telefonistów

Jan 26, 2010 32 Replies

Użytkownik "Adam Dybkowski" snipped-for-privacy@45wp.pl napisał w wiadomości news:hjsrd9$61k$ snipped-for-privacy@news.onet.pl...

Wszystkich.

W dniu 2010-01-29 07:56, William Bonawentura pisze:

No to trzeba przyjąć w praktyce dla każdego urządzenia połowę tego limitu. Chyba nikt nie podłącza więcej niż 2 telefonów do jednej linii.

Zdarzalo mi sie miec 3 a moze nawet 4. Fax, jeden lub dwa wygodnie umieszczone aparaty, i jeszcze modem.

J.

William Bonawentura snipped-for-privacy@ipartners.pl napisał(a):

Pamiętam, że w starych centralach można było bezkarnie, bez zajmowania linii, pobierać 2mA. Były takie patenty, że na jednej linii były dwa telefony - jeden normalny i drugi pracujący w paśmie w góre przesuniętym (jakoś 1+1 to się nazywało). Te 2mA ładowały akumulatorki w tym urządzeniu.

Możliwe, że ta norma dalej obowiązuje w elektronicznych centralach. Sam nie sprawdzę, bo telefon mam przez modem w kablówce a tam może być inaczej.

W dniu 2010-01-29 21:18, J.F. pisze:

Tyle że zapewne i fax, i modem miały własne zasilacze. I nie obciążały zupełnie linii przy odłożonej słuchawce.

Użytkownik J.F. napisał:

Pytanie brzmi - czy pobierały jakikolwiek prąd w stanie czuwania? Jeżeli w sumie nie przekraczały dopuszczalnego prądu, to nie ma problemu. Trochę wpływu na jakość rozmowy mogła mieć pojemność pozostałych aparatów zrównoleglonych z nim ale to już inna bajka. Maciek

Użytkownik Wmak napisał:

Nie obowiązuje. 2mA to o wiele za dużo, jak na czuwanie. Zwróć uwagę, że jeżeli są dwa aparaty na jednej linii (do dwóch różnych abonentów, do dwóch różnych rozmów jednocześnie - bo o tym przypadku mówimy), to na centrali musi być urządzenie, które łączy rozmowy z dwóch łączy, miesza sygnały w jedną parę i nadaje w linię. To samo urządzenie może dodać też zasilanie do specjalnych aparatów u abonentów. Nie używałem tych wynalazków ale całkiem prawdopodobne, że zwykły telefon by nie zadziałał w takim systemie. Tak z ciekawości - chętnie bym zobaczył dokumentację do tego typu aparatów. Maciek

telefony wtedy tez nie obciazaly :-)

Faxa nie bylbym pewien, bo bydle rozmawiac nie chcialo bez zasilania z linii, co modemom starszej daty z reguly nie sprawialo klopotu.

Ale ja o zasadzie - telefonow sie daje tyle ile komu wygodnie.

J.

J.F. <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał(a):

Niektóre obciążały w sposób nieodczuwalny dla centrali. Proste aparaty miewały równolegle do wyłącznika rezystor rzędu 10 Momów do podtrzymania pamięci ostatniego numeru.

Bez przesady - zależy, jakie aparaty i ile sztuk. Centrala nie lubi też przeciążenia obwodów dzwonienia. W czasach elektromechanicznych dzwonków za duża ich ilość blokowała centralę. Z tego powodu istniały specjalne gniazda, np. takie z 4 bagnetami a telefon miał 3 lub 4 przewody aby już przy dwóch aparatach dało się obwody rozmówne połączyć rónolegle a obwody dzwonków szeregowo - schematy połączeń na wlepce pod pokrywą aparatu. Na tabliczkach znamionowych lub w opisach starszych elektronicznych telefonów widywałem kiedyś (może dalej są) parametr REN - Ringer Equivalence Number - chyba oznaczał, ile razy mniej prądu pobiera przy dzwonieniu od jakiegoś znormalizowanego elektromagnetycznego

J.F. <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał(a):

Niektóre obciążały w sposób nieodczuwalny dla centrali. Proste aparaty miewały równolegle do wyłącznika rezystor rzędu 10 Momów do podtrzymania pamięci ostatniego numeru.

Bez przesady - zależy, jakie aparaty i ile sztuk. Centrala nie lubi też przeciążenia obwodów dzwonienia. W czasach elektromechanicznych dzwonków za duża ich ilość blokowała centralę. Z tego powodu istniały specjalne gniazda, np. takie z 4 bagnetami a telefon miał 3 lub 4 przewody aby już przy dwóch aparatach dało się obwody rozmówne połączyć rónolegle a obwody dzwonków szeregowo - schematy połączeń na wlepce pod pokrywą aparatu. Na tabliczkach znamionowych lub w opisach starszych elektronicznych telefonów widywałem kiedyś (może dalej są) parametr REN - Ringer Equivalence Number - chyba oznaczał, ile razy mniej prądu pobiera przy dzwonieniu od jakiegoś znormalizowanego elektromagnetycznego.

Użytkownik " Wmak" snipped-for-privacy@NOSPAM.gazeta.pl> napisał w wiadomości news:hk2h2o$1f6$ snipped-for-privacy@inews.gazeta.pl...

IMHO to nie tak do końca. W centrali elektromechanicznej w obwód zasilania linii włączony był dwucewkowy przekaźnik który pełnił funkcję:

- detektora podniesienia słuchawki

- stabilizatora i ogranicznika prądu linii (48V/2kOm)

- filtru dolnoprzepustowego (by zasilanie nie tłumiło sygnału)

W konsekwencji napięcie dzwonienia (120V) było również ograniczane przez impedancję tego przekaźnika i linii. Włączenie równelogłe dzwonków elektromechanicznym na końcu takiej linii prądowej powodowało, że dzwonki otrzymywały zbyt niskie napięcie i nie dzwoniły. Stąd idea łączenia ich szeregowo. Z punktu zaś widzenia centrali było bez znaczenia czy dzwonek jest jeden czy jest tam pernamentne zwarcie - więcej prądu niż pozwala przekaźnik i linia i tak centrala nie wpuści.

Nigdy nie można było podłączać więcej niż jednego urządzenia stacyjnego ( telefonu, faxu ) do linii miejskiej tylko kto to przestrzegał .Dopiero jak linia zaczęła się podwieszać to kombinerkami odcinało się wszytko co było powyżej jednego aparatu i zero reklamacji na biling.

Był taki aparat. Na zwykłej linii 2-przewodowej równolegle pracował aparat z przesuniętym pasmem. Elektronika zasilana była z akumulatorków, a te doładowywane były z linii w stanie czuwania.

Ale jak można się domyśleć aby coś takiego pracowało, to po stronie stacyjnej musiało być też odpowiednie urządzenie.

Użytkownik J.F. napisał:

A juści - tylko sprawdź jaka jest różnica w brzmieniu dźwięku, jeżeli jednocześnie masz wpięte kilka aparatów z ich pojemnościami obwodów dzwonienia. Mi to nie odpowiadało. Maciek

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required