Szumy

Apr 05, 2017 32 Replies

Informujesz, czy nabijasz sie ?

No fakt, trywialne.

F(m) = sum(k=0..N-1, b(k)

  • exp(-2pi*j*k*m/N)

(elektronicznie - "j" - jednostka urojona)

jesli b(i)=a(i)+a(i-1) F(m) = sum(k=0..N-1, (a(k)+a(k-1) )

  • exp(-2pi*j*k*m/N)
F(m) = sum(k=0..N-1, a(k)
  • exp(-2pi*j*k*m/N)
+ sum(k=0..N-1, a(k-1)

  • exp(-2pi*j*k*m/N)

F(m) = sum(k=0..N-1, a(k) * exp(-2pi*k*m/N) + exp(-2pi*m/N) * sum(k=0..N-1, a(k-1) * exp(-2pi*(k-1)*m/N)

Jesli zalozyc, jak to w DFT jest zwyczaju, ze a(i) ma okres N, to te dwie sumy sa sobie rowne.

F(m) = (1+exp(-2pi*m/N) * sum(k=0..N-1, a(k)

  • exp(-2pi*j*k*m/N)

Nawet nie trzeba bylo liczyc, wszak to powszechnie podawana wlasciwosc transformaty, wystarczylo skorzystac.

a(i) jest tu dowolne, moze sobie szumiec.

A dla roznicy bedzie czynnik (1-exp(-2pi*m/N) i wszystko jasne.

J.

Informuję.

No i widzisz, 5 linijek, a ten sam wynik mieliśmy za darmo ze wzorku na dyskretnego transfuriera przesuniętego:)

pzdr bartekltg

W dniu 2017-04-10 o 18:12, bartekltg pisze:

Muszę się nie zgodzić co do Bayesa (chyba, że nie znam przypadków kiedy jest on faktycznie przydatny).

Z czasów szkolnych nie pamiętałem w ogóle takiego twierdzenia, ale tak się złożyło (zbieg okoliczności), że kilka dni temu go zobaczyłem.

Zazwyczaj w zadaniach (typu maturalne) na warunkowe jest jakieś pierwsze losowanie, które daje n wyników (np 2 kule spośród n białych i m czarnych), każdy z innym, łatwo policzalnym prawdopodobieństwem. Następnie wynik tego losowania w jakiś sposób modyfikuje drugie losowanie, które ma np (dla uproszczenia) dwa wyniki. No i pytanie jakie jest prawdopodobieństwo że w pierwszym było coś, gdy wiemy, że w drugim wypadło coś. Rozmalowując przebieg możliwych wyników łatwo dla każdej gałęzi podać jej prawdopodobieństwo i potem z normalnego wzoru na warunkowe uzyskuje się wynik.

Po przeliczeniu z żoną (prowadzi kurs przygotowawczy do matury) kilku takich zadań pokazała mi, że do któregoś w podpowiedziach sugerują wzór Bayesa. Rzuciłem okiem na ten wzór i mówię, że my przecież dokładnie tak liczymy działając "na chłopski rozum" - czyli wzór jest do niczego nie potrzebny.

Na mojej maturze planowałem robić zadanie z rachunku, ale pani czytając to zadanie stanęła specjalnie koło mojej ławki i między każde głośno czytane zdanie zadania wtrącała paniczne uwagi skierowane tylko do mnie na temat "ale wymyślili!, kto to zrobi!". Uznałem, że może jest jakiś hak, którego nie widzę więc zamiast zrobiłem badanie przebiegu, ale na koniec postanowiłem (jako niepunktowane) zrobić to z rachunku. Na jednej stronie zmieściły mi się 3 różne rozwiązania (ostatnie miało dokładnie tytuł "Na chłopski rozum") i wszystkie dały ten sam wynik. Puściłem (za krótkie) ściągi z tego zadania i potem się okazało, że kilka osób ma dobre rozwiązanie, ale bez żadnego wyjaśnienia i pani miała dylemat.

Coś mi się nie zgadza. Jeśli każda para ma 1%, że trafi to średnio powinno tam lądować 1%. Jeśli z jakiejś (jak rozumiem) symulacji wychodzi Ci 2% to może właśnie moja obawa, że kolejne elementy nie są niezależne była słuszna, choć wątpię.

