Dochodzą 3 fazy, urządzenia mają być wyłącznie jednofazowe. Zależy mi na tym, że nawet jeśli coś wyskoczy to któraś faza pozostanie.
Elektryk chce dać
- różnicówka 3 fazowa,
- dalej S'ki 1F, ewentualnie za/przed Skami dodatkowe różnicówki 1 fazowe (jeśli chcę)
Ja wolałbym osobną różnicówkę dla każdej fazy (aby nawet jeśli jedna wywali (pójdzie prąd do zera) lub dwie wywalą (pójdzie prąd np. L1-L2) to L3 zostanie i będzie działać - czy tak można zrobić i osiągnę to co chcę? elektryk jest niechętny.
Czy jeśli zastosuję to co on proponuje, czyli najpierw różnicówka 3F a póżniej 1F, to nie będzie szybciej wybijać ta 3F (w przypadku gdyby obie miały wybić)
a.