W moim poczciwym telewizorze sony kilka razy coś "strzeliło" a obraz przygasł i wrócił do normy. Myślałem że to incydentalne wyładowanie w kineskopie, jakieś przebicie (kurz + wilgoć ?). Otworzyłem telewizor, odkurzyłem płytkę kineskopu, wytarłem z brudu szyjkę lampy, odkurzyłem okolice podłączenia WN. I niestety... W dolnej części szyjki lampy jest niebieskawa poświata, a co jakiś czas w lufie widac wyraźne wyładowanie. Czyli chyba po telewizorze... :(
Zastanwiam mnie jednak nagłośc zjawiska: wcześniej _nigdy_ nie było wyładowania w kineskopie. Jak to tłumaczyć i czy rzeczywiście moja diagnoza jest trafna ?