No i widzę kolejną rzecz, z którą warto by się kiedyś zapoznać - dlaczego doba ma tylko 24h !!!!

Nie znam języka - serio wyszło Ci 2%? P.G.

W dniu poniedziałek, 10 kwietnia 2017 11:23:22 UTC+2 użytkownik Piotr Gałka napisał:

No i tak wygląda dzisiejsza edukacja na poziomie "wyższym". Niestety.. Asystent ma uczyć studentów przedmiotu, o którym nie ma zielonego pojęcia. Nie zrozum mnie źle, chodzi o to, że "uczelnia" wkręca w zajęcia dydaktyczne na zasadach... No właśnie, na jakich? Historycy z wykształcenia stają się fachowcami od aerodynamiki, i takie tam...

A co do "zetki", to jestem pewien, że jak poczytasz o "s-ce", to taka analogowa całkowa wersja zetki, to załapiesz o co chodzi. Fourier jest szczególnym przypadkiem. Chodzi o f. okresowe. S-ka jest najbardziej ogólna.

Łatwiejsze niż Ci się wydaje. Nie ma nic do bacia. Głupiś nie jest, weź ino trochę poczytaj (Byron/Fuller). Jak czegoś nie łapiesz, pytaj tutaj.

W dniu 2017-04-12 o 00:13, snipped-for-privacy@gmail.com pisze:

Dość daleko w tył sięgasz pojęciem dzisiejsza - to był mniej więcej 85 rok.

Jak znajdę kiedyś czas na robienie tego, co bym chciał to zacznę od przypomnienia sobie całek, gradientów, dywergencji, rotacji itp, a dopiero potem transformaty. P.G.

Na poziomie ponad szkolnym to trochę niebezpieczne. In intuicja może być podpowiedzą, czego szukać, ale potem trzeba własność ściśle prześledzić z definicji obiektów. Jasne, nie koniecznie zapisać dowód formalnie, ale mieć pewność, że dziur nie ma;-)

formatting link
ń do starzszych postów, mnóstwo przykłądów czegoś, co wygląda na prawdziwe, a nie jest;-)

A, że w szkole pokazują ten wzór. Już pomijając to, że mądry sam to w końcu rozgryzie, ale innym trzeba pokjazać, to zdiała tu trochę zasada nienazwane nieistnieje.

Ta tożsamość zostałą opatrzona nazwiskiem bo to przydatny wzorek. Pokazując go przesuwamy nieso sposób myślenia: patrz, to jest narzędzie, ono się bardzo czesto przydawało, to pewnie się przyda jeszcze nieraz. I teraz zamiast, gdy natknie sie na zadanko, gość dzielnie kombinować i dochodząc po raz trzeci to wyprowadzając, zrobi to od razu. Tu korzysć nieiwelka, a nawet by można powiedzieć, że robi automatycznie a nie myśli, więc na minus. Ale teraz, zaopatrzony w takie narzedzie, bedzie w stanie łątwiej atakować zadanka poziom wyzej, gdzie ta relacja występuje jako drobna cześć. MAjąc śewiadomość, że takie coś istnieje bedzeie takich rozbiorów zdarzeń poszukiwał.

Od drugiej strony, w szkole uczą waorów skróconego mnozenia, poświęcają na to sporo czasu, a przecież to oczywistość. Ale i tu znajdują się obrońcy, że to chodzi o dzizłanie w drugą stronę, wyrobienie umiejętnosći zauważania wyrażeń, które da się przeciagnać pod kwadrat/iloczyn.

Się rozgadałęm.

Bo to byyły inne pytania.

A= Jakie jest prawdopodobieństwo, że dwie zmienne jednostaje niezależne bedą obie na raz w swoich górnych 10%. p=1%.

B = Jakie jest prawdopodobieństwo, że ich suma jest w 10% swojego zakresu. I tu p = 2.

