatku (mimo, że pisała to do zeszytu) za ksero, czy piekarza, który "przeeterminowane" pieczywo rozdawał ubogim, a jakoś nie zanosi się, by czepiła się niejakiego Marcina Pe, żony pani K. Plichty, albo też w ogóle, jak przestępca czyni komuś zagrożenie...

Podam parę przykładów:

formatting link
ąd_we_WłodowieJeszcze chciałem znaleźć pewien istotny tekst, ale nie dałem rady.

Cóż mają robić ludzie w sytuacji, gdy CHCĄ to rozwiązać prawnie, legalnie, ale władza ma to w dupie? Mają wybór? Zachlastać sprawcę, albo dać sie sprawcy zachlastać... Dla mnie wybór jest jasny. Mogę pójść do pierdla, ale życia swojego, swoich najbliższych bronić zamierzam. A jeśli by już się stało, nie zamierzam udawać, że nic nie zaszło i wszelkimi metodami, włącznie z uszkodzeniem sprawcy zapewnić, by dało się go postawić przed trybunałem. I aby jednak potraktowano go srożej, niż Marcina Pe...

Reszta myślenia rano po obudzeniu się, na razie się z tym wszystkim "prześpię".

W dniu 25.08.2012 05:04, Anerys pisze:

Robisz bardzo ważne prace i nie masz własnego zasilania awaryjnego na wypadek awarii?

Bardzo głupio robisz.

I idziesz do pierdla i jeszcze płacisz za wszelkie leczenie "fiuta". I bardzo dobrze. Potem powinieneś dostać jeszcze rachunek za odsiadkę.

Awarie po burzy mogą trwać nawet kilka dni. Jak ktoś ma tak krytyczne urządzenie bez zabezpieczenia w postaci albo odpowiednio dużej baterii akumulatorów lub agregatu prądotwórczego, to jest nieodpowiedzialnym idiotą.

Jeśli ktoś jest na tyle nieodpowiedzialny, że robi bardzo ważne prace bez zabezpieczenia się na wypadek awarii zasilania (niezależnie od przyczyny awarii - zamiast złodzieja mogła być zwyczajna burza) to nigdy nie ma żadnej renomy, a tylko oszukiwał co do niej swoich klientów.

Z widy idioty, który nie pomyślał o możliwości awarii zasilania nawet niezwiązanej z kradzieżą.

A kto był w tym przykładzie tym idiotą, hmm?

W dniu 26.08.2012 00:37, Anerys pisze:

Jeśli by to było coś kilkusekundowego, to nikt by się nie bawił w uprzedzanie...

Roboty planowe owszem - są ogłoszenia, włącznie z rozlepianiem ulotek, ale trwają po parę godzin.

[ciach]

Obnażasz swoją niewiedzę.

[ciach]

Wieczny nie musi być, ale kilka dni powinien móc wytrzymać. I być zabezpieczony zapasowym zapasem na wypadek jego awarii.

[ciach]

To się odpowiednio wcześniej w trakcie trwania awarii zamawia cysternę z paliwem.

W dniu 26.08.2012 02:02, Anerys pisze:

Należy odróżnić obronę od zemsty. Ty, co jest widoczne dla wszystkich, masz patologiczny pociąg do zemsty.

Dnia Sun, 26 Aug 2012 00:37:58 +0200, Anerys napisał(a):

Tak jak napisał Andrzej - nikt nie uprzedza o przełączeniach tylko o dłuższych, kilkugodzinnych wyłączeniach co by ludziom lodówki nie popłynęły albo szlag nie trafił ogrzewania (bo z pompką elektryczną) albo mogli zapas wody zrobić jak mają hydrofor.

Wszystko zależy od tego, gdzie ta awaria wystąpi. W normalnych warunkach nie masz przecież rezerwowania u siebie w przyłączu. Jak się upali głowica kabla nN wychodzącego z trafostacji to też ciężko będzie to zasilić z drugiej strony.

To są zbyt poważne sprawy by do tego w ten sposób podchodzić. Jak się zapas kończy to się podłącza ustrojstwo pod agregat albo przenosi je razem z pacjentem w miejsce, gdzie jest dostępne zasilanie sieciowe.

Jeśli udowodnisz temu, co rozwalił słup, że jego zamiarem było pozbawienie szpitala zasilania to ok. W przeciwnym razie będzie winny tylko technik.

Nie jest winny rozpieprzenia słupa (w sensie: musi pokryć koszt jego naprawy ale nie odpowiada za przerwę w zasilaniu tym spowodowaną) bo nie było jego zamiarem wjechanie w słup. To na tej zasadzie jak z częścią wypadków drogowych - dopóki się komuś nie udowodni, że celowo wjechał w inny pojazd to nie można mu postawić zarzutu usiłowania zabójstwa.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required