Dlaczego? Bo to różne zdarzenia. Z A wynika B. Ale nie odwrotnie. Jeśli a1 = 0.70 i a2 = 0.91 to a1 nie jest w 10%, ale ich suma, b1 = 1.61 jest (0.4 to 10% zakresu, więc górnw 10% to 1.6...2.0)

Na naszym kwadracie A to mały kwadracik w roku, B to trójkąt zawierająćźy ten kwadracik.

To tylko darmowa wersja matlaba. Dosć kompatybilna przy prostych rzeczach. Jak znasz inne narzedzie tego typu, choćby python + numpy, nie ma sensu.

Co innego taki R, ale to już mocno pod statystykę.

:-)

Tak.

pzdr bartekltg

To nie takie proste.

Studia to nie download madrosci z mózgów asystentów do mózgów studentów. Poczytaj sobie co to jest "materializm dydaktyczny".

Studia to samodzielna praca nad swoim rozwojem. Oczywiście kwestia dostępu: do publikacji, książek, konsultacji, wykładów, ćwiczeń, laborek.

Liczenie na to że notatki z wykładów zupełnie wystarczą do rozwiązania wszystkich przyszłych problemów... jest nonsensem. Ale jeżeli to był dobry wykład, to: wiesz że jest Z-transform, wiesz że może ci się przydać, wiesz gdzie szukać dalej, wiesz gdzie mogą być problemy niekoniecznie ucząc się na własnych błędach.

W dniu 2017-04-12 o 12:42, bartekltg pisze:

Nie pomyślałem o problemach, których rozwiązanie wymagałoby przekształcenia tego wzoru tak aby któryś z czynników wyliczyć. To już na zasadzie prostego kombinowania mogło by być mniej oczywiste.

Racja. Wszystko jasne.

Ale nie znam. P.G.

Akurat ta książka jest trochę do niczego. Ładnie wydana, zupełnie w praktyce nieprzydatna. Są lepsze, po angielsku "Transforms and Applications" Popularkas-a.

Co do. Najlepiej weź się za wavelets. Dobra książka to "Ten lectures on wavelets" Ingrid Daubechies.

o kurwa, dżołker's lider wystrzelił z dupy, chyba jednak o sobie...

Nie wiem, jak przeklada sie pojecie zmiennej losowej na zagadnienia analizy widma sygnalu fizycznego, ale gdyby pozostac w tym pierwszym kontekscie, to sprawe byc moze wyjasni przeksztalcenie zmiennej losowej, czyli funkcji na nich okreslonych. Utworzmy funkcje od zmiennej losowej X postaci Y = X + X = 2X, co odpowiada obserwacji ciagu a(i), ktorego skladniki podlegaja rozkladowi tozsamymi z X. Zmienna losowa Y bedzie miala wtedy rozklad jednostajny na odcinku [-2; 2] z wartoscia 1/4 (aby pole obszaru bylo = 1). Zmienna losowa Y = X+X ma wiec inny rozklad gestosci niz wyjsciowa X, bo o polowie wartosci poprzedniego i rozlozony na dwukrotnie dluzszym odcinku. Czy to wystarczy, by "dawala" inny szum? Byc moze tak. Gorzej ze zmienna losowa Y = X - X = 0, ktora formalnie przestaje istniec. Nie ma zadnej sensownej gestosci rozkladu prawdopodobienstwa, bo skoro wszedzie jest zerem, to nie spelnia warunku koniecznego, aby pole powierzchni pod nia bylo rowne 1. Z punktu widzenia statystyki, taka zmienna jest zdecydowanie nieciekawa. Powinno sie statystycznie "nic nie dziac", no ale jak czytamy - dzieje sie i nawet "szumi". Jezeli juz tak mialoby byc, to zapewne bylby to szum inny od dwoch poprzednich. Czy to nie jest jakis szum okolo zera?

WuKa

Co za bzdury.

Y = X1 - X2 To są różne Zy. Z tego samego rozkłądu, ale różne, nawet nieskorelowane.

Nie jest. Rozkłąd prawdoopdobieńastwa tej wielkośći mozesz odszukać w wątku. Przy założęniach wątkodawcy co do rozkłądu X, jest taki sam jak X1+X2:)

Dalej bzdury...

pzdr bartekltg

Sorry, ale to nie jest zmienna losowa. Tylko deterministyczne zero.